Kącik dla dzieci

Misja

        Po długim okresie życia spędzonym na wspólnym studiowaniu oraz medytacji, trzech uczniów postanowiło opuścić swojego mistrza i rozpocząć swoją wędrówkę poprzez świat.

     Dziesięć lat później powrócili, aby złożyć wizytę swojemu mistrzowi.

     Stary mnich kazał im usiąść wokoło siebie, ponieważ wiek nie pozwalał mu już na podniesienie się z miejsca. Każdy z nich rozpoczął opowiadanie swojej historii.

     «Ja», rozpoczął pierwszy, głosem pełnym dumy, «napisałem trzy książki i przyczyniłem się do sprzedania milionów ich kopii».

     «To znaczy, że zapełniłeś świat papierem», powiedział mistrz.

     «Ja», powiedział z radością drugi, «wygłaszałem kazania w tysiącach miejsc».

     «To znaczy, że wypełniłeś świat słowami», powiedział mistrz.

     W końcu przemówił trzeci.

     «Ja przyniosłem ci tylko tę poduszkę, abyś mógł na niej kłaść swoje obolałe nogi», powiedział.

     «Tylko ty», powiedział mistrz, «odszukałeś Boga».

     Pewien wielki i znany na całym świecie święty asceta mieszkał w ukrytej jaskini. Przez cały dzień zagłębiał się w medytacji, a jego myśli były zawsze zwrócone w stronę Boga.
     Jednak pewnego dnia, kiedy oddawał się rozmyślaniu, z dziury wyszła myszka i zaczęła obgryzać mu sandały. Pustelnik otworzył oczy ze wściekłością.
     «Dlaczego mi przeszkadzasz medytować?».
     «Bo jestem glodna», zapiszczała żałośnie myszka.
     «Uciekaj stąd, paskudztwo», krzyknął asceta, «jak śmiesz przeszkadzać mi właśnie wtedy, kiedy rozmawiam z Bogiem?».
     «Ciekawe w jaki sposób udaje ci się z Nim porozumieć», zapytała myszka, ((jeśli nie potrafisz rozmawiać nawet ze mną?».




Kapłan i szewc

      Pewnego razu kapłan przechadzał się ulicami swojej nowej parafii, żeby lepiej poznać jej mieszkańców. Jednym z pierwszych miejsc, które odwiedził, był zakład szewski.

     Kapłan wdał się z szewcem w rozmowę, używając niekiedy dość górnolotnych wyrażeń teologicznych. Szewc odpowiadał z głębokim zrozumieniem i przenikliwością, które zdumiały duchownego.

     – Nie powinien pan zajmować się butami – oświadczył. – Człowiek tak zdolny i umiejący jasno wyrażać swe myśli nie powinien wykonywać takiej służebnej, przyziemnej roboty.

     Szewc odparł natychmiast:

     – Niech ojciec to lepiej odwoła!

    – Co mam odwołać? – spytał.

     – Odwoła to, że ja wykonuję służebną, przyziemną robotę. – I nieco zirytowany dodał: – Widzi ojciec tamtą parę butów na półce? Należą do syna pani Smith, która owdowiała w zeszłym roku. Utrzymuje ją jedyny syn, któremu udaje się zapewnić im obojgu dach nad głową dzięki temu, że co dzień pracuje na dworze.

     Słyszałem, że zapowiadają właśnie brzydką pogodę i poczułem, jak nasz Pan zwraca się do mnie: „Czy uszyjesz buty dla syna pani Smith, żeby się nie przeziębił i aby nie złożyła go choroba”? Odpowiedziałem: „Oczywiście, Panie”.

    Patrząc kapłanowi w oczy, szewc powiedział:

     – Ojciec, jak rozumiem, układa kazania pod kierunkiem Boga. I ja pod Jego kierunkiem zrobię temu chłopcu buty. A gdy nadejdzie dzień przyznawania ostatecznej nagrody. Pan żniwa wypowie do mnie i do ojca te same słowa pochwały: Dobrze, sługo dobry i wierny!

Bruno Ferrero




Maski

      Pewnego pięknego dnia Piękno i Brzydota spotkały się na plaży. Postanowiły się wykąpać. Zdjęły ubrania i zaczęły się pluskać w morskiej wodzie. Po chwili Brzydota wróciła na brzeg, włożyła na siebie ubranie Piękna i poszła swoją drogą.

     W chwilę potem także Piękno wyszło z wody. Nie znalazło swoich ubrań, a ponieważ wstydziło się wracać nago włożyło ubranie Brzydoty. I poszło swoją drogą.

Również i dzisiaj ludzie często zamieniają się rolami i udają kogoś innego.
Jednak jeśli ktoś raz ujrzał oblicze Piękna,
rozpozna je zawsze bez względu na ubranie.
Jeżeli też ktoś widział twarz Brzydoty,
żadne ubranie nie skryje jej przez jego wzrokiem.

K. Gibran