KĄCIK DLA NAJMŁODSZYCH

Wiecznie zielona dolina

Pewnego dnia ośmioletni chłopiec imieniem Ślepy Kruk spotkał księżniczkę.

Piękna dama zapytała, dlaczego ludzie nazywają go Ślepym Krukiem.

– Przecież nie jesteś niewidomy – argumentowała.

Chłopiec nie odpowiedział od razu. Wskazał palcem przepływającą w pobliżu rzekę.

– Nie widzę jej – powiedział.

Wskazał las rozciągający się na wschód od drogi, na której stali.

– Nie widzę go – stwierdził.

Wskazał ziemię i niebo, po czym rozłożył bezradnie ręce.

– Ich również nie widzisz… – powiedziała księżniczka. – Ale jak to możliwe? Gdybyś nie widział rzeki, wpadłbyś do wody i utonął; gdybyś nie widział lasu, rozbiłbyś sobie nos o drzewo; gdybyś nie widział ziemi, potknąłbyś się o kamień.

– Czy gdybym nie widział powietrza – zapytał Ślepy Kruk – udusiłbym się?




OPOWIADANIA NA WAKACYJNE DNI

Uczeń i mistrz w podróży

Pewien mędrzec udał się wraz ze swoim uczniem w podróż do sąsiedniego królestwa, by poznać tamtejszych mistrzów życia duchowego. Szli dobrze utrzymaną drogą przez kilka dni, po czym zeszli z traktu i weszli na leśną ścieżkę. Za lasem znajdowało się miasto, z którego dalej mieli podróżować promem.

Idąc lasem, rozmawiali o filozofii, dzięki czemu czas im się nie dłużył. W pewnej chwili zobaczyli zwalone drzewo. Jego pień nie był zbyt gruby, ale bardzo rozłożyste gałęzie tarasowały przejście.

Młody uczeń zszedł na pobocze i przeskoczył nad pniem, pogwizdując cicho. Nie zaprzątał sobie uwagi drobnymi przeszkodami, jego umysł skupiony był na sprawach o wiele większej wagi. Jego nauczyciel jednak przystanął. Chwycił jedną z solidniejszych gałęzi i zaczął się z nią mocować. Wiedział, że drzewo jest zbyt ciężkie, żeby mógł je podnieść – usiłował więc przesunąć je na tyle, by nie zagradzało ścieżki.

Kiedy uczeń spostrzegł, że jego nauczyciel nie idzie obok, zapytał:

– Mistrzu, po co męczysz się z tym drzewem? Jest przecież za duże.

– W takim razie pomóż mi – odparł starzec.

– Szkoda wysiłku. Jestem pewien, że leśniczy zajmie się tym drzewem, jak tylko się o nim dowie.

– Masz rację – powiedział zasapany mędrzec – ale to nie znaczy, że nie możemy usunąć go już teraz. Zanim leśniczy się pojawi, ktoś inny może mieć problemy z przejściem.

Uczeń uśmiechnął się.

– Przecież mogą obejść drzewo lub przeskoczyć nad jego pniem, jak ja.

– Jednakże – mędrzec kontynuował walkę z gałęziami – za nami może iść starsza lub niepełnosprawna osoba. To drzewo będzie stanowić dla niej przeszkodę nie do pokonania. Skoro oboje jesteśmy zdrowi i silni, możemy spróbować oczyścić ścieżkę. To nas nie kosztuje nic poza wysiłkiem fizycznym.




Bajka o dzbanie

Pewien człowiek był w posiadaniu dwóch dużych dzbanów, w których codziennie przynosił do domu wodę ze strumienia. Jeden z dzbanów pozostawał pełny przez całą drogę. Drugi był pęknięty, dlatego wyciekała z niego woda. Udawało się donieść do domu tylko połowę jego pojemności. Tak było przez dwa lata – mężczyzna przynosił do domu jedynie półtora dzbana wody.

Dzban, który nie był pęknięty, czuł dumę ze swoich osiągnięć. Wszak wykonywał swoje zadanie w sposób idealny. Z kolei pęknięty dzban był ogromnie zawstydzony z powodu swojej wady. Niemożność wykonania swojego zadania w całości, bardzo go smuciła.

Po dwóch latach ponoszenia porażek, dzban przemówił nad strumieniem do swojego właściciela.

– Bardzo mi wstyd i chcę cię przeprosić.

– Za co – spytał zdziwiony mężczyzna, a dzban odpowiedział:

– Przez ostanie dwa lata byłem w stanie wykonać tylko połowę swojego zadania. Z powodu pęknięcia woda wyciekała ze mnie przez całą drogę do domu. Moja wada sprawiła, że część twojej pracy poszła na marne.

– Gdy będziemy tym razem wracać do domu, proszę cię, żebyś uważnie się przyglądał naszej drodze – odpowiedział mężczyzna, czując współczucie dla dzbana.

W drodze powrotnej dzban zauważył, że wzdłuż ścieżki, którą pokonywali każdego dnia, rosną przepiękne kwiaty. To go trochę rozweseliło, jednak w domu znów poczuł się bardzo źle i zaczął przepraszać swojego właściciela.

– Czy zauważyłeś – zapytał mężczyzna – że kwiaty rosną tylko po twojej stronie ścieżki? Widzisz, ja wiem o twojej wadzie. Nie usuwałem jej, lecz postanowiłem wykorzystać. Zasiałem kwiaty po twojej stronie drogi, a ty codziennie je podlewałeś wyciekającą wodą. Dzięki temu mogłem zbierać przepiękne kwiaty i stawiać je na stole. Bez ciebie nie byłoby tyle piękna w moim domu.