PRZEMYŚLENIA NA WAKACYJNE DNI

Pielgrzymowanie Jakubowe – jak to się zaczęło?

            Droga św. Jakuba, nazywana często także po hiszpańsku Camino de Santiago. Jest to szlak pielgrzymkowy do katedry w Santiago de Compostela w północno-zachodniej Hiszpanii. W katedrze tej, według przekonań pielgrzymów, znajduje się ciało św. Jakuba Większego Apostoła. Według legendy ciało św. Jakuba przewieziono łodzią do północnej Hiszpanii, a następnie pochowano w miejscu, w którym dziś znajduje się miasto Santiago de Compostela.

            Pierwszym znanym z imienia pielgrzymem był król Alfons II Czysty, który w 834 r., a więc kilka lat po ponownym odkryciu grobu św. Jakuba przez mnicha Pelagiusza, przybywa z całym dworem do Santiago i nakazuje budowę pierwszej świątyni, jednonawowej, która obejmuje grób Apostoła.

            Wśród najsłynniejszych postaci historycznych, które odbyły pielgrzymkę do grobu św. Jakuba są m.in.: św. Franciszek z Asyżu, Elżbieta Portugalska, królowie katoliccy. Wędrowali również Polacy, by wymienić tylko Franciszka z Szubina, Jakuba Sobieskiego, Jerzego Radziwiłła czy Adama Naruszewicza.

            Innym fenomenem dość rozpowszechnionym w całej Europie było istnienie Bractw Pielgrzymich. Średniowieczni pielgrzymi, którzy odbyli podróż do Santiago grupują się w bractwa, których celem było wspieranie pielgrzymowania i udzielanie pomocy członkom, przede wszystkim o charakterze religijnym, celebrując pogrzeby i msze za zmarłych. Wiele z tych bractw budowało i utrzymywało szpitale dla pielgrzymów, wznosiło kościoły czy kaplice dedykowane św. Jakubowi, zakładano schroniska etc.

            Przemierzać Szlak św. Jakuba dzisiaj oznacza więc jedyne w swoim rodzaju osobiste doświadczenie, które staje się spotkaniem osobowym, refleksją wokół prawd transcendentnych i tworzeniem wspólnoty duchowej i społecznej, hiszpańskiej i europejskiej, uniwersalnej w swym wymiarze braterskim, wraz z tymi, którzy kroczą tą ścieżką, którą podążali przez wieki pielgrzymi ze wszystkich stanów społecznych w poszukiwaniu sensu istnienia.




Dlaczego św. Krzysztof jest patronem kierowców

Św. Krzysztof jest patronem Ameryki i Wilna; siedzib ludzkich i grodów, a także chrześcijańskiej młodzieży, farbiarzy, introligatorów, modniarek. Ale najbardziej znany jest jako patron wszystkich związanych z podróżowaniem – kierowców, pielgrzymów, flisaków, marynarzy, przewoźników, tragarzy, turystów i żeglarzy. W dzień jego liturgicznego wspomnienia, 25 lipca (ewentualnie w niedzielę najbliższą tej dacie), poświęca się pojazdy mechaniczne.

Imię Krzysztof wywodzi się z języka greckiego i oznacza tyle, co „niosący Chrystusa” w ikonografii ukazywany jest jako młodzieniec, a jeszcze częściej olbrzym, przechodzący przez rzekę, który na barkach niesie Dzieciątko Jezus, a w ręku trzyma kostur podróżny albo maczugę.

Krzysztof miał pochodzić z Małej Azji, z prowincji rzymskiej Licji. Tam miał ponieść śmierć męczeńską za panowania cesarza Decjusza ok. 250 roku. Jest jednym z Czternastu Wspomożycieli, czyli szczególnych patronów.

Z powodu braku szczegółowych informacji o św. Krzysztofie, w średniowieczu na podstawie imienia „niosący Chrystusa” stworzono popularną legendę o tym świętym. Według niej, pierwotne imię Krzysztofa miało brzmieć Reprobus (z greckiego Odrażający), gdyż miał on mieć głowę podobną do psa. Wyróżniał się za to niezwykłą siłą. Postanowił więc oddać się w służbę najpotężniejszemu na ziemi panu. Służył najpierw królowi swojej krainy. Kiedy przekonał się, że król ten bardzo boi się szatana, wstąpił w jego służbę. Pewnego dnia przekonał się jednak, że szatan boi się imienia Chrystusa. To wzbudziło w nim ciekawość, kim jest ten Chrystus, którego boi się szatan. Opuścił więc służbę u szatana i poszedł w służbę Chrystusa. Zapoznał się z nauką chrześcijańską i przyjął chrzest. Za pokutę i dla zadośćuczynienia, że służył szatanowi, postanowił zamieszkać nad Jordanem, w miejscu, gdzie woda była płytsza, by przenosić na swoich potężnych barkach pielgrzymów, idących ze Wschodu do Ziemi Świętej.

Pewnej nocy usłyszał głos Dziecka, które prosiło go o przeniesienie na drugi brzeg. Kiedy je wziął na ramiona, poczuł ogromny ciężar, który go przytłaczał – zdawało mu się, że zapadnie się w ziemię. Zawołał: „Kto jesteś, Dziecię?”. Otrzymał odpowiedź: „Jam jest Jezus, twój Zbawiciel. Dźwigając Mnie, dźwigasz cały świat”. Pan Jezus miał mu wtedy przepowiedzieć rychłą śmierć męczeńską. Ten właśnie fragment legendy stał się natchnieniem dla niezliczonej liczby malowideł i rzeźb św. Krzysztofa.

Jaromir Kwiatkowski