Z ŻYCIA KOŚCIOŁA W PARAFII

Turniej Tenisa Stołowego dla dzieci i młodzieży
Sporysz-2020




Podziękowania od obdarowanych za „Dary jesieni”

            W dniu 26 września zapukali do nas dobrzy Aniołowie, święci Mikołajowie, niosąc dary. Były to chwile wzruszeń i wdzięczności ze Bóg o nas pamięta.

            Serdecznie dziękuję w imieniu nas starszych, samotnych parafian. Wiemy, że nie jesteśmy sami, że przez ten bezcenny dar serca, nasza starość nie jest bezsensowna. Wasza pamięć o nas pozwala nam zapomnieć o samotności. Te dary spożywcze, dary płodów ziemi będą na pomocne      

            Obiecujemy wszystkim nasze dar, a są nimi paciorki różańca, koronki do Bożego  Miłosierdzia.

wdzięczna parafianka




TEMAT  PRZEWODNI

Modlitwa

To jeden z powodów obumierania modlitwy

Niewiele dobrych rzeczy dzieje się w naszym życiu siłą rozpędu. Do wielu czynności zmusza nas konieczność. Ale pewne sprawy nie dojdą do skutku nigdy, jeśli nie poprzedzi ich świadoma decyzja i zaangażowanie.

Być może jednym z powodów obumierania modlitwy jest przeświadczenie, że to pierwsi ją inicjujemy. A jeśli do tego dojdzie jeszcze obraz dalekiego, niedostępnego, niedającego się doświadczyć zmysłami Boga, to jak tu się do Niego modlić? Wstrząsnęło mną kiedyś zdanie zapisane w Katechizmie Kościoła Katolickiego, że modlitwa jest darem łaski oraz zdecydowaną odpowiedzią z naszej strony. Zawsze zakłada ona pewien wysiłek.

Cóż to znaczy, że modlitwa jest darem łaski? Najpierw to, że  sama zdolność do  modlitwy, zwrócenie uwagi, skierowanie ku Bogu jest darem. A następnie, że pierwszym, który przychodzi i chce wejść w kontakt z nami, jest sam Bóg. On jest darem dla nas. W większości religii to człowiek próbuje zainteresować sobą jakiegoś boga, aby mu coś dał. W chrześcijaństwie nie musimy tego robić, ponieważ Bóg objawił się jako Ten, który od zawsze zainteresowany jest człowiekiem i daje siebie. Modlitwa służy tylko przyjęciu darów.

Żeby zrodziło się w nas pragnienie i odpowiedź, musimy najpierw rozpoznać ten dar. Wtedy dopiero możliwa jest decyzja. I z niej wypływa wysiłek modlitwy, czyli pewna dyscyplina, poświęcanie czasu i uwagi. Czyż nie na podobnej zasadzie dzieje się w życiu małżeńskim, zakonnym, kapłańskim czy w ogóle chrześcijańskim? Czyż każda droga życia nie jest odpowiedzią, którą poprzedza decyzja ugruntowana w rozpoznaniu darów, Bożego wezwania, ale później wymaga to stałego wysiłku i podjęcia określonych kroków?

Modlitwa służy tylko przyjęciu darów. Na przykład w małżeństwie poznanie i pogłębianie relacji nie dokonuje się automatycznie, jedynie przez sam fakt zamieszkania, wykonywania obowiązków i różnych prac, przez spanie w tym samym łóżku. Niewiele dobrych rzeczy dzieje się w naszym życiu siłą rozpędu. Do wielu czynności zmusza nas konieczność. Ale pewne sprawy nie dojdą do skutku nigdy, jeśli nie poprzedzi ich świadoma decyzja i zaangażowanie. Zwróćmy uwagę, że dopiero kiedy pragnienie zrodziło się w uczniach, Jezus uczy ich metody, treści i intencji, z jaką należy się modlić.

Zaskakujące jest to, że Jezus uczy modlitwy, która składa się z samych próśb. Jednakże układ znanej nam modlitwy Ojcze nasz jest taki, że w centrum znajduje się Ojciec, a nie my.

Całe życie pozostaniemy dziećmi, względnie uczniami, którzy ciągle się uczą modlitwy.

Słyszymy pobożne wezwania, że powinniśmy się modlić, więc z niemałą trudnością dwoimy się i  troimy, by  stało się to  możliwe. Tymczasem św. Paweł w  Liście do  Rzymian, pisze: Duch przychodzi z  pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Całe życie pozostaniemy dziećmi, względnie uczniami, którzy ciągle się uczą modlitwy. Nasza modlitwa z  zasady jest niedoskonała. W pewnym sensie to nawet dobrze, że nasza modlitwa jest kulawa. Duch Święty woła w nas wtedy jeszcze intensywniej. Jak to dobrze wiedzieć, że nie wszystko od nas zależy!

 Dariusza Piórkowskiego SJ.




Wielka moc Różańca

            Są tacy, którzy mówią, że nie potrafią odmawiać Różańca, a szczególnym problemem jest dla nich rozważanie kolejnych tajemnic przy jednoczesnym wypowiadaniu modlitwy „Zdrowaś Maryjo”. W październiku jednak wielu z nich sięga po różaniec, by modląc się z Maryją, jednoczyć się z Jezusem Chrystusem, uczyć się Go i coraz lepiej poznawać. Wystarczy przypatrzeć się poszczególnym tajemnicom różańcowym, by odnaleźć w nich piękno posłuszeństwa Syna Bożego względem Ojca, a także pełną pokory i miłości postawę Najświętszej Maryi Panny – naszej najlepszej Matki.

W centrum stoi Chrystus

            Sensem i centrum modlitwy różańcowej jest kontemplowanie dzieła zbawczego, które dokonało się w historii dzięki Jezusowi Chrystusowi – Synowi Bożemu, który stał się człowiekiem. Rozważając poszczególne tajemnice kolejnych części Różańca, odbywamy  wędrówkę od miasta Nazaret, gdzie anioł zwiastuje Maryi nadejście czasu wypełnienia Bożych obietnic i narodzenie Jej Boskiego Syna, aż do Niebieskiego Jeruzalem, gdzie Maryja została wzięta z duszą i ciałem, by przebywać tam, gdzie Jezus Chrystus. Od sceny zwiastowania zatem dostrzegamy wielki zamysł Bożej miłości i stawiamy w centrum Jezusa Chrystusa, którego narodzenie oznacza pełnię czasów. Idąc Jego śladami, kontemplujemy najważniejsze wydarzenia w historii ludzkości, które całkowicie odmieniły świat i nadały nowy sens każdemu ludzkiemu życiu, jakim jest osiągnięcie zbawienia, a więc wejście do Niebieskiej Ojczyzny po to, by żyć w obecności Boga i cieszyć się tajemnicą obcowania świętych.

Uczyć się Różańca

            Różańca trzeba się ciągle uczyć i na nowo odkrywać w czasie każdej modlitwy. Sługa Boży Stefan kardynał Wyszyński mówił: „Każde «Zdrowaś Maryjo» przypomina Matkę Boga Człowieka, błogosławioną między niewiastami, a jednocześnie błogosławiony owoc Jej żywota, Jezusa”. „I chociaż myśli nasze, uczucia i słowa pozdrawiają Maryję, kierują się jednak ku jej Synowi, radują się Jezusem i rozważają Jego życie”. Ta krótka myśl Prymasa Tysiąclecia oddaje całą głębię tej wyjątkowej modlitwy. Odmawiając Różaniec, stajemy się świadkami najważniejszych wydarzeń w dziejach ludzkości, dzięki którym dokonało się nasze Zbawienie. Trwamy na modlitwie razem z Maryją, która zawsze była obecna przy Chrystusie i zachowywała w swym sercu wszystkie Jego słowa i czyny. Modlitwa różańcowa stanowi zatem doskonały sposób poznawania Chrystusa i ciągłego odkrywania wielkich dzieł Boga, które dokonały się przez Wcielenie Jego Jednorodzonego Syna. Jest także wysiłkiem związanym z kontemplacją, ale przynosi błogosławione owoce.

Różaniec ratunkiem dla świata

            Maryja za każdym razem, kiedy objawiała się ludziom, prosiła, by odmawiać Różaniec, i ukazywała go jako modlitwę potężną i stanowiącą ratunek dla świata. To zaproszenie Matki Bożej jest w dzisiejszych czasach bardzo aktualne. Biorąc pod uwagę prześladowania chrześcijan na całym świecie, wojny pochłaniające tak wiele ofiar oraz próbę podeptania Prawa Bożego, która dokonuje się na naszych oczach w imię nowoczesności współczesnego świata, modlitwa różańcowa jawi się jako ratunek dla błądzącej ludzkości. Wiele inicjatyw związanych z modlitwą różańcową już zostało podjętych. Powstała Krucjata Modlitwy Różańcowej w intencji Ojczyzny. Ciągle największą grupą duszpasterską w Polsce są Róże Żywego Różańca. Jego szczególną formą jest Różaniec Rodziców za Dzieci, w którym rodzice modlą się za swoje pociechy, a także o to, by skutki ich grzechów nie wpływały negatywnie na dzieci. Te wszystkie działania pozwalają patrzeć optymistycznie w przyszłość i oczekiwać, że na naszych oczach dokona się cud przemiany świata na lepszy.

Zawierzmy świat Maryi

            Dziś, gdy świat potrzebuje naszej modlitwy, stańmy z Maryją, by kontemplować Jej Boskiego Syna i uwierzmy w lepszy świat, który z różańcem w ręku możemy wyprosić u naszego najlepszego Ojca.   

ks. Przemysław Węgrzyn




OPOWIADANIA DLA DUCHA

Siła modlitwy

Stara legenda opowiada o tym, że wódz pewnego plemienia przyszedł pewnego razu do starego mnicha po radę:

– Ojcze – powiedział – zazdroszczę ci, że w swoich dziełach potrafisz zawrzeć zawsze tyle mądrości, to niesamowite.

Zakonnik popatrzył na przybysza pełnym spokoju wzrokiem, ale i z pewnym zdziwieniem, po czym rzekł:

– Pozwól, że cię gdzieś zaprowadzę.

Wyszli z chaty w której mieszkał zakonnik i udali się do ogrodu, który był nieopodal. Rosły w nim piękne róże, piwonie, a trawniki i żywopłot były równo przystrzyżone. Widać było, że ktoś bardzo mocno się trudzi, aby utrzymać ogród w takim stanie. W oddali ujrzeli drugiego mnicha, który właśnie przycinał róże. W pewnym momencie przerwał swoją pracę i złożył ręce do modlitwy.

– Widzisz – rzekł mnich – z tych złożonych rąk spływa ukryta siła i mądrość na nasz świat. Z rąk złożonych do modlitwy a nie z moich ksiąg.

Marcin Melon

O tajemnicy modlitwy

U podnóża gór, których wierzchołki były ledwie dostrzegalne w blasku słońca, leżała mała wioska. Mieszkańcy utrzymywali się tu głównie z rolnictwa. Tego roku padały bardzo obfite deszcze, tak że górskie potoki mocno przybrały i zaczęły zalewać okoliczne pola. Uprawy zboża i ziemniaków zaczęły gnić z nadmiaru wody. Mieszkańcom powoli zaczęły kończyć się zapasy żywności. Z dnia na dzień sytuacja stawała się coraz gorsza. W wiosce zaczął panować głód. Wszyscy mieszkańcy byli załamani, zwłaszcza że deszcze wciąż nawiedzały wioskę. Nie byli w stanie nic zrobić, przyroda okazała się od nich silniejsza. W końcu delegacja mieszkańców udała się do proboszcza, aby zapytać go o radę. Gdy przyszli do niego, on tylko popatrzył na nich i powiedział:

– „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana.” (Pwt 8,3)

Oni nie zrozumieli tych słów i smutni odeszli, ponieważ nadal nie wiedzieli, co mają robić. Wrócili do mieszkańców zgromadzonych na rynku i powtórzyli im słowa proboszcza. Wszyscy posmutnieli, też nie rozumiejąc, co mają znaczyć te słowa. Nagle jedna z osób wykrzyknęła radośnie:

– Wiem, co mamy robić, powinniśmy się zacząć modlić, to właśnie znaczą te słowa: aby w trudnych sytuacjach nie załamywać się, ale polecać je Bogu.

Następnego dnia cała wioska czekała u wrót świątyni. Jakież było ich zdziwienie, kiedy ujrzeli czekającego tam na nich proboszcza. Rozpoczęła się Msza i ludzie zaczęli się gorliwie modlić. Następnego dnia przestało padać. W tydzień po tym wydarzeniu życie w wiosce wróciło do normy.

W trudnych chwilach czasem najprostsza pomoc jest najbardziej skuteczna.

Może warto więc czasem pomodlić się?

Marcin Melon