Jezus Chrystus Królem Wszechświata

Uroczystość Chrystusa Króla do liturgii wprowadził papież Pius XI 11 grudnia 1925 r. na zakończenie roku jubileuszowego. Nakazał wtedy, aby we wszystkich kościołach tego dnia po głównym nabożeństwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówić litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu.

Król i Sługa

 ‘Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. (Ewangelia wg św. Mateusza)

Jezus – Król i jednocześnie Sługa każdego człowieka. W tym zestawieniu nie ma jednak nic dziwnego, jeśli sobie przypomnimy, że przyjście na ziemię Bożego Syna całkowicie odmieniło ten świat. Nauka Jezusa dotyczyła sposobu życia człowieka na ziemi w perspektywie wieczności. Konsekwentnie zatem – jeśli po śmierci wszyscy jesteśmy równi, to dlaczego na ziemi mamy budować między sobą mury, które oddzielają jednych od drugich. Dlaczego jeden ma być cały czas sługą, a drugi cały czas panem? Dlaczego bycie sługą jest jednoznaczne z upokorzeniem, a władza jest utożsamiana z siłą i panowaniem?

Chrystus chce przemeblować nasze głowy, przypomnieć, że każdy powinien sługą. On będąc królem, cały czas jednocześnie pozostaje sługą. Służy każdemu z nas. I to właśnie drogę służby nam proponuje. „Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie.”

Chrystus chodząc po ziemi nigdy nie sięgał po koronę, atrybut króla. Dopiero człowiek wcisnął Mu okrutnie na głowę koronę i ostrych cierni, przysparzając bólu i cierpienia. Owego dnia Mesjasz pozostał jednak prawdziwym królem wielu serc. Tych serc z każdym dniem przybywało.

Z delikatnością i dobrowolnie ofiarujemy Chrystusowi koronę. Przez ten gest chcemy powiedzieć: to Ty jesteś naszym Królem, to od Ciebie uczymy się bycia sługami dla naszych braci i sióstr. To Ty jesteś dla nas wzorem wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka i to bez względu na kolor skóry, narodowość, pochodzenie, status materialny, religię. To Ty odnalazłeś mnie, kiedy się w życiu zagubiłem; wziąłeś mnie ramiona, przyniosłeś do trzody i ponownie zachęciłeś do lepszego życia. To Ty obmywasz mi nogi, tak samo jak obmyłeś je Piotrowi przed ostatnią wieczerzą i osuszasz je ręcznikiem. I za każdym razem mnie onieśmielasz, ale i motywujesz. Panie, dzięki Ci, że jesteś takim właśnie Królem: cierpliwym, miłosiernym, łagodnym. Dziękuję Ci za to, że nie rozkazujesz, ale zachęcasz Swoim przykładem. To ja czasami jestem za twardy, za uparty i za głupi… A Ty szanujesz moją wolną wolę, chociaż ja zasługuję na solidną reprymendę. Cała moja nadzieja jest w Twoim Słowie, który przekazałeś między innymi przez proroka Ezechiela: „Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę”. Panie, chcę być ciągle w zasięgu Twojego troskliwego wzroku.