Chrzest Pana Jezusa i mój chrzest

Chrzest Jezusa, czyli historia trzech przełomów

Przełom pierwszy: w życiu Jana Chrzciciela

Oto wypełnia się powołanie Jana Chrzciciela. Zaczyna on ustępować Jezusowi… „Potrzeba, by On (Jezus) wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,30). Jan Chrzciciel został powołany by głosić przyjścia Mesjasza, przygotować drogi dla Jezusa. Dlatego wyszedł na pustynię i żył surowym życiem ascety. Dlatego nauczał. Dlatego chrzcił. Całe jego życie, każdy czyn, tęsknota, pragnienie, było skierowane ku chwili, w której Zbawiciel miał się ukazać przed ludem. I nagle ten moment nadszedł. Być może Jan dostrzegł Jezusa dopiero w ostatniej chwili, kiedy wyłonił się tuż przed nim z kolejki przystępujących do chrztu. W jednej chwili życie Jana doszło do momentu, w którym wszystko się wypełnia… Ale też i do momentu, w którym jakoś wszystko się kończy, bo przecież misja tego, który zapowiada, kończy się z dniem spełnienia się zapowiedzi.

Przełom drugi: w życiu Jezusa

Dlaczego Jezus w ogóle chciał być ochrzczony? To wydarzenie wyznacza początek Jego publicznej działalności.  Chciał ją rozpocząć od czytelnego gestu, wyrażającego zmianę podstawowego kierunku życia… Do tego chrzest Janowy nadawał się doskonale. Zanurzenie w wodzie oznaczało bowiem właśnie pozostawienie dawnego życia i wynurzenie się do nowego.

Dzień chrztu w Jordanie był zatem dla Jezusa dniem przełomu, porównywalnym pod względem doniosłości być może jedynie z wydarzeniami paschalnymi. W tym dniu rozpoczęła się Jego misja wobec świata. Potwierdzają to wyraźnie wydarzenia następujące bezpośrednio po wyjściu Jezusa z wody. Duch zstąpił na Jezusa, aby rzeczywiście umocnić Go w misji (a nie tylko po to, by okazać ludziom, iż Jezus jest pełen Ducha), Ojciec przemówił do Niego, aby utwierdzić Go w rozeznanej i podjętej decyzji (a nie tylko po to, by potwierdzić Jego misję przed ludźmi).

Przełom trzeci: od symbolu do sakramentu

Związek chrztu Jezusa w Jordanie z naszym chrztem. Oczywiście chrzest Janowy nie był jeszcze chrztem w znaczeniu chrześcijańskim. Zanurzenie w wodzie stanowiło jedynie zewnętrzny wyraz, symbol przemiany, której człowiek pragnął dokonać we własnym życiu. Przejście od chrztu Janowego do chrztu chrześcijańskiego, które według tradycji wyznacza jakoś chrzest Jezusa w Jordanie, stanowi znaczący przełom. Miejsce symbolu – ludzkiego działania skierowanego ku Bogu – zajmuje sakrament, który, choć nie traci wymiaru symbolicznego, jest działaniem Boga skierowanym ku człowiekowi. W chrześcijańskim chrzcie, jak i w innych sakramentach, to Bóg wychodzi do człowieka, oczekując jedynie przyjęcia i odpowiedzi. Zatem nawiązanie kontaktu i jego „skuteczność” nie zależą już od nas, nie są zagrożone przez naszą niedoskonałość: ich gwarantem jest sam Bóg. Do nas należy już tylko (lub aż) przyjęcie Bożego działania i odpowiedź na nie w codzienności.

 ks. Grzegorz Strzelczyk


Chrzest w Jordanie

Ilu ludzi przybiegło do rzeki,
ilu się razem kąpało!
Czy tylko chcieli umyć uszy,
ręce, dwie nogi, ciało?
Czy tylko chcieli umyć plecy,
włosy, szyje, zęby?
Czy tylko wszyscy wołali:
— Święty Janie, umyj nam gęby,
podbródki, chudszym wystające żebra,
wodą błyszczącą w słońcu,
jakby była ze srebra!?
Tylu ludzi zbiegło się do rzeki,
podchodzili tak jak do wody.
Może chcieli bez szamponu,
bo taniej, na święta umyć brody.

Tym, co teraz powiem,
wszystkich wzruszę:
chcieli umyć nie tylko ciało,
ale także zaniedbane dusze.
Nagle Jezus w rzece przystanął
wśród brudasów jasny jak anioł.

Kiedy przyjdzie kąpać się w rzece,
miednicy, łazience, jeziorze,
Ty, który mówisz wprost z nieba,
obmyj nam serca, Boże.

A serce pamiętać każde musi,
by nie dokuczać mamusi.

x. Jan Twardowski


Bracie, Siostro!!

Z okazji Twojej Rocznicy Chrztu Świętego
(symbolicznie obchodzonego w niedzielę Chrztu Pana Jezusa)
W dniu chrztu świętego stałeś/aś się częścią świata Bożego
i odtąd zawsze Anieli w niebie, we dnie i w nocy strzegą Ciebie.
Święci się modlą żarliwie, abyś przeżył/a życie szczęśliwie.
Maryja czuwa i prosi Jezusa, Króla nad królami by kierował Twoimi krokami.

Ks. Adam Hopciaś proboszcz