OPOWIADANIANIA DLA DUCHA

Drzwi do ludzkiego serca

Istnieje słynny obraz, który przedstawia Jezusa znajdującego się w ciemnym ogrodzie. W lewej ręce dźwiga lampę, która rozjaśnia ciemność, prawą puka w potężne i mocne drzwi.

Kiedy obraz ten przedstawiany był po raz pierwszy na wystawie, jakiś zwiedzający zwrócił malarzowi uwagę na pewien dziwny szczegół.

– W pana obrazie jest błąd. Drzwi nie mają klamki.

– Nie ma żadnego błędu – odpowiedział malarz. – To są drzwi do ludzkiego serca. Otwierają się jedynie od wewnątrz.

Bruno Ferrero




Uważajcie, uważajcie, uważajcie…

Któregoś dnia do pewnej parafii dotarła wiadomość prosto z raju:

„Dziś wieczór przybędę do was z wizytą. Jezus”.

Proboszcz pośpieszył zawiadomić wszystkich. Ludzie przybyli tłumnie, aby Go zobaczyć. Wszyscy oczekiwali od Niego pięknego przemówienia, ale On ograniczył się do uśmiechu w chwili przedstawiania i rzekł: „Dobry wieczór”. Wszyscy chcieli udzielić Mu noclegu, przede wszystkim proboszcz, ale On grzecznie się wymówił od zaproszeń i rzekł, że chciałby przeczekać noc w kościele. Wszystkim się to spodobało.

Odszedł niepostrzeżenie następnego dnia wcześnie rano, zanim jeszcze otworzono drzwi kościoła.

Kiedy ludzie wrócili, odkryli, że kościół został zdewastowany. Wszędzie na ścianach było wymalowane pewne słowo. Wszędzie to samo: „Uważajcie”. Nie było jednego narożnika, który by został oszczędzony, – drzwi, okna, kolumny, pulpit, ołtarz, nawet Biblia, która znajdowała się na ambonce. „Uważajcie”.

Utrwalone dużymi i małymi literami, mazakami, długopisem, sprayem – i we wszystkich możliwych kolorach. Gdziekolwiek sięgnąć okiem, wszędzie widziało się słowa: „Uważajcie, uważajcie, uważajcie, uważajcie, uważajcie, uważajcie…”

Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim, i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. (Łk 19,41-42).

Jezus płacze nad naszym sposobem życia. Płacze nad Palestyną, Indonezją, Irakiem, Polską. Płacze nad naszymi miastami, gdzie króluje obojętność, niesprawiedliwość, przemoc. Płacze nad wszystkimi, którzy idą do kościoła, ale myślą o czymś zupełnie innym…

Bruno Ferrero




Poszukujący ateista

Młody bezdomny człowiek, który był ateistą, udał się do pewnego znanego księdza. Miał nadzieje, że w ten sposób rozwiąże problemy swojej wiary. Nie był w stanie uwierzyć, że Jezus z Nazaretu naprawdę zmartwychwstał. Szukał dowodów, które pozwoliłyby mu uwierzyć w zmartwychwstanie…

Kiedy dotarł do domu parafialnego, w którym mieszkał ksiądz, znajdował się już u niego jakiś gość. Ksiądz dostrzegłszy przez uchylone drzwi czekającego starca, wyszedł z kancelarii i z uśmiechem podał mu krzesło. Pożegnawszy się z przebywającym u niego gościem, zaprosił starca do siebie. Wysłuchał uważnie jego wątpliwości, a potem przez długi czas rozmawiali. Po burzliwej dyskusji, ateista stał się wierzącym. Powrócił do przyjmowania sakramentów, wypełniania Słowa Bożego i uwierzył w Matkę Bożą. Szczęśliwy i trochę zdziwiony kapłan, zapytał go kiedyś:

– Niech mi pan powie, co w tej długiej rozmowie stało się dowodem, przekonującym pana, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał, że Bóg rzeczywiście istnieje?

– Sposób w jaki podał mi ksiądz krzesło, abym nie zmęczył się oczekiwaniem – odpowiedział starzec.

Autor nieznany