MIŁOSIERDZIE BOŻE

Istota nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego

Istotą zaś nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego jest całkowita ufność wobec Boga – jest to postawa dziecka, które w każdej sytuacji ufa miłosiernej miłości i wszechmocy Ojca Niebieskiego; pierwszym i zasadniczym wyrazem czci Miłosierdzia Bożego jest właśnie akt ufności. Pan Jezus obiecał: „Niepojętych łask pragnę udzielać duszom, które ufają Mojemu miłosierdziu (Dz 687). „Niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością. Grzesznicy dostąpią usprawiedliwienia, a sprawiedliwi w dobrym utwierdzenia. Kto pokładał ufność w miłosierdziu Moim, napełnię duszę jego w godzinę śmierci swym Bożym pokojem (Dz 1520). Ufność jest nie tylko samą istotą, duszą tego nabożeństwa, ale i warunkiem czerpania łask. Mówił Jezus: „Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a jest nim – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca” (Dz 1578). „Dusza, która zaufa Mojemu miłosierdziu, jest najszczęśliwsza, bo Ja sam mam o nią staranie” (Dz 1273). „Żadna dusza, która wzywała miłosierdzia Mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci Mojej” (Dz 1541).

Drugim istotnym elementem nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego jest praktykowanie miłosierdzia wobec bliźnich: czynem, słowem, modlitwą. „Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu Mojemu” (Dz 742). Postawa czynnej miłości bliźniego jest również warunkiem otrzymania łask. „Jeżeli dusza nie czyni miłosierdzia w jakikolwiek sposób, nie dostąpi miłosierdzia Mojego w dzień sądu. O, gdyby dusze umiały gromadzić sobie skarby wieczne, nie byłyby sądzone – uprzedzając sądy Moje miłosierdziem” (Dz 1317). Pan Jezus pragnie, aby Jego czciciele w ciągu dnia dokonywali chociaż jednego dzieła miłosierdzia czynem, słowem lub modlitwą.

Jezus, poza ufnością i praktykowaniem miłosierdzia na co dzień, przedstawił jeszcze S. Faustynie pięć nowych form kultu Miłosierdzia Bożego (pięć postaci nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego): obraz Jezu ufam Tobie, Święto Miłosierdzia Bożego, koronkę do Miłosierdzia Bożego, godzinę Miłosierdzia Bożego i szerzenie czci Miłosierdzia Bożego.

 

Obraz Jezusa Miłosiernego

Jego pochodzenie wiąże się z wizją, jaką S. Faustyna miała w Płocku w 1931r., w czasie której Chrystus wyraził życzenie, by namalować taki obraz i w podpisie umieścić słowa: Jezu ufam tobie. Obraz ten przedstawia Chrystusa zmartwychwstałego. Z przebitego, niewidocznego na obrazie Serca, wychodzą dwa promienie: „Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz. Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu (Dz 299). Inaczej mówiąc, te promienie oznaczają sakramenty święte, a także Kościół święty i dary Ducha Świętego, którego biblijnym symbolem jest woda, oraz nowe przymierze Boga z człowiekiem zawarte we krwi Chrystusa. „Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga” (Dz 299). Obraz ma pełnić rolę naczynia do czerpania łask i znaku, który przypomina wiernym o potrzebie ufności wobec Boga i miłosierdzia w stosunku do bliźnich. „Obraz ma przypominać żądania Mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków” (Dz 742). Cześć tego obrazu polega na ufnej modlitwie połączonej z uczynkami miłosierdzia. Do tak rozumianego kultu obrazu przywiązał Pan Jezus wielkie obietnice: wiecznego zbawienia, dużych postępów na drodze chrześcijańskiej doskonałości, łaskę szczęśliwej śmierci i wszelkie inne łaski, o które z ufnością miłosierni ludzie prosić Go będą. „Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do żródła Miłosierdzia; tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu ufam Tobie” (Dz 327). „Przez ten obraz udzielać będę wiele łask dla dusz, a przeto niech ma przystęp wszelka dusz do niego” (Dz 570). „Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi, zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja sam bronić ją będę jako swej chwały” (Dz 48).

 

Święto Miłosierdzia Bożego

Ma najwyższą rangę spośród wszystkich postaci nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Święto to jest nie tylko dniem szczególnego uwielbienia Boga w tajemnicy miłosierdzia, ale także czasem łaski dla wszystkich ludzi. „Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W tym dniu otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które zbliżą się do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. … Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat” (Dz 699). „Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia Mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia Mojego, zginą na wieki” (Dz 965). Święto obchodzone jest w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Wybór pierwszej niedzieli po Wielkanocy na święto Miłosierdzia wskazuje na ścisły związek, jaki istnieje pomiędzy wielkanocną tajemnicą Odkupienia a tajemnicą miłosierdzia Bożego. Ten związek podkreśla jeszcze nowenna z koronki do Miłosierdzia Bożego, która rozpoczyna się w Wielki Piątek i polega na odmawianiu przez dziewięć kolejnych dni tej koronki. W „Dzienniczku” św. Faustyny zapisana jest także inna nowenna, którą Pan Jezus podyktował do jej użytku – wierni również mogą tę nowennę odmawiać ( dzieło miłosierdzia dla zbawienia wielu dusz) z pobożności, łącznie z koronką do Bożego Miłosierdzia.

 

Koronka do Miłosierdzia Bożego

Tę koronkę podyktował Pan Jezus S. Faustynie w Wilnie w 1935r., jako modlitwę na przebłaganie i uśmierzenie gniewu Bożego. Odmawiający tę koronkę ofiarują Bogu Ojcu „Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo” Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy swoje, bliskich i całego świata, a jednocząc się z ofiarą Jezusa, odwołują się do tej miłości, jaką Ojciec niebieski darzy swego Syna, a w Nim wszystkich ludzi.

W tej modlitwie proszą również o „miłosierdzie dla nas i całego świata” i tym samym spełniają uczynek miłosierdzia. Dodając do tego postawę ufności i wypełniając warunki każdej dobrej modlitwy (pokora, wytrwałość, przedmiot zgodny z wolą Bożą), wierni mogą oczekiwać spełnienia Chrystusowych obietnic, które dotyczą szczególnie godziny śmierci: łaski nawrócenia i spokojnej śmierci. Dostąpią ich nie tylko osoby odmawiające tę koronkę, ale także konający, przy ktorych inni jej słowami modlić się będą. „Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę” (Dz 811). Obietnica ogólna brzmi: „Przez odmawianie tej koronki podoba Mi się dać wszystko, o co Mnie prosić będą” (Dz 1541), …” jeżeli to będzie zgodne z wolą Moją (Dz 1731). Wszystko bowiem, co jest niezgodne z wolą Bożą nie jest dobre dla człowieka, a zwłaszcza dla jego wiecznej szczęśliwości. „Dusze, które odmawiać będą tę koronkę, miłosierdzie Moje ogarnie je w życiu, a szczególnie w śmierci godzinie” (Dz 754). „Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego” (Dz 687). Chociaż raz, ale w postawie zgodnej z treścią modlitwy, a przede wszystkim z wiarą, ufnością i w pokorze oraz ze szczerym i głębokim żalem za grzechy. Treść koronki przedstawiona jest w rozdziale „Modlitwy do Miłosierdzia Bożego”.

 

Godzina Miłosierdzia Bożego

Pan Jezus polecił czcić godzinę swej śmierci. „Ile razy usłyszysz, jak zegar bije godzinę trzecią, zanurzaj się cała w miłosierdziu Moim, uwielbiając i wysławiając je; wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. W tej godzinie uprosisz wszystko dla siebie i innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość” (Dz 1572). Pan Jezus pragnie, aby w tej godzinie rozważać Jego bolesną mękę, bo w niej najwyraźniej objawiła się miłość Boga do ludzi; aby uwielbiać i wysławiać miłosierdzie Boga i dla zasług męki Chrystusa błagać o potrzebne łaski dla siebie i całego świata, a szczególnie dla grzeszników. „Staraj się w tej godzinie odprawiać drogę krzyżową … , a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij Moje serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie; a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę.                    Nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją.

Modlitwa w godzinie Miłosierdzia jest ściśle związana z godziną trzecią po południu, winna być skierowana do Jezusa i w błaganiach należy odwoływać się do wartości i zasług Jego bolesnej męki.

 

Szerzenie czci Miłosierdzia Bożego

Pan Jezus pragnie, aby szerzono cześć Jego Miłosierdzia.

„Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem” (Dz 1075).

„Wszystkim duszom, które uwielbiać będą to Moje miłosierdzie i szerzyć jego cześć, zachęcając inne dusze do ufności w Moje miłosierdzie – dusze te w godzinę śmierci nie doznają przerażenia. Miłosierdzie Moje osłoni je w ostatniej walce” (Dz 1540).

„Duszom, które uciekać się będą do Mojego miłosierdzia, i duszom, które wysławiać i głosić będą innym o Moim wielkim miłosierdziu, w godzinę śmierci postąpię z nimi według nieskończonego miłosierdzia Mojego” (Dz 379).

 

Dzieła miłosierdzia chrześcijańskiego

I. Względem duszy:

II. Względem ciała:

  1. Grzeszących upominać.
2. Nieumiejących pouczać.
3. Wątpiącym dobrze radzić.
4. Strapionych pocieszać.
5. Krzywdy cierpliwie znosić.
6. Urazy chętnie darować.
7. Modlić się za żywych i umarłych.
   1. Głodnych nakarmić.
2. Spragnionych napoić.
3. Nagich przyodziać.
4. Podróżnych w dom przyjąć.
5. Więźniów pocieszać.
6. Chorych nawiedzać.
7. Umarłych pogrzebać.

Dzieł miłosierdzia można dokonywać czynem, słowem i modlitwą. Oto słowa Pana Jezusa: Żądam … uczynków miłosierdzia, które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie, i nie możesz się od tego usunąć, ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn; drugi – słowo; trzeci – modlitwa. W tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusz wysławia i oddaje cześć Miłosierdziu Mojemu.

 

Sens zawierzenia się Miłosierdziu Bożemu

Akt zawierzenia się komuś wyrasta zwykle z poczucia kruchości istnienia i moich ograniczeń, odkrycia niewystarczalności moich pomysłów i poczynań. Nie stanowi jednak tylko prośby o pomoc czy oparcia się na kimś drugim. Zawierzając się, przekraczam siebie w moim doświadczeniu ludzkiego losu, przez co wyrażam swoją godność i wolność. Jeśli jeszcze taka postawa jest owocem zaufania komuś drugiemu, to przez zawierzenie się – czynię wyznanie miłości, buduję relację z tym kimś, a więc tworzę z nim wspólnotę.

Zawierzenie się człowiekowi zawsze naraża nas na zawiedzenie. Inaczej jest z Bogiem, nie tylko dlatego, że jest On Kimś nieskończonym w miłości, wszechmocnym, wiernym i prawdomównym. Motywem zawierzenia Bogu jest Jego „zawierzenie” się nam, raz uczynione w chwili stworzenia, a dopełnione w tajemnicy Wcielenia i Odkupienia w Jezusie Chrystusie. Słowa gospodarza z przypowieści o winnicy: „Może uszanują mojego syna”, wydają się westchnieniem Boga Ojca, który zaufał człowiekowi i posłał doń swego jedynego Syna. Do tej ufnej miłości Boga odwołuje się Jan Paweł II, zawierzając świat Miłosierdziu Bożemu: „Boże, Ojcze miłosierny, który objawiłeś swoją miłość w Twoim Synu Jezusie Chrystusie i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu (…) dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata!”

Wobec tego zawierzenie się miłosierdziu Bożemu jest zwłaszcza otwarciem serca na przychodzącego do nas Chrystusa, który uwalnia ze śmierci i grzechu. Naszą odpowiedzią stają się słowa z obrazu „Jezu, ufam Tobie!”, to krótkie i wymowne zawierzenie się Miłosierdziu, rozlewającemu się w sakramentach, które nas uzdrawiają i karmią. Zawierzyć się Miłosierdziu, to zdać się na Boga, który jest Początkiem i Kresem mego istnienia, czyli zgodzić się na Jego zamiary, jakie ma wobec mnie osobiście, wobec mojej rodziny i całej ludzkości; to ofiarować się Bogu, czyli uznać moją przynależność do Niego i Jego panowania nad moim życiem; to nieustannie odwoływać się do tego źródła łaski, którym jest Krzyż, co ma głęboki związek z wyznaniem dobrego łotra umierającego razem z Chrystusem: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23,42). Owo odwołanie się do Miłosierdzia Bożego w definitywnej godzinie jego życia otwiera przed nim bramy wieczności. Wyrywa go z otchłani beznadziei w obliczu haniebnej śmierci. Wobec biegu historii, który każdego z nas przybliża do śmierci, oraz w obliczu znaków czasu, które coraz wyraźniej mówią, że żyjemy w przełomowym momencie dziejów, zawierzenie się Miłosierdziu Bożemu staje się niejako modlitwą naszych czasów.

 

Modlitwy do Miłosierdzia Bożego

Akt zawierzenia Miłosierdziu Bożemu

O najmiłosierniejszy Jezu, Twoja dobroć jest nieskończona, a skarby łask nieprzebrane. Ufam bezgranicznie Twojemu miłosierdziu, które jest ponad wszystkie dzieła Twoje. Oddaję się Tobie całkowicie i bez zastrzeżeń, aby w ten sposób móc żyć i dążyć do chrześcijańskiej doskonałości.
Pragnę szerzyć Twoje miłosierdzie poprzez spełnianie dzieł miłosierdzia, tak wobec duszy jak i ciała, zwłaszcza starając się o nawrócenie grzeszników, niosąc pociechę potrzebującym pomocy, chorym i strapionym.
Strzeż mnie więc , o Jezu, jako własności swojej i chwały swojej. Jakkolwiek czasami drżę ze strachu, uświadamiając sobie słabość moją, to jednak mam bezgraniczną ufność w Twoje miłosierdzie. Oby wszyscy ludzie poznali zawczasu nieskończoną głębię Twego miłosierdzia, zaufali Mu i wysławiali Je na wieki. Amen.

O miłosierdzie Boże dla świata

O Boże wielkiego miłosierdzia, Dobroci nieskończona, oto dziś cała ludzkość woła z otchłani nędzy swojej do miłosierdzia Twego, do litości Twojej, o Boże; a woła potężnym swym głosem nędzy. Boże łaskawy, nie odrzucaj modlitwy wygnańców tej ziemi. O Panie, Dobroci niepojęta, który znasz na wskroś nędzę naszą i wiesz, że o własnych siłach wznieść się do Ciebie nie jesteśmy w stanie – przeto Cię błagamy: uprzedzaj nas łaską swoją i poniżaj w nas nieustannie miłosierdzie swoje, abyśmy pełnili wolę Twoją świętą w życiu całym i w śmierci godzinie. Niech nas osłania wszechmoc miłosierdzia Twego przed pociskami nieprzyjaciół naszego zbawienia, abyśmy z ufnością, jak dzieci Twoje, czekali na przyjście Twoje ostateczne, który to dzień Tobie jest tylko wiadomy. I spodziewamy się, że otrzymamy wszystko, co nam jest obiecane przez Jezusa pomimo całej nędzy naszej, bo Jezus jest ufnością naszą; przez Jego miłosierne Serce przechodzimy jak przez otwartą bramę do nieba (Dz 1570).

  Modlitwy w godzinie Miłosierdzia

O Krwi i Wodo, któraś wytrysnęła z Najświętszego Serca Jezusowego, jako zdrój miłosierdzia dla nas – ufam Tobie.

O, Jezu, Ty sam podjąłeś tak straszną mękę za nas jedynie z miłości. Sprawiedliwość Ojca Twego byłaby przebłagana jednym westchnieniem Twoim, a wszystkie wyniszczenia Twoje są jedynie dziełem miłosierdzia Twego i niepojętej miłości. … Kiedyś konał na krzyżu, w tym momencie obdarzyłeś nas życiem wiekuistym; pozwalając sobie otworzyć bok swój najświętszy, otworzyłeś nam niewyczerpane źródło miłosierdzia swego; dałeś nam, co miałeś najdroższego, to jest krew i wodę z Serca swego. Oto wszechmoc miłosierdzia Twego, z niego płynie nam wszelka łaska.

Modlitwy za grzeszników

Boże wielkiego miłosierdzia, któryś raczył nam zesłać Syna swego Jednorodzonego, jako największy dowód niezgłębionej miłości i miłosierdzia, Ty nie odrzucasz grzeszników, ale z niezgłębionego miłosierdzia swego otworzyłeś im skarb, z którego mogą czerpać w obfitości nie tylko usprawiedliwienie, ale wszelką świętość, do jakiej dusza dojść może. Ojcze wielkiego miłosierdzia, pragnę, aby wszystkie serca zwróciły się z ufnością do nieskończonego miłosierdzia Twojego. Nikt się nie usprawiedliwi przed Tobą, jeżeli nie będzie mu towarzyszyć niezgłębione miłosierdzie Twoje. Kiedy nam odsłonisz tajemnicę swego miłosierdzia, wieczności będzie za mało, aby Ci za to należycie podziękować.

Apostołowie Bożego Miłosierdzia

Święta Faustyna Kowalska od dzieciństwa odznaczała się pobożnością, umiłowaniem modlitwy, pracowitością i posłuszeństwem oraz wielką wrażliwością na ludzkie biedy.  W 1925 roku przekroczyła próg klauzury w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. W Zgromadzeniu wiele razy objawiał się s. Faustynie sam Jezus, który przekazał jej orędzie miłosierdzia Bożego dla wszystkich ludzi. Orędzie to notowała w „Dzienniczku”, który powstał w ciągu czterech ostatnich lat życia s. Faustyny.

Św. Jan Paweł II już w czasie okupacji, idąc do pracy w Solvayu, codziennie odwiedzał Łagiewniki. Kiedy był tam po raz pierwszy – trudno ustalić. Gdy był młodym kapłanem, a potem metropolitą krakowskim, zainteresowanym był dziełem apostolskim zgromadzenia i rozwijającym się kultem Bożego Miłosierdzia.
7 czerwca 1997 r. już jako papież przybył do Łagiewnik – z potrzeby serca, aby przed łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i przy relikwiach s. Faustyny Kowalskiej zawierzyć Bożemu Miłosierdziu swój pontyfikat. Po raz drugi Jan Paweł II jako papież przybył do krakowskich Łagiewnik 17 sierpnia 2002 r. Konsekrował nowe sanktuarium i zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu.  Święty Jan Paweł II odszedł do domu Ojca 2 kwietnia 2005 r. – w wigilię święta Miłosierdzia Bożego,

 

Świadectwo życia

Zaufałam Panu, a On mnie wysłuchał

Kiedy przed dwoma i pół roku pobraliśmy się z moim mężem, nic nie wskazywało na to, żeby nasze szczęście mogło coś zakłócić. Pierwsze miesiące małżeństwa upływały nam w pokoju i radości. Niestety, pół roku po ślubie mój mąż zapadł na rzadko spotykaną, poważną chorobę płuc – sarkoidozę.

Schorzenie to związane jest ze słabą odpornością organizmu. Początkowe objawy nie były groźne, jednak ich ciągłe pogłębianie się doprowadziło do skrajnego wyczerpania. Mąż stawał się coraz słabszy; drastycznie spadała jego waga, bardzo szybko się męczył, miał ciągle podwyższoną temperaturę.

Kolejne prześwietlenia i tomografie płuc były niezadowalające i wykazywały systematyczną progresję choroby. Przez cały ten czas modliłam się Koronką do miłosierdzia Bożego, mimo iż choroba męża postępowała.

Kiedy po roku od rozpoznania choroby mój mąż zrobił kolejne prześwietlenie płuc, lekarz jednoznacznie stwierdził, że jest to już bardzo zaawansowane stadium sarkoidozy.

Mąż otrzymał skierowanie do szpitala, w którym został poddany systematycznym badaniom. Niestety, ich wyniki były niekorzystne: lekarz orzekł, że choroba znajduje się już w trzeciej fazie (czwarta faza jest śmiertelna).

Jednocześnie doktor dał jeszcze ostatnie trzy miesiące na ewentualną regresję, a jeśliby ona nie nastąpiła, to – jak powiedział – najprawdopodobniej do końca życia mąż mój będzie zdany na terapię sterydami. Słowa te półtora roku po ślubie zabrzmiały dla mnie jak wyrok.

Różne formy kuracji nie dawały rezultatu. Jednak wbrew ludzkiej nadziei ciągle ufałam, że Bóg może uczynić wszystko, gdyż nie ma dla Niego rzeczy niemożliwej.

Pewnego dnia, będąc w kaplicy Matki Bożej Pocieszenia w kościele św. Katarzyny w Krakowie, usłyszałam w duszy słowa:

„Zaufaj mojemu Synowi”.

Słowa te powracały do mnie wielokrotnie. Modliłam się Koronką do miłosierdzia Bożego o spełnienie się woli Bożej w życiu mojego męża i – jeśli to możliwe – o jego uzdrowienie.

Jednocześnie czytałam Dzienniczek św. Faustyny, w którym wielokrotnie natykałam się na słowa o zaufaniu. W szczególny sposób przemówił do mnie fragment:

„Przez odmawianie tej koronki podoba Mi się dać wszystko, o co Mnie prosić będą. […] Powiedz, że żadna dusza, która wzywała miłosierdzia mojego, nie zawiodła się ani nie doznała zawstydzenia. Mam szczególne upodobanie w duszy, która zaufała dobroci mojej” (Dz. 1541).

Słowa te były potwierdzeniem tego, o czym wielokrotnie mówiła do mnie Maryja. Zaufałam Jej Synowi i się nie zawiodłam.

Po trzech miesiącach pobytu w szpitalu mąż stawił się na kolejne prześwietlenie. Okazało się, że jego choroba zaczęła się cofać. Modliłam się za niego nadal, czując działanie Bożej łaski. W marcu tego roku mąż wrócił do domu po wizycie u pulmonologa i powiedział:

„Dzisiejsze prześwietlenie wykazało, że moje płuca są zdrowe. Wszystkie zmiany chorobowe zanikły”.

„To cud!” – powiedziałam i rozpłakawszy się jak dziecko, pomyślałam:

„Zaufałam Panu, a On mnie wysłuchał”.