Opowiadania dla ducha (wakacyjne)

Ścieżki życia

          Podczas wakacji pewien człowiek udał się na przechadzkę po lesie, rozciągającym się nieopodal miasta, w którym zamieszkiwał. Błądził po nim przez kilka godzin aż zgubił się. Długo próbował odnaleźć drogę prowadzącą do domu, przemierzając wszystkie ścieżki, ale żadna nie wyprowadziła go z lasu. Nagle natknął się na innego człowieka, który podobnie jak on, chodził po lesie i wykrzyknął:

– Dzięki Bogu, że jest tu jeszcze inny człowiek. Czy mógłbyś mi wskazać drogę do miasta?

W odpowiedzi usłyszał:

– Nie, bowiem ja także się zgubiłem. Ale istnieje pewien sposób, który może nam pomóc: musimy sobie powiedzieć, którymi ścieżkami próbowaliśmy już wyjść z lasu. To nam pomoże odnaleźć tę, która nas stąd wyprowadzi.

Autor nieznany


O dwóch podróżnych

Dwoje ludzi siedziało pod drzewem i spoglądali na pobliską wioskę, płaską i spaloną słońcem.
Jedna z nich, o twardym i wyniosłym wejrzeniu, powiedziała:
– Jakże nudny jest ten pejzaż, w kółko taki sam! Mam szybkiego rumaka, wyruszę w podróż, aby odkryć inny cudowny świat.
Drugi mężczyzna, spokojny, wydawał się zadowolony z tego odpoczynku i słodko się uśmiechał, patrząc na monotonną równinę.
– Ja też mam szybkiego konia. Odbędę dziesięć, dwadzieścia, a może sto podróży. Ustalili, że spotkają się za rok pod tym drzewem, aby opowiedzieć sobie o tym, co przeżyli.
Tak też się stało.
Najpierw przemówiła kobieta o butnym wejrzeniu.
– Widziałam bezkresne morze, góry sięgające chmur, puszcze pełne błękitnych cieni. Poznałam przebiegłych ludzi, co nauczyli mnie zarabiać pieniądze. Teraz jestem bogata i mogę coraz więcej podróżować. A ty?
– Byłem tam wysoko, pod niebem, w mieście Słońca.
– Chyba bredzisz! Koń nie fruwa!
– Mój koń ma skrzydła i niesie mnie tam, dokąd chcę się udać. Znam cały wszechświat: ogrody pośród chmur, świetliste drogi pomiędzy gwiazdami. Moje uszy słuchały melodii nieskończoności, moje ręce muskały miękką satynę niebiańskich sklepień.
– Nawet gdyby tak było – odparowała niegrzecznie zarozumiała – to cóż zarobiłeś? Wciąż jesteś tym samym nędzarzem sprzed roku.
– Nie możesz mnie zrozumieć. Dla ciebie bogactwo sprowadza się do pieniędzy. A ja jestem poetą i czyni mnie bogatym moja wyobraźnia.
A. Tamponi