Opowiadania dla ducha

Czas na przemyślenia

i

odpoczynek wakacyjny

 


O czasie na zabawę

 Stary, szacowny mnich miał zwyczaj bawić się ze swoją oswojoną kuropatwą. Pewnego dnia przyszedł do niego myśliwy i zdziwił się, że tak uduchowiony człowiek, zabawia się ptakiem. Mógłby przecież w tym czasie uczynić wiele dobrego i pożytecznego, pomyślał o nim. Spytał zatem:

„Po co trawisz swój czas na zabawie? Po co kierujesz swoją uwagę na jakieś tam bezużyteczne zwierzę?”.

Mnich spojrzał na niego zdziwiony. Dlaczego miałby się nie bawić? Dlaczego myśliwy go nie rozumiał? Powiedział więc do niego:

„Czemu łuk w twojej dłoni nie jest napięty?”.

„Nie wolno tego czynić”, odrzekł myśliwy.

„Łuk straciłby swoją sprężystość, gdyby był zawsze napięty. Gdybym chciał później wypuścić strzałę, nie miałby na to wystarczającej siły”.

Mnich odpowiedział:
„Młody człowieku, tak jak ty wyluzujesz swój łuk, nie napinając go przez cały czas, tak musisz również sam siebie wciąż na nowo rozluźniać i odprężać.
Dotyczy to każdego człowieka, mnie samego również.

            Jeśli nie będę się odprężał i po prostu bawił, wtedy nie starczy mi energii w czasie dużego napięcia, wtedy zabraknie mi jej do czynienia tego, co konieczne i wymagające wykorzystania wszystkich moich sił.”

Autor nieznany


Nikt nie przyszedł

 Pewien chłopiec wbiegł z płaczem do domu. Dziadek objął go czule i tuli w ramionach. Chłopiec nie przestaje zanosić się płaczem i dalej szlocha. Dziadek pieści go i stara się uspokoić.
– Ktoś cię zbił? – pyta.
Chłopiec zaprzecza kiwając głową.
– Zabrali ci coś?
– Nie – zanosi się płaczem chłopiec.
– Więc, co ci się stało? – wypytuje zafrasowany dziadek. Chłopiec pociąga nosem i zaczyna opowiadać:
– Bawiliśmy się w chowanego i ja się schowałem za szafę. Stałem tam i czekałem, ale nikt nie przychodził… Wreszcie wyszedłem z kryjówki… i zobaczyłem, że zabawa była już skończona, wszyscy poszli do domu i nikt nie przyszedł, aby mnie odnaleźć.
Łkanie poruszało jego maleńką pierś.
– Rozumiesz? Nikt nie przyszedł, aby mnie szukać i odnaleźć.

Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu.

Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: „Gdzie jesteś?”.
On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się” (Rdz 3,8-10).
Zdarzenie to dotyczy wszystkich ludzi na przestrzeni wieków. Przede wszystkim ludzi naszego stulecia.
Gdzie jesteś?
Może i ty się schowałeś. Ze strachu. Z tchórzostwa. Z lenistwa.
Ale Bóg nie przestaje cię poszukiwać. Pewne dziecko po wysłuchaniu na lekcji religii przypowieści o skarbie ukrytym pod korcem, powiedziało: – Boże, ja jestem dla ciebie skarbem!
I choć nie taki był sens przypowieści, to przecież miało ono rację.

Bruno Ferrero