OPOWIADANIA DLA DUCHA

Lekcja od Mahatmy Gandhiego

Któregoś dnia pewna kobieta przyszła z synkiem do Mahatmy Gandhiego i poprosiła: – Mahatma, powiedz mu, żeby nie jadł więcej słodyczy.

– Bądź tak miła i wróć za trzy dni – odpowiedział Gandhi. Za trzy dni kobieta wróciła z dzieckiem i Gandhi powiedział do niego: – Nie jedz więcej słodyczy!

Kobieta spytała: – Dlaczego kazałeś nam czekać trzy dni tylko po to, aby to powiedzieć?

Mahatma odpowiedział: – Ponieważ trzy dni temu ja sam jadłem jeszcze słodycze.

Gdyby ci wszyscy którzy dowodzą, nauczają, komenderują, wykrzykują, zachęcają – zdecydowali się przestrzegać tego, czego żądają od innych, ten świat byłby rajem.

Bruno Ferrero


Czego nauczyłam się od gazeli

To był wymarzony dzień na pobyt w zoo, szczególnie w uroczym towarzystwie mojego pięcioletniego wnuka. Podczas spaceru weszliśmy na wzgórze, skąd patrzyliśmy w dół na przyjemny, porośnięty trawą park. Mieszkało tam stado gazeli. Ich pełne gracji piękno doskonale komponowało się z atmosferą spokoju tego miejsca. Lecz nagle w kępie krzewów zauważyliśmy zamieszanie. Jedno z delikatnych stworzeń pasło się nieopodal nich i nie zauważyło, że w pogoni za pożywieniem wsunęło łeb pod gałęzie. Kiedy gazela chciała się wyprostować, jej rogi zahaczyły o nie. Walczyła, skakała, szarpała się i kluczyła z jednej strony na drugą. Lecz z każdą chwilą jej rogi coraz bardziej się wplątywały. Jak bardzo chcielibyśmy jej pomóc! Szepnęłam:

– Gdybyśmy tylko mogli powiedzieć jej: „Zniż głowę mocno do ziemi i wycofaj się delikatnie”, znowu byłaby wolna.

Ostatecznie gazela uwolniła się gwałtownym szarpnięciem, lecz w jej rogach pozostała ogromna kępa gałęzi. Wydawała się mówić: „Ten żenujący incydent w rzeczywistości się nie wydarzył. To była po prostu wasza wyobraźnia”. Lecz wielka korona liści jakoś nie dodawała jej powagi.

Nasz szczęśliwy dzień skończył się zbyt szybko. We wspomnieniach tamtych chwil opowiadanie o gazeli było naszym ulubionym. Dla mnie miało szczególne znaczenie, gdy zdałam sobie sprawę, że podpowiada mi, jak w najlepszy sposób rozwiązać dokuczliwy problem mojego życia.

Pozostawałam z pewną osobą w dość trudnym związku, lecz nie chciałam go zrywać. Najpierw chciałam wygarnąć całą prawdę i powiedzieć swoje zdanie. Lecz to by tylko pogorszyło sprawy. Gdy gazela walczyła, wyrwała część krzewu. Wygrała bitwę, lecz pozostawiła bliznę. Nie chciałam postępować w ten sam sposób. Zamiast tego skłoniłam głowę, modląc się, a potem delikatnie się wycofałam.

Od tamtego czasu minęły lata. Bóg odpowiedział, wzbogacając nas oboje. Most, który mógł ulec zniszczeniu za sprawą ostatniego słowa, obecnie się umacnia. Jestem zadowolona, że schyliłam głowę i wycofałam się delikatnie.

Ruthie Lindal Swain