Na czym polega siła modlitwy różańcowej?

Święty Ludwik Grignion de Montfort mówił, że słowa modlitwy „Zdrowaś Maryjo” są najpiękniejszymi gratulacjami, jakie Archanioł Gabriel złożył Maryi. Te słowa wciąż sprawiają, że zmuszamy diabła do ucieczki: są młotem, które go miażdży.


Dlaczego różaniec?

Różaniec od początku stał się modlitwą, która została zaaprobowana, ale przede wszystkim umiłowana w Kościele. Widzimy to w życiu i historii świętych, a szczególnie założycieli zakonów czy zgromadzeń zakonnych, ale też w życiu prostych i zwyczajnych ludzi. Do odmawiania różańca nawoływała sama Maryja podczas wielu swoich objawień i dała obietnicę, że kto będzie się modlił w taki sposób, będzie ocalony i ocali świat od nieszczęść spowodowanych przez grzech. Święty Jan Maria Vianney mawiał, że jedno „Zdrowaś Maryjo” wypowiedziane dobrze i z wiarą, potrząsa całym piekłem. Warto pomyśleć, co się tam dzieje, gdy odmawiamy cały różaniec, gdy modli się nim całe grono ludzi, czy też gdy modli się tymi słowami cały Kościół.

Wielu świętych mawiało, że różaniec niszczy każde dzieło szatana. Święty Ludwik Grignion de Montfort mówił też, że słowa modlitwy różańcowej są najpiękniejszymi gratulacjami, jakie złożył Archanioł Maryi, a my wypowiadając te słowa składamy osobiste gratulacje Maryi. Te słowa wciąż sprawiają, że zmuszamy diabła do ucieczki: te słowa są młotem, które go miażdży, uświęceniem duszy, radością aniołów i śpiewem wybranych. Pięknie to ujął również św. Franciszek z Asyżu (jeden z październikowych patronów): Gdy wymawiam „Zdrowaś Maryjo” wtedy uśmiecha się do mnie całe niebo, cieszą się aniołowie, ziemia się weseli i drżą szatani. Jednym z ważnych momentów w historii świata czy Kościoła jest bitwa morska pod Lepanto w 1571 roku, która okazała się zwycięska – jak wierzono dzięki mocy modlitwy różańcowej. Intencją tej modlitwy była obrona chrześcijaństwa, a w tym Kościoła. Nie była wymierzona przeciwko człowiekowi, ale przeciwko temu, co zagraża człowieczeństwu – przeciwko wrogości zrodzonej przez grzech.

Modlitwa różańcowa jest więc nie tyle przesuwaniem paciorków, ale oddaniem się w obronę Najświętszej Maryi Panny w momencie niebezpieczeństwa. Oddając się w opiekę Maryi pozwalamy Jej zanieść nas przed Tron Boga. Modląc się bowiem na różańcu, przyzywamy Jej wstawiennictwa i razem z Nią wypowiadamy słowa modlitwy, razem z Nią uwielbiamy Boga.

Wypowiadając słowa modlitwy różańcowej i powtarzając cyklicznie te same słowa odpowiadamy też na słowa św. Pawła, który zachęcał pierwsze wspólnoty chrześcijańskie do nieustannej modlitwy. Już w pierwszych wiekach ludzie odmawiali po kilkadziesiąt czy kilkaset razy tę samą modlitwę. Pustelnik Paweł z Teb, by nie pogubić się w tym powtarzaniu kładł na kolanach kamienie i po odmówieniu danej modlitwy zrzucał jeden z nich. Święty Pachomiusz czy święty Benedykt z Nursji – ojcowie modlitwy – robili sobie sznur z pętelkami – który przypominał dzisiejszy różaniec.


Zwolnij!

Dzisiejsza forma różańca z ułożonymi stałymi częściami i tajemnicami zaprasza nas do czegoś głębszego i ważniejszego niż tylko pozornie nudnego przesuwania potocznie nazwanych korali. W tej modlitwie chodzi też o coś więcej niż traktowanie jej czasem jakby miała magiczną moc. Coraz częściej ulegamy pokusie, by ją tylko odmawiać i nawet może podejmować wyzwania mające na celu nawet i dobre intencje, tak jak nowenna pompejańska, ale jednocześnie gubimy i tracimy to, co staje się jej istotą. Odnoszę też czasem takie wrażenie, że i w Kościele o tym zapominamy, gdy w październiku podejmujemy tą modlitwę, a jednocześnie podchodzimy do niej na zasadzie „zaliczenia”, szybkiego odmówienia – bo trzeba, ale nie mamy na nią zbyt dużo czasu. Różaniec potrzebuje i zaprasza nas do tego, żeby się zatrzymać, żeby zwolnić i pozwolić się poprowadzić Duchowi Bożemu tak jak to zrobiła w swoim życiu Maryja. Nie da się zrozumieć różańca ciągle gdzieś pędząc i chcąc ciągle tylko coś załatwiać.

Siła tej modlitwy nie tkwi w ilości – w tym jak dużo jej odmówimy, ale jak mocno ona nas wciągnie i jak rozpali nasze serca. Kontemplując tajemnice z życia Maryi i Jezusa jesteśmy zaproszeni, by nie tylko podziwiać to co się kiedyś wydarzyło, ale by przyjąć te sytuacje w swoim życiu. Boga sprawia, że jesteśmy obdarowywani tak jak Maryja pełnią łask.


RÓŻANIEC W RĘKACH LUDZI MŁODYCH

Różaniec to nie obciach

Młodzi ludzie coraz częściej sięgają po sznury z przesuwającymi się paciorkami, o czym świadczą liczne koła czy sztafety różańcowe dla młodzieży. Co więcej, nie mają żadnych oporów, by pokazać to światu. Jest to raczej powodem dumy, aniżeli wstydu. „I pray the Rosary”. Taki napis robi sobie na koszulce bohater krążącego w sieci filmiku. Tak ubrany wychodzi na ulice, a do niego dołącza się pokaźna grupa młodych osób z podobnymi koszulkami…

Od kilku miesięcy ogromną popularnością cieszy się akcja „Nie wstydzę się Jezusa”. W ramach kampanii sławne osoby zachęcały młodych do symbolicznego noszenia breloka z wyrytym właśnie takim hasłem. Do nie-wstydzenia się Jezusa zachęcali m.in. Marek Jurek, Agnieszka Radwańska, kabaret Mumio, Robert „Litza” Friedrich, Krzysztof Ziemiec i Przemysław Babiarz.

Właśnie zaczął się październik. Miesiąc modlitwy na różańcu. Może niekoniecznie trzeba mobilizować „celebrytów”, żeby zachęcali do modlitwy na różańcu. Wielu z nich niejednokrotnie zachęcała do tej formy modlitwy przy różnych okazjach. Najlepszą jednak formą zachęty jest osobiste świadectwo. Na przykład to, że odmawiając różaniec w tramwaju ktoś nie schowa dłoni ze sznurem paciorków do kieszeni…”

Szkoła męstwa

Kiedy miałem parę lat, rodzice zaczęli modlić się na różańcu wspólnie ze mną i rodzeństwem. Początkowo byłem różańcem bardzo znudzony i chociaż się buntowałem, to jednak włączałem się do tej modlitwy. W pierwszej klasie licealnej coś się zmieniło. Droga do szkoły trwała około dwudziestu minut, a że w tym czasie myślałem o różnych ważnych dla mnie sprawach, to w tym właśnie kontekście coraz częściej zaczął się pojawiać różaniec. Nie zawsze potrafię modlić się na różańcu kontemplacyjnie, ale lubię tę modlitwę i bardzo ją cenię. Sam najczęściej modlę się w drodze, powierzając sprawy świata, Kościoła i bliskich, równocześnie modląc się za tych, których mijam” (Wojtek).

 

 

 

Tysiąc jeden Różańców

Różaniec nigdy nie był mi obcy. Jeszcze w Oazie nauczyłem się go cenić i od szkoły średniej zawsze mi towarzyszy w kilku dziesiątkach odmawianych dziennie, ale nie codziennie cały Różaniec! Tego nigdy nie praktykowałem i nie bardzo mogłem sobie wyobrazić, że można go odmawiać pobożnie i w takiej ilości codziennie [w nowennie Pompejańskiej]. Jednak okazało się, że można. Paweł