WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem Bożym  (J 2,1-12).

WESELE

Obecność Chrystusa na weselu w Kanie Galilejskiej posiada wieloraką wymowę. Chrystus swoją obecnością podkreślił rangę ludzkiej miłości i małżeństwa, a także związanego z tą uroczystością wesela. Mało tego, gdy zabrakło wina, użył swej niezwykłej mocy, by brak ten nie spowodował pomniejszenia weselnej radości.

Przemieniając wodę w wino na prośbę Matki Bożej, wskazał, że możemy go prosić o bardzo różne sprawy, nawet tak przyziemne, jak wino na wesele. Wskazał też, że możemy to robić za pośrednictwem Jego Matki. Podkreślam te sprawy dlatego, że w nich ukazuje się cały humanizm Chrystusa i niezwykle życzliwe podejście do ludzkiej codzienności.

Oczywiście, jest jeszcze inny wymiar obecności Chrystusa na weselu i cudu przemiany wody w wino. Chrystus zaczyna swą aktywność apostolską od tego, co jest na początku każdego człowieka. A więc od małżeństwa, czyli macierzyństwa i ojcostwa. Jakby przez to chciał powiedzieć, że obowiązkiem małżonków jest nie tylko dawanie życia, ale także zaszczepianie wiary w Niego. Ponadto, dokonując na oczach wszystkich pierwszego cudu, wskazał na inny wymiar swojej obecności wśród ludzi, a także na to, że nasza obecność podobnie jak i Jego, winna rodzić dobre czyny.

 

ZADANIA NA TYDZIEŃ

  1. Do przemyślenia:

Czy spieszę z pomocą ludziom, gdy znajdują się w potrzebie? Czy mój stosunek do ludzi nacechowany jest życzliwością?

  1. Do wykonania:

Zrobię wszystko, by moja obecność wśród ludzi była zawsze budująca.


Trwa Tydzień Powszechnej Modlitwy
o Jedność Chrześcijan (od 18 do 25 stycznia)

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan ma ponad stuletnią tradycję. Odbywa się co roku między 18 a 25 stycznia, czyli między dawnym świętem katedry św. Piotra a świętem nawrócenia św. Pawła. W Polsce Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan poprzedzony jest Dniem Judaizmu w Kościele katolickim (17 stycznia), a kończy się w przeddzień Dnia Islamu w Kościele katolickim (26 stycznia).

Modlitwa o jedność chrześcijan

Dobry Panie Boże, Twój Syn, a nasz Pan, Brat i Przyjaciel, bardzo pragnął i modlił się, żeby Jego uczniowie „byli jedno”. Ale patrząc na to jak bardzo jesteśmy podzieleni jako chrześcijanie, widać, że nie za bardzo nam to wychodzi.

To nie tylko podział na różne wyznania. Również wewnątrz naszych wspólnot tak wiele wzajemnej agresji, złośliwości, patrzenia na innych z góry, przekonania o własnej nieomylności.

I w ogóle tak jakby trochę przestaje nas to boleć. To o tyle niepokojące i dziwne, że każde rozdarcie między nami, jest przecież realnym rozdarciem Ciała Twojego Syna. Skoro otwarta rana nas mało boli, to znaczy, że w najlepszym razie jesteśmy nieprzytomni. W gorszym, że coś w nas umarło. Ale Ty jesteś Bogiem Żywym.

Prosimy Cię bardzo, żebyś i nas ożywił. Żeby rozdarcia między nami nas bolały i zapalały do miłości, bo tylko miłość może nas ożywić i posklejać. Miłość pokorna, słuchająca, otwarta, wrażliwa, czuła, szukająca Prawdy, będącej jednocześnie Drogą i Życiem. Bardzo o to prosimy w imię naszego Pana Chrystusa. Amen.


Światowy Dzień Babci i Dziadka
21 i 22 stycznia

Modlitwa za dziadków 

Panie Jezu, narodziłeś się z Dziewicy Maryi, córki świętych Anny i Joachima.
Patrz z miłością na dziadków na całym świecie. Ochraniaj ich! Oni są bogactwem dla rodzin, dla Kościoła i dla całego społeczeństwa.
Wspieraj ich! Kiedy przybywa im lat, niech wciąż będą dla swojej rodziny mocnymi filarami wiary ewangelicznej, stróżami szlachetnych wartości rodziny, żywymi skarbcami trwałych tradycji religijnych.
Spraw, by jako nauczyciele mądrości i odwagi przekazywali przyszłym pokoleniom owoce swoich dojrzałych doświadczeń ludzkich i duchowych.

Panie Jezu, pomagaj rodzinom i społeczeństwu doceniać obecność i rolę dziadków.
Spraw, by nigdy nie byli zaniedbywani ani wykluczani, ale zawsze znajdowali szacunek i miłość.
Pomagaj im żyć pogodnie i czuć się akceptowani przez wszystkie lata życia, jakimi ich obdarzasz.

Z okazji Dnia Dziadka i Dnia Babci
przedstawiamy piękne wspomnienie o seniorach rodu.

Dziadkowie w życiu wnuków

Miłość, która wiąże dziadków z wnukami, jest jedną z najpiękniejszych relacji rodzinnych.   Choć zarówno miłość do dzieci, jak i miłość do wnuków wywodzi się z tego samego korzenia, są one ubrane w różne odcienie i oddziałują na nasze życie w różnorodny sposób. 21 i 22 stycznia obchodzimy w Polsce Dzień Babci i Dzień Dziadka. Dlaczego według nas ta relacja jest tak ważna? Ponieważ miłość dziadków jest wzmocniona przez bogate doświadczenie życiowe. Dziadkowie zdobywają mądrość przez lata, co przekłada się na głębsze zrozumienie i wsparcie dla swoich wnuków. Są gotowi z wielką cierpliwością poświęcić czas na zrozumienie, słuchanie i wspólne spędzanie czasu z wnukami. Każdy wie, że w relacji z wnukami dziadkowie często mogą pozwolić sobie na większą swobodę niż w roli rodziców. Zdajemy sobie sprawę, jak szybko rosną wnuki. Dlatego cieszymy się każdą chwilą spędzoną z nimi. W dzisiejszym pędzie miłość rodziców często nosi ciężar codziennych obowiązków i odpowiedzialności wychowawczych, dlatego dziadkowie mogą bardziej skupić się na relacjach z wnukami.  Zarówno dziadkowie, jak i wnuki uczą się od siebie nawzajem. To wymiana wiedzy, doświadczeń i perspektyw, która tworzy silne więzi między pokoleniami. To niezwykła podróż, która ubogaca zarówno dziadków, jak i wnuki, tworząc trwałe wspomnienia i więzi rodzinne.
W przeszłości dziadkowie często pełnili funkcję opiekunów, zwłaszcza w rodzinach wielopokoleniowych. Ich rola skupiała się na codziennej opiece nad wnukami, zwłaszcza gdy rodzice pracowali na polu czy w gospodarstwie. Byli oni również stróżami tradycji, przekazując wnukom historię rodziny, wartości kulturowe i umiejętności życiowe. Tak też staramy się robić z naszymi wnukami, by te wartości nie popadły w zapomnienie. Dzisiaj w niektórych przypadkach dziadkowie nadal pełnią rolę opiekunów, ale częściej skupiają się na wspieraniu swoich pociech w tzw. dziennym życiu. Ta zmiana związana jest z nowoczesnym stylem i dynamicznymi rolami zawodowymi rodziców.  Będąc za granicą, niektórzy dziadkowie, by móc utrzymać bliski kontakt z wnukami, muszą iść z duchem czasu i korzystać z nowych technologii poprzez wideorozmowy lub media społecznościowe.
Nasze wnuki mają to szczęście, że mają jednych dziadków na miejscu, a drugich w Polsce, dlatego czas spędzony z jednymi dziadkami lub drugimi różni się. Będąc w Polsce u dziadków, wnuki odkrywają życie na wsi oraz mają bliższy kontakt z naturą. Uczą się nowych rzeczy i poznają inny, spokojniejszy świat.
Według nas w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci zmienił się sposób, w jaki dziadkowie są postrzegani. Ich doświadczenie i mądrość sprawiały, że byli naturalnymi autorytetami dla wnuków. Młodsze pokolenia szanowały ich zdanie i zasięgały porad, opierając się na tradycji i wartościach przekazywanych przez dziadków. Był to naturalny proces, a starszyzna sprawowała ważną rolę w przekazywaniu wiedzy o życiu i historii. Współczesne relacje dziadków i wnuków są bardziej partnerskie, ale wartość wiedzy przekazywanej przez dziadków nadal pozostaje istotna. Mając małe wnuki, dostrzegamy to poprzez zadawane różne pytania dotyczące życia codziennego. Dlatego uważamy, że w dzisiejszym pędzącym świecie odgrywamy bardzo ważną rolę w stabilizowaniu i opanowywaniu sytuacji w rodzinie z dziećmi. Nigdy nie należy wątpić w instytucję, jaką tworzy babcia i dziadek. Zawsze należy ich szanować. To oni powinni być stawiani ponad wszelką technologię. Są bezcenni ze swoją mądrością, ciepłem, troską i uczuciami, którymi nas obdarzają. Nigdy żaden nowoczesny komputer ich nie zastąpi. Młode pokolenia zawsze mogą otrzymać ich wsparcie w trudnych sytuacjach czy decyzjach życiowych.
Dziadkowie to nasz majątek i bezcenny most łączący przeszłość z teraźniejszości.  A na zakończenie chcielibyśmy życzyć wszystkim dziadkom pogody ducha takiego jak w tym wierszyku

 Chociaż nie macie już nastu lat,
U stóp Wam leży wciąż cały świat.
Więc w Ciechocinku na imprezie
Tańczcie do rana, ile wlezie.
Niech w żadnym stawie Was nie strzyka,
Tańczcie do rana w rytm Krawczyka.
Żyjcie z radością za pan brat,
O wiele dłużej niż te 100 lat.

.


Moi dziadkowie,
nadzwyczajnie zwyczajnie ludzie

Myśląc o swoich dziadkach powracam do czasów  dzieciństwa. Było ono może beżowo- szare, ale ważne dla mojego „tu i teraz”. Na pewno ludzie, którzy kształtowali mnie, rodzice, dziadkowie, rówieśnicy, nie byli nijacy, wręcz przeciwnie…Tacy na przykład dziadkowie, nad wyraz przejrzyści. Babcia Wiktoria, o pięknym imieniu (mówiłam o niej babcia Wikcia), skromna, cichutka, spędzała życie w kuchni, troszcząc się  o męża, córki i wnuki. Uwielbiałam ją i kochałam całym swoim sercem, dziecka, nastolatki i później mężatki. Za co? Często zastanawiałam się nad tym, będąc już dorosłą osobą. Za miłość, bezwarunkową i jedyną na świecie. To ona akceptowała mnie taką, jaką byłam, bez poprawiania i udoskonalania. Żyła moim życiem, moimi problemami, siedziała i słuchała, a ja biegłam do niej jak na skrzydłach, dlaczego? Żeby porozmawiać, opowiedzieć o sobie, o zmartwieniach, radościach, zobaczyć miłość w jej oczach i tę bezwarunkową akceptację, której zawsze potrzebowałam. I jeszcze jedno, kiedy odwiedzałam babcię Wikcię, najpierw siadałam na krześle, a ona czesała mnie, przyznaję, nie przepadałam za tym rytuałem, ale wiedziałam, że znaczy to dla niej tak wiele, nie rozumiałam tego, ale zgadzałam się na to, a potem w nagrodę dostawałam landrynkę – zwykłego, twardego cukierka, którym częstowała mnie, otwierając puszkę, wyjętą z szafy w kuchni.  Pamiętam również, że kiedy wyszłam za mąż czekała na prawnuki i dość szybko zrezygnowała z nich, stwierdzając, że nie wszyscy muszą mieć przecież dzieci…Byłaby zachwycona istnieniem moich pociech, które przyszły na świat kilka lat po jej śmierci. Ciepło, miłość i ogrom  empatii kojarzę ze swoją ukochaną babcią. Pozostawiła w moim sercu przekonanie, że mogę być ważna dla innych, tak jak ważna byłam dla niej. To jest bezcenny dar ! Dziś przekonuję się o tym dość często, gdy jest mi źle i wtedy wsparciem jest wspomnienie dzieciństwa i mojej babci.

I jeszcze dziadek Józef, który pokazywał mi piękno przyrody i również bezwarunkowo kochał, całym sobą. Chodziłam z nim na spacery po lesie, z bardzo bliskiej perspektywy spoglądałam na kwiaty rosnące na łące, słuchałam kumkających żab, oglądałam mrowiska i obserwowałam pracowitość mrówek…czasami wrzucaliśmy im cukierka. Nie wiem, czy te działania pochwaliliby dziś ekolodzy. I jeszcze jedno , na zawsze zapamiętałam dotyk dłoni mojego dziadka ( był rzemieślnikiem, wyplatał koszyki ), zawsze  trzymał mnie za rękę podczas spacerów po lesie. To była szorstka, spracowana dłoń. Dla mnie, wówczas kilkuletniej dziewczynki symbol pracowitości., ale przede wszystkim miłości  dziadka do wnuczki. Jest jednak pewien minus tej sentymentalnej, bardzo osobistej wycieczki. Otóż po dziadku odziedziczyłam strach…boję się pająków ! Nie potrafię się z nim jak dotąd uporać.

Sądzę, że również dziś współcześni dziadkowie bezgranicznie kochają swoje wnuki i dzięki temu wyposażają je w wartości bezcenne w przyszłym , dorosłym życiu. Bez ich udziału życie naszych dzieci zdaje się być uboższym i niepełnym, ponieważ ciepła, którym emanuje drugi, starszy, bardziej doświadczony i bliski człowiek nie zastąpi żadna forma nawet najdoskonalszej -wirtualnej komunikacji. A ja osobiście bardzo chcę, żeby dla człowieka najbardziej liczył się właśnie człowiek , w co wierzę i czego wszystkim czytającym  tę refleksyjną wypowiedź życzę.

Babcia i dziadek,
czyli historia o budowaniu wspomnień.

Babcia.

Nie potrafię opisać jak za nią tęsknię. Gdy wracam we wspomnieniach do czasów dzieciństwa, to widzę ją: w granatowym fartuszku w kwiatki, uśmiechniętą, ciepłą i w 80% z moich wspomnień w kuchni. Była taką prawdziwą, dobrą babcią jak z bajek. Przytuliła gdy bolało, nakarmiła nawet gdy się nie było głodnym… a umówmy się, u babci nie da się być głodnym Gotowała najlepiej! Pierogi z serem, knedle ze śliwkami, ciasto drożdżowe, zupa mleczna i chleb z powidłami, mielone z ziemniaczkami, pączki – długo mogłabym wymieniać.  Mówiła do mnie „aniołeczku”. Gdy wyjechałam na studia i przyjeżdżałam w odwiedziny słyszałam zawsze „ale zmizerniałaś!” – wtedy wiedziałam, że wreszcie schudłam Największą lalkę jaką miałam dała mi miesiąc przed świętami, bo nie mogła wytrzymać, a do kieszeni zawsze wkładała mi gotówkę „na rajstopki”. Przekochany człowiek. Kiedy ostatni raz się widziałyśmy powiedziała: „ale tego chłopaka już nie zmieniaj aniołeczku”… i nie zmieniłam Gdy odeszła, często łapałam się na tym, że mój mózg tego nie zarejestrował i myślałam sobie: „ciekawe co u babci?”. Płakałam bardzo. Ostatnio zabrałam dziewczynki na cmentarz i Wiki stojąc przy grobie powiedziała: “Ale chciałabym ją poznać”. Pomyślałam sobie “Nie wyobrażasz sobie córeczko jak ja bym chciała, byście się poznały”. Nie potrafię opisać tego ścisku gardle, który poczułam ze smutku.  Ostatnio rozmawiałam z siostrą mojej mamy i tak sobie babcię wspominałyśmy. I ciocia powiedziała: “bo to była taka dobra kobieta – wszyscy o niej mówili z takim ciepłem i szacunkiem”. Nie da się o niej mówić inaczej.

Dziadek.

Męski, silny i zdecydowany, ale mała Madziunia zawsze wywoływała u niego uśmiech. Niezwykle pracowity i dobry. Razem wyjadaliśmy babci kruszonkę z ciasta drożdżowego i to on nauczył mnie jeść ogórki kiszone z cukrem. Chodziliśmy na spacery patrzeć jak truskawki rosną. Doskonale pamiętam jego oczy, pamiętam też jak na przestrzeni lat i choroby się zmieniały. Kochał wnuki. Moja mama zawsze wspomina, że jak ona była dzieckiem, to w domu musiała być totalna cisza gdy dziadek oglądał wieczorne wydanie informacji w telewizji. Gdy oglądał je kilkanaście lat później w domu pełnym wnuków, to my mogliśmy biegać, piszczeć, krzyczeć, a on mówił: “niech biegają, mnie to nie przeszkadza”. Kilka dni przed śmiercią zapytał mnie, czy pójdę z nim na spacer… nie poszłam i żałuję do teraz. Ale kiedy odchodził, poczekał aż przyjadę – zdążyłam…Wiem, że teraz oboje siedzą tam na górze, patrzą i są dumni. Uśmiechają się z czułością i czuwają. Śnili mi się ostatnio. Siedzieli w salonie w naszym nowym domu. Dziadek oparty o stół, babcia bokiem do stołu – pamiętam ten sen doskonale. Dziewczynki przynosiły im jakieś rysunki z przedszkola, opowiadały coś. Widziałam błyszczące oczy babci i wzruszenie dziadka. A ja byłam taka szczęśliwa, tak bardzo szczęśliwa i tak okropnie smutna gdy się obudziłam.

Wszystkim babciom i dziadkom
życzę zdrowia i pięknego długiego życia.
Bez Was, nie byłoby nas.
Dziękujemy!


Święci patroni tygodnia

Św. Agnieszka – piękna, odważna, wierna
– 21 styczeń

Św. Angieszka żyła w Rzymie, prawdopodobnie na przełomie III i IV wieku. Według tradycji, zginęła mając 12 lub 13 lat, w obronie dziewictwa, które ślubowała Chrystusowi. Kiedy chciano ją wydać za mąż, a nawet próbowano ją pohańbić, ona mówiła, że ma jednego Oblubieńca, tego Oblubieńca nie widać ludzkimi oczyma. Jej głęboka wiara jest czymś zupełnie zadziwiającym. Jak mówią podania była dziewczyną niezwykle piękną i dlatego jej czystość budziła niezrozumienie. św. Agnieszka jest postacią bardzo wyrazistą i może być wzorem dla współczesnych. Kościół często przedstawia św. Agnieszkę jako przykład dla młodzieży, szczególnie w kontekście zachowania czystości i wierności ideałom. Oprócz tego, św. Agnieszka patronka jest również kojarzona z ogrodnictwem. Ta nietypowa opieka wiąże się z legendą o cudownym pojawieniu się kwiatów na jej grobie. Dlatego też ogrodnicy i miłośnicy roślin często zwracają się do niej o pomoc i błogosławieństwo dla swoich upraw.

Wierni często zwracają się do św. Agnieszki w różnych sytuacjach życiowych. Jej wstawiennictwo jest szczególnie cenione w momentach podejmowania ważnych decyzji moralnych lub gdy ktoś staje przed trudnym wyborem. Modlitwy do św. Agnieszki są popularne wśród młodych ludzi poszukujących swojej drogi życiowej i pragnących żyć zgodnie z wartościami chrześcijańskimi.

Artyści przedstawiają św. Agnieszkę z barankiem, gdyż łacińskie imię Agnes pochodzi od łacińskiego wyrazu agnus – baranek. Dlatego powstał zwyczaj, że przy klasztorze, który znajduje się przy bazylice, siostry hodują baranki, które poświęca się w dzień św. Agnieszki. Z ich wełny zakonnice wyrabiają paliusze*, które papież rozsyła świeżo mianowanym metropolitom Kościoła Katolickiego. Najdawniejsze wizerunki św. Męczennicy spotykamy już w IV w. Św. Agnieszka należy do najbardziej popularnych i znanych świętych Kościoła. Imię to nadaje się obecnie dość często i w Polsce. Ma też swoje odbicie w naszej literaturze. Z dniem tej świętej lud związał szereg przysłów, np.: „Św. Agnieszka wypuszcza skowronka z mieszka”.

– Paliusz – (łac. „płaszcz, przepaska”) Wstęga z białej wełny, ozdobiona sześcioma fioletowymi krzyżami z dodanymi dwoma szlaczkami (paskami). Papież go zakłada jako symbol swojej apostolskiej władzy; od najdawniejszych czasów papież darował paliusze arcybiskupom na znak łączności, a niektórym biskupom jako dowód uznania. Obecnie metropolita, czyli arcybiskup, musi prosić o paliusz w ciągu trzech miesięcy od swej nominacji, a jeżeli zostanie przeniesiony do nowej diecezji metropolitalnej, musi prosić o nowy paliusz. Zakłada go tylko na terenie swojej własnej diecezji, ale i wtedy tylko w okolicznościach przewidzianych przez liturgię.

Święty Franciszek Salezy, prekursor ewangelizacji słowem pisanym

 – 24 styczeń

Franciszek Salezy pochodził z wielodzietnej rodziny: był najstarszym z trzynaściorga rodzeństwa. Rodzice zapewnili mu jednak staranne wykształcenie. Studiował w Paryżu, na słynnej Sorbonie, a następnie w Padwie, gdzie uzyskał doktorat z prawa. W czasie studiów przeżył kryzys religijny, który szczęśliwie przezwyciężył dzięki wytrwałemu nabożeństwu do Matki Bożej. Wtedy też zrodziła się w nim myśl o kapłaństwie. Największą zasługą Franciszka było jednak stworzenie nowego ideału świętości, świętości wykraczającej poza mury klasztorne, właściwej dla każdego stanu i powołania. Pisał na ten temat w swoim dziełku pt. „Filotea. Wprowadzenie do życia pobożnego”, gdzie nie tylko ukazywał czym jest świętość, ale uczył jak ją osiągnąć w codziennym życiu. Innymi słowy był prekursorem współczesnej teologii laikatu. 8 grudnia 1602 roku ksiądz Franciszek Salezy przyjął sakrę biskupią i jako gorliwy pasterz wdrażał w swojej diecezji genewskiej reformy Soboru Trydenckiego, zakładając m. in. jedno z pierwszych seminariów duchownych na świecie. Przede wszystkim jednak niestrudzenie nauczał i udzielał sakramentów. Zasłynął również ze stosowania nowatorskich metod w pracy duszpasterskiej, przygotowując i drukując krótkie artykuły, w których wyjaśniał prawdy wiary. Miał przy tym znakomity język. Wiele z jego spostrzeżeń czy powiedzeń używanych jest do dnia dzisiejszego, jak na przykład: „Więcej much złapie się na kroplę miodu aniżeli na beczkę octu”; „Smutny święty to, to żaden święty”; „Miarą miłości jest miłość bez miary”, i inne.

Znając mądrość i łagodność biskupa Salezego, wielu przychodziło do niego po radę. Kiedyś zjawiła się u niego kobieta z dręczącym ją problemem: jak zostać świętą? Spodziewała się jakichś nadzwyczajnych nauk czy wskazań, on zaś odpowiedział jej krótko: „Na drugi raz niech pani ciszej zamyka za sobą drzwi”.

św. Paweł i jego nawrócenie
– 25 styczeń

Śmierć Szczepana jeszcze bardziej podsycała Szawła do prześladowania tych, którzy wyznawali, że Jezus jest Panem. Damaszek jest oddalony od Jerozolimy o 250 km. Szaweł potrzebował na przebycie tej drogi ośmiu dni podróży karawaną przez Płaskowyż Judejski. Kiedy już przekroczył granicę miasta utworzoną z pierścienia drzew, zdarzył się cud. Nagle upadł na ziemię, stracił równowagę i usłyszał głos Jezusa, który wezwał Pawła po imieniu i w jego języku. Szaweł w jednej chwili przeżył swoje nawrócenie, rozpoznał Jezusa i postanowił nie tylko przerwać prześladowanie chrześcijan, ale wkroczyć radykalnie na drogę wy-znawców Chrystusa. Damaszek był dla Pawła źródłem jego siły w pracy apostolskiej. Zawsze, gdy czuł się zmęczony lub rozczarowany swoją misją, wracał do wydarzenia spod Damaszku, przypominając sobie, że przecież Jezus żyje i on, Paweł, spotkał Go osobiście.

Tajemnicze nawrócenie Pawła przypomina nam, że Chrystus szuka nas i pragnie, abyśmy zrezygnowali z własnych zabezpieczeń i pozwolili się całkowicie poprowadzić Bogu. Każdy z nas powinien odszukać w swoim życiu podobnej chwili nawrócenia, kiedy Bóg był dla nas tak wyraźny i oczywisty, że poszliśmy za Nim.