WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem Bożym (Łk 6,17. 20-26).

 

ZACHOWAĆ PROPORCJE

W dzisiejszej Ewangelii, Chrystus w ostrych słowach odnosi się do ludzi sytych, wesołych, bogatych, czyli do tych którym się dobrze powodzi. A przecież my wszyscy marzymy o życiu dostatnim. Dlaczego brać za złe człowiekowi, któremu się w życiu powiodło? Dlaczego on nie ma się z tego cieszyć? – pytamy. A jednak Chrystus rzuca owe ciężkie „Biada mu…” Dlaczego? Czy Chrystus jest przeciw ludzkiemu dostatkowi? Nic podobnego. Chrystusowi chodzi o dwie rzeczy: o zachowanie proporcji i ostateczne odniesienie.

Nie można tylko gromadzić, ale trzeba umieć się dzielić z potrzebującymi. Człowiek bowiem nie może prowadzić szczurzego życia, polegającego na gromadzeniu i jedzeniu. Łatwo wtedy utracić ową perspektywę, właściwą człowiekowi, wybiegającą daleko poza ziemię. Człowiek nie może — jak mówi prorok Izajasz – tylko „w ciele” upatrywać swojej siły. On nie jest początkiem i końcem wszystkiego także i siebie samego. Jego obowiązuje odniesienie do Stwórcy. I o tym nie wolno mu zapominać. A gdy zapomni, grozi mu wtedy owe straszliwe „Biada”. Do płaczących, głodnych i ubogich kieruje Chrystus słowa pocieszenia. Nie dlatego, żeby pochwalał niedostatek, ale dlatego, że oni postawili na wartości, które nie giną. Postawili na inną logikę i inne bezpieczeństwo. Zamiast pokładać nadzieję w dobrach materialnych, zaufali Panu.

W ten sposób Chrystus proponuje nam pewne przestawienie, nie negując wartości materialnych. Abyśmy pokładali ufność nie tyle w sobie samych i innych ludziach, ile w Nim, który jest Panem wszystkiego.

Nie jest to łatwe, ale bardzo korzystne dla człowieka. Myślę, że winniśmy się nad tym zastanowić.

 

ZADANIE NA TYDZIEŃ

  1. Do przemyślenia:

Czy potrafię zachować proporcje między „być” a „mieć”? Czy dzielę się z potrzebującymi?

Czy owo „Biada” nie odnosi się czasem do mnie?

  1. Do wykonania:

Będę dalej troszczyć się o sprawy ducha i ciała, ale też więcej będę ufać Bogu.


Jezus objawia 8 błogosławieństw,
ukazuje drogę szczęścia nowego człowieka

 

BŁOGOSŁAWIENI UBODZY W DUCHU.

Boimy się ubóstwa. Boimy się uzależnienia od innych ludzi. Pragniemy, zdobywamy, pomnażamy, zamartwiamy się brakami materialnymi. Nie chcemy być ubodzy, a nawet jeśli już z różnych przyczyn tacy się stajemy, to jak blisko nam do ewangelicznego bogacza w pragnieniach serca i oczekiwaniach. Trudno jest na co dzień zaakceptować postawę całkowitego braku samowystarczalności wobec Boga i bliźnich. Nieuporządkowane pragnienia korzystania i posiadania, przywiązanie do drobiazgów sprawia, że nie chcemy przyjąć, bo nie potrafimy zauważyć tego, co Bóg pragnie zaoferować. Wydaje się nam, że własny pomysł na szczęście jest lepszy, pełniejszy.

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY SIĘ SMUCĄ.

Wielu jest zasmuconych, jednakże, czy ich smutek jest smutkiem ewangelicznym, czy płynie z bogactwa i głębi relacji z drugą osobą, z Bogiem? Czy w imię miłości bliźniego zasmuca nas czyjś grzech, czy może raczej udajemy, że nie widzimy lub pełni oburzenia piętnujemy już nie grzech, ale osobę? Czy w imię miłości bliźniego i poczucia wspólnoty ze wszystkimi dziećmi Boga zasmuca nas ludzka tragedia — czy raczej gotowi jesteśmy dopatrywać się w takiej czy innej katastrofie, kataklizmie słusznej kary Bożej na grzeszników? Czy smutek płynący z bezradności wobec nieuleczalnej choroby bliskiej osoby, śmierci nie przeradza się w narzekanie i powątpiewanie w Bożą Miłość do każdego?

BŁOGOSŁAWIENI CISI.

Jak łatwo i szybko poddajemy się złym, destrukcyjnym emocjom. Wydaje się, że na każde zło, każde odrzucenie, każdą niegodziwość musimy sami zareagować słusznym gniewem, podniesionym głosem, oburzeniem, czasem obrazą i urażoną własną godnością.

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY ŁAKNĄ I PRAGNĄ SPRAWIEDLIWOŚCI.

Czy w każdej sytuacji życiowej staramy się szukać, rozpoznawać i wypełniać wolę Boga; czy raczej stosujemy własną miarę sprawiedliwości — inną dla bliźnich, inną dla siebie?

BŁOGOSŁAWIENI MIŁOSIERNI.

Jak często nasza wyobraźnia o uczynkach miłosierdzia jest spętana brakiem znajomości samego siebie, gdy wydaje się nam, że posiadając niewiele , niewiele możemy uczynić. Jak trudno jest nam uświadomić sobie, że mamy dzielić się z innymi tym wszystkim co sami w nadmiarze otrzymaliśmy od Boga — duchowo i materialnie. Będąc ubogimi w duchu, szybciej odkryjemy osobiste możliwości bycia miłosiernym dla bliźnich i dla siebie samego.

 BŁOGOSŁAWIENI CZYSTEGO SERCA.

Oczyszczanie serca, życie w coraz pełniejszej harmonii ze Słowem Boga i Jego wolą, dokonuje się stopniowo, jest dynamiczną drogą. Czystego serca nie uzyskuje się jednorazowym aktem woli. To jest łaska dawana człowiekowi darmo. Pan Bóg jednak pragnie z nami współpracować pomnażaniu tej łaski. Jak często poddajemy się zniechęceniu i rezygnujemy z codziennej wewnętrznej walki, ulegając pokusom otaczającego nas świata…

BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY WPROWADZAJĄ POKÓJ.

Dramatyczny apel o pokój, nie zostanie zrealizowany dotąd, dopóki pokój nie zagości w sercu każdego człowieka. Nie zaniesiemy pokoju innym, dopóki sami nie będziemy go posiadać i dopóki sami nie otworzymy się na dar pokoju, jaki daje Chrystus. Aby móc się dzielić i wprowadzać pokój z bliskimi, sąsiadami, we własnej dzielnicy, mieście, kraju, na świecie potrzeba żyć i świadczyć życiem według zachęt płynących z kolejnych Błogosławieństw.

 BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY CIERPIĄ DLA SPRAWIEDLIWOŚCI.

Pokusa zniechęcenia w zaangażowaniu, kiedy efekty działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów; lęk wobec prześladowań i przeciwności — to wszystko hamuje i powstrzymuje nas przed zdecydowanym działaniem w wypełnianiu woli Boga.

Pytania do modlitwy i refleksji:

  • Na ile błogosławieństwa Jezusa wyznaczają drogę twojego życia?
  • W jakich sytuacjach w twoim życiu najbardziej uwidocznił się fakt, że jesteś człowiekiem ośmiu błogosławieństw?
  • Które z błogosławieństw jest dla Ciebie najtrudniejsze do realizacji?
  • Czy masz odwagę być „światłem świata”, tzn. świadkiem szczęścia płynącego z życia ubogiego, łagodnego, cichego, miłosiernego, czystego, sprawiedliwego?
  • Na ile z faktu bycia błogosławionym czerpiesz radość w codziennym życiu chrześcijańskim?

Stolica Piotrowa podstawą jedności Kościoła

 Święto katedry św. Piotra Apostoła przypomina, że Stolica Piotrowa jest podstawą jedności Kościoła. Kościół modli się, aby „pośród zamętu świata nasza wiara pozostała nienaruszona”. Już w IV wieku obchodzono w Rzymie 22 lutego święto Katedry Świętego Piotra, wspominając, że Apostoł Piotr był biskupem tego miasta. Święto zostało później rozszerzone na cały Kościół. W 1558 roku papież Paweł IV ustalił ostatecznie 18 stycznia jako pamiątkę wstąpienia na tron rzymski św. Piotra, a 22 lutego na obchód święta objęcia stolicy w Antiochii. Oba święta obchodzone początkowo w Rzymie Paweł IV rozszerzył obowiązkowo na cały Kościół łaciński.

W bazylice św. Piotra w Rzymie za głównym ołtarzem, w absydzie, jest tron (katedra), na którym miał zasiadać św. Piotr. Drogocenna relikwia składa się jedynie z wielu kawałków drewna, spojonych od dawna  zdobionymi płytami z kości słoniowej. Ta właśnie katedra stała się symbolem władzy zwierzchniej w Kościele Chrystusa tak w osobie świętego Piotra, jak również jego następców. Święto to jest okazją dla wiernych Kościoła okazania następcom św. Piotra wyrazu czci. Tron, na którym zasiadał św. Piotr, obecny stale w kościele, gdzie papież odprawia nabożeństwa i sprawuje liturgię dnia, jest symbolem władzę nad Kościołem Chrystusa, jaką miał Piotr; a dziś jego następcy.

 

Rok Jubileuszowy 2025

Replika Drzwi Święte Świętego Piotra w naszym kościele

Pierwsze wzmianki o Drzwiach Świętych w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie pochodzą z czasów pontyfikatu papieża Aleksandra VI Borgii. Są to jedne z pięciu drzwi Bazyliki Świętego Piotra. Obecne drzwi zostały wykonane na Jubileusz 1950 Drzwi składają się z 16 prostokątnych paneli opowiadających historię ludzkości od świtu do dnia dzisiejszego, umieszczonych w czterech rzędach, pomiędzy którymi znajduje się 36 herbów. U podstawy dwóch paneli, pośród różnych rycin, znajduje się napis: „Stąd tryskają obficie źródła Bożej Łaski i oczyszczają dusze wszystkich, którzy wchodzą, przywracają im święty spokój, zdobią ich chrześcijańską cnotą. Rok Święty 1950”.  Autorem odlanych w brązie płaskorzeźb jest artysta rzeźbiarz, rodem ze Sieny, Vico (Lodovico) Consori (1902-1979). Drzwi Święte wykonane są z brązu. Zostały poświęcone przez papieża Piusa XII. Są wyrazem wdzięczności katolików szwajcarskich za BOŻE ocalenie od koszmaru krwawej drugiej wojny światowej. Drzwi składają się z 16 prostokątnych paneli opowiadających historię ludzkości od świtu do dnia dzisiejszego, umieszczonych w czterech rzędach, pomiędzy którymi znajduje się 36 herbów. U podstawy dwóch paneli, pośród różnych rycin, znajduje się napis: „Stąd tryskają obficie źródła Bożej Łaski i oczyszczają dusze wszystkich, którzy wchodzą, przywracają im święty spokój, zdobią ich chrześcijańską cnotą. Rok Święty 1950”.

 

 

     Pierwsza kwatera przedstawia scenę wygnania z raju pierwszych rodziców. Artysta ukazuje groźnego anioła. Anioł płynie po niebie. Ma rozpostarte skrzydła i rozwiane włosy. W prawicy trzyma płonący miecz, a lewą ręką wskazuje Adamowi i Ewie bramę, przez którą mają się wynieść z raju. Po lewej stronie rośnie nieszczęsne drzewo pokryte krągłymi owocami, a owinięty wokół jego pnia wąż syczy jeszcze, wysuwając język. Po prawej stronie ucieka spłoszona para zwierząt, sarna z jeleniem. Do odlotu szykuje się ptak…

 

 

Druga kwatera przedstawia również scenę wygnania z raju prarodziców. Na tej płycie prarodzice przekroczyli już bramę raju i szybko oddalają się od niej. Adam niemal biegnie, wychylony do przodu. Ogląda się przerażony za siebie, a wierzch dłoni przysuwa do ust, jakby tłumił krzyk rozpaczy albo osłaniał twarz przed ciosem. Ewa kryje twarz w ramieniu – wprost słychać jej gorzki płacz. U góry płyty biegnie cytat ze starego hymnu ku czci Matki Bożej:  Radość, którą Ewa nam odjęła … – cytat konieczny do powiązania tej sceny z następną, a postaci Ewy – z postacią Matki Jezusa.

 

 

Trzecią kwaterę wypełnia scena Zwiastowania. Po jedne stronie siedzi w pokoju przy oknie młodziutka, śliczna Maryja. Zamknięte oczy, złożone dłonie, zatopiona w modlitwie, nieobecna… Przez okno widać dalekie góry, drzewa oliwne, cyprysy i sfruwającą z nieba gołębicę Ducha Świętego nad głową Maryi. Obok klęcznik z książką do nabożeństwa, na podłodze wazon z gałązką z lilii, symbolem czystości. Komnatę Najświętszej Panienki artysta ukazał niemal z fotograficzną dokładnością: płyty posadzki, haftowane zasłony na drążku, kotara z frędzlami, otwarte drzwi rzeźbione całkiem jak Drzwi Święte…Nad oknem biegnie napis – dalszy ciąg cytatu z hymnu:  Radość, którą nam Ewa odjęła, przywrócisz nam w swym Synu …

 

 

Czwartą kwaterę wypełnia również scena Zwiastowania. Na przeciw Maryi, sfruwa właśnie z niebios archanioł Gabriel. Wyciąga do Niej prawą dłoń z różą, skrzydła ma rozłożone, lewą nogę w powietrzu, a prawą stopą zaledwie dotyka podłogi. Jest ukazany w postawie stojącej, nie na klęczkach. Zza zasłony okiennej wychyla się ostrożnie kot – w sztuce sakralnej zazwyczaj jest on symbolem szatana, ale tu może jest to tylko domowe stworzonko…

 

 

Drugi rząd brązowych płyt – kwatera piąta – rozpoczyna scena chrztu Jezusa w Jordanie. Jezus stoi w przejrzystej wodzie. Ma lekko pochyloną głowę i dłonie złożone na piersi. W wielkim skupieniu przyjmuje chrzest z rąk Jana Chrzciciela, ukazanego tu z profilu, odzianego w charakterystyczną owczą skórę. Nad Jezusem unosi się gołąb – symbol obecności Ducha Świętego. Po lewej stronie stoi anioł. Patrzy na Jezusa, a w rękach trzyma czystą szatę dla Niego. Nad głowami tych trzech postaci biegnie napis: „TY przychodzisz do mnie?” Są to słowa zdumionego św. Jana Chrzciciela skierowane do Jezusa, a przytoczone w Ewangelii św. Mateusza.

 

 

Szósta kwatera ilustruje przypowieść Jezusa o zbłąkanej owcy przytoczonej w Ewangelii przez św. Łukasza. Oto nieszczęsne stworzenie, które oddaliło się od stada i spadło w jakąś rozpadlinę. Pasterz zsuwa się więc ostrożnie po skale i wyciąga rękę po zwierzę, bo owca sama nie da rady wspiąć się na stromą ścianę. Na górze wierny pies strzeże pozostałych owiec, cierpliwie czekając na powrót swego pana. Główny akcent kompozycji stanowią szeroko rozwarte ramiona pasterza, które zajmują po skosie niemal całą płytę. Artysta mógł w ten sposób pokazać gotowość Jezusa Dobrego Pasterza do przyjścia nam z pomocą. Tutaj użył On ramion, by dopomóc jednej owcy, ale wkrótce ponownie rozłoży ramiona, by uratować wszystkie, całą Bożą owczarnię, nas wszystkich. Do zbawczej misji Jezusa odnoszą się też biegnące u góry łacińskie słowa: Ocalić, co zostałoby zagubione.

 

Siódma kwatera ilustruje przypowieści Jezusa o synu marnotrawnym. Ojciec i syn, dwaj bohaterowie opowieści, znajdują się w centrum kompozycji. Skruszony syn padł właśnie na kolana przed starym ojcem. Ojciec nie tylko go nie odtrącił, lecz obiema rękami przygarnął do siebie. Ale nie patrzy na swe dorosłe dziecko; głowę wznosi ku niebu, jakby szukał Tego, kto sprawił, że syn powrócił. A syn klęczy wtulony w ojca, obie ręce, od dłoni aż po łokcie, złożył na ojcowskiej piersi, szukając oparcia w ojcu i prosząc o wybaczenie. Wprost słychać jego szloch. A ojciec trwa nieruchomo w modlitwie dziękczynnej za to, że jego dziecko wyznało swój błąd. Słowa syna rzeźbiarz umieścił po lewej stronie:  Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie.

 

 

Kwaterę ósmą wypełnia uzdrowienie paralityka, scena opisana w Ewangelii św. Marka. Artysta pokazał niezwykły moment, gdy sparaliżowany od lat człowiek, właśnie dźwiga się z łóżka w wyniku cudu. Uzdrowiony mężczyzna jest wyczerpany chorobą – zostały z niego skóra i kości. Wychudzone ręce wyciąga ku Jezusowi, dwa palce opierając na Jego otwartej dłoni symbolizującej źródło życia. Czerpiąc od swego Uzdrowiciela nowe życie, uzdrowiony nie spuszcza wzroku z Jezusa, milczy w radosnym zdumieniu. Jezus stoi przy nim boso, w długiej, obszernej szacie, ręce ma rozłożone, gotowe do podtrzymania chorego, gdy wstanie. Bo każe mu wstać! Nad głową mężczyzny jest napis: Wstań, weź swoje łoże i idź…

 

 

Kwaterę dziewiątą wypełnia opowieść o Nawróconej grzesznicy z Ewangelii św. Łukasza. Artysta pokazuje grupkę osób przy stole. Stołu nie zastawił obfitością dań, choć to kolacja u Szymona, bogatego faryzeusza. Consorti pozostawił stół niemal pusty: kawałek chleba, miska i nóż. Nie chciał rozpraszać naszej uwagi. Tu przecież nie chodzi o jedzenie; treścią tej sceny jest miłość i miłosierdzie. Oto niezaproszona jawnogrzesznica wtargnęła do domu faryzeusz i przypadła do nóg Jezusa. Rozpoznała w Nim proroka o wielkim sercu. Poruszona do głębi nowym uczuciem i bliskością Jezusa płacze tak bardzo, że łzami myje stopy Rabbiego. Wyciera je włosami, całuje i naciera wonnym olejkiem z alabastrowego flakonika. A Jezus się nie wzbrania, choć dobrze wie, kim jest ta kobieta. W tle sceny, pod półką z garnkami, artysta umieścił napis uzasadniający zachowanie Jezusa:  Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała.

 

 

Kwatera dziesiąta ilustruje scenę zapisaną w Ewangelii św. Mateusza, a dotyczącą wątpliwości Piotra w sprawie darowania win (Mt 18, 21-22). Piotr pyta Jezusa, czy jeśli brat wykroczy przeciwko niemu, to ma mu wybaczyć aż siedem razy. Stoi zatem przed swym Mistrzem i uważnie wsłuchuje się w odpowiedź Nauczyciela. Jezus go zaskakuje, mówi coś całkiem nieprawdopodobnego! Nie trzy, nie siedem, lecz … siedemdziesiąt siedem! Piotr z wrażenia gwałtownie rozkłada ręce. Co takiego? Siedemdziesiąt siedem? A Jezus, podnosząc prawicę, potwierdza, że Piotr dobrze usłyszał. Dla pewności łacińskie słowa nad ich głowami utrwalają lekcję: siedemdziesiąt siedem… Dłoń Jezusa, z pięknie zaznaczonymi liniami i symboliczną raną w przegubie, lśni jak złota. Lśni też wyrażająca zdumienie ręka Piotra – to wzruszeni wierni pokryli pocałunkami obie te ręce…

 

 

Kwatera jedenasta przypomina najczarniejszą noc w życiu Szymona z Galilei – jego zaparcie się Jezusa, jego największą chwilę słabości. Piotr ukazany jest tutaj już po zdradzie. Kobietę, która go rozpoznała, artysta umieścił na dalszym planie, zaledwie zarysowując jej postać przy ognisku. Na pierwszy plan wysunął Jezusa i Piotra. Piotr ukrył twarz w dłoniach i płacze, idąc gdzie go nogi poniosą. Oddala się od dziedzińca zaznaczonego trzema arkadami portyku. Idzie, niosąc pod powiekami obraz umiłowanego Mistrza, który z dala przesłał mu ostatnie spojrzenie. Napis brzmi; A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra.

 

 

Kwatera dwunasta to Ukrzyżowanie. Lodovico Consorti skupił tu całą uwagę na Chrystusie i dwóch łotrach. Artysta zrezygnował z wszelkich ozdobników, z tła, pominął wzgórze, przyrodę, osoby pod krzyżem. Pokazał w zbliżeniu, jakby przez najazd kamery, tylko trzy krzyże i trzy postacie. To w tej kwaterze nogi Jezusa scałowane przez wiernych zawsze lśnią, jakby były ze złota. Chrystus jest ukazany frontalnie. Zajmuje niemal całą powierzchnię płyty, ale głowę zwraca ku dobremu łotrowi ukrzyżowanemu po prawicy. Obydwaj złoczyńcy są ukazani z profilu, symetrycznie, na krawędzi płyty. Łotr po lewej ręce Jezusa jest już martwy. Głowa opadła mu na piersi, zaprzestał swoich drwin. Zamilkł na zawsze. Łotr dobry bacznie patrzy w oczy Jezusowi i słucha z uwagą Jego słów, niepomny na męki fizyczne. Bo oto po raz pierwszy w życiu słyszy coś, co napełnia go nadzieją: Dziś ze Mną będziesz w raju. Czy można usłyszeć coś wspanialszego tuż przed zgonem?

 

 

Kwatera trzynasta stanowi ilustrację wydarzenia z niewiernym Tomaszem. Tak się go zwykło nazywać, ale nie chodzi przecież o jego niewierność, lecz o niedowierzanie, wątpliwości. A któż ich nie miewa w sprawach wiary? Większość ludzi, póki nie zobaczy czegoś na własne oczy, nie uwierzy. Artysta ukazuje na płycie właśnie ten moment. Na środku stoi Jezus i podnosi prawą rękę, żeby ułatwić Tomaszowi dokładnie oględziny swego boku. Niedowierzający uczeń nachyla się nad raną, dotyka jej krawędzi własnymi, smukłymi palcami. Jeszcze nie wie, jeszcze do niego nie dotarło… Consorti ukazał Tomasza jako człowieka w sile wieku, z gładko przyczesanymi włosami. Czy nie jest to przypadkiem autoportret artysty. Gdy kończył swe dzieło, miał około pięćdziesiątki. Pod belkami stropu biegną słowa Jezusa: Błogosławieni, którzy uwierzyli. Cytat z powodu braku miejsca jest skrócony, powinien brzmieć: Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.

 

 

Kwatera czternasta przedstawia scenę z przekazania Apostołom Ducha Świętego. Posłużył się przy tym, jak zwykle, bardzo skromnymi środkami wyrazu. Nie pokazał wnętrza wieczernika – poza kostką posadzki i łacińskim napisem nad głowami zgromadzonych nie ma nic, żadnych rekwizytów, nawet stołu. Cała uwaga skupia się na Jezusie i gromadce Jego wiernych uczniów. Jezus ukazany jest frontalnie, góruje nad wszystkimi, uczniowie otoczyli Go ciasno. Jedni klęczą, inni stoją, a wszyscy wpatrują się w Niego z wielką uwagą. Są tu twarze starsze, są i młode. A Syn Boży gestem błogosławieństwa przekazuje im Ducha Świętego i moc odpuszczania grzechów: Weźmijcie Ducha Świętego – zapisał pamiętne słowa św. Jan. Ze sceny tej emanuje niezwykły nastrój, wprost wyczuwa się obecność Jezusa.

 

 

Tematem piętnastej kwatery jest nawrócenie Szawła. Historię tę znamy z Dziejów Apostolskich. Prześladowca chrześcijan wyrusza do Damaszku. Ma tam przeprowadzić „czystkę” wśród Żydów. Już on to potrafi! Ale po drodze dzieje się coś nieprzewidzianego – Szaweł porażony wielkim blaskiem, słysząc głos z niebios, pada na ziemię. Vico Consorti – wzorem wielu swych poprzedników – pokazał właśnie ten upadek. Pokazał go tak jak inni artyści – wprowadził do akcji konia. Na płycie z brązu zwierzę jest niespokojne, wierzga. Porażony światłem Szaweł traci wzrok fizyczny, lecz zyskuje duchowy. Pojmuje, że to Jezus stanął na drodze. Szaweł słyszy słowa: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Odtąd Chrystus staje się dla niego postacią realną i Mistrzem.

 

 

W kwaterze szesnastej artysta uwiecznił papieża Piusa XII w momencie uroczystego otwierania Drzwi Świętych. Pokazał to realistycznie, niemal jak na fotografii. Złotym młotkiem Papież uderza trzykrotnie w drzwi pozbawione jeszcze dekoracji. Towarzyszą mu dwaj kardynałowie na klęczkach. Jednym z nich jest prawdopodobnie Franciszek von Streng, biskup Bazylei i Lugano w Szwajcarii, ofiarodawca drzwi z brązu jako wyraz wdzięczności katolików szwajcarskich za Boże ocalenie od koszmaru drugiej wojny światowej. Po lewej stronie stoi żołnierz z papieskiej Gwardii Szwajcarskiej z halabardą. U góry biegnie łaciński napis, cytat z Apokalipsy św. Jana: Oto stoję u drzwi i kołaczę…

Zapraszamy by wobec repliki Drzwi św. Piotra które znajdują się w kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy w naszym kościele umacniać wiarę i stawać się „Pielgrzymami Nadziei”

 


Ferie zimowe przeżywane z Bogiem

Rozpoczął się okres ferii zimowych w naszym województwie. Oczywiście dotyczy to głównie dzieci i młodzieży, ale również i dorosłych wyjeżdżających na urlop wraz ze swoimi pociechami. Jednak podczas białego (zimowego) szaleństwa i wypoczynku nie zapominajmy o Panu Bogu. Tak łatwo jest zaniechać społeczności i relacji z Chrystusem, kiedy tyle atrakcji zimowych w koło. Tak łatwo jest sobie poluzować i wpaść w sidła grzechu, kiedy odsuwamy relacje z Jezusem na bok, dlatego nie zapominajcie podczas Waszego urlopu o Panu Bogu! Znajdźcie czas dla Niego, bez względu na to gdzie jesteście tej zimy. Nasz Pan nigdy nie zasypia i nie drzemie, bo On zawsze dba o nas. Nie robi sobie przerwy, nie bierze urlopu od relacji z nami. Podczas wolnego czasu od zajęć lekcyjnych odkrywajcie, co w życiu jest prawdziwie, cenne i wartościowe. Odpoczywajcie, ale nie zaniedbujcie relacji z Panem Jezusem. Otwórzcie oczy tam gdzie jesteście, czy to w górach czy nad morzem, w domu czy na podwórku, i zobaczcie jak piękne rzeczy stworzył Pan Bóg. Rozkoszujcie się tymi wspaniałymi widokami, a wtedy będzie wam łatwiej oddać Bogu chwałę i cześć za niezwykłość Jego stworzenia. Spędzajcie czas wolny w naprawdę godny sposób, regenerując się tak duchowo, jak i fizycznie i psychicznie.

Dzieciom, młodzieży, nauczycielom, wszystkim parafianom i gościom życzymy radosnych i bezpiecznych ferii zimowych, pełnych niezapomnianych wrażeń oraz szczęśliwego powrotu do szkoły.

Wasi Duszpasterze