WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem Bożym (J 20,1-9).

 

CHRYSTUS, ŻYCIE NASZE

Chrystus, gdy Go przyjmujemy w Eucharystii dotyka najgłębszych pokładów naszego człowieczeństwa, a życie Boże w nas coraz lepiej się zakorzenia. W okresie Wielkanocy życie Chrystusa winno w nas najintensywniej pulsować. Taki zresztą jest sens Komunii św. wielkanocnej.

Prawdę tę Kościół nam uzmysławia poprzez liturgię Zmartwychwstania, kiedy to wnosi się światło do ciemnego wnętrza świątyń. Nie wolno jednak zapominać, że to tylko symbol. Właściwą świątynią jest wnętrze człowieka, zaciemniane często przez grzech. Kościół jest w pełni świadomy słabości człowieka. Przypomina nam o tym ciągle w swoim liście do Koryntian św. Paweł: „Skarb ten niesiemy w naczyniach glinianych”, a więc łatwo tłukących się. Człowiek bowiem jest ciągle popychany, inspirowany różnymi ideami, a także miotany wątpliwościami, czy dany nam skarb wiary i Eucharystii jest rzeczywiście skarbem. I nieraz dzieje się tak, że ten skarb ucieka nam, ginie. W konsekwencji w człowieku powstaje pustka i poczucie bezsensu. I tak, w tym okresie obok wielkiej radości zawarty jest niepokój i troska Kościoła, by to nowe życie, jakie otrzymaliśmy dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa, nie zostało zniszczone. Człowiek, bowiem, jest ciągle naciskany, kuszony przez doczesność i miraże tego świata. Tak łatwo jest wtedy wyrzec się wiary i zaprzeć Chrystusa. Doświadczył tego Piotr na podwórzu u arcykapłana, gdy powiedział, że nie zna Jezusa. Troska Kościoła idzie też w tym kierunku, by człowiek gdy zbłądzi, potrafił na nowo odnaleźć Boga. Oczywiście, pozostaje jeszcze sprawa naszego świadectwa o Jego zmartwychwstaniu. Wiąże się ona ściśle z problemem nowej ewangelizacji, do której wzywa nas Ojciec Święty.

 

 

 

ZADANIE NA TYDZIEŃ

  1. Do przemyślenia:

Czym jest dla mnie święto Zmartwychwstania Pańskiego? Czy i jak angażuję się w sprawy wiary i Kościoła?

Czy angażuję się w „nową ewangelizację”, do której wzywa nas Ojciec Święty?

  1. Do wykonania:

Z okazji Zmartwychwstania Pańskiego uważniej przyjrzę się swemu życiu religijnemu.

Czy ono pulsuje?

Czy nie stałem się „letnim katolikiem”?


 

Bóg nie jest Bogiem umarłych. Lecz żywych, gdyż wszyscy żyją dla Niego. Tylko Jego słowo,  słowo samego Boga, jest w stanie doprowadzić nas do wyjaśnienia zagadki pustego grobu i doświadczenia Żyjącego. Niech radość Orędzia Paschalnego wzmocni nasze siły do Poszukiwań Tego, który pokonał śmierć. Niech uwalnia nas od strachu i kieruje nas tam, gdzie nie ośmielamy się nadziei. Niech usuwa z naszych oczu ślepotę, byśmy mogli odkryć i rozpoznać Jego obecność pośród nas po łamaniu chleba, poprzez dzielenie się chlebem z drugim człowiekiem, szczególnie tym potrzebującym naszej pomocy i wsparcia. Chrystus pokonawszy granice śmierci zaprasza i nas do przełamywania podziałów i dawania świadectwa życiu opartemu o miłość, wrażliwość, współczucie, solidarność, sprawiedliwość i pokój.

ks. Adam Hopciaś proboszcz

 wraz z ks. wikariuszem i ks. kapelanem


Wielkanocne orędzie

Dzień dzisiejszy jest świętem wszystkich świadków, również świadków naszego stulecia, którzy głosili Chrystusa wśród wszelkiego ucisku, wyznając Jego śmierć i zmartwychwstanie w obozach koncentracyjnych i lagrach, pod groźbą bomb i karabinów, pośród terroru i ślepej nienawiści, jakie boleśnie dotykają poszczególne osoby i całe narody. Znaleźć Chrystusa — to znaczy odkryć pokój serca, potwierdza to doświadczenie. Zaś nawiązując do pozytywnych wyników rokowań pokojowych w Irlandii Północnej, Papież wezwał do modlitwy dziękczynnej: Prosimy Boga, by każdy wsłuchany w głos swego sumienia, miał odwagę podjąć odpowiednie i konkretne działania, pozwalające wszystkim kroczyć razem drogą pokoju i oddalając wszystko, co mogłoby na nowo prowadzić ku nienawiści i przemocy.   „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem”. Oto dziś doświadczamy prawdy tych słów Chrystusa. Zaiste, Pan zmartwychwstał! Wierzymy, że w Nim i my żyć będziemy na wieki. W tę wielkanocną niedzielę życzę moim Rodakom w kraju i na całym świecie, ażeby radość płynąca z wiary, iż nasze życie dokonuje się i wypełnia w Chrystusie Zmartwychwstałym, przenikała każdy dzień i była dla wszystkich źródłem ufności, pokoju i szczęścia. Wesołego Alleluja!

 Św. Jan Paweł II


Poezja Wielkanocna

Chrystus zmartwychwstał

Chrystus zmartwychwstał! Z głębi świątyni
Bije jak słońce ożywcza wiara.
I blask się wielki na świecie czyni,
I w proch upada zwątpienia mara.
Chrystus zmartwychwstał! Podnieście skronie
I znowu skrzydła przypnijcie duszy,
Bo oto nędza i grzech się kruszy,
Bo oto prawda siada na tronie.
Prawda przedwieczna, miłość bezdenna
Powstaje z grobu w sile przemożnej,
I płynie jego postać promienna
Tam, gdzie się we łzach lud kaje trwożny…
Chrystus zmartwychwstał! I ty, człowiecze,
Zmartwychwstań jasny z otchłani grzechu,
Wykąp się w blasku, co z nieba ciecze,
Zaczerpnij życia w wiosny oddechu.
Wzbij się myślami w górne regiony,
I stargaj bielmo niewiary z oka!
Oto jak ziemia długa, szeroka
Na „resurrexit” zagrały dzwony.
Prawdziwa wiosna, jak świat ten stara,
Szczęściem ci żywot wypełni cały,
Gdy w sobie kwiat jej masz wiecznotrwały,
Co kwitnie w sercu, a zwie się — wiara.

 Wiersz Artura Oppmana


Twym zmartwychwstaniem żyję!…

Twym zmartwychwstaniem żyję! Ono śmierć
Mojego życia w twoje życie zmienia
I oddech Twój rozszerza moją pierś,
I światłość Twa mą ciemność rozpromienia.
I jestem pełny Ciebie! Czuję: Ty
Stanąłeś we mnie — i trwasz zmartwychwstały
I Twoją krwią tętno krwi mojej drży,
I hańba ma jest pełna Twojej chwały!
Grobowca mego dorzucony kamień,
Zrzucone śmierci mego życia pęta
I Ty podnosisz w mym ramieniu ramię,
I m głosie hańby mej brzmi moc Twoja święta
I Tyś jest we mnie — a ja w tobie, Panie!
I żyję Twoim wielkim zmartwychwstaniem!
 Wiersz Wojciecha Bąka

Dlaczego zmartwychwstanie Jezusa
jest największym świętem chrześcijan?

Chrystus zstąpił do piekieł

Nowy Testament potwierdza, że po śmierci — a jeszcze przed swoim zmartwychwstaniem — Pan Jezus przebywał w krainie zmarłych. Krainę zmarłych Stary Testament nazywa „piekłem” (otchłanią), Szeolem, ponieważ ci, co się tam znajdują, nie mogą oglądać Boga. Taki jest los wszystkich zmarłych, złych i sprawiedliwych, którzy oczekiwali na Odkupiciela. Grecy owo miejsce zmarłych nazywali Hadesem. Oczywiście, nie znaczy to, że los złych i dobrych po śmierci jest taki sam. W przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu Jezus pokazuje, że Łazarz został przyjęty „na łono Abrahama. Po co Pan Jezus po śmierci zstąpił do piekieł? Po to, aby wyzwolić dusze sprawiedliwych, które oczekiwały Odkupiciela. Jezus nie zstąpił do piekieł, by wyzwolić potępionych, ani żeby zniszczyć piekło potępionych, ale aby wyzwolić sprawiedliwych, którzy Go poprzedzili.  Stał się akt dziejowej sprawiedliwości. Wszyscy sprawiedliwi, którzy żyli na świecie od stworzenia świata do narodzenia Chrystusa, po śmierci Jezusa zostają przez Niego wprowadzeni do nieba. Oni pierwsi skorzystali z łaski zbawienia i odkupienia wysłużonej przez Jezusa. Anonimowy autor starożytnej homilii na Wielką Sobotę pisał: Wielka cisza spowiła ziemię (…) Cisza wielka, bo Król zasnął, ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków (…) Idzie, by odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; by wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i Synem Ewy.

„Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, byś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych”. Tak oto Jezus — po swej śmierci — zbawił wszystkich sprawiedliwych, którzy żyli przed Jego narodzeniem od stworzenia świata. Otworzył im bramy nieba.

 

Trzeciego dnia zmartwychwstał.

Cały Skład Apostolski i mszalne Credo ogniskują się — jak całe chrześcijaństwo — wokół osoby Jezusa Chrystusa. Jak wiara w jednego Boga jest wspólna chrześcijanom, żydom i muzułmanom, tak wiara w Jezusa Chrystusa, Boga i Człowieka zarazem, jest wyróżnikiem chrystianizmu spośród innych religii. Tylko chrześcijaństwo jest chrystocentryczne. Co jest główną prawdą wiary o Chrystusie? Jego narodzenie w Betlejem? Jego życie ukryte w zaciszu Nazaretu? Jego nauczanie przez trzy lata? Może Jego męka i śmierć? Zmartwychwstanie Chrystusa jest kulminacyjną prawdą naszej wiary w Chrystusa (KKK 638). Oczywiście, fakt zmartwychwstania Jezusa poprzedziło wydarzenie Jego bolesnej męki i śmierci krzyżowej na Golgocie. Nie można tych zdarzeń sztucznie oddzielać od siebie. Pan Jezus — własną męką, śmiercią i zmartwychwstaniem zbawił i odkupił całą ludzkość — czy o tym ona wie, czy nie wie. Nigdy dość mocno to podkreślać. Niemniej jednak centralną prawdą o Chrystusie pozostanie Jego chwalebne zmartwychwstanie. W zmartwychwstaniu Jezus ukazał się w blasku boskości jako prawdziwy Syn Boży, Pan życia i śmierci.

 

Historyczność zmartwychwstania Jezusa.

Zmartwychwstanie Jezusa jest faktem historycznym, a jednocześnie prawdą wiary.  Wszyscy Ewangeliści stwierdzają szczegółowo dwa procesy Jezusa: żydowski i rzymski, które ostatecznie doprowadziły do wydania na Jezusa wyroku śmierci przez ukrzyżowanie. Egzekucję ukrzyżowania poprzedziło okrutne biczowanie Skazańca i koronowanie cierniem, wyszydzanie i oplwanie. Już samo biczowanie mogło przyczynić się do śmierci. Wyczerpany i pokrwawiony Jezus musiał następnie nieść ciężki krzyż na Górę Kalwarii, na którym Go przybito gwoździami i przebito mieczem Jego bok. Świadkowie ukrzyżowania patrzyli na agonię Jezusa na krzyżu. Wreszcie Józef z Arymatei i Nikodem — za zgodą władz rzymskich — pochowali Jezusa w grobie. Piłat kazał zaciągnąć straż przy grobie. Odkrycie pustego grobu Jezusa było pierwszym elementem po zmartwychwstaniu. Fakt pustego grobu sprawdziły najpierw pobożne niewiasty, potem Apostołowie Piotr i Jan. Przekonali się, że z Jezusem stało się coś więcej niż z Łazarzem, który został przez Niego wskrzeszony. Wskrzeszony Łazarz — wcześniej lub później — musiał umrzeć. Zmartwychwstały Jezus już więcej nie umrze. Jego ciało stało się chwalebne. Mógł zjawiać się apostołom, przychodząc przez zamknięte drzwi i okna. Maria Magdalena z przyjaciółkami przyszły w wielkanocny poranek namaścić ciało Jezusa. One pierwsze spotkały zmartwychwstałego Jezusa i stały się pierwszymi zwiastunami wieści o zmartwychwstaniu Pańskim. Oznajmiły ten fakt apostołom. Jezus ukazał się Piotrowi i Dwunastu. Aż do chwili Wniebowstąpienia na Górze Oliwnej — przez 40 dni — Jezus ukazywał się apostołom wiele razy po swoim zmartwychwstaniu. Ewangelie podają, że ukrzyżowanie Jezusa było dla Jego uczniów niezwykle wielkim wstrząsem. Wiara uczniów Jezusa została poddana ogromnej próbie. Mimo że Jezus wcześniej zapowiadał konieczność swojej męki, śmierci i zmartwychwstania, apostołowie byli zasmuceni i przerażeni. Z trudnością przyjmowali wieść o Jego powstaniu z martwych. Wydawało im się to niemożliwe. Sądzili z początku, że widzą zjawę, a nie żywego Chrystusa. Dopiero zesłanie Ducha Świętego umocniło ich wiarę i dodało im odwagi.

 

Zmartwychwstanie — znakiem boskości.

Paweł, Apostoł narodów, nie należał do grona pierwszych uczniów Jezusa. Nawrócił się dopiero później. Wcześniej był zagorzałym faryzeuszem i prześladowcą chrześcijan. Nagłe nawrócenie, jakie przeżył w drodze z Jerozolimy do Damaszku, gdzie miał prześladować chrześcijan, odmieniło go całkowicie. Stał się misjonarzem narodów pogańskich: od Palestyny, poprzez Małą Azję, Grecję, aż do Rzymu. Przez powstanie z martwych Jezus potwierdził prawdziwość tego wszystkiego, co sam czynił i czego nauczał, albowiem okazało się, że Jezus jest rzeczywiście Bogiem. Żaden bowiem człowiek — ani przed Nim, ani po Nim — własną mocą nie powstał z grobu. Przez swą śmierć Jezus wyzwala nas z grzechu. Natomiast przez swe zmartwychwstanie Chrystus otwiera nam dostęp do nowego życia. Dzięki męce i zmartwychwstaniu Jezusa — w sakramentach Kościoła — pozbywamy się „starego człowieka” i przyoblekamy w „nowego człowieka”, który nie żyje już według grzesznych pożądań, lecz duchem panuje nad sferą cielesną.


Zmartwychwstanie w życiu chrześcijanina

Gdyby moje obecne życie miało trwać wiecznie, byłoby piekłem, i to nie dlatego, że jest mi źle na świecie. Miałbym poczucie, że oto „muszę żyć”. Podstawową sprawą w życiu człowieka jest nadzieja. Ludzie często o niej nie myślą, ale ostatecznie każdy ją ma i musi mieć. Życie ludzkie bez nadziei jest po prostu niemożliwe. Najlepiej widać to w sytuacjach kryzysowych. Człowiek nadziei wychodzi z nich zwycięsko. Człowiek, który traci nadzieję, wewnętrznie się załamuje, kurczy się w sobie, popada w zniechęcenie aż po rozpacz i próbę samobójstwa. Najczęściej jednak nadzieja, którą człowiek w sobie nosi jest przez niego nieuświadomiona. Jest mu przekazywana przez wychowanie, środowisko, propagandę, panujące w społeczeństwie wartości itd. Człowiek często ucieka od pytania o nadzieję, bo czuje podświadomie, że jest ona u niego słaba. Ale i wówczas ma nadzieję, że mu się uda uciec od tego pytania, że jakoś to będzie, potrafi coś przetrzymać, czegoś uniknąć. W sposób dramatyczny ujawnia się to w obliczu śmierci. Tutaj bowiem nadzieja, którą w sobie nosimy, musi być silna, by przetrzymać tę ostateczną próbę. Słaba nadzieja zostanie wobec tego doświadczenia całkowicie zmieciona, pozostawiając pustkę i rozpacz. W życiu każdego człowieka powstaje zatem problem „nadziei istotnej”, czyli takiej, która trwa w obliczu ostatecznej próby cierpienia, utraty wszystkiego, co człowiek ma cennego, a ostatecznie wobec śmierci.

W życiu chrześcijanina taką nadzieją jest zmartwychwstanie, czyli nadzieja życia zupełnie odmienionego, nowego w swojej istocie. Nie wystarczy sama nadzieja na życie bez śmierci, czyli życie wieczne. Kiedyś przyszła mi do głowy refleksja: gdyby moje obecne życie miało trwać wiecznie, w nieskończoność, takie jakie jest obecnie, to byłoby piekłem. Nie dlatego, że mi jest źle na świecie, że cierpię. Wręcz przeciwnie, jestem raczej człowiekiem, który ma mocne poczucie sensu tego, co robi, życie mnie cieszy, mam w nim dużo radości. Ale gdyby do tego życia dołożyć walor nieskończonego czasu, to przestałoby ono mieć sens, stałoby się ciężarem nie do udźwignięcia. Człowiek miałby poczucie, że oto „musi żyć” i nie da się z tym nic zrobić, a wszystko będzie tak jak obecnie, bez jakiejkolwiek nadziei na istotną zmianę. To właśnie jest rozpacz i piekło. Przypomina się tutaj Kohelet ze swoim doświadczeniem:

Marność nad marnościami, powiada Kohelet, marność nad marnościami — wszystko marność. Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem? Pokolenie przychodzi i pokolenie odchodzi, a ziemia trwa po wszystkie czasy. Słońce wschodzi i zachodzi, i na miejsce swoje spieszy z powrotem, i znowu tam wschodzi. Ku południowi ciągnąc i ku północy wracając, kolistą drogą wieje wiatr i znowu wraca na drogę swojego krążenia. Wszystkie rzeki płyną do morza, a morze wcale nie wzbiera; do miejsca, do którego rzeki płyną, zdążają one bezustannie. Mówienie jest wysiłkiem: nie zdoła człowiek wyrazić [wszystkiego] słowami. Nie nasyci się oko patrzeniem ani ucho napełni słuchaniem. To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się stanie: więc nic zgoła nowego nie ma pod słońcem (Koh 1,2–9).

 

Co to jest Oktawa Wielkiej Nocy i jak ją świętować?

Tradycja obchodzenia oktaw pojawiła się już na przełomie III i IV wieku. Jako pierwsza powstała Oktawa Zmartwychwstania Pańskiego. Był to czas, w którym katechumeni ochrzczeni podczas Liturgii Paschalnej przystępowali do tzw. mistagogii czyli wtajemniczenia chrześcijańskiego.
Odbywali wtedy katechezy wprowadzające ich w chrześcijaństwo. Z czasem chętnych do przyjęcia chrztu było tak wielu, że wyznaczono kolejny czas oktawy po Zesłaniu Ducha Świętego. Tak powoli zaczął się formować kalendarz okresów liturgicznych, w którym uwzględniono również okresy przygotowania do wielkich świąt.
Dziś oktawa ma inny charakter i służy głownie świętowaniu. Liturgia wszystkich dni oktawy powinna być sprawowana szczególnie uroczyście. W czasie Oktawy Wielkanocnej poza niedzielami nie ma obowiązku uczestnictwa we Mszy Świętej, ale Kościół zachęca, aby przede wszystkim za pomocą Eucharystii podkreślić uroczysty charakter tych dni. Każdego dnia usłyszymy na nich fragmenty Ewangelii, które opowiadają o spotkaniach jakie Jezus odbywał z uczniami po swoim zmartwychwstaniu. Możemy zobaczyć jak Dobra Nowina rozchodziła się po pierwszym Kościele. Pamiętaj również, że w najbliższy piątek nie obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.
Uciesz się Oktawą Wielkiej Nocy i nie zapomnij każdego jej dnia ofiarować Jezusowi, który Zmartwychwstał, byśmy my mogli żyć wiecznie. Spróbuj w tygodniu uczestniczyć we Mszy Świętej. Jeśli zaplanowałeś jakieś piątkowe posty i wyrzeczenia – odpuść sobie! Twoje świętowanie jest wyrazem wiary w to, co zrobił dla nas Jezus. Dla ciebie też! Uciesz się tym.

 

Śmigus Dyngus, czyli Lany Poniedziałek
obrzędy i ciekawostki

Drugi dzień Świąt Wielkanocnych to czas świętowania w gronie rodziny. Zwykle był to również czas żartów, w tradycji ludowej poniedziałek nazywany jest śmigusem-dyngusem. W wielu regionach Polski tego dnia polewało się wodą inne osoby. Obyczaj ten nawiązuje do symbolicznego budzenia się przyrody do życia i oczyszczenia. Dawniej śmigus i dyngus to były dwa odrębne obyczaje, które praktykowane były jednego dnia. Dlatego z czasem ich nazwy się połączyły. Dyngusem nazywano datek dawany przez gospodynie mężczyznom chodzącym w Poniedziałek Wielkanocny po domach, składającym życzenia świąteczne i wygłaszającym oracje i wiersze o Męce Pańskiej czy też komiczne parodie. W zamian za to otrzymywali jajka, wędliny i pieczywo. Śmigus z kolei to obyczaj polewania się wodą w Poniedziałek Wielkanocny. Stąd też nazwa „lany poniedziałek”. Zwyczaj prawdopodobnie ma korzenie pogańskie i wiąże się z radością po odejściu zimy oraz z obrzędami mającymi zapewnić urodzaj i płodność. Chrześcijaństwo dodało do tego oczyszczającą symbolikę wody. Drugiego dnia świąt gospodarze o świcie wychodzili w pola i kropili je wodą święconą, żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową. Obrzęd miał zapewnić urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. Wodą oblewano przede wszystkim młode dziewczęta i był to znak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów.

 

Miejsca biblijne związane z Wielkanocą

Emaus.

Jednym z bardziej tajemniczych miejsc wspomnianych w Piśmie Świętym jest wieś zwana Emaus, oddalona sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy (ok. 11 km) która została tylko raz wymieniona w Ewangelii redagowanej przez św. Łukasza. Niektóre rękopisy podają także dłuższy, bardziej prawdopodobny dystans (ok. 30 km). Emaus występuje przy opisie wydarzeń z uczniami: Kleofasem i Symeonem, które miały miejsce po zmartwychwstaniu Jezusa. Dziś w bliższej miejscowości stoi franciszkański kościół. Można tam również natrafić na pozostałości bazyliki z czasów krzyżowców, a także tzw. domu Kleofasa.
    Opisy pustego grobu i aniołów Marii Magdalenie, Joannie i Marii, matce Jakuba, które w pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu niosąc przygotowane wonności nie przekonują Apostołów. Piotr postanowił tam się udać i zdziwił się widząc jedynie płótna. W tym dniu dwaj z uczniów, idąc do Emaus, smutni rozmawiali o tym, co się wydarzyło w ostatnich dniach w Jerozolimie. W pewnym momencie dołączył do nich trzeci rozmówca, którego uznali za przybysza, co nie ma pojęcia o ostatniej historii związanej z Jezusem. Ten jednak widząc ich nierozumność i serca nieskore do wiary zaczął wykładać znaczenie pism i proroctw, poczynając od Mojżesza w odniesieniu do zapowiedzianego przed wiekami Mesjasza. Rozmowa, zważywszy na odległość i zapadający zmrok, mogła trwać nawet kilka godzin. Ponieważ była bardzo interesująca, gdy przybliżyli się już do Emaus, przymusili rozmówcę ukazującego jakoby miał iść dalej, aby z nimi został.
    Kulminacyjny moment nastąpił kiedy ów gość zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Skutkowało to otwarciem się ich oczu i poznaniu w Nim właśnie Jezusa, z którym z pałającym sercem nieświadomie tyle w drodze rozmawiali. On jednak zniknął z oczu. W tej godzinie wybrali i wrócili się do Jerozolimy, gdzie zastali zebranych  Jedenastu Apostołów oraz innych, którym opowiedzieli o swojej drodze i poznaniu Jezusa.
    Nam, parafianom z kościoła Chrystusa króla w Żywcu Sporyszu, historia ta powinna być szczególnie bliska. Jezus jest obecny przy nas, gdy szczerze Go poszukujemy i gdy wspólnie rozmawiamy o naszych trudnościach dotyczących wiary w Niego. Nie można jednak poznać Boga, gdy lekceważy się Eucharystię. To właśnie owocem dobrze przeżywanej Mszy Świętej i godnie przyjętej Komunii Świętej jest silna wiara. Bywają momenty, że możemy wręcz namacalnie doświadczyć działania Boga w naszym życiu. Gdy otworzą nam się oczy na sprawy najważniejsze, bo dotyczące naszego zbawienia, Chrystus może znowu pozornie zniknąć – zapraszając nas w podróż do Niebieskiego Jeruzalem, gdzie wraz z Nim czekają na nas aniołowie, Apostołowie i święci.


Zaproszenie

Przyjdź do kościoła z obrazem Jezusa
w Niedzielę Miłosierdzia Bożego
– 27 kwietnia 2025 r.

Drodzy wierni!

Zapraszamy Was do szczególnego świętowania Niedzieli Miłosierdzia Bożego. W ten właśnie dzień weźcie obraz „Jezu, ufam Tobie” i przyjdźcie z nim do swojego kościoła parafialnego. Będzie tam czekał na Was ksiądz, który podczas specjalnego nabożeństwa poświęci obrazy przez Was przyniesione. Zanim jednak przyjdziecie, namówcie swoją rodzinę, przyjaciół i sąsiadów, by razem z Wami utworzyli grupę pielgrzymującą z obrazem przez miasto do kościoła. Wizerunek Jezusa Miłosiernego niech będzie widoczny na ulicy! Wiele osób nie zna Go jeszcze, nie wie, jak ważny jest dla nich i świata całego.

Dzięki Wam i procesji Drogi Światła (na Średni Grojec pod krzyż papieski)

Wiele osób będzie mogło doświadczyć i poznać miłosiernego Pana. Podzielcie się z innymi orędziem o Bożym miłosierdziu i świętujcie w szczególny sposób ten wyjątkowy dzień!