
Refleksja nad Słowem Bożym (J 13,31-33a. 34-35).
NOWE PRZYKAZANIE
Tak Chrystus nazwał przykazanie miłości. Na czym polega jego nowość, przecież ono było znane już w Starym Testamencie? Na dwóch sprawach. Na miłości bez miary. Taką bowiem miłością umiłował nas Chrystus, oddając swoje życie za zbawienie świata. Takiej miłości nie znał Stary Testament. I po drugie, na miłości wszystkich ludzi, w tym także i wrogów. Przykazanie miłości według rozumienia Żydów odnosiło się tylko do wyznawców Mojżesza. Do innych, nie. Może właśnie dlatego Chrystus tak bardzo napiętnował, w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, postawę kapłana i lewity, którzy nie udzielili pomocy poturbowanemu przez rozbójników człowiekowi. Na tym właśnie polega nowość tego przykazania. Ale to nie wszystko. Chrystus domaga się od nas takiej miłości, jaką On nas umiłował. Mówi: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”, to znaczy, łącznie z oddaniem życia. Podaje też motyw, dlaczego mamy to robić. Ten rodzaj miłości ma być znakiem rozpoznawczym chrześcijaństwa. „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. No właśnie. Dotykamy tutaj najboleśniejszej rany, chyba dla nas wszystkich. Wszyscy bowiem, no powiedzmy z małymi wyjątkami, cierpimy na brak takiej miłości. I może właśnie dlatego, nasze świadectwa bywają takie zamglone, a ewangelizacja tak anemiczna.
Czy dzięki naszemu świadectwu ludzie są w stanie uwierzyć w Chrystusa? Takie pytanie nasuwa się nam, gdy czytamy dzisiejszą Ewangelię.
ZADANIE NA TYDZIEŃ
- Do przemyślenia:
Czy tak rozumiałem przykazanie miłości bliźniego? Czy pamiętam, że przebaczyć, to znaczy zapomnieć?
- Do wykonania:
Postaram się wyciągnąć rękę do wszystkich osób, z którymi jestem poróżniony.
Przykazania –
przepis na szczęśliwe życie!
Otóż greckie słowo ἐντολή (entole), oznacza nie tylko przykazanie, polecenie, nakaz czy rozkaz, ale także przepis. Jeśli pójdziemy tym tropem, możemy wyobrazić sobie przykazanie jako przepis, który mamy zrealizować. Trochę tak, jak gospodyni, która na jego podstawie przygotowuje potrawę. Przepis jest jeden, precyzyjny, ale efekt końcowy zależy od wielu czynników – np. od tego, ile serca, zaangażowania oraz inwencji włożyła gospodyni w przygotowanie potrawy. Co więcej, istotne jest również to, jak ją podano, a także – jak zostali potraktowani goście. Wszystko to możemy zrozumieć jako „wypełnianie” przykazań. Czym? Miłością. Właśnie ona ma być sposobem i stylem realizacji otrzymanych od Boga poleceń – przepisów na szczęście. Same w sobie są one tylko martwą literą, a realizowane w sposób egoistyczny, zimny i wyniosły, mogą stać się elementem osądu i narzędziem krzywdy. Gdy jednak wypełniamy je miłością, wówczas nie tylko nasze życie czynimy szczęśliwym, ale także drugi człowiek zostaje przez nas przyjęty, zrozumiany, zaakceptowany i ukochany. Ostatecznie bowiem w taki właśnie sposób – przez naszą miłość – Bóg pragnie dziś przychodzić do zagubionego i poranionego świata.
Przykazania Boże
- 1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną
Nie będziesz wymawiał Imienia Pana Boga twego nadaremno
3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
4. Czcij ojca twego i matkę twoją
5. Nie zabijaj
6. Nie cudzołóż
7. Nie kradnij
8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
9. Nie pożądaj żony bliźniego swego
10. Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego swego
Przykazania miłości
- będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich myśli swoich
2. a bliźniego swego jak siebie samego
Przykazania kościelne
- W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
Przynajmniej raz w roku przystąpić do Sakramentu Pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła
Sens miłości
W jednym z miejskich parków z dala od zgiełku ulic na jednej z ławek siedziała zakochana para. Młodzi delikatnie trzymali swoje dłonie i patrzyli sobie głęboko w oczy nic przy tym nie mówiąc. Chłopak tulił czule dłonie dziewczyny i spoglądał na jej rozpromienione policzki. W tym samym parku bawił się mały chłopiec, zbierał kasztany ponieważ była już jesień. Na chwilę przerwał swoją zabawę i zaczął się przyglądać młodym siedzącym na ławce. Nie mógł zrozumieć, że siedzą tak bez ruchu i patrzą na siebie, nic przy tym nie mówiąc. Przecież to nudne – pomyślał chłopczyk i zaczął dalej zbierać kasztany. Kiedy jednak wrócił do domu, zapytał ojca:
– Tato, dziś w parku spotkałem chłopaka i dziewczynę, którzy siedzieli na ławce, trzymali się za ręce i nic nie mówili, tylko patrzyli na siebie. Przecież to dziwne. Jak tak można siedzieć? Ja bym się nudził.
Ojciec zrozumiał, że synek mówi o zakochanych. Popatrzył na niego i rzekł:
– Widzisz, synku, to nie jest takie dziwne i nudne, jak ci się wydaje. Albowiem, gdy się kogoś kocha, wszystko dookoła nabiera głębszego sensu.
Człowiek nie może żyć bez miłości. Człowiek pozostaje dla siebie istotą niezrozumiałą, jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli nie spotka się z Miłością, jeśli jej nie dotknie i nie uczyni w jakiś sposób swoją, jeśli nie znajdzie w niej żywego uczestnictwa. Kto nie potrafi dziękować, nie potrafi też kochać.
Marcin Melon
Tam, gdzie jest miłość.
Opowiadania dla duchowego umocnienia w wierze.
Pewna kobieta podlewała rośliny w swoim ogrodzie, kiedy zobaczyła trzech staruszków, z wypisanymi na twarzy latami doświadczeń, którzy stali naprzeciw jej ogrodu.
Ona nie znała ich, więc powiedziała:
– Nie wydaje mi się, abym was znała, ale musicie być głodni. Wejdźcie, proszę, do domu i zjedzcie coś.
Oni odpowiedzieli:
– Nie ma w domu męża?
– Nie, odpoczywa, nie ma go w domu.
– W takim razie nie możemy wejść – odpowiedzieli.
Przed zmierzchem, kiedy mąż wrócił do domu, kobieta opowiedziała mu to, co się zdarzyło.
– A więc, skoro wróciłem, zatem poproś ich teraz, aby weszli.
Kobieta wyszła, aby zaprosić trzech mężczyzn do domu.
– Nie możemy wejść wszyscy do domu – wyjaśnili staruszkowie.
– Dlaczego? – chciała się dowiedzieć kobieta.
Jeden z mężczyzn wskazał na pierwszego ze swoich przyjaciół i wyjaśnił:
– On ma na imię „Dostatek”.
Następnie wskazał drugiego:
– On ma na imię „Sukces”, a ja mam na imię „Miłość”. Teraz wróć i zdecyduj razem z Twoim mężem, którego z nas zaprosicie do waszego domu.
Kobieta weszła do domu i opowiedziała swojemu mężowi wszystko, co powiedzieli jej trzej mężczyźni. Ten się ucieszył:
– Jak pięknie!! Zaprosimy Dostatek, aby wszedł i wypełnił nasz dom!!!
Jego żona nie zgadzała się i spytała:
– Mój drogi, dlaczego nie mielibyśmy zaprosić Sukcesu?
Ich córka słuchała tej rozmowy i weszła im w słowo:
– Nie byłoby lepiej, gdybyśmy pozwolili wejść Miłości? W ten sposób nasza rodzina byłaby pełna miłości.
– Posłuchajmy rady naszej córki, powiedział mąż do żony. Pójdź i zaproś Miłość, niech będzie naszym gościem.
Żona wyszła i spytała:
– Który z Was to Miłość? Niech wejdzie, proszę i będzie naszym gościem.
Miłość usiadła na wózku i ruszyła w kierunku domu. Także dwaj pozostali podnieśli się i ruszyli za nią. Trochę zdziwiona kobieta pyta Dostatek i Sukces:
– Zaprosiłam tylko Miłość, dlaczego idziecie także wy?
Oni odpowiedzieli razem:
– Jeżeli zaprosiłabyś Dostatek lub Sukces, pozostali dwaj zostaliby na zewnątrz, ale zaprosiłaś Miłość, a tam gdzie idzie ona, idziemy i my. Tam, gdzie jest Miłość, jest też Dostatek i Sukces.
Autor nieznany
30 rocznica pobytu św. Jana Pawła II w Żywcu
– 22 maj 1995 – 2025r.
Papież Jan Paweł II – „Jest jeszcze bardzo wiele myśli i uczuć, które mi się rodzą, kiedy widzę was tu zgromadzonych, gdy patrzę na Żywiec, kiedy odwiedzam farę, kiedy patrzę na te góry, tak bardzo mi bliskie … 22 maja 1995 r. podczas kolejnej Pielgrzymki do Polski odwiedził Żywiec. Dzień ten na trwałe zapisał się w pamięci mieszkańców Żywca i Ziemi Żywieckiej, którzy mieli zaszczyt gościć Ojca Świętego. Tysiące mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości, zapełniło żywiecki Rynek i tereny Osiedla 700-lecia. Przed katedrą Papież został uroczyście powitany przez władze miejskie, które wręczyły Ojcu Świętemu akt nadania tytułu Honorowego Obywatela Miasta Żywca. Po nawiedzeniu kościoła katedralnego Papież przeszedł na Rynek, gdzie niezwykle serdecznie witały go tłumy wiernych. W homilii wygłoszonej podczas nabożeństwa Ojciec Święty powiedział: ” … modlę się razem z wami za naszą Ojczyznę i za wszystkich rodaków: o umiłowanie daru życia, o szczerą troskę, o dobro wspólne, o wytrwałe budowanie Polski na fundamencie sprawiedliwości, solidarności i miłości społecznej.
Modlę się, aby duch dialogu i współpracy przeważył nad duchem walki i konfrontacji. Modlę się o poszanowanie godności każdego człowieka, o kulturę wzajemnego współżycia, modlę się za polskie rodziny nękane problemem bezrobocia i ubóstwa. Dla wszystkich utrudzonych i zniechęconych proszę o odnowioną nadzieję ! … To jest moje przesłanie Ziemi Żywieckiej. Jest jeszcze bardzo wiele myśli i uczuć, które mi się rodzą, kiedy widzę was tu zgromadzonych, gdy patrzę na Żywiec, kiedy odwiedzam farę, kiedy patrzę na te góry, tak bardzo mi bliskie.”
Najważniejszy gość
w ponad 700-letniej historii miasta Żywca
Jan Paweł II w Żywcu. Około trzech tysięcy pielgrzymów z diecezji bielsko-żywieckiej wybiera się do Rzymu na uroczystości kanonizacji błogosławionych papieży Jana XXIII i Jana Pawła II. Wśród nich nie zabraknie również mieszkańców Żywiecczyzny. Dla tych, którzy zostaną w domu, przygotowano wiele ciekawych propozycji dla uczczenia tego wydarzenia. Jan Paweł II, jeszcze jako metropolita krakowski, odwiedzał Żywiecczyznę wielokrotnie. Na ślady jego obecności można natrafić w wielu miejscach. Jednak jednym z najważniejszych wydarzeń w historii regionu, a dla wielu najważniejszym, była jego papieska wizyta w Żywcu w 1995 roku. Aby spotkać się z papieżem i posłuchać jego przesłania tysiące mieszkańców miasta i okolicznych miejscowości zapełniło żywiecki Rynek i tereny osiedla 700-lecia. W trakcie swojej wizyty Jan Paweł II modlił się w żywieckiej konkatedrze, przewodniczył także liturgii słowa, w której brało udział około 20 biskupów i ponad 20 tys. wiernych. Papież odebrał wówczas od przedstawicieli władz Żywca tytuł Honorowego Obywatela Miasta.
We wspomnieniach uczestników tamtych chwil:
– Pamiętam, że dzień przed przyjazdem Jana Pawła II nad Żywcem przeszła ulewa, ale kiedy papież przyjechał, pojawiło się słońce – opowiada Krystyna Paszko z Żywca, która brała udział w spotkaniu z Janem Pawłem II na żywieckim Rynku. Wspomina, że była bierzmowana przez przyszłego papieża, a kiedy brała ślub wspólnie z mężem otrzymała od niego list skierowany do nowożeńców. – Jeszcze to do mnie nie dociera, że już w niedzielę Jan Paweł II zostanie świętym – przyznaje na kilka dni przed kanonizacją papieża-Polaka.
Jan Paweł II w Żywcu. W trakcie wizyty w Żywcu papież najpierw odwiedził żywiecką konkatedrę, potem udał się na żywiecki Rynek, gdzie spotkał się z wiernymi. – Ekipy, które towarzyszyły wizycie Jana Pawła II w Żywcu miały swoje miejsce w naszym Ratuszu. Przygotowywano dla nich coś gorącego do zjedzenia, i niespodziewanie zapaliła się… patelnia. Pożar zrobił się na tyle duży, że nie można było go ugasić własnymi środkami, potrzebna była interwencja straży pożarnej. Mało kto wiedział, że w trakcie, kiedy na żywieckim Rynku zgromadziły się tysiące wiernych, którzy czekali na przyjazd papieża, od tyłu ratusza podjechał wóz strażacki, a strażacy musieli wbiec do budynku i ratować dobytek! Na szczęście wszystkie drogi ewakuacyjne były dobrze zabezpieczone i strażacy dojechali bez problemu i poradzili sobie z tym niedużym jeszcze pożarem. Aż strach pomyśleć, co stałoby się jednak, gdyby droga była nieprzejezdna! Płonący ratusz w tle papieskiej wizyty to byłoby coś o czym pewnie tego dnia mówiłoby się na całym świecie – wspomina tamten dzień obecny burmistrz Żywca Antoni Szlagor, który wówczas pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta, a w trakcie wizyty zajmował się techniczną stroną wizyty.
Jerzy Duda, który na zlecenie żywieckiego magistratu nagrywał film dokumentalny z przygotowania i samego przebiegu wizyty papieża, wspomina m.in., że w trakcie pracy cały czas towarzyszył mu osobisty ochroniarz. – Dla mnie było to bardzo duże przeżycie. To, że powierzono zrobienie mi tego dokumentu to było najważniejsze zawodowe wyzwanie – podkreśla. – W takich chwilach człowiek się mobilizuje, ale zdarzały się momenty, że ciarki przechodziły – przyznaje Duda. W trakcie wizyty papieża, jako jedyny obok papieskiego dokumentalisty, filmował moment nawiedzenia przez Jana Pawła II żywieckiej konkatedry.
To tam papież udzielił m.in. błogosławieństwa osobom, które przygotowywały wizytę. Dziś Jerzy Duda jest w trakcie przygotowywania kolejnego filmu. Tym razem ma być to zapis nie tylko nigdy wcześniej nie publikowanych materiałów związanych z wizytą papieża nad Sołą i Koszarawą, ale także tego, co wydarzyło się po niej w ciągu kolejnych lat. W filmie nie zabraknie m.in. wypowiedzi mieszkańców Żywca. Premierę filmu przewidziano na 2015 roku. Wtedy będzie przypadać 20. rocznica wizyta Jana Pawła II w Żywcu.- Z jednej strony czuło się, że to człowiek o niezwykłej osobowość, ale z drugiej był bardzo przystępny – wspomina ks. Władysław Nowobilski, który był związany z Janem Pawłem II od początku swojej posługi.
Homilia w czasie liturgii słowa (Żywiec 22 maj 1995 r)
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie – mieszkańcy prastarego Żywca!
Wyrażam radość, że dane mi jest dziś spotkać się z wami – tu, w samym centrum waszego historycznego miasta, w pobliżu fary żywieckiej. To spotkanie przypomina mi wiele moich odwiedzin w Żywcu, zarówno tutaj w starej parafii, jak też w Zabłociu i w Sporyszu. Pamięć prowadzi mnie wzdłuż doliny Soły ku północy i ku południowi. Przypominam sobie wszystkie parafie, aż do Ujsół i Zwardonia, które nieraz odwiedzałem. Powinien bym je teraz wymienić po kolei, tak jak rozłożyły się one w dolinie Soły, u stóp Beskidu Żywieckiego. Powinien bym także przypomnieć nazwiska proboszczów i wikariuszy z tych parafii, z których wielu już dzisiaj Pan Bóg odwołał do siebie. Powinien bym wreszcie podziękować za gościnność, której tak wiele doznawałem na ziemi żywieckiej. I wszystko to czynię dzisiaj z całego serca, przemierzając w myśli ten obszar dawnej archidiecezji krakowskiej: z biegiem Soły, poprzez Porąbkę, aż do Kęt i dalej do Oświęcimia. Na pewno wiele , uległo tutaj zmianie. Przybyło wielu nowych kapłanów. Weszły do duszpasterstwa nowe zgromadzenia zakonne. Wiele sióstr zakonnych wspomaga waszą katechizację, opiekuje się chorymi, zajmuje się działalnością charytatywną. Wiele się zmieniło – takie jest prawo życia. W imię tego prawa Żywiecczyzna, prastara część Kościoła krakowskiego, sama dzisiaj stanowi wraz z niedalekim Bielskiem ośrodek nowej diecezji, a żywiecka fara jest konkatedrą. Na pierwszego zaś biskupa diecezji bielsko-żywieckiej został powołany syn tej ziemi, rodem z niedalekich Gilowic. Przy dzisiejszym spotkaniu życzę jemu i wam wszystkim, ażeby ta nowa wspólnota diecezjalna rozwijała się, czerpiąc ze wszystkich zasobów mocy duchowych, które tutaj nagromadziły się przez stulecia.
Chrześcijanin jest powołany do tego, ażeby dawać świadectwo o Chrystusie, Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. W ten sposób buduje się Kościół. Buduje się poprzez świadectwo apostołów, a także wszystkich chrześcijan – mężczyzn i kobiet. O Chrystusie w szczególny sposób świadczą święci. Świadczą o Nim wszyscy wyznawcy Chrystusa, którzy nie załamują się w wierze. Nie załamują się nawet wówczas, kiedy grozi im śmierć. Dzisiaj trzeba to wyrażenie rozumieć w znaczeniu szerszym, jako wszelkie formy dyskryminacji i szykan oraz spychania ludzi wierzących poza margines życia społecznego. Pamiętamy, jak często doświadczaliśmy tego w przeszłości! Muszą więc budzić niepokój również dzisiaj dające się zauważyć w naszej Ojczyźnie tendencje zmierzające do laicyzacji – programowej laicyzacji społeczeństwa, ataki na Kościół, ośmieszanie wartości chrześcijańskich, które były przecież u podstaw tysiącletnich dziejów narodu.
Ci, którzy pomimo doświadczeń trwają w wierze, którzy świadczą o Chrystusie, którzy są posłuszni Duchowi Prawdy – budują Kościół. Budują go zwłaszcza święci. Czyż można tu nie wspomnieć św. Jana z niedalekich Kęt, profesora Wszechnicy Jagiellońskiej w Krakowie? Czyż można tu nie wspomnieć św. Maksymiliana Kolbego, męczennika obozu oświęcimskiego, św. Jana Sarkandra, który pochodził ze Śląska Cieszyńskiego, leżącego dzisiaj na terenie waszej diecezji?
Kończąc na ziemi żywieckiej to moje trzydniowe pielgrzymowanie pragnę wyśpiewać wielkanocną radość słowami tej maryjnej antyfony. Słowa te rozbrzmiewają na żywieckiej i na całej polskiej ziemi: w świątyniach parafialnych, a w szczególności w sanktuariach maryjnych, a nawet przy kaplicach przydrożnych, gdzie w miesiącu maju wierni gromadzą się na śpiewanie Litanii Loretańskiej.
Udaję się w duchu do wszystkich sanktuariów maryjnych ziemi żywieckiej – przede wszystkim zaś do niedalekiego Rychwałdu, gdzie dane mi było kiedyś z kardynałem Stefanem Wyszyńskim koronować cudowny obraz Bogarodzicy. Śpiewam tę wielkanocną antyfonę razem z ziemią żywiecką, razem z doliną Soły, razem z tymi górami Beskidu Żywieckiego i Śląskiego, które wielokrotnie przewędrowałem o różnych porach roku, znajdując w nich radość i wytchnienie.
Śpiewam tę wielkanocną antyfonę i modlę się razem z wami za naszą Ojczyznę i za wszystkich rodaków: o umiłowanie daru życia, o szczerą troskę o dobro wspólne, o wytrwałe budowanie Polski na fundamencie sprawiedliwości, solidarności i miłości społecznej. Modlę się, aby duch dialogu i współpracy przeważył nad duchem walki i konfrontacji. Modlę się o poszanowanie godności każdego człowieka, o kulturę wzajemnego współżycia. Modlę się za polskie rodziny nękane problemem bezrobocia i ubóstwa. Dla wszystkich utrudzonych i zniechęconych proszę o odnowioną nadzieję!
Jest jeszcze bardzo wiele myśli i uczuć, które się rodzą, kiedy widzę was tu zgromadzonych, kiedy patrzę na Żywiec, kiedy odwiedzam farę, kiedy patrzę na te góry, tak bardzo mi bliskie. Ale to wszystko już jakoś zostało powiedziane. I dlatego na tym kończę, ofiarowując wszystkim wam, drodzy bracia i siostry, serdeczne błogosławieństwo papieskie. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Najserdeczniej dziękuję Żywcowi i wszystkim mieszkańcom, obywatelom, parafianom Żywca i wszystkich parafii żywieckich, całej wspólnocie za to bardzo serdeczne przyjęcie, którego doznaję tutaj w mieście, a także którego doznałem w drodze, przejeżdżając tą drogą, którą wiele razy przejeżdżałem od Bielska do Żywca.