WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Refleksja nad Słowem Bożym  (J 16,12-15).

 

TAJEMNICA

Gdy usiłujemy mówić o Trójcy Świętej, musimy mieć świadomość, że stajemy wobec tajemnicy, której me jesteśmy w stanie przekroczyć. Z jednej strony Bóg, Duch niewidzialny, zanurzony w bezmiarze wszechświata, nieuchwytny i przekraczający wszelkie poznanie, a z drugiej, Chrystus, Bóg, słaby i zależny od ludzi, proszący o chleb i wodę, umierający w swym człowieczeństwie, budzący nadzieję przez swoje zmartwychwstanie. Dwie wizje tak bardzo odległe od siebie, a do tego jeszcze kawałek chleba, pod którym utaił się Bóg człowiek. A jednak to jest ten sam Bóg – jeden, jedyny, niepojęty i niewyrażalny, po trzykroć Święty. Więzią łączącą te dwie wizje jest trzecie oblicze Boga w Duchu Świętym, a spoiwem wyrażającym istotę Boga, jest miłość.

Mówiąc jednak o Trzech Osobach w Bogu, trzeba za wszelką cenę unikać skojarzeń z trojgiem ludzi, których np. mamy przed sobą. Ta trójka ludzi nie ma żadnego odpowiednika w Trójjedynym Bogu. Bóg w stosunku do Siebie samego nigdy nie używał słowa „Trzy”, a zawsze tylko „Jeden”. Jest rzeczą bezsporną, że ten sam Bóg, mówiąc o sobie w Ewangelii, używa trzech imion: Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Bóg ma prawo być inny i istnieć inaczej niż człowiek, a także mieć swoje tajemnice. Trzeba je uznać i przyjąć, dostosowując do nich swoje religijne myślenie.

 

ZADANIE NA TYDZIEŃ

  1. Do przemyślenia:

Czy wierzę w Boga Trójjedynego?

Co wiem o Trzech Osobach Boskich?

  1. Do wykonania:

Przypomnę sobie prawdy katechizmowe o Trójcy Świętej


Kim jest Trójca Święta

Bóg jest tajemnicą. Ale również drugi człowiek jest tajemnicą. Kiedy przyjeżdżamy do sanatorium z rożnych stron Polski, to się nie znamy. Jesteśmy nawzajem dla siebie tajemnicami. Ale po trzech tygodniach Ania już wie sporo o Małgosi i odwrotnie. Znają swoje tajemnice. Może jeszcze nie wszystkie, ale niektóre już tak. Dlaczego? Bo dziewczyny się zaprzyjaźniły, spędzają ze sobą czas, lubią się wzajemnie, wciąż ze sobą rozmawiają. Aby poznać Boga, trzeba się z Nim zaprzyjaźnić, przebywać, rozmawiać. Wtedy poznamy Go lepiej, choć nigdy do końca. Kiedy więc mówimy, że Bóg jest największą tajemnicą, to nie znaczy, że nie da się Go poznać, tylko że zawsze można poznawać Go lepiej i głębiej, bez końca. Poznawanie to nie tylko rozum, ale zaangażowanie, przyjaźń, miłość. Ludzie nie potrafią być sami, potrzebują innych ludzi do szczęścia. Dlatego tworzą między sobą różne wspólnoty. Rodzinę, szkołę, przyjaciół na podwórku, w sanatorium itd. Powstają między nami więzy, znamy się po imieniu, potrzebujemy siebie nieraz tak mocno, że nie umiemy bez siebie żyć, tak nam ze sobą dobrze. Jesteśmy tacy ponieważ jesteśmy podobni do Boga, który jest Trójcą.
A On sam jest właśnie „wspólnotą” Osób, które nie potrafią bez siebie żyć. Między Ojcem, Synem i Duchem Świętym panuje tak wielka zgoda, tak wielka miłość, że są nierozłączni. Są zawsze razem jak najbardziej zgrana drużyna. Są tak wielką jednością, że mówimy „jest jeden Bóg”.
Pointa. Prawda o Trójcy Świętej, z pozoru odległa, abstrakcyjna, ma genialne przełożenie na nasze życie. Uczy nas, że człowiek nie może być sam. Musi żyć w relacji do innych. Ale prawdziwie ludzkie relacje to takie, które nie tylko, że nie umniejszają oryginalności żadnej z osób, ale wydobywają osobowość na światło dzienne. Pogodzenie jedności i różnorodności jest możliwe. Co więcej konieczne. Zarówno uniformizm, jak i indywidualizm są niszczące. Jak powiada prosto i genialnie ks. Jan Twardowski: „Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka / gdyby wszyscy byli silni jak konie / gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości / gdyby każdy miał to samo / nikt nikomu nie byłby potrzebny”.

Z Trójcą Świętą jest jak z morzem

Tajemnica Trójcy Świętej  – dla nas wielka, niepojęta, ale także jedna z najbliższych. Każdorazowo czyniony znak krzyża świętego mówi nam o naszym pochodzeniu – jesteśmy zrodzeni z Przedwiecznej Miłości. Św. Augustyn – jak głosi znana legenda – pewnego dnia szedł sobie brzegiem morza i myślał nad tajemnicą Trójcy Świętej. Warto przypomnieć sobie tę historię, aby uświadomić sobie siłę tajemnicy. Czasem można zbagatelizować to, czego nie rozumiemy, albo znaleźć wyjaśnienie zastępcze. Wyżej wspomniany doktor Kościoła  szczerze podszedł do tajemnicy Trójcy, a Bóg (jak to ma w zwyczaju) hojnie wynagrodził trud. Otóż nie umiał zrozumieć jak może być Bóg w Trzech Osobach. Było to dla niego tak trudne do zrozumienia, że stawał wobec tej tajemnicy bezradny. W pewnym momencie zobaczył na brzegu morza bawiącego się chłopca, który wykopał dołek w piasku i zaczął do niego nosić wodę z morza. Zdziwiony Augustyn  chciał udzielić rady: „Ależ chłopcze, zobacz jak ogromne jest morze, a jaka jest twoja wykopana dziura! A zresztą jest to niemożliwe!”  W odpowiedzi usłyszał: „Prędzej ja przeleję morze do tego dołka, niż ty zgłębisz tajemnicę Trójcy Świętej”.

 Trójjedyny Bóg i zapach zupy
– krótka historia z życia

Do każdego Bóg przychodzi inaczej, ale jak odwiedził Abrahama, czy św. Augustyna tak z pewnością zna także i nasz adres. Pozwolę sobie na małą migawką z mojej drogi wiary w Trójcę Świętą. To wydarzenie miało miejsce, kiedy miałam siedem lat, rozpoczęłam pierwszą klasę w typowo komunistycznym kraju. Już na pierwszych lekcjach pokazano nam portret Lenina, a nauczycielka uroczystym i patetycznym głosem postawiła nam, ledwo wystającym z ławek pierwszoklasistom, pytanie: „Kto jest najważniejszą osobą w naszym kraju?”. Oczywiście nie będąc świadoma kontekstów dziejowych od razu podniosłam rękę i z dziecięcym zacięciem i pewnością odpowiedziałam, że Pan Bóg. Zapadła cisza. Nauczycielka nie co zmieszana próbowała ratować sytuację dodając imię Lenina, ale kiedy drugi raz powiedziałam jej, że chodzi mi o Pana Boga, że najważniejszy i największy jest Pan Bóg, to usłyszałam (jak mi się wydawało) przyjazne pytanie: „Co ty jeszcze wiesz o Bogu?” I wtedy z wielką radością, nie widząc powagi sytuacji, poczułam swoje życiowe „pięć minut”. Zaczęłam opowiadać o tym, że Bóg jest aż w Trzech Osobach, że jest wielki i bardzo dobry dla wszystkich, że przyszedł na ziemię jako człowiek i jest z nami na zawsze.
Tajemnica Trójcy Świętej do dziś kojarzy mi się z zapachem dobrej, domowej zupy. Wpisała mi się  w serce Trójca Święta  wraz z obrazem mojej mamy, która gotując w kuchni zupę, opowiadała mi siedzącej obok niej o dobroci Ojca Niebieskiego, miłości Syna i łagodności, mocy Ducha Świętego. Słuchałam o wielkiej miłości i radości pomiędzy Nimi i o tym, że Trójca Święta jest naszym najwspanialszym domem. Próbowałam dociekać jak piękny jest ten Dom. Pamiętam, jak z zaciekawieniem słuchałam jej słów, widziałam jak mówiąc o Bogu serdecznie się uśmiecha… Czułam po prostu, że Bóg to KTOŚ… A potem, siedząc przy talerzu świeżo ugotowanej zupy, już cicho w sobie cieszyłam się tak wielkim i dobrym Bogiem, przechodzącym wszelkie ludzkie pojęcia.
Jak dobrze, że Bóg jest Odwieczny i zawsze Nowy! Swoją drogą jest to ciekawe jak Nowym może być to, co Odwieczne… Bóg daje życie, chwile, dni, ludzi, wydarzenia, aby spożywać Jego Miłość – łyżka po łyżce, chwila po chwili. Chce nas nasycić swoją Miłością, abyśmy byli wypełnieni – zamieszkali przez  Boga: przez Ojca i Syna i Ducha Świętego. Zawsze mnie to ogromnie cieszyło, że nasz Bóg to nie ktoś tam, daleki, stojący, samotnik. Nasz Bóg to miłość, życie i dialog Trzech Osób. Miłość żyjąca, dzieje. Trudno to zrozumieć jak to jest między tymi Trzema Osobami i kim są (nie przeleję morza do dołku w piasku), ale wspaniałe jest to, że mam możliwość kochać takiego Boga.


BOŻE CIAŁO
Święto Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej.

Święto Bożego Ciała jest ruchome, zawsze jednak przypada 60 dni po Wielkanocy. Zawsze jest w czwartek, podobnie jak Ostatnia Wieczerza.  Tego dnia w Kościele katolickim wspomina się ustanowienie przez Chrystusa Eucharystii, podczas Ostatniej Wieczerzy. Jednak w porównaniu z Wielkim Czwartkiem, który ma charakter pasyjno-męczeński, Boże Ciało to święto niezwykle radosne. Boże Ciało obchodzono już w XIII wieku we Francji, a do Polski wprowadził ją krakowski biskup Nankier w XIV wieku.

Istotą Bożego Ciała jest uwielbienie dla Jezusa Chrystusa, który stał się człowiekiem, a następnie oddał mu się w postaci chleba i wina. Chleb ma być symboliką codziennego życia, a wino radości i świętowania.

Jedną z najważniejszych tradycji Bożego Ciała jest procesja. Wierni idąc za krzyżem chcą obwieścić całemu światu miłość Jezusa Chrystusa. Podczas procesji wierni zatrzymują się zawsze przed czterema ołtarzami. Liczba ta związana jest z czterema ewangelistami: św. Markiem, Janem, Łukaszem i Mateuszem. W żadnym wypadku cztery ołtarze nie nawiązują do czterech stron świata. Niezwykle ważna jest również wszechobecna biel, która jest symbolem czystości. Dlatego w trakcie procesji dziewczynki, najczęściej pierwszokomunijne, sypią kwiaty. Biel to symbol gotowości do obcowania z Bogiem. Boże Ciało obchodzone jest przede wszystkim w Polsce i w Watykanie. W tym roku papieskie uroczystości Bożego Ciała zostały jednak przeniesione na niedzielę. Powód? Boże Ciało we Włoszech nie jest dniem wolnym od pracy i papież Franciszek postanowił dać możliwość uczestnictwa w procesji większej liczbie wiernych.

Eucharystia
W niej Bóg daje nam siebie, bo nas kocha

Miłość zbliża, miłość wiąże, bez miłości nie da się żyć – ile razy w życiu słyszymy te słowa… Jakże często jednak miłość staje się powodem rozczarowania i goryczy. Nie ma zatem miłości doskonałej – takiej, której nie imają się czas i okoliczności? Jest! To miłość zupełnie wyjątkowa, bezgraniczna i… doświadczana w Eucharystii. W niej Bóg daje nam siebie, bo nas kocha. Eucharystia prowadzi do bliskości z Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. W tym znaku chleba raz w roku, w Boże Ciało, Chrystus przechodzi ulicami naszych miast, miasteczek, wiosek. Jakby chciał być jeszcze bliżej naszej codzienności. To z tego kontaktu z Nim płyną nasza siła do mierzenia się z przeciwnościami losu, odporność na całe zło tego świata. Z tej mocy może skorzystać każdy, potrzeba tylko naszej otwartości i wiary.

Pamiętacie celnika Mateusza? Człowiek nieszczęśliwy, pogubiony, który odzyskał sens życia dopiero po spotkaniu z Jezusem. A Zacheusza? Wdrapał się na drzewo trochę z ciekawości; chciał zobaczyć Jezusa, bo instynktownie przeczuwał, że to może odmienić jego serce. Nie inaczej jest z nami – każde spotkanie z Jezusem to dla nas szansa nadania swojemu życiu nowej jakości i blasku. Bądźmy jednak szczerzy: czy ją wykorzystujemy?

Spotkanie z Jezusem w procesji Bożego Ciała może przemienić w nas to wszystko, co wydaje nam się już stracone, niemożliwe do zmiany, twarde jak skorupa. Pójście za Nim w procesji jest zamanifestowaniem wiary w to, że taki cud może się zdarzyć także nam. A cuda wciąż się dzieją! Boże Ciało jest doskonałą okazją, by zamanifestować naszą wiarę i ją pogłębić.


Boże Ciała w  Sporyszu
19 VI 2025r. g.9:30

 Hasło procesji;
„Z Boskiego Serca do ludzkich serc ”

Plan uroczystości:
g.  9.30  – Mszą św. za wszystkich parafian 

g.10.15 – procesja z Najświętszym Sakramentem  ulicami parafii (P. Skargi, Grunwaldzką, Reymonta, Kopernika w kierunku kościoła).

Ołtarze:

I ołtarz – ul. Grunwaldzka – rodzina Uchrońskich,

II ołtarz – ul. Reymonta – rodz. Stec,

III ołtarz – ul. Kopernika – rodzina Napierała,

IV ołtarz – ul. P. Skargi – plebania.

Dekoracje domów na trasie procesji:

mieszkańcy domów znajdujących się na całej trasie ( emblematy, obrazy religijne w oknach, porządek wokół obejść),

– mieszkańcy innych rejonów w duchu wiary przeżywanego święta przyjścia Jezusa do całej parafii).

Delegacje i grupy, wspólnoty:

– Asysta Liturgiczna,

– Asysta Żywiecka,

– OSP Sporysz,

– panie i panowie (sztandary, feretrony, baldachim),

– dzieci I Komunijne( w strojach liturgicznych),

– dziewczynki sypiące kwiaty ( prośba do parafian by przynosili płatki kwiatów),

– mali chłopcy do dzwonienia.

Zabezpieczenia trasy:

– Straż Miejska z Żywca,

– OSP Sporysz.

Oktawa Bożego Ciała;
20-26 czerwiec 2025 r    –    codziennie g. 18.00 – Msza św. z procesją wokół kościoła

26 czerwca    –    poświęcenie wianków i nagrody dla wytrwałych ( ?)

Duchowe przygotowanie  do zawierzenia parafii
Najświętszemu Sercu Pana Jezusa
–  29.06.2025 r.

JEZU, DROGO I ŻYCIE NASZE

W pięknej powieści, opisującej życie pierwszych chrześcijan w starożytnym Rzymie, Henryk Sienkiewicz, mistrz epickich scen, przedstawia postać św. Piotra opuszczającego Rzym, w poczuciu bezsiły apostolskiego trudu, lęku przed prześladowaniami wielu z tych, którym mówił o Panu i normalnego ludzkiego załamania. Na drodze świętego Piotra pojawiła się postać Chrystusa. Oszołomiony Piotr pyta Jezusa: Quo vadis Domine? – Dokąd idziesz Panie? I wtedy z ust Jezusa słyszy: Idę do Rzymu aby mnie powtórnie ukrzyżowano. Zrozumiał Apostoł słowa Mistrza. Wrócił do Rzymu, aby prowadząc nadal pracę nauczania o Bogu, ponieść śmierć na krzyżu.

Każdy z nas, już od dziesiątków lat, przyzwyczaił się do tego, że aby gdzieś dotrzeć, trzeba najpierw wybrać drogę, która będzie najwygodniejsza, najkrótsza i najmniej męcząca. Dlatego też tą drogę pokonujemy w zależności od jej długości albo siłą swoich mięśni i nóg, albo przy pomocy środków transportu, odpowiednich do danej drogi. To takie plastyczne odwzorowanie tego, czym jest droga. W dociekaniach naszego rozumu, istnieje wiele dróg, jakie pokonujemy, podczas tych krótkich chwil wyznaczonych nam przez życie na ziemi. Refleksyjność i skupienie podczas rozmowy z Bogiem, naprowadzają nas na drogę właściwego postępowania wobec siebie i bliźnich. Jedni znaleźli drogę prawdy w dzieciństwie i nie schodzą z niej aż do śmierci. Inni w wieku młodzieńczym, zeszli z drogi prawdy i długo nie potrafili jej odnaleźć w swoim życiu. Celem był Bóg, była wieczność, ale zagubiona droga szła w odwrotnym kierunku.

W tych chwilach pełnych zwątpienia i rozpaczy, jawi się Chrystus mówiący: Jam jest Droga, Prawda i Zycie. W tych trzech słowach zawiera pełnię Boskiego posłannictwa i Bożej opieki i pomocy. Ktoś kto zawierzy Chrystusowi i idzie za Nim Jego drogą, ten nie zbłądzi i nie utraci kierunku, w którym winien pójść. Zbawiciel jest przewodnikiem na naszych życiowych drogach. Jego droga wpisana jest w nasze życie. „Jam jest Chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa nie umrze. Ja jestem Chlebem Żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten Chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest Moje ciało na życie świata” (J 6, 48-51).

Wiara w wieczność, to wiara w łaskę, wszechmoc i miłość Bożą. Zbawiciel w chwili Wniebowstąpienia powiedział, że na ziemi nie zostawi nas samymi. Żyjemy w Nim a On żyje w nas na co dzień. Umacniamy się Jego Ciałem i Krwią, aby nasze życie było pełne w zjednoczeniu z Panem. On jest naszą Drogą, Prawdą, Życiem i Zmartwychwstaniem. On Bóg nadziei.

Módlmy się:

Jezu, Drogo i Zycie nasze – prowadź nas na drodze do zbawienia i wiecznej szczęśliwości. Umacniaj nas pojednaniem sakramentalnym w życiu doczesnym w oczekiwaniu na światłość wiekuistą.


OPOWIADANIA DLA DUCHA

„Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie. Chwalił się nim na rynku i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne. Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące. Biło bardzo żywo. Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne. Jednak w pewnym momencie jakiś strzec z tłumu krzyknął: Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego. Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał. Serce starca biło bardzo żywo, być może nawet żywiej od serca młodzieńca ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami, serce w którym było wiele brakujących kawałków. Wiele tez w nim było kawałków które do tegoż serca nie pasowały. Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać z nieskazitelnym sercem młodzieńca. Chłopak zapytał się dlaczego starzec uważa że jego serce jest piękniejsze skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne jak jego własne serce. Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca. Powiedział też aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł. Widzisz te blizny i brakujące kawałki. Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób a niesie to ryzyko bo często się zdarza, że sami ofiarowujemy uczucie dla innych , ale oni nie dają nam nic w zamian. Stąd te blizny bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic. Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz, że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje. Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali i które znalazły stałe miejsce w moim sercu. Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego. Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli, ludzie, którzy mnie zranili. Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał. Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi, a starzec zrobił to samo. Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni. Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca w miejsce brakującego kawałka który dał starcowi. Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie, co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca. Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne jak w tym momencie i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał.


Księga Pamiątkowa  Łask Bożych
(Kaplica pod chórem)

Uroczystość zawierzenia parafii Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

* (niedziela 29.06.2025r)

Rozwój kultu Serca Pana Jezusa

* udział w nabożeństwach czerwcowych (codziennie g. 18.30),

* Księga pamiątkowa z osobistymi wpisami próśb, podziękowań, zawierzeń,

* pogłębianie wiedzy o Sercu Jezusa (artykuły w gazetce parafialnej (Królowanie ),

* skarbona na ofiary -wotum wdzięczności (odnowienie tabernakulum w prezbiterium).