
Refleksja nad Słowem Mt 16, 13-19
Świadectwo, które kosztuje
Istnieją wielkie wartości, dla których ludzie gotowi są oddać nawet swoje własne życie. Jedne z nich dotyczą przekonań religijnych, wierności Bogu i Jego prawu. Znamy długi szereg męczenników począwszy od sprawiedliwego Abla, przez Jana Chrzciciela, Piotra, Pawła, Stanisława, Andrzeja Bobolę aż po najmłodszych męczenników Czarnego Lądu… O tym świadectwie mówimy w Kościele stosunkowo często…
Drugi, liczny szereg świadków, męczenników, to ci, którzy oddali życie swoje za Ojczyznę. Prawdziwi patrioci stawiający miłość Ojczyzny wyżej niż swoje własne życie. Tysiące, miliony Polaków, którzy własną krwią uświęcili ziemię, nie zawsze ojczystą, ale zawsze dla ojczystej. Wartość ich świadectwa potrafi docenić każdy prawdziwie wielki człowiek. Stąd wymowa Mszy św. celebrowanej przez Papieża na Monte Cassino, jego pokłonu wobec pomnika Obrońców Westerplatte, a zwłaszcza jego pocałunku złożonego na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie.
Trzeci szereg wielkich świadków, męczenników, tworzą ci, którzy umiłowali człowieka i dla niego i za niego gotowi byli oddać swoje Życie. To Janusz Korczak prowadzący gromadkę swoich dzieci do obozu i towarzyszący im wiernie do ostatniego momentu w komorze gazowej… To Ojciec Kolbe ofiarujący życie swoje za drugiego człowieka… To matka wybierająca śmierć byle tylko jej dziecko żyło. Nie trzeba dowodzić, że wielu z tych bohaterów traktujemy jako świętych i że nasz szacunek wobec nich jest wyznaniem wiary w wielkość wartości, za które oni zapłacili życiem. W tym kontekście można dopiero dostrzec znaczenie pielgrzymki Papieża do Oświęcimia. Obóz ten jest bowiem krzykiem zdeptanych wartości ludzkich, jest grobem milionów zniszczonych serc ludzkich. Tam też trzeba było dać świadectwo, wobec świata, wiary w człowieka, wiary w sens życia i cierpienia. Nie trudno dostrzec, że każde świadectwo dane wielkim wartościom bardzo wiele kosztuje. Tak było, jest i będzie. Kosztowało tych, którzy byli przed nami i musi kosztować nas. Nie dziwmy się, że trzeba płacić. Nie wzbraniajmy się przed tym, by płacić. Nie żałujmy… Zyskujemy wtedy bowiem więcej niż tracimy. Zyskujemy w oczach każdego mądrego człowieka (a tylko o opinię takiego człowieka warto zabiegać) i zyskujemy w oczach samego Boga.
Nigdy nie żałujmy zapłaconej ceny za wyznanie swojej wiary w wielkie wartości – miłości Boga, miłości Ojczyzny, miłości człowieka… Nigdy!
Św. Piotr i Paweł – filary Kościoła -29.06.2025 r
Dzieliło ich wszystko, połączył ich Chrystus.
Połączył ich Chrystus, choć pochodzili z odległych galaktyk. Chociaż obaj byli apostołami, to w zupełnie różnym znaczeniu: Piotr – rybak, Paweł – wykształcony, świadomy obywatel Rzymu. Piotr był wśród Dwunastu, podążał za Jezusem w czasie Jego ziemskiej działalności, natomiast Paweł nigdy fizycznie Mistrza nie spotkał.
Piotr, wybrany nad Jeziorem Galilejskim, Paweł, nawrócony pod Damaszkiem za sprawą wyjątkowego objawienia Mistrza, stał się trzynastym apostołem. Piotr – budujący Kościół bliski, Paweł – śmiało wychodzący z Ewangelią po granice ówczesnego świata. Obaj zamykani w więzieniach, obaj prześladowani. Obu tak samo zaczął dotykać ból prześladowań, splendor ponoszenia cierpień takich, jakie ponosił ich Mistrz. Z różnych światów dotarli do Rzymu, gdzie zginęli za Chrystusa. Piotr-Opoka, Paweł-Ewangelizator. Połączył ich Chrystus, Rzym i śmierć. Piotr i Paweł, dwa filary, które budują Kościół.
Młody Kościół, opisywany przez Łukasza, dokonuje dzieł, jakich dokonywał Jezus. Analogia idzie dalej – apostołowie doświadczają tego samego, co Mistrz: cierpienia, odrzucenia, uwięzienia. Łukasz pokazuje, jak Piotr upodabnia się do Chrystusa
W dniu dzisiejszym w duchu wiary spoglądamy na dwie wielkie postacie naszej wiary, wybranych przez Boga i powołanych do głoszenia Dobrej Nowiny każdemu człowiekowi wszystkich czasów. Przeszli oni, tak jak i my przechodzimy, przez to ziemskie życie, a teraz radują się chwałą świętych w Bożym królestwie.
Kościół pragnie podkreślić, że mimo istniejących między nimi różnic, byli oni współzałożycielami gminy chrześcijańskiej w Rzymie. Świętych Apostołów Piotra i Pawła uznajemy dzisiaj za dwa filary Kościoła. Jest to dla nas znak, że wszyscy jesteśmy powołani do budowania Kościoła bez względu na dzielące nas naturalne różnice. Budowniczym Kościoła w rzeczywistości nie jest człowiek, lecz sam Bóg, który chce razem z nami budować dom, który będzie przestrzenią Jego obecności dla wszystkich ludzi w tym świecie.
W uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła Kościół zaprasza nas do przejścia ponad odwiecznymi podziałami i odkrycia głębszej jedności w Chrystusie. Kościół Chrystusowy potrzebuje zarówno skały Piotrowej, jako widzialnej głowy Kościoła, jak również witalności św. Pawła z jego charyzmatyczną wizją. Chrześcijańska jedność, jak jedność św. Piotra i św. Pawła, nie jest jednością w jednolitości, ale jednością w różnorodności.
Przyjął się zwyczaj, że w uroczystość Świętych Piotra i Pawła nowi metropolici, świeżo mianowani, otrzymują tzw. paliusz. Jest to piękna tradycja związana z głębokimi symbolami. Symbolem jest naprzód sam paliusz — mianowicie szczególna tkanina z wełny owczej — poświęcony w dniu św. Agnieszki. Ten właśnie paliusz symbolizuje równocześnie szczególną więź metropolitów z Następcą św. Piotra, a więc jest to głęboki symbol eklezjalny. Ojciec Święty podczas Mszy świętej w Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła koncelebruje Mszę świętą z nowymi arcybiskupami i błogosławi przeznaczone dla nich paliusze, które to po zakończonej celebracji wręcza im w „formie prywatnej” po to, żeby uroczyste ich nałożenie miało miejsce w diecezjach nowych metropolitów.
Chrystus zakłada Kościół dla ludzi
Pan Jezus przepowiadając gromadził wokół siebie tłumy. Stosunkowo szybko z tych tłumów wybrał duże grono uczniów. Chrystus organizował pewną wspólnotę nastawioną misyjnie.
Im każe opuścić dom, rodzinę i pójść za Nim. Nie byli to bynajmniej wielcy bohaterzy. Byli wśród nich tacy jak Jan, który szukał wielkiego Mistrza i wcześniej przebywał u Jana Chrzciela, ale byli też i ludzie nie szukający jakiegoś głębszego życia religijnego. Takim człowiekiem był między innymi Piotr. Był Judasz, który nigdy nie zachwycił się ewangeliczną drogą i myślał o Królestwie Bożym w kategoriach politycznych. Byli to ludzie prości, nie było wśród nich uczonych w Piśmie ani przedstawicieli arystokracji, ani mówiąc dzisiejszym językiem inteligencji.
Jezus wychowywał uczniów do wiary, ponieważ chciał, aby oni podjęli głoszenie Królestwa współpracując z Bogiem. Jezus uczył również wzajemnej miłości. Jezus pragnął, aby byli Jego świadkami. Wśród tych Dwunastu szczególne zadanie wyznaczył Piotrowi. Właśnie na nim, na człowieku, który w sytuacji trudnej się załamał, na nim Bóg postanawia budować swój Kościół. Odpowiedzialnym za losy Kościoła czyni człowieka, który przejawia słabość, który się Go zaparł. To również cecha zakodowana w Kościele, którą trzeba mieć na uwadze, śledząc dzieje Kościoła i słabość jego przełożonych.
Co wynika z faktu , że Chrystus założył kościół?
Po pierwsze: Element instytucjonalny w Kościele jest dziełem Boga. Materiał jest ludzki, ale budowla z tego materiału jest wzniesiona przez samego Boga i dlatego nie wolno instytucji kościelnej lekceważyć. Zarys tej budowli jest zawarty w pełni w tekstach Nowego Testamentu i perspektywa rozwoju Kościoła musi się liczyć z tym Boskim zamysłem.
Po drugie: Kościół to nie tylko hierarchia, to wspólnota wierzących. My najczęściej uważamy, że Kościół to papież, biskupi i księża. Tymczasem Kościół to cała wspólnota. Nawiązując do obrazu ciała, którym posługuje się św. Paweł, można powiedzieć, że jest to mniej więcej tak jak z układem nerwowym. Układ nerwowy Kościoła to hierarchia, cały człowiek to Kościół. Nie można powiedzieć, że układ nerwowy to człowiek. On odgrywa ważną rolę, ale nie można powiedzieć, że to jest człowiek. Podobnie hierarchia to nie Kościół. Ona odgrywa ważną rolę, ale nie jest Kościołem. Chrystus został przez św. Pawła porównany do Głowy Ciała, którym jest Kościół. Decyzje z Głowy płyną do Ciała przez układ nerwowy. Nie wolno Kościoła sprowadzić tylko do duchowieństwa, my wszyscy jesteśmy Kościołem. Układ nerwowy jest częścią organizmu i temu organizmowi służy, ale i wzajemnie, organizm służy układowi. Dostrzegamy sytuacje, w których nie umiemy współpracować z sobą. Najczęściej za dużo odpowiedzialności składamy w ręce duchowieństwa, podczas gdy ta odpowiedzialność jest wspólna. Człowiek nie musi się rozkładać od systemu nerwowego, zdarza się, że ulega zniszczeniu przewód pokarmowy, za nim w sposób nieunikniony umiera też system nerwowy. Tak samo jest w Kościele. Wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni.
Po trzecie: Zbawienie dokonuje się tylko w Kościele, w tej instytucji, którą założył Bóg. Tak On zdecydował. Nie da się więc powiedzieć, że Kościół jest mi niepotrzebny. Bóg sam na ziemi zorganizował Kościół i w nim zamieszkał Duch Święty. Ktokolwiek chce się zbawić, musi należeć do Ciała, którym posługuje się Duch Święty. Tak jak Ciało Chrystusa zostało po zmartwychwstaniu przemienione i wzniesione do nieba, tak samo to Ciało, jakim jest Kościół, zostanie przemienione i będzie uczestniczyło w szczęściu wiecznym. Mówię to dlatego, że wielu uważa, że można Kościół zostawić na boku, a nawiązać kontakt z Chrystusem indywidualnie.
Sam Bóg zdecydował, że tylko w Kościele jest źródło wody Życia. Kto chce z niego czerpać, musi wejść do Kościoła. To nie może być związek czysto zewnętrzny. Chodzi o taki związek, jaki posiada człowiek, który umiera z pragnienia na pustyni. On jest połączony ze źródłem, do którego tęskni, on wie, że w tym źródle jest jego ocalenie. Tak zadecydował Bóg. Jezus Chrystus wykopał studnię, ocembrował i ogłosił światu, tu jest woda Życia wiecznego. Kto chce, niech podejdzie i pije.
Dziękujmy Bogu za przynależność do Kościoła, dziękujmy za wszystkie łaski, które w Kościele ubogacają serca nasze i naszych bliskich.
AKT POŚWIECENIA PRAFII CHRYSTUSA KRÓLA
NAJŚWIETSZEMU SERCU PANA JEZUSA
29 czerwiec 2025 r
Prowadzący: Najświętsze Serce Jezusa. Oto parafia nasza zebrana dzisiaj przed Tobą mieszkającym w Najświętszym Sakramencie, pragnie uroczyście poświęcić się Tobie i obrać Cię swoim Królem i Panem. Spojrzyj, Zbawicielu najdroższy, miłościwym okiem na parafię naszą. W tej bowiem chwili, wszystkie rodziny w niej żyjące i każdy z nas z osobna oddajemy się uroczyście i poświęcamy Twojemu Boskiemu Sercu. Odtąd jesteśmy Twoją własnością i do Ciebie należeć chcemy. Przyrzekamy Ci, Zbawicielu najdroższy, zachować święte Twoje przykazania w życiu prywatnym i zbiorowym. Chcemy w całe postępowanie nasze wprowadzić ducha Twej miłości. Pragniemy gorąco, aby cała parafia nasza stała się naprawdę umiłowanym dziedzictwem Twojego Serca. A Ty, Najświętsze Serce Jezusa, króluj nam i błogosław tej parafii i wszystkim kapłanom w niej pracującym, byśmy powierzone sobie dusze karmili zdrową nauką Ewangelii i łaską Bożą Sakramentów świętych. Spraw, byśmy z powierzonych sobie dusz żadnej nie zgubili, ale wszystkie przywiedli do Najświętszego Serca Twego. Pocieszaj, Jezu Dobry chorych, cierpiących i strapionych. Ocieraj łzy sierotom i wdowom i broń je przed nędzą i krzywdą. Przybywaj dnia każdego z łaską swoja do naszych rodzin. Przybywaj, gdy cierpieć będziemy, czy też radować się będziemy. Przybywaj do nas stale, bądź z nami zawsze i racz nam błogosławić.
Wierni: Zapisz o Jezu całą naszą parafię w Sercu Twoim. A my obiecujemy szczerze pracować nad tym, aby od całej parafii naszej płynął w niebo jeden głos. Chwała bądź Bożemu Sercu, które stało się nam zbawieniem. Jemu cześć i chwała na wieki. Amen.
AKT OSOBISTEGO POŚWIĘCENIA SIĘ
SERCU PANA JEZUSA
Mój Jezu, Twemu Sercu oddaję i poświęcam na zawsze siebie i wszystkie moje sprawy. Pragnę Cię kochać całym sercem i czynić wszystko z miłości ku Tobie. Mam niezłomną wolę należeć całkowicie do Ciebie i wyrzec się stanowczo tego, co by się Tobie mogło nie podobać. O serce pełne miłości, w Tobie pokładam całą moją ufność, teraz i na wieki. Amen.
AKT ZADOŚĆUCZYNIENIA
NAJŚWIĘTSZEMU SERCU JEZUSOWEMU
Prowadzący: O Jezu Najsłodszy, któremu za miłość bez granic ludzie w niewdzięczny sposób odpłacają tak wielkim zapomnieniem, opuszczeniem i wzgardą, oto my, rzucając się do stóp Twoich ołtarzy*, szczególnym hołdem czci pragniemy wynagrodzić tę grzeszną oziębłość i krzywdy, jakie ze wszech stron ranią Najmiłościwsze Twoje Serce. Pomni wszelako, że i my sami nie zawsze byliśmy wolni od tych niegodziwości, żalem przeto najgłębszym przejęci, błagamy przede wszystkim o miłosierdzie dla siebie. Jesteśmy gotowi dobrowolnym zadośćuczynieniem wynagrodzić nie tylko za grzechy, któreśmy sami popełnili, ale i za występki tych, co błądzą z dala od drogi zbawienia i zatwardziali w niewierze, nie chcą iść za Tobą, Pasterzem i Wodzem, albo zdeptawszy obietnice Chrztu świętego, zrzucili z siebie najsłodsze jarzmo Twojego prawa.
Wierni: Za te wszystkie opłakania godne występki, chcemy wynagrodzić i każdy z nich pragniemy naprawić.
Prowadzący: A więc: brak skromności i wszelki bezwstyd w życiu i strojach, liczne owe sidła zastawione na niewinne dusze, lekceważenie dni świętych, ohydne bluźnierstwa miotane przeciwko Tobie i Twoim Świętym, obelgi rzucane na Twego Namiestnika i na stan kapłański, bezczeszczenie nawet samego Sakramentu Boskiej miłości przez Jego zaniedbywanie i przez okropne świętokradztwa, wreszcie publiczne wykroczenia narodów wyłamujących się spod praw i kierownictwa ustanowionego przez Ciebie Kościoła.
Wierni: Obyśmy krwią własną mogli zmyć te wszystkie zbrodnie!
Prowadzący: A tymczasem, by naprawić zniewagi czci Bożej, składamy Ci zadośćuczynienie, jakie Ty sam Ojcu na krzyżu ofiarowałeś i które co dzień na ołtarzach ponawiasz, w połączeniu z zadośćuczynieniem Bogarodzicy Dziewicy, wszystkich Świętych i pobożnych dusz wiernych. Przyrzekamy z głębi serca wynagrodzić – o ile za łaską Twoją stać nas będzie – za przeszłe własne grzechy i obojętność na tak wielką miłość Twoją: przez wiarę stateczną, czyste życie, dokładne zachowanie prawa ewangelicznego, zwłaszcza prawa miłości.
Wierni: Postanawiamy również według sił swoich nie dopuścić do nowych zniewag – i jak najwięcej dusz pociągnąć do wstępowania w Twoje ślady.
Prowadzący: Przyjmij, błagamy, o Najłaskawszy Jezu, za przyczyną Najświętszej Maryi Panny, Wynagrodzicielki, ten akt dobrowolnego zadośćuczynienia i racz nas aż do śmierci zachować w wierności obowiązkom Twej świętej służby przez wielki dar wytrwania, przez który wszyscy doszlibyśmy w końcu do tej ojczyzny, gdzie Ty z Ojcem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz. Bóg, na wieki wieków.
Wierni: Amen.