WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem  (Łk 11,1-13).

PROBLEM MODLITWY

Okazuje się, że nie tylko my mamy kłopoty z modlitwą. Mieli je także Apostołowie, skoro prosili Chrystusa, by ich nauczył się modlić. Dzięki tej prośbie otrzymaliśmy najpiękniejszą modlitwę, bo taką jest niewątpliwie modlitwa Pańska, czyli „Ojcze nasz”. Poza cudownymi sformułowaniami mamy w niej wytyczony kierunek, w jakim winna iść nasza rozmowa z Bogiem. Mamy więc najpierw uwielbić Boga: ‚„Ojcze, niech się święci Twoje imię”; prosić o to, by Boże królestwo zapanowało na ziemi. „,Niech przyjdzie Twoje królestwo”, czyli królestwo prawdy, miłości, sprawiedliwości i pokoju. Następnie, mamy się modlić o to, co jest niezbędne do życia: „Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień”. Kolejno mamy prosić, by nam Bóg przebaczył grzechy, a także byśmy i my umieli przebaczać każdemu, gdy ktoś wobec nas zawini. Czyli jest to prośba o uporządkowanie naszego stosunku do Boga i ludzi. I wreszcie niezwykle ważna prośba, byśmy nie ulegali pokusom, które stale nam grożą: „i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie”.

Następnie Chrystus mówi o wytrwałości w modlitwie, a także, byśmy się nie martwili tym, że jesteśmy grzeszni. „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary ( … ) o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. Ważne jest, byśmy się modlili i prosili. Sprawą, z którą ludzie mają najwięcej kłopotów jest skupienie na modlitwie. Narzekań na roztargnienia jest bez liku, i to nie tylko u ludzi świeckich, ale i duchownych. Otóż zapominamy, że koncentracji, czyli skupienia, jak każdej innej czynności, trzeba się uczyć. A zacząć należy od uświadomienia sobie tego, co naprawdę w życiu i po nim jest ważne. To nas zaprowadzi do postawienia się w obliczu Boga, który jest Panem wszystkiego, także naszych kłopotów i trosk. I wtedy o tym wszystkim, co się nam będzie cisnąć do głowy, zacznijmy z Nim rozmawiać. Jest to jedna z form uczenia się koncentracji, czyli skupienia.

 

ZADANIE NA TYDZIEŃ

  1. Do przemyślenia:

Jaka jest moja modlitwa?

Czy nie posiada ona charakteru czysto formalnego: by się pomodlić, czyli pacierze odmówić?

Czy modlitwa moja jest rzeczywistym spotkaniem z Bogiem?

  1. Do wykonania:

Wszystko zrobię, by moja modlitwa zawsze miała charakter rzeczywistej rozmowy z Bogiem.


„Dekalog Kierowcy”

  1. Nie będziesz egoistą na drodze.
  2. Nie będziesz ostry w słowach, czynach i gestach wobec innych ludzi.
  3. Pamiętaj o modlitwie i uczczeniu św. Krzysztofa, kiedy wyruszasz w drogę – umiej też podziękować.
  4. Szanuj pieszych.
  5. Nie zabijaj – bądź trzeźwy.
  6. Zapnij pasy – będziesz bezpieczny.
  7. Nie bądź brawurowy w prędkości.
  8. Nie narażaj siebie i innych na niebezpieczeństwo.
  9. Pomagaj potrzebującym na drodze.
  10. Przestrzegaj przepisów drogowych, szanuj pracę naszej policji.

 

Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa
i „Akcja św. Krzysztof – 1 gr za 1 km”

Od 20 do 27 lipca w Kościele w Polsce trwać będzie Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa. W tym czasie szczególnie promowana jest „Akcja św. Krzysztof 1 gr za 1 km”, dzięki której stowarzyszenie MIVA Polska zbiera fundusze na środki transportu dla misjonarzy. Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa organizowany jest przez misyjne stowarzyszenie MIVA Polska, zajmujące się pomocą misjonarzom w zdobywaniu środków transportu, a odbywa się pod patronatem Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.  To właśnie podczas Tygodnia św. Krzysztofa szczególnie promowana jest „Akcja św. Krzysztof 1 gr za 1 km”, dzięki której misjonarze otrzymują potrzebne środki transportu.

MIVA Polska rozpoczęła swoją działalność w 2000 roku jako agenda Komisji Episkopatu Polski ds. Misji  i dalej działa w jej strukturach. Jest misyjnym stowarzyszeniem, celem którego jest pomoc misjonarzom w zdobywaniu i zakupie środków transportu. Zajmuje się również promocją dzieła misyjnego Kościoła i pracy polskich misjonarzy, a także wspiera działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach propagując model kierowcy  Misjonarze polscy pracujący w ponad 90 krajach świata (przeważnie tzw. Trzeciego Świata) potrzebują pomocy w zakupie różnych środków transportu: samochodów (najczęściej terenowych), ambulansów, motocykli, rowerów, barek rzecznych, łodzi, silników do łodzi, traktorów a nawet zwierząt pociągowych. Środki na pomoc misjonarzom w zdobywaniu i zakupie pojazdów MIVA Polska organizuje co roku poprzez Akcję św. Krzysztof. Akcja ta jest apelem MIVA do kierowców i użytkowników pojazdów mechanicznych, aby w duchu wdzięczności Panu Bogu za szczęśliwie i jazdę bezwypadkową złożyli 1 grosz za 1 kilometr na środki transportu dla misjonarzy.

Poświęcenie pojazdów i środków transportu w Żywcu Sporyszu w niedziele 27 lipca po każdej Mszy św.

Chrześcijanin na drodze

Wiele osób zdaje egzamin na prawo jazdy tuż po przekroczeniu wyczekiwanego z utęsknieniem wieku osiemnastu lat, nierzadko podczas wakacji. „Prawko” w kieszeni daje poczucie niezależności, komfortu i swobody. „Kurczą się” duże dotąd odległości, a podróż nie zabiera tyle czasu, co wcześniej. Choć przyjemność prowadzenia samochodu znacząco maleje na stacji benzynowej, po naszych drogach jeździ coraz więcej aut. Rośnie też liczba świeżo upieczonych kierowców. Dawniej niektórych można było rozpoznać po charakterystycznym zielonym, klonowym listku, naklejonym na tylnej szybie samochodu. Listek jednak zniknął, bo podobno był zbyt obciachowy. Dzisiaj wszyscy kierowcy, przynajmniej z pozoru, są jednakowi. Ale czy widać to po ich zachowaniu na drodze? – Młodzi kierowcy przeceniają swoje umiejętności . Mają mniejsze doświadczenie i nie potrafią pewnych rzeczy przewidzieć. Jazda z nadmierną prędkością, często po spożyciu alkoholu i z niezapiętymi pasami, niestosowanie się do sygnałów wydawanych przez osobę kierującą ruchem, rozmowy w czasie jazdy przez komórkę bez zestawu głośnomówiącego to, zdaniem nadkom. Chojnowskiego, najczęstsze wykroczenia młodych posiadaczy „prawka”.  A statystyki są porażające. kierowcy w wieku 18-24 lata są sprawcami co czwartego wypadku, który wydarzył się w weekend, choć stanowią około dziesięciu procent  wszystkich użytkowników dróg. Najczęściej były to tzw. wypadki dyskotekowe, w których ginie jednorazowo nawet kilka osób. W ubiegłe wakacje ogółem na polskich drogach śmierć poniosło prawie tysiąc osób, a w ciągu całego roku niecałe sześć tysięcy. To jedno małe miasteczko. Kościół uczy, że nie tylko ten, kto spowoduje wypadek przekracza Boże przykazanie. Grzechem jest również narażanie własnego lub cudzego życia na niebezpieczeństwo. A św. Krzysztof opiekuje się tymi, którzy jeżdżą zgodnie z przepisami.

Senior na drodze

Dla wielu osób starszych prowadzenie pojazdu to nie tylko codzienna aktywność, ale również symbol niezależności i mobilności. W związku z tym, ważne jest zrozumienie zarówno wyzwań, jak i korzyści wynikających z bycia seniorem za kierownicą.  Wielu z nich ma dziesiątki lat praktyki i znakomitą znajomość lokalnych dróg oraz przepisów ruchu drogowego. Niezależnie od wieku każdy kierowca jest potencjalnym zagrożeniem na drodze, ale to szczególnie doświadczeni wiekiem kierowcy powinni zachować szczególną ostrożność. Seniorzy są taką grupą kierowców, o której niewiele się mówi, co wpływa na brak możliwości doskonalenia ich jazdy oraz brak organizacji szkoleń, które sprawdzałyby ich wiedzę i refleks . Mimo cennych umiejętności, starsi kierowcy mogą napotykać pewne trudności związane z wiekiem. Najistotniejsza kwestia to uzmysłowienie sobie wieku oraz świadomość upływu lat.
Związane z podeszłym wiekiem: spadek sprawności fizycznej, problemy ze wzrokiem, a także problemy ze słuchem mogą wpływać na zdolność do prowadzenia pojazdów. Bardzo ważne jest zaakceptowanie przynależności do grupy seniorów i wiążąca się z tym odpowiedzialność, która powinna polegać na zachowaniu bezpieczeństwa i koncentracji podczas każdej podróży jakimkolwiek pojazdem drogowym.
Wielu z nich w latach swojej młodości rzadko miało okazję jeździć po rozbudowanych drogach, autostradach czy obwodnic, które w dzisiejszych czasach bywają dla nich kłopotliwe. W takich sytuacjach powinno się stopniowo przyzwyczajać do jazdy na takich drogach, a najważniejszym jest nieprzekraczanie dozwolonej prędkości i zachowanie uważności podczas jazdy. Starszy wiek nie powinien być przeszkodą w cieszeniu się z jazdy, prowadzeniu samochodu i niezależności. Z doświadczeniem idą ręka w rękę wyzwania. Kluczem do sukcesu jest zarówno świadomość własnych ograniczeń, jak i dostosowanie stylu jazdy do zmieniających się warunków oraz potrzeb. Bezpieczeństwo na drodze to obowiązek nie tylko starszych kierowców, ale także całego społeczeństwa, które powinno wspierać starszych w ich mobilności i samodzielności.


Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych
27 lipca 2025 r

Dziadkowie są strażnikami wiary Babcia i dziadek to często pierwsi wychowawcy i nauczyciele. Z nimi dzieci uczą się pierwszych modlitw, poznają Biblię i zbierają życiowe doświadczenia Babcia i dziadek to często pierwsi wychowawcy i nauczyciele. Z nimi dzieci uczą się pierwszych modlitw, poznają Biblię i zbierają doświadczenia, które mogą okazać się najważniejsze w przyszłym życiu. O babciach i dziadkach można mówić w nieskończoność. Wspomnienia razem przebytych chwil zostają w nas na zawsze. Kilka osób podzieliło się ze mną właśnie takimi wspomnieniami.

„Jestem z pokolenia, które miało ten niezwykły przywilej być wychowywanym w otoczeniu dziadków. To dziadkowie byli moimi pierwszymi wychowawcami i nauczycielami. Z nimi uczyłam się pierwszych modlitw, poznawałam Biblię i prawdy wiary. Z nimi Bóg był realnym i nieodłącznym towarzyszem naszej codzienności. Nie wyobrażam sobie rzeczywistości bez babci i dziadka. Ich bliskość i troska koiła nieobecność pracujących rodziców. Cierpliwe tłumaczenie świata pozwalało odkryć jego niezwykłość i piękno. Z zapartym tchem słuchałam historii rodzinnych i opowieści z młodości rodziców. Mój wewnętrzny świat rozwijał się w przestrzeni pełnej ciepła, czułości i serdeczności osnuty obrazami legend i baśni opowiadanych w długie zimowe wieczory. Jestem przekonana, że moje osobiste życiowe wybory, wiara, talenty,  wrażliwość na ludzi i na świat otaczający to w olbrzymiej mierze zasługa właśnie dziadków. Echa szeptanych babcinych „zdrowasiek” i melodie pieśni słyszane po przebudzeniu i kołyszące co wieczór do snu, towarzyszą mi codziennie razem z modlitwą brewiarzową i zapewniają o tej jedynej, najważniejszej, Bożej Obecności”.

„Przekazywanie wiary kojarzy nam się z babciami i prababciami. Chciałbym wspomnieć swoją śp. prababcię Pelagię, która można powiedzieć, że Panu Bogu ciągle „zawracała głowę” o prawnuczka. Znam to z opowieści rodziców, chociaż odeszła do Pana gdy miałem trzy lata to trochę ją pamiętam. Pielgrzymowała do Niepokalanowa i tam prosiła Pana Boga przez wstawiennictwo Matki Bożej o prawnuka, „a najlepiej o dwóch”, miała jeszcze marzenie, żeby chociaż jeden był księdzem. Pan Bóg ją wysłuchał. Dał jej  cieszyć się prawnuczkiem i wydaje mi się, że gdyby mogła to powiedziałaby, że to były jedne z najszczęśliwszych lat jej życia. Była wpatrzona w swojego prawnuka jak w obrazek. Swój udział w moim wychowaniu mieli także ci najbliżsi dziadkowie, którzy wraz z rodzicami chodzili ze mną do kościoła — nie tylko w niedziele, ale również w dni powszednie. W naszym domu wiara i wartości rodzinne zawsze stały i stoją na pierwszym miejscu”.

„Dziadkowie, to o nich się mówi, że kochają najbardziej. Nie było mi dane poznać dziadka od strony mamy, ale zrekompensował mi to dziadzio od strony taty. Oczywiście babcie też mnie rozpieszczały, jedna z nami mieszkała i opiekowała się naszą czwórką, do drugiej jeździłam na wakacje, ale jako małe dziecko dużo czasu spędzałam u babci i dziadka na wsi. Byłam ich najstarszą wnusią. Z opowiadań wiem, że zajmował się mną, kiedy rodzice mieli wychodne lub załatwiali jakieś sprawy. Tenże dziadziuś okazywał wiele serca, nauczył mnie chodzić boso po ściernisku, układać zboże w snopki i wiele innych ciekawostek z życia wsi. Nigdy nie opuszczał go dobry humor i był gotów wszystkim pomagać. Nie był on moim biologicznym dziadkiem, ale nigdy nie odczułam, że jestem jakby przybraną wnuczką z tego względu, że przysposobił mojego tatę jako swoje dziecko, kiedy jego biologiczny ojciec nie wrócił z wojny. Natomiast moje babcie były cudownymi kobietami. Dzięki nim umiem robić na drutach czy też gotować, ponoć smacznie. Jedna z babć przez wiele lat śpiewała w chórze parafialnym, a co więcej wykonywała wraz ze swoją siostrą na głosy „Ave Maryja” na ślubach. Niestety, nie ma już nikogo z nich, ale wspomnienia pozostały i chętnie wracam do miejsc związanych z nimi”.


Wybitne postacie Kościoła

Święty Szarbel – mistyk
to przykład refleksji dla zabieganego człowieka

Wśród najbardziej rozpoznawalnych w Polsce świętych od dłuższego czasu zgodnie „królują” o. Pio, s. Faustyna i oczywiście Jan Paweł II.

Jusuf Machluf, bo takie imię otrzymał Libańczyk na chrzcie, był człowiekiem niezwykłym w chyba każdym tego słowa znaczeniu. Już w dzieciństwie odznaczał się pobożnością, skromnością i zamiłowaniem do modlitwy. Solidne wychowanie, jakie wyniósł z domu rodziców, gorliwych chrześcijan maronickich, oraz pragnienie służby Bogu skłoniło go do podjęcia powołania zakonnego. Mistyczna więź z Bogiem, którą święty tworzył i pielęgnował całe życie zachwyca i jest świadectwem tego, że On uzdalnia nas do rzeczy niesamowitych – na Swoją chwałę.

 

Człowiek, któremu na imię samotność

Szarbel intensywnie poszukiwał Boga w ciszy. Sprzyjał temu pustelniczy styl życia, który praktykował. Mogłoby się wydawać, że samotność, którą ukochał, była jedynie sposobem na izolację od świata i próbą uniknięcia pokus, które oferuje świat. Jednak dla maronickiego mnicha oznaczała przede wszystkim nie tyle oderwanie się od ludzi, co całkowite przylgnięcie do Boga. Ten fakt wyrażał się w bardzo wymownym symbolu – od momentu przekroczenia bramy pustelni praktycznie nikt (oprócz współbraci) nie oglądał jego twarzy. Była ona odtąd zwrócona wyłącznie ku Stwórcy. Otoczony wysokim murem erem zamieszkiwany przez Szarbela stanowił środowisko, w którym świętość wzrastała z daleka od ludzkich spojrzeń. Nikt nie zakłócał tego wzrastania. Choć wiedza o „cudownym pustelniku” rozchodziła się bardzo szybko, nikomu nie udało się go sfotografować. Jak zatem powstało niesamowite zdjęcie, które uwieczniło jego wygląd z ostatnich lat życia?

 

Ukaż mi swoją twarz

Szarbel umierał zimą 1898 r., a jego śmierci towarzyszyły tylko ściany pustelni. Chyba tylko cudem można wyjaśnić niezwykłe przeczucie mieszkańców położonej nieopodal eremu wioski, którzy w dzień śmierci przyszłego świętego instynktownie, niezależnie od siebie, przeczuli jego odejście i wspólnie wyszli uporządkować zasypaną śniegiem drogę do pustelni. W kategorię cudu wpisuje się też z pewnością tajemnicze światło, widziane przez wielu świadków, które przez kilkadziesiąt dni rozświetlało miejsce spoczynku Szarbela. Do grona najbardziej imponujących sytuacji związanych ze świętym trzeba też zaliczyć historię niezwykłej fotografii. Dzieli się nią ks. Mirosław Piotrowski w artykule, zamieszczonym kilkanaście lat temu w czasopiśmie „Miłujcie się!”.  Autor przywołuje pewne wydarzenie z 1950 r. Miało to miejsce 15 lat przed beatyfikacją mnicha, kiedy dokonano ekshumacji jego ciała i stwierdzono, że pozostało nienaruszone. Z pielgrzymką do grobu Szarbela udało się kilku młodych maronickich misjonarzy. Chcieli prosić go o wstawiennictwo i opiekę. Żywili do pustelnika głęboki szacunek i cześć. Na zakończenie swojej pielgrzymki postanowili wykonać przy grobie pustelnika pamiątkową fotografię. Po jej wywołaniu okazało się, że oprócz czwórki zakonników, na pierwszym planie widać wyraźnie postać starszego mnicha. Szybko rozpoznano w nim Szarbela. Potwierdzili to współbracia – świadkowie ostatnich lat jego ziemskiego życia. Eksperci wykluczyli z kolei możliwość fotomontażu czy innego oszustwa. Tajemnicza fotografia obiegła cały świat, stając się źródłem najpopularniejszych dziś wizerunków świętego. Posłużyła także m.in. do stworzenia jego portretu na potrzeby kanonizacji, która miała miejsce w 1977 r.

 

Wzrok świętego

Tym, co osobiście dotyka mnie, kiedy patrzę na obraz świętego Szarbela, są jego oczy. Przedstawiają się zupełnie inaczej, niż na znanych nam innych wyobrażeniach świętych. Nie patrzą na nas. Na dobrą sprawę nie da się nawet stwierdzić, w którą stronę są zwrócone. Lubię myśleć, że wyraża się w nich głęboko skryte pragnienie zjednoczenia z Bogiem, które stało się przecież nadrzędnym celem życia Szarbela. Myślę, że oczy świętego to znak tego, że czasem warto przestać rozglądać się wokół i spojrzeć w głąb siebie. Tam poszukać pragnień, które kierują nas do Boga. Słysząc o cudach za jego wstawiennictwem, czytając o nich, a nawet ich doświadczając, wiem, że pustelnikowi z Libanu się to udawało. I właśnie jego spojrzenie wewnątrz siebie i w stronę Boga doprowadziło go do chwały, którą cieszy się dziś w niebie.

 

Ignacy z Loyoli – idealny patron dla dzisiejszej młodzieży

Św. Ignacy z Loyoli to idealny patron dla współczesnej młodzieży. Ma wszystkie cechy potrzebne, aby jej zaimponować. Był człowiekiem wielkich pragnień, nie bał się stawiać czoła wyzwaniom, kochał ludzi i charakteryzował się wielką duchową głębią. Ignacy był marzycielem. Nie ograniczał swoich pragnień myśląc o trudnościach, które mogą pojawić się na drodze do ich realizacji. Założycielowi Towarzystwa Jezusowego nigdy nie przyszło by do głowy, żeby spokojnie przeżyć życie wykonując jakieś zwyczajne zajęcie. Jego celem zawsze było podbicie całego świata. Niezależnie czy na danym etapie chciał być rycerzem, czy później, po nawróceniu, prześcignąć wszystkich świętych.

Kolejną cechą Ignacego jest umiejętność stawiania czoła wyzwaniom. W realizację swoich pragnień wkłada całą pasję, serce i umiejętności. Napotyka wiele trudności, również z powodu nowatorstwa swoich propozycji, ale nigdy się nie poddaje. Określa siebie jako pielgrzyma, który cały czas jest w drodze, w poszukiwaniu realizacji woli Bożej. Na pewnym etapie odkrywa, że misja, do której jest powołany, musi być realizowana w grupie, we wspólnocie. Pierwszych towarzyszy łączy piękne uczucie, przyjaźń w Panu, wspólne doświadczenie miłości Boga. Ćwiczenia duchowe pozwalają im przyjąć postawę rozeznawania, aby wiedzieć, gdzie Bóg ich wzywa i do czego. Ignacy charakteryzuje się także niezwykłą głębią duchową, zdolnością do refleksji na temat własnego życia i patrzenia na świat na sposób Jezusa, odkrywania miłości Boga i tego, w jaki sposób Bóg komunikuje się z nami, jak do nas mówi.

Święty Ignacy Loyola jest patronem wielu grup i spraw. Do najważniejszych należą: matek oczekujących potomstwa, żołnierzy, rekolekcjonistów, zakonu jezuitów oraz osób przeżywających pokusy. Ponadto jest patronem trzech baskijskich diecezji i arcybiskupstwa Baltimore. Jest patronem dla:

Matek oczekujących potomstwa: Święty Ignacy jest patronem kobiet w ciąży, co wynika z jego osobistego doświadczenia nawrócenia i duchowej przemiany, a także z troski o tych, którzy zmagają się z trudnościami, w tym oczekiwaniem na dziecko.

Żołnierzy: Jego wcześniejsze życie jako żołnierza, a następnie zmiana życiowej drogi i poświęcenie się Bogu, sprawiły, że stał się patronem żołnierzy, którzy szukają duchowego wsparcia i drogi do nawrócenia.

Rekolekcjonistów i rekolektantów: Jako twórca Ćwiczeń Duchownych, Ignacy Loyola jest patronem osób prowadzących i uczestniczących w rekolekcjach, które są ważnym elementem duchowości ignacjańskiej.

Zakon jezuitów: Założony przez niego zakon, Towarzystwo Jezusowe, jest jednym z najważniejszych zakonów katolickich, a Ignacy Loyola jest jego duchowym ojcem i patronem.

Osób przeżywających pokusy: Jego droga duchowa, pełna zmagań i pokus, czyni go wsparciem dla tych, którzy doświadczają trudności w sferze duchowej.


Z życia parafii – wydarzenia kościelne

Nowe tabernakulum – „Serce Boga”

Obecna zewnętrzna obudowa jest zaprojektowane i wykonana przez p. arch. Joanne Szymańską ( twórczynię ołtarza Bożego Miłosierdzia i kaplicy Matki Bożej Nieustającej Pomocy w naszym kościele)

W centrum każdego kościoła katolickiego znajduje się miejsce wyjątkowe, nasycone głębokim znaczeniem religijnym i duchowym – tabernakulum. Jego obecność i rola w życiu wiernych jest kluczowa, a jego znaczenie transcendentne przenika zarówno architekturę, jak i duchowość kościelnej wspólnoty. Obecność tabernakulum w kościele stanowi centralny punkt dla wyznawców, symbolizując obecność samego Jezusa wśród swojego ludu.  Od początków chrześcijaństwa, Eucharystia była uważana za świętość. Wczesne wspólnoty chrześcijańskie, zarówno duchowni, jak i świeccy, angażowali się w dostarczanie Komunii Świętej do domów tych wiernych, którzy z różnych przyczyn, w tym ze względu na chorobę, nie mogli uczestniczyć w liturgii.  Jego obecność w kościele stanowi dla wiernych źródło pocieszenia, nadziei i duchowego wsparcia. Jest to miejsce, gdzie osobista wiara łączy się z większą tradycją i wspólnotą, tworząc przestrzeń do wzajemnego wsparcia i wzmacniania duchowego.
Architektura i umiejscowienie tabernakulum w kościele jest przemyślane, aby odzwierciedlać jego świętość i znaczenie. Tabernakulum znajduje się w centralnym punkcie prezbiterium, za ołtarzem głównym, co podkreśla jego ważność jako duchowego serca kościoła. Kształt serca symbolizuje SERCE BOGA Bogate zdobienia tabernakulum są nie tylko wyrazem szacunku dla przechowywanego Sakramentu, ale również służą jako przypomnienie o pięknie i świętości Bożej obecności.

Półkolonia dla dzieci

przy kościele w Żywcu Sporyszu

w dniach 28-30 lipca br.

 

Panie prowadzące parafialna świetlice „Radość”, oraz ks. Marcin Mendrzak wikariusz parafii organizują dla dzieci ze świetlicy, ministrantów i innych dzieci półkolonie.

Tematyką będzie dzieciństwo i młodość Karola Wojtyły przyszłego papieża Jana Pawła II :

” Karol chłopak taki jak ty”

W ramach spotkań będzie codzienna eucharystia, modlitwy zabawy i posiłek. Będą wyjazdy do fortu w Węgierskiej Górce i do kopalni w Zabrzu. Tam oprócz kopalni i licznych atrakcji będzie ogrody botaniczne.

Dziękujemy Urzędowi Miasta w Żywcu za dofinansowanie i  zachęcamy indywidualnych sponsorów do podzielenia się swymi środkami na działalność świetlicy i okolicznościowych spotkań.

 

Zapowiedzi
działań charytatywnych na jesień 2025 r.

W ramach ustanowionego przez papieża Franciszka Dnia Dziadków i Osób Starszych na27 lipca 2025 r. chcemy przygotować się mentalnie i materialnie na to wydarzenie w naszej parafii. Będzie uroczyście przeżywane w drugiej połowie września, bowiem od wielu lat w jesieni kalendarzowej chcemy osobom w jesieni życia towarzyszyć i ich wspierać mentalnie i materialnie, szczególnie o tych najbiedniejszych. Każdy może stać się wolontariuszem i podzielić nie tylko darem materialnym, ale cząstka własnego serca czy własnego czasu. Otwieramy się na pomoc finansową by zakupić odpowiednie partę żywności.

Składka inwestycyjna w we wrześniu (21 wrzesień) będzie przeznaczona na ten cel. Liczymy, jak w poprzednie lata na hojnych indywidualnych sponsorów.