
Refleksja nad Słowem (Łk 12,13-21).
CHCIWOŚĆ
Sprawa niezwykle dzisiaj aktualna. Chcemy się jak najszybciej wzbogacić, jak najwięcej posiadać. A co gorsza, zmierzamy do tego nie zawsze prostą drogą, czasem z krzywdą dla innych. Powodowani chciwością zapominamy, że ziemia nie jest ojczyzną ludzi, a jeżeli tak, to tylko do czasu. Stąd niezwykle jest ważne, co na ten temat mówił Chrystus.
A oto Jego słowa: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”. Człowieka zadowolonego z obfitych plonów, który chciał tylko odpoczywać, jeść, pić i używać, nazwał głupcem. „Głupsze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?
Tak się dzieje z każdym, „kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”. Jest rzeczą charakterystyczną, że Chrystus nie potępia faktu bogacenia się, a tylko gromadzenie dóbr dla siebie. Czyli, człowiek gromadząc dobra, nie powinien ich zatrzymywać tylko dla siebie, ale dzielić się z innymi. I nie chodzi tu wcale o zwykłe rozdawnictwo, ale takie ich używanie, by na tym mogli skorzystać potrzebujący. Mogą to być nowe miejsca pracy, produkcja potrzebnych ludziom przedmiotów i inne formy działalności służącej człowiekowi. Wtedy, w myśl Ewangelii, będziemy bogaci przed Bogiem. Natomiast, wszelka chciwość jest naganna, by me powiedzieć grzeszna, tak w oczach Bożych, jak i naszych. Dlatego ludzie winni się jej wystrzegać.
ZADANIE NA TYDZIEŃ
- Do przemyślenia:
Czy nie jestem zachłanny?
Czy potrafię dzielić się z potrzebującymi?
- Do wykonania:
Dokonam przeglądu swego mienia i zdecyduję, co mógłbym przekazać biednym.
ROZWAŻANIE NA WAKACJE
Bogactwo i ubóstwo
W świecie, w którym tak bardzo liczy się sukces zawodowy, status materialny i w którym tak wiele towarów jest nam oferowanych, to pytanie jest chyba bardzo istotne, szczególnie dla chrześcijanina, chcącego na poważnie realizować Ewangelię. Wszyscy chcemy żyć lepiej, wygodniej, przyjemniej, możemy mieć tyle wspaniałych rzeczy, ale to znaczy, że potrzebujemy więcej pieniędzy, żeby móc kupować i nabywać: a to telewizor, a to sprzęty gospodarstwa domowego, a to samochód itd. Czy w świetle dzisiejszej przypowieści Jezusa nasze pragnienia są dobre i właściwe? Jak to się ma do chrześcijańskiej nauki o ubóstwie?
Ubóstwo jest zalecane wszystkim, każdy chrześcijanin ma być ubogi, każdy — ponieważ Chrystus był ubogi, a każdy z nas ma obowiązek naśladować Jezusa, jesteśmy w końcu Jego uczniami.
Kiedy Jezus mówi o ubogim albo o bogatym, wcale nie chodzi Mu — jakbyśmy to potocznie rozumieli — o stan posiadania, ale o postawę duchową, o stan serca, czy mówiąc jeszcze prościej, o stosunek do rzeczy materialnych i do Boga. Ubóstwo jest stanem ducha. Ubogi to ten, kto pokłada ufność w Bogu, którego serce jest u – B o g a . Ubogi to człowiek, dla którego największymi wartościami są Bóg i życie wieczne. Ubóstwo zatem, podobnie jak bogactwo, nie polega na posiadaniu lub nie posiadaniu dóbr materialnych, ale na właściwym stosunku do nich. Ubóstwo jest rezygnacją z pragnienia nieustannego gromadzenia dóbr i uzależniania od nich swojego życia, to po prostu wyzbycie się chciwości, dlatego już św. Ambroży powiedział: Bóg nie potępia tych, którzy mają bogactwa, ale tych którzy ich nie umieją używać.
Każdy więc może być ubogi i co więcej także człowiek majętny może nim być, istnieją bowiem dwa rodzaje ubóstwa: ubóstwo w duchu i ubóstwo materialnym. Ubóstwo materialne polega na dobrowolnym wyrzeczeniu się posiadania dóbr materialnych, jest to szczególne powołanie realizowane w zakonach. Ubóstwo w duchu jest obowiązkiem każdego chrześcijanina. Człowiek bogaty również może być ubogi w duchu, jeśli będzie umiał właściwie wykorzystać dobra materialne, które posiada.
Ubóstwo jest przede wszystkim stylem życia Jezusa. Jezus żył w całkowitym zawierzeniu miłości Ojca, ufał, ze Ojciec zatroszczy się o potrzeby materialne. Jezus nie był próżniakiem, lecz pracował na swoje utrzymanie, Jezus uczy nas, że człowiek ubogi, nie żyje na cudzy koszt. Jezus jest wolny, nie narzeka kiedy jest spragniony i głodny, nie unika ostentacyjnie wspaniałych przyjęć. Ubóstwo jest więc wolnością, jeśli umiemy cieszyć się tym, co mamy i dzielić się tym, co posiadamy jesteśmy ludźmi ubogimi. Jezus uczy nas, że największym naszym zyskiem jest Królestwo Niebieskie.
SIERPIEŃ
MIESIĄCEM ABSTYNENCJI
Historia narodu polskiego tworzy niezwykły kalendarz, w którym poszczególne miesiące roku przypominają nam o ważnych wydarzeniach minionych lat i wieków. Tak jest i z sierpniem. Ten miesiąc wyróżnia się jednak szczególnym splotem historycznych rocznic i świąt maryjnych. Staje się to wyzwaniem dla kolejnych pokoleń, aby niezłomnie strzec pamięci historycznej i naszej chrześcijańskiej tożsamości. Aby odważnie bronić niepodległości i wolności wewnętrznej. One bowiem są ściśle ze sobą związane. Tylko wtedy Polska zachowa niepodległość, kiedy będzie ziemią ludzi wewnętrznie wolnych. Tego uczy nas kolejny w naszym życiu sierpień – miesiąc dobrowolnej abstynencji od alkoholu, przeżywany pod hasłem „Odpowiedzialni za trzeźwość”.
Osobista odpowiedzialność za trzeźwość Sprawa osobistej odpowiedzialności za trzeźwość własną oraz innych, nie dla wszystkich Polaków jest oczywista. Faktem jest wielka obojętność społeczeństwa na problemy alkoholowe, jakich doświadcza wielu rodaków. Faktem jest również akceptacja postaw i działań sprzyjających upijaniu się. Właściwie nie ma dnia bez wiadomości, że ktoś będący pod wpływem alkoholu spowodował wypadek, że pozbawił kogoś życia, zranił, że na inne sposoby skrzywdził bliźnich. Oburzają się dziennikarze, oburzają się politycy, oburzają się odbiorcy tych medialnych informacji. Można powiedzieć, że to słuszne oburzenie jest powszechne. Obojętność, lekceważenie problemów alkoholowych, brak zaangażowania w propagowanie postaw trzeźwościowych, wyśmiewanie abstynentów – to swoisty rak toczący nasz społeczny organizm. To choroba, którą musimy sobie uświadomić i podjąć leczenie. Nie jest bowiem prawdą, że chorują jedynie ci, którzy już uzależnili się od alkoholu. Chore jest całe społeczeństwo, jeśli kultywuje upijanie się, jeśli każdy z nas nie troszczy się o trzeźwość w życiu osobistym, rodzinnym i narodowym.
Problemy alkoholowe Polaków w liczbach
Dane statystyczne odnośnie picia alkoholu w naszej Ojczyźnie są nadal alarmujące. Polacy wypijają średnio około 11 litrów czystego alkoholu na osobę rocznie. Wielu rodaków regularnie nadużywa alkoholu. W Polsce codziennie umiera średnio 110 osób z powodu alkoholu. Liczba punktów sprzedaży alkoholu jest zdecydowanie za duża – na jeden punkt sprzedaży przypada około 300 mieszkańców. W ubiegłym roku wydano na alkohol ponad 50 mld zł. Młodzi Polacy zaczynają spożywać alkohol między 12. a 16. rokiem życia.
Trzeźwość sprawdzianem odpowiedzialności za rodziny, Kościół i Ojczyznę.
Trzeźwość każdego Polaka to zadanie priorytetowe, od wyniku którego zależy przyszłość naszych rodzin, przyszłość Kościoła i naszej Ojczyzny. W tym wielkim i pięknym dziele każdy z nas ma ważną rolę do odegrania. Jesteś małżonkiem, rodzicem, pamiętaj, że alkohol nie jest produktem koniecznym do życia, lecz niebezpieczną substancją, która może zniszczyć zdrowie, skrócić życie, rozbić małżeństwo, unieszczęśliwić ciebie i twoich bliskich. Zawsze przestrzegaj trzeźwości, najlepiej podejmując decyzję o dobrowolnej abstynencji. Uczyń to z miłości do Boga i tych, za których jesteś odpowiedzialny.
Jesteś dzieckiem, ze wszystkich sił pracuj nad swoim charakterem i zachowuj konieczną w twoim wieku abstynencję. Jesteś młodym człowiekiem, czuwaj nieustannie, abyś nie utracił prawdziwej wolności, której jedynym źródłem jest Jezus Chrystus. Nie niszcz swojego życia sięgając po alkohol! Ceń abstynencję, bo ona jest dowodem odwagi, mądrości i odpowiedzialności. Jesteś starszą osobą, bądź dla innych przykładem życiowej mądrości, trzeźwości i prawdziwej radości życia. Bądź świadkiem, że wszelkie problemy życiowe można przeżywać nie sięgając po alkohol, ale jednocząc się ze Zbawicielem. Jesteś osobą duchowną, bądź nie tylko świadkiem trzeźwego życia, ale także apostołem trzeźwości poprzez dar dobrowolnej abstynencji i gorliwą służbę we wspólnotach trzeźwościowych. Jesteś katechetą, nauczycielem i wychowawcą, bądź autentycznym wzorem trzeźwego myślenia, mówienia i działania. Ukazuj młodym piękno trzeźwego życia i ucz ich odpowiedzialności za siebie i innych. Jesteś osobą związaną z mediami, tworzącą kulturę, pracującą naukowo, daj odważne świadectwo, że trzeźwość jest fundamentem prawdy, piękna i dobra. Jesteś osobą sprawującą władzę państwową czy samorządową, masz wpływ na tworzenie prawa i jego przestrzeganie, pamiętaj, że od twojej troski o trzeźwość narodu zależą losy naszej Ojczyzny. Jesteś apostołem trzeźwości, dobrowolnym abstynentem, bądź wierny tej szczególnej misji. Pokazuj innym, jak piękne i radosne jest życie w prawdziwej wolności.
Bp Tadeusz Bronakowski
Abstynencja a trzeźwość
Walka z chorobą alkoholową trwa całe życie, nie musi jednak nad nim dominować. Różnica w jakości egzystencji człowieka niepijącego zależy w dużej mierze od tego czy zachowuje on abstynencję, czy też żyje w trzeźwości. Czym różnią się od siebie te dwa pojęcia? Wyjaśnimy to w dzisiejszym wpisie.
Abstynencja to powstrzymywanie się od używania substancji bądź przedmiotu uzależnienia. Może to być niepicie, niebranie, ale też walka z różnego typu uzależnieniami behawioralnymi.
Abstynencja jest warunkiem koniecznym do rozpoczęcia procesu trzeźwienia, jednak ona sama nie wystarczy do tego, by żyć w trzeźwości. Abstynencja nie jest odmawianiem sobie tego, czego pragną, tylko wyrazem troski o siebie i wyborem nowego, pełniejszego życia, w którym zamiast przedmiotu uzależnienia, królują rzeczy lub ludzie wzbogacający tę osobę.
Trzeźwość to postawa wobec życia.
Trzeźwy często kojarzone jest ze słowem racjonalny. Życie w trzeźwości wymaga bowiem od człowieka nie tylko zaprzestania używania substancji czy przedmiotów uzależnienia, ale też przewartościowania swojego życia i poukładania go na nowo. Postawa trzeźwości to życie w dojrzałej odpowiedzialności i odpowiedniej dojrzałości. To praca nad sobą, pozwalająca zastąpić szkodliwe schematy, które doprowadziły nas do zapoczątkowania picia/brania innymi. Trzeźwość stanowi lekcję stawiania granic i podejmowania mądrych, choć czasem niełatwych decyzji. Jedną z nich może być rezygnacja z miejsc czy kontaktów z osobami, które są kojarzone z przedmiotem uzależnienia. Jest to szczególnie ważne na początkowym etapie walki z nałogiem, kiedy nie mamy jeszcze opracowanych nawyków radzenia sobie z napięciem, bądź posiadamy na tym polu niewielką praktykę. Trzeźwość jest troską o stan ciała, które po doświadczeniu uzależnienia potrzebuje naszej szczególnej troski i uwagi. Trzeźwość to również stan ducha, w którym dominują zdrowe myśli, emocje i działania. To życie z przekonaniem, że zasługujemy na dobre i szczęśliwe życie, w którym możemy prosić o pomoc i tej pomocy realnie doświadczyć.
ŚWIĘTA KOŚCIELENE
Przemienienie Pańskie
6 sierpień
Góra Tabor, na której dokonało się Przemienienie ./,m, znajduje się w północno-wschodniej części doliny Ezdrelon. Wysokość góry wynosi 562 m n.p.m. i 780 m nad Jeziorem Galilejskim. Nazwa góry – Tabor była już dobrze znana przed przybyciem Żydów do Ziemi Obiecanej. Różnie tłumaczy się sens słowa „Tabor”. Dla św. Hieronima nazwa ta oznaczała „przychodząca światłość”. Inni tłumaczą tę nazwę jako: czystość, wysokość, pastwisko, pulpit, stolarz, rzemieślnik. Od XII wieku Tabor jest nazywany przez Arabów Dżebel et-Tur. „Tur” to słowo aramejskie, zachowane w języku arabskim. Oznacza ono górę, jednakże pełna nazwa znaczy „Góra gór”.
Historyczne Przemienienie Jezusa na oczach uczniów było potwierdzeniem, że jest On Synem Człowieczym, którego jako króla wszystkich narodów oglądał w proroczym widzeniu prorok Daniel. Jezus Chrystus jest zapowiedzianym Mesjaszem – Synem Bożym, do którego należy władza i wieczne królestwo. Św. Piotr powołuje się na świadectwo Ojca Niebieskiego o Chrystusie, gdy jako naoczny świadek (razem ze św. Jakubem i św. Janem) opowiada o tym, co widział na Górze Przemienienia, a co my zobaczymy w dniu ostatecznym, gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale. W czasie Przemienienia uczniowie ujrzeli chwałę Jezusa Chrystusa i poznali, że On jest umiłowanym Synem Bożym. Każdy z nas ma udział już tu, na ziemi, w chwale Chrystusa, gdy Jego słucha, oczekując przemiany serca mocą Bożego Słowa.
Wielu z nas w święto Przemienienia Pańskiego weźmie udział w Eucharystii. Będzie przeżywać na nowo Jego Przemienienie, oglądać Jego chwałę, słuchać Jego słów i umacniać swoją wiarę. Chrystus przemienił się wobec uczniów, aby przekonać ich o swoim Boskim pochodzeniu. Ukazał im chwałę, która jest zapowiedzią pełnego uwielbienia, które dokonało się w momencie Jego chwalebnego Zmartwychwstania.
Potrzeba nam dziś wierności Bożemu Słowu: „Jego słuchajcie”. Słuchajcie Chrystusa. Słuchajcie też Kościoła. Kto naprawdę słucha Chrystusa, ten słucha Kościoła i jego pasterzy. Wtedy dokona się nasze przemienienie.
ŚWIĘCI NA WAKACYJNYCH SZLAKACH
Św. Jan Maria Vianney
patron proboszczów
– 4 sierpnia
Jan urodził się 8 maja 1786 roku w Dardilly, w południowej Francji. Przyszedł na świat w ubogiej, wiejskiej rodzinie. Do Pierwszej Komunii św. przystąpił potajemnie w szopie, zamienionej na prowizoryczną kaplicę, w 1799 roku. Były to lata po Rewolucji Francuskiej. Kościół nie mógł swobodnie działać. Pozamykane były szkoły parafialne. Jan zaczął się uczyć czytać i pisać dopiero w wieku 17 lat, kiedy otwarto wiejską szkołę. Nie poszedł do wojska, bo był poważnie chory. W 1812 roku wstąpił do niższego seminarium duchownego, a rok później rozpoczął formację w wyższym seminarium duchownym w Lyonie. Jam miał ogromne trudności w nauce. Późno zaczął, ale i nie był zbyt zdolny. Niektórzy radzili mu nawet, żeby opuścił seminarium. On jednak został i ze względu na dotkliwy brak księży w diecezji przyjął święcenia w sierpniu 1815 roku. Pierwsze trzy lata posługi kapłańskiej spędził w Ecully, będąc wikarym zaprzyjaźnionego proboszcza. Po śmierci proboszcza opiekuna, Jan został posłany jako kapelan do Ars. Był tam mały, zaniedbany i zwykle pustawy kościółek. Nie było parafii, bo mała mieścina, zaledwie ponad dwieście osób, nie byłaby w stanie utrzymać księdza. Ludzie byli obojętni religijnie.
Niewielu przychodziło do kościoła na Msze niedzielne. Prawie zamarło przystępowanie do sakramentów. Mimo tych okoliczności, Jan z zapałem poświęcił się pracy. Na początek wiele godzin dziennie modlił się przed Najświętszym Sakramentem. Żył w surowych warunkach. Nie miał nawet łóżka, sypiał na gołych deskach. Często nie miał nic do jedzenia. A mimo to był uprzejmy dla ludzi. Odwiedzał swoich parafian. Rozmawiał z nimi przyjaźnie. Nie był wielkim mówcą. Jąkał się, często gubił wątki. Zjednywał sobie ludzi życzliwością i zaangażowaniem. Powoli więc zaczęli przychodzić do kościoła. Jan Vianney nie błyszczał mądrością, nie „czarował słowem”. Wielu miało go nawet za dziwaka. Większość rozpoznawała w nim jednak zaangażowanego i świętego człowieka. Ci, którzy otwierali przed nim serce, byli przekonani, że ma dar poznania ludzkich sumień i dar proroctwa. Napływali więc ze wszystkich stron, aby się u niego wyspowiadać. Prości mieszkańcy wiosek i elita z Paryża. Na początku były to dziesiątki, potem liczne dziesiątki tysięcy. Mówi się, że w ciągu 41 lat pobytu w Ars Jan Maria Vianney wyspowiadał około miliona osób. Czasami spowiadał po kilkanaście godzin dziennie. Przez 35 lat Jan Vianney zmagał się z szatanem, walcząc z jego pokusami i doświadczając niszczycielskiej siły zła w bardzo realny sposób. Schorowany i wyczerpany zmarł 4 sierpnia 1859 roku. Beatyfikował go Pius X, a kanonizował w roku 1925 Pius XI. W ikonografii ukazywany jest w stroju duchownym ze stułą na szyi.
Święty Dominik Guzmán
kaznodziela i nauczyciel różańca
8 sierpnia
Ten święty był człowiekiem wyjątkowym, obdarzonym wielkim urokiem, błyskotliwym, odznaczającym się żarliwą miłością i duchowym wigorem godnym apostoła. Emanował troskliwą miłością do swoich braci, Dominikanów, których chciał zgromadzić wokół siebie, aby tak jak on kochali Chrystusa i przede wszystkim pragnęli żyć kontemplując Go. Był również dumnym orędownikiem Słowa Bożego wśród heretyków, których zawsze starał się nawracać poprzez debatę i perswazję, a były to czasy, w których uciekanie się do przemocy i tortur było powszechnym zwyczajem. Tym, co motywowało Świętego Dominika Guzman, była miłość i pasja. Święty Dominik Guzman urodził się w 1170 roku w Caleruega, w Hiszpanii. Od najmłodszych lat wykazywał się wielkim współczuciem, do tego stopnia, iż zaniepokojony nędzą na jaką wojny i głód skazywały wielu ludzi, sprzedał cały swój majątek, nawet książki i pergaminy, aby pomóc biednym. Po studiach przyjął święcenia kapłańskie i wszedł do grona kanoników regularnych i tam odkrył swoje powołanie jako misjonarz. Jego apostolat wyróżniał także sposób nauczania, oparty na publicznych debatach i rozmowach osobistych, żarliwych przemówieniach, sztuce przekonywania, któremu zawsze towarzyszyły modlitwa i pokuta. Gdy mieszkał w Tuluzie i szukał sposobu na walkę z herezją albigensów bez uciekania się do przemocy. Podczas nauczania święty został porwany przez piratów, którzy zabrali go na swój statek. Statek ten znalazł się w środku burzy i właśnie wtedy Dziewica objawiła się Dominikowi, wskazując mu Różaniec Święty jako jedyne zbawienie od rozbicia statku i śmierci ich wszystkich. Święty przekazał to ostrzeżenie piratom, którzy przyjęli je z pokorą i natychmiast wściekłość morza ucichła. Piraci byli pierwszymi członkami Bractwa Różańcowego, które było siedzibą Matki Boskiej na ziemi. Z woli Matki Bożej różaniec nie był już tylko narzędziem osobistego zbawienia, ale bronią modlitwy we wspólnocie. Miał ogromny wpływ na słuchających go ludzi dlatego chętnie zgłaszali się mężczyźni chcący iść jego śladami, mimo surowego i rygorystycznego styl życia. I tak powstał Zakon Kaznodziejski. Zakon, zatwierdzony przez papieża Innocentego III w 1216 roku, przyjął nazwę „Zakon Kaznodziejów”. Święty Dominik Guzman zmarł w Bolonii 6 sierpnia 1221 roku, otoczony miłością swoich braci. Został kanonizowany w 1234 roku.
Św. Teresa Benedykta od Krzyża
męczennica za wiarę z Oświęcimia
9 sierpnia
Edyta Stein urodziła się 12 października 1891 r., we Wrocławiu, w żydowskiej rodzinie w święto Jom Kippur (Dzień pojednania). Była najmłodszym z jedenaściorga dzieci handlarza drewnem Zygfryda Steina i Augusty z domu Courant. Gdy miała dwa lata zmarł jej ojciec, a matka zajęła się firmą po zmarłym mężu przekształcając ją w dobrze prosperujące przedsiębiorstwo. W wieku 14 lat Edyta oznajmiła rodzinie, że jest ateistką, jednakże nie zaprzestała szukania prawdy. W 1911 roku zdała wyśmienicie egzamin dojrzałości i podjęła studia filozoficzne we Wrocławiu. Dwa lata później wyjeżdża do Getyngi by studiować filozofię pod kierunkiem Edmunda Husserla. Tam rozpoczyna pisanie pracy doktorskiej, którą przerywa wybuch I wojny światowej. Edyta zgłasza się do Czerwonego Krzyża, jako pielęgniarka, po pięciu miesiącach zostaje zwolniona na skutek wyczerpania. W 1916 roku udaje się do Fryburga, by u Husserla dokończyć swój doktorat, po doskonałej obronie pracy, zostaje jego asystentką. Tam styka się z grupą konwertytów na chrześcijaństwo i zaczyna się interesować fenomenem wiary. W lipcu 1921 roku czyta „Księgę życia” św. Teresy od Jezusa i odnajduję pełnię prawdy, w miłości Chrystusa. Pod wpływem tego przełomu wewnętrznego postanawia zostać katoliczką. Chrzest i pierwszą komunię świętą przyjmuje 1 stycznia 1922 roku. 2 lutego 1923 r. przyjmuje sakrament bierzmowania w domowej kaplicy biskupa Spiry. Wikariusz generalny w Spirze ks. Józef Schwind zapoznaje ją z działalnością klasztoru Sióstr Dominikanek św. Magdaleny. Na osiem lat klasztor z jego placówkami pedagogicznymi staje się jej własnym domem. Często jest zapraszana o wygłaszania odczytów na konferencjach i zjazdach. Prowadzi kursy szkoleniowe, pisze artykuły, wygłasza wykłady w radio.
26 marca 1931 r. Edyta żegna się ze Spirą, gdyż dochodzi do wniosku, że na stałe nie można połączyć nauczania i pracy naukowej. Otrzymuje propozycję na stanowisko docenta w Niemieckim Instytucie Pedagogiki Naukowej w Monasterze. Antysemickie poczynania III Rzeszy kończą jej działalność docenta w Monasterze, uznaje to za znak by zrealizować swe powołanie zakonne. 14 X 1933 roku wstępuje do Karmelu w Kolonii. 15 I 1934 r. następują obłóczyny – wybiera imię zakonne Teresa Benedykta od Krzyża. W dniu 21 IV 1935 roku składa pierwsze śluby zakonne, które łączą ją ze wspólnotą Karmelu w Kolonii na trzy lata. 24 XII 1936 r. jej siostra Róża przyjmuje chrzest. 21 kwietnia 1938 roku składa śluby wieczyste. 31 grudnia 1938 roku, po „nocy kryształowej” i nasileniu się terroru nazistowskiego, dla bezpieczeństwa klasztoru opuszcza Karmel w Kolonii i przenosi się do małej miejscowości Echt w Holandii. Tam, cztery lata później, 2 sierpnia 1942 roku, wraz z innymi katolikami pochodzenia żydowskiego zostaje aresztowana przez Gestapo i wywieziona do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz – Birkenau i zagazowana 9 sierpnia. Błogosławioną ogłosił ją Jan Paweł II podczas swej podróży do Niemiec 1 maja 1987 r. w Kolonii, świętą – 11 października 1998 r. w Rzymie oraz Patronką Europy 1 października 1999 r.
Z ŻYCIA PARAFIALNEGO
Za nami półkolonie letnie – dziękujemy!
Zajęcia, wycieczki – działo się 🙂
Zakończyliśmy tegoroczne wakacyjne półkolonie, więc nadszedł czas na małe podsumowanie.
Działo się dużo, program był bardzo intensywny, ale przede wszystkim dający dużo radości uczestnikom. Dziękujemy wszystkim dzieciom, które wzięły udział w naszych półkoloniach – zapraszamy na kolejne, a tymczasem życzymy udanych wakacji.
Szczególne podziękowania dla naszej wspaniałej Kadry (p. Lucyny i p. Joli i p. Tamary oraz x. Marcina – wikariusza którzy dzielnie trwali na posterunku przez te dni
Podziękowania kierujemy także do wszystkich sponsorom i ludziom dobrej woli.
Dekret kurii metropolitalnej w Krakowie
ustanawiający samodzielną parafię
w Żywcu Sporyszu
6 sierpień 1967 r.
Mając na uwadze duchowe dobro wiernych zamieszkałych w miejscowościach Sporysz, Trzebinia, Świnna i Koleby wchodzących dotychczas w skład terytorium parafii w Żywcu, wyłączamy z terytorium tej parafii część miejscowości Sporysz, miejscowość Trzebinię w całości, część miejscowości Świnna i przysiółek Koleby I na tym terytorium erygujemy nową parafię z kościołem parafialnym Chrystusa-Króla w Sporyszu, jako parafię usuwalną oraz nadajemy jej kościelną osobowość prawną.
Urząd parafialny w Sporyszu będzie się posługiwał pieczęciami parafialnymi: okrągłą. z napisem: Sigillum ecclesiae parochialis D.N.J.Christi Regis in Sporysz /Żywiec/” oraz podłużna z napisem „Parafia p.w. Chrystusa Króla w Sporyszu, pow. Żywiec”.
Dekret niniejszy wchodzi w życie w niedzielę dnia 6 sierpnia t.j. Uroczystość Przemienienia Pańskiego 1967 r.
Podpisał kard. Karol Wojtyła – metropolita krakowski