WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem (Mt 24,37-44).

DZIECI NADZIEI

Całe chrześcijaństwo jest nastawione na przyszłość – jest Kościołem nadziei. Jest ludem dążącym, który ciągle stawia sobie pytanie: na co czekamy, dokąd dążymy, jaka jest przed nami droga?

Chrystus po spełnieniu swego zadania pośród braci według ciała, zanim zanurzył się w Kościół i Eucharystię

i przestał być widzialny, powiedział tuż przed męką: przyjdę powtórnie i zabiorę was, czekajcie na mnie… Dlatego nie zadawalamy się tym, co jest aktualnie, a nawet tym, co możemy osiągnąć w całym naszym życiu. My nie mieścimy się w historii, która nierzadko czyni sobie z nas igraszkę, my ją przekraczamy. Jesteśmy dziećmi obietnicy, dziećmi przyszłości. Czekamy na Kogoś spoza tego świata, czekamy na Chrystusa, Który dopiero wtedy odsłoni przed nami Swoją tajemnicę. Wtedy dopiero zrozumiemy, Kim On naprawdę jest.

Chrystus przyszedł raz przez narodziny w Betlejem i wróci jeszcze raz. Między tymi dwoma adwentami jest miejsce na adwent człowieka. Liczne są ludzkie adwenty i gdzieś wśród nich jest i mój osobisty adwent. Przytłoczony słabościami

i grzechami szukam Chrystusa, by Go prosić o ratunek, by

wyciągnął swoją rękę w moją stronę, by mnie oczyścił, jak to

zrobił z trędowatymi, żeby w moim życiu dokonał się jeszcze

raz adwent, żeby się dokonał do końca… Chrystus przychodzi do człowieka, a człowiek winien Go szukać.

Niech się zapali w sercach naszych adwentowa świeca, niech nam przypomina Chrystusa, Który przychodzi. Każde ludzkie serce, niezależnie od tego, jakie jest w danej chwili, jest sercem czekającym na Chrystusa. Chrystus jest również Bogiem czekającym. Niech się te dwa oczekiwania spełnią. A wtedy w sercach ludzkich dokona się adwent.

ZADANIE NA TYDZIEŃ

  1. Do przemyślenia:

Czy czekam na Chrystusa, Który przychodzi? W czym się wyraża moje oczekiwanie?

Czy pamiętam, że jestem dzieckiem obietnicy?

Gdy zbłądzę, czy proszę Chrystusa, by mnie oczyścił?

  1. Do wykonania:

Będę przypominał sobie codziennie, że adwent to czas oczekiwania na Chrystusa.


Adwent 2025
Zapal światło miłości

Adwent (łac. adventus, czyli przyjście) to wyjątkowy okres liturgiczny w Kościołach zachodnich (łacińskim, anglikańskim i protestanckim), poprzedzający uroczystość Bożego Narodzenia. Adwent poświęcony jest oczekiwaniu na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, a jednocześnie przypomina historyczne oczekiwanie na Mesjasza. Słowo adventus można też przetłumaczyć jako „zbliżanie się”. Chrześcijanie oczekują w adwencie nie tylko na święta upamiętniające narodziny Zbawcy, lecz także na powtórne jego przyjście.

Zapalanie świec na wieńcu adwentowym oznacza czuwanie i gotowość na przyjście Chrystusa. Wiąże się to ze słowami Chrystusa, który określał siebie mianem „światłości świata”. I świeca[5] symbolizuje przebaczenie przez Boga nieposłuszeństwa Adama i Ewy wobec Niego. Świeca zapalana w II niedzielę adwentu[6] stanowi symbol wiary patriarchów Narodu Izraelskiego jako wdzięczność za dar Ziemi Obiecanej. III z kolei świeca[7] odnosi się do radości króla Dawida, który celebruje przymierze z Bogiem. Zaś ostatnia świeca[8] symbolizuje nauczanie proroków, głoszących przyjście Mesjasza. W Wigilię Bożego Narodzenia wszystkie palące się świece stanowią symbol bliskości „przyjścia” Jezusa. Światło świec w wieńcu oznacza nadzieję. Zieleń stanowi symbol trwającego życia. Natomiast kształt kręgu symbolizuje wieczność Boga, który nie ma początku ani końca, oraz wieczność życia Chrystusa. Zaś całościowo wieniec adwentowy jest symbolem wyczekującego w miłości i radości Ludu Bożego. Stanowi także symbol zwycięstwa i godności królewskiej. Jest formą hołdu dla oczekiwanego Chrystusa jako zwycięzcy, króla i wybawiciela.

Najważniejsze historyczne ustalenia dotyczące adwentu

Początki adwentu sięgają prawdopodobnie II połowy IV wieku. Według niektórych badaczy, adwent zaczęto obchodzić trochę później, bo w V wieku, kiedy biskup Perpetuus z Tours zdecydował, że począwszy od wspomnienia świętego Marcina (czyli 11 listopada) do świąt Bożego Narodzenia należy utrzymywać post trzy razy w tygodniu. W Rzymie adwent zaczęto obchodzić pod koniec VI wieku i miał on formę radosnego oczekiwania na przyjście Pana – nie wiązał się z postem ani z żadnymi pokutnymi czynnościami.

W końcu papież Grzegorz Wielki ujednolicił zalecenia liturgiczne – od tego czasu adwent trwa cztery tygodnie i jest okresem radosnego, choć pełnego modlitwy i refleksji oczekiwania na święta Bożego Narodzenia. Adwent zaczyna się dokładnie w niedzielę poprzedzającą trzy kolejne niedziele przed Bożym Narodzeniem, a kończy w Wigilię o zmierzchu. 

Cztery niedziele adwentu

Każda z czterech niedziel adwentu oznacza inny etap oczekiwania na narodzenie Jezusa Chrystusa.

Pierwsza niedziela adwentu jest dniem, w którym zaczyna się ten okres. Wierni zapalają pierwszą z czterech świec adwentowych, zwaną Świecą Nadziei (lub Świecą Proroka). Tego dnia wspomina się proroków, którzy zapowiedzieli przyjście Chrystusa.

Druga niedziela adwentu poświęcona jest miejscu, w którym Jezus przyszedł na świat, czyli Betlejem. Zapala się tego dnia świecę zwaną Świecą Pokoju lub Świecą Betlejem.

Trzecia niedziela adwentu to Gaudate (czyli: „Radujcie się”). Tego dnia zapala się Świecę Radości, zwaną też Świecą Pasterzy.

Czwarta, ostatnia niedziela adwentu upamiętnia aniołów, którzy objawili się przy narodzeniu Jezusa. Tego dnia zapala się czwartą, ostatnią świecę, zwaną Świecą Miłości lub Świecą Aniołów.

 

Wieniec adwentowy w kościele i w domu

Wieniec adwentowy stanowi element dekoracyjny w okresie świątecznym, ale jednocześnie ma też głęboką symbolikę, jest oznaką nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Wieniec można położyć na stole, wieszać pod sufitem, na ścianie. Zwyczaj robienia wieńców adwentowych przywędrowała do nas z Niemiec. W Polsce pojawił się po I Wojnie Światowej. Pierwszy wieniec wykonał w Hamburgu ewangelicki pastor Johann Hinrich Wichern, który prowadził przytułek dla sierot. Aby wprowadzić wyjątkowy nastrój do świetlicy, w której spotykano się na modlitwy, wykonał drewniany wieniec o średnicy 2 metrów. Umieścił na nim 24 świece, które symbolizowały kolejne dni adwentu. Każdego dnia gromadzono się wokół wieńca na wspólnych modlitwach i zapalano kolejną świecę . Obecnie na wieńcu umieszcza się 4 świece oznaczające 4 niedziele adwentu. Świece zapalane kolejno w każdą niedzielę wskazują na upływ czasu, skracając oczekiwanie na narodziny Jezusa Chrystusa. Świece symbolizują światło, ciepło. Każda świeca ma też osobne znaczenie- Pierwsza to Świeca Nadziei (przebaczenia grzechu Adama i Ewy), druga – Świeca Pokoju, trzecia – Świeca Radości, czwarta – Świeca Miłości. Najczęściej używa się świec w kolorze czerwonym, które symbolizują siłę życiową. Okrągły kształt wieńca jest symbolem nieskończoności, wieczności Boga i znakiem zwycięstwa Chrystusa. Zimozielone gałązki drzewa iglastego (świerk, sosna) stanowią symbol życia i wspólnoty. Wieniec umieszcza się na wstążkach pod sufitem w domach oraz kościołach, bądź ustawia na widocznym miejscu, np.: na tacy na stole. Rodzina gromadzi się w każdy wieczór niedzieli adwentowej na modlitwę, zapalając przy zgaszonym świetle kolejne świece. Świece są zapalane w czasie modlitwy, wspólnych posiłków i spotkań. W Wigilię zapala się wszystkie świece. Coraz częściej w wiązance umieszcza się wtedy świecę Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom – wspólnego przedsięwzięcia chrześcijańskich organizacji charytatywnych Caritas

 

Roraty 2025 – „Roraty z Leonem XIV”

Temat tegorocznych Rorat: „Z papieżem Leonem czekamy na Jezusa”.
To wyjątkowa okazja, by przybliżyć dzieciom postać nowego papieża, Leona XIV. Wiele wątków z papieskiego dzieciństwa i młodości może być inspiracją szczególnie dla najmłodszych. Życie Leona XIV pokazuje, że warto iść za głosem Boga. Warto także zachęcać dzieci do regularnej modlitwy w intencji ojca świętego. Chcemy, aby dzieci mogły poznać historię nowego papieża, jego korzenie i drogę powołania – w sposób ciekawy, zrozumiały i dostosowany do ich wieku. Zapraszamy do wspólnej, adwentowej podróży!
Roraty w naszym parafialnym kościele w Żywcu Sporyszu   pn.-pt. – godz. 17.30 ; sob.-ndz. – godz. 6.30 

 

Patroni Tygodnia

Św. Barbara – Patronka dobrej śmierci, oraz górników i hutników
4 grudzień

Według średniowiecznej legendy, Barbara pochodziła z pogańskiej rodziny z Heliopolis. Ojciec wysłał ją na naukę do Nikomedii, i tam zetknęła się z chrześcijaństwem. Gdy ojciec dowiedział się, że Barbara została chrześcijanką, chciał ją zmusić do wyparcia się wiary. Kiedy to nie poskutkowało, doniósł na nią do władz prześladujących wówczas chrześcijan. Została uwięziona w wieży, gdzie miał przed śmiercią objawić się jej anioł z kielichem i hostią. Ścięta mieczem prawdopodobnie około roku 305 w Nikomedii, podczas prześladowań za panowania cesarza Galeriusza. Bito ją, a rany nacierano tłuczonymi skorupami, później – gdy Barbara nie chciała się poddać i nie wyrzekła się wiary – rozdzierano jej ciało hakami, przypalano boki rozżarzonym żelazem i miażdżono głowę młotami. Wreszcie obcięto jej i Julianie, kobiecie, która odważyła się żałować nieszczęsnej, piersi i wodzono po mieście na pohańbienie. Skazano obie na ścięcie, wyrok zaś na Barbarze wykonał sam okrutny ojciec. Św. Barbara jest  patronką dobrej śmierci i trudnej pracy m.in. górników, hutników, flisaków, marynarzy, rybaków, żołnierzy, kamieniarzy, ludwisarzy, więźniów i wielu innych. Orędowniczka w czasie burzy i pożarów. W tradycji w święto św. Barbary wkłada się ziarnka zboża i gałązki czereśni lub wiśni do wody, które mają zakwitnąć na Boże Narodzenie. Są to gałązki św. Barbary.

 

Św. Mikołaj –Patron nie tylko od podarków
6 grudzień

Św. Mikołaj urodził się i wychował w zamożnej i wpływowej rodzinie w mieście Patara nad Morzem Śródziemnym. Znany jest jako Mikołaj z Miry, ponieważ piastował godność biskupią w tym mieście – stolicy Licji. Zmarł około 342 roku i został tam pochowany 6 grudnia. W XI w., po zajęciu Miry przez muzułmanów, relikwie świętego zostały przewiezione do Bari (we Włoszech). Skąpe wiadomości historyczne uzupełniają liczne legendy, podania i baśnie – głównie traktujące o cudach św. Mikołaja. Mikołaj  jawi się w nich przede wszystkim jako człowiek, który przez całe swoje życie pomagał innym ludziom, wspierał ich i uszczęśliwiał. Już jako dziecko miał odznaczać się pobożnością i dobrocią, a gdy nieco podrósł rozdawał swoje mienie osobom będącym w potrzebie. Miłosierne uczynki kontynuował także po tym, jak został biskupem – hojnie rozdawał jałmużnę, a pod osłoną nocy kładł woreczki z pieniędzmi na progach domostw biedaków. Jedną z najbardziej znanych legend jest opowieść o tym, jak św. Mikołaj, tym właśnie sposobem, obdarował trzy cnotliwe panny, które pragnęły wyjść za mąż, ale ich ubogi ojciec nie mógł zapewnić im posagu. Dzięki tajemniczemu podarkowi – trzem złotym kulom – dziewczęta mogły wziąć ślub. A św. Mikołaj został tym sposobem patronem panien na wydaniu. św. Mikołaj otacza opieką wielu potrzebujących. Jest patronem żeglarzy, rozbitków, rybaków, flisaków, przewoźników, więźniów i jeńców wojennych. W polskiej tradycji ludowej św. Mikołaj jest także patronem pasterzy bydła i opiekunem ich trzód, które chroni przed wilkami. Św. Mikołaj miał chronić domostwa przed myszami i szczurami. Według wierzeń plagę gryzoni  można było odwrócić postem i modlitwą do tego świętego


Z naszego parafialnego podwórka

10. rocznica beatyfikacji męczennika z żywiecczyzny o. Michała Tomaszka

 Mija 10 rocznica beatyfikacji Męczenników z Pariacoto: pochodzącego z Łękawicy o. Michała Tomaszka i jego współbrata we franciszkańskim zakonie o. Zbigniewa Strzałkowskiego, zamordowanych 9 sierpnia 1991 r. w Pariacoto, w Peru, z rąk terrorystów z ugrupowania „Świetlisty Szlak”. Dokładnie 5 grudnia 2015 r. w Chimbote, w Peru, zostali wyniesieni na ołtarze. W uroczystości wzięła wówczas udział grupa około 200 polskich pielgrzymów, którzy w różnych grupach przybyli na to podniosłe i radosne wydarzenie. Wśród nich było rodzeństwo i rodziny nowych błogosławionych, a także hierarchowie, na czele z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisławem Gądeckim. Byli również obecni księża biskupi ordynariusze diecezji ; bp Roman Pindel z diecezji bielsko-żywieckiej oraz bp Andrzej Jeż z diecezji tarnowskiej, oraz liczni księża w tym ks. proboszcz Adam Hopciaś. Był również na uroczystości bp. jednej  z peruwiańskiej diecezji bp.  Robert Francis Prevost obecny papież Leon XIV.
Wspomnienie z uroczystości ukazane przez ks. proboszcza Adama Hopciasia Uroczystości miały 5 odsłon:

1 odsłona– Wspólne modlitewne wigilijne czuwanie – które odbyło się w katedrze w Chimbote. Zgromadziło ono setki wiernych, którzy uczestniczyli w Eucharystii, adoracji i koncercie ku czci Męczenników z Peru.

 Odsłona 2 – Sama uroczystość Beatyfikacji na stadionie w  CHIMBOTE  5 grudnia 2015 roku, o godz. 10.00 czasu miejscowego, rozpoczęła się uroczysta Msza św. pod przewodnictwem  kard. Angelo Amato, który reprezentował Ojca Świętego Franciszka. Na jej początku odczytał dekret beatyfikacyjny, który oficjalnie dołączył misjonarzy męczenników do grona błogosławionych. Potem odsłonięto obraz beatyfikacyjny i wniesiono relikwie nowych błogosławionych. W homilii kard. Amato zwrócił uwagę na to, że nowi błogosławieni kierowali się w swoim życiu językiem miłości. Miłości, która jest prawdziwym świetlistym szlakiem, przynoszącym życie. Uroczystość beatyfikacyjna zgromadziła ok. 20.000 osób, w tym bardzo dużą liczbę kapłanów. Byli polscy biskupi z episkopatem Polski , byli księża diecezjalni i zakonni, oraz liczni misjonarze z sąsiednich krajów. Było to wielkie dziękczynienie i wielka radości, której widzialnym i słyszalnym znakiem był śpiewany przez wszystkich hymn beatyfikacyjny „Testigos de la Esperanza”.

Odsłona 3 – To dziękczynienie za beatyfikację w parafii gdzie pracowali i zginęli w PARIACOTO . W dniu 6 grudnia odbyły się pełne radości uroczystości dziękczynne za dar beatyfikacji . O godz. 10.00 rozpoczęła się uroczysta Msza św. dziękczynna, której przewodniczył abp Salvador Pineiro Garcia-Calderon – przewodniczący Konferencji Episkopatu Peru. Mszę św. poprzedziło otwarcie i poświęcenie nowej kaplicy grobu błogosławionych męczenników, gdzie przeniesiono ciała męczenników po dokonanej wcześniej ekshumacji. Sama Msza św. przebiegała w duchu wielkiej radości peruwiańskiej. Po zakończeniu liturgii odbył się marsz pojednania i pokoju, który zakończył się przejściem przez „bramę miłosierdzia”. Potem była okazja udać się na miejsce męczeństwa i tam w zadumie uklęknąć na miejscu, gdzie 9 sierpnia 1991 roku nasi męczennicy oddali swoje młode życie.

Odsłona 4 – To dziękczynienie za beatyfikację w stolicy Peru w LIMIE  w klasztorze  Franciszkanów. 7 grudnia sprawowano Mszy św.  dziękczynnej za beatyfikację o godz. 20.00, przewodniczył Minister Generalny Zakonu Franciszkanów o. Marco Tasca. W homilii zwrócił uwagę na to, że tym co wyróżniało męczenników były: odwaga w podejmowaniu zadań, dar dzielenia się z innymi oraz ubóstwo. Na zakończenie każdy z uczestników Eucharystii otrzymał obrazki z wizerunkami nowych błogosławionych i relikwiami II stopnia.

Odsłona 5 – To dziękczynienie za beatyfikację w stolicy Peru w LIMIE  w  katedrze. Mszy św. dziękczynnej przewodniczył kard. Juan Luis Cipriani Thorne, arcybiskup Limy. Eucharystia zgromadziła wiele osób, wśród których była grupa pielgrzymów z Polski oraz przedstawiciele władz polskich w Peru. Radosne przeżywanie i świętowanie tego wielkiego wydarzenia, jakim była beatyfikacja pierwszych polskich misjonarzy męczenników, była dla wszystkich okazją do umocnienia wiary, nadziei i miłości oraz doświadczenia Kościoła w Peru i tych, którzy go tworzą. Sprzyjała wielu spotkaniom z ludźmi, którzy i dzisiaj dają świadectwo, że męczeńska śmierć nowych błogosławionych przyniosła i przynosi dobre owoce.

Błogosławieni Michale i Zbigniewie – módlcie się za nami.


Jak narodziła się Barbórka?

W dzień wspomnienia św. Barbary swoje święto mają górnicy.  Kult tej świętej na Śląsku związany jest z rozwojem przemysłu wydobywczego od połowy XIX wieku. To właśnie święta Barbara, według wierzeń, sprawuje opiekę nad górnikami, ponieważ jest opiekunką nagłej śmierci i zapewnia dobre odejście. W ciemnych korytarzach podziemnych na górników czyhają liczne zagrożenia: pożar, wybuch, tąpnięcie i zawał, woda, brak światła dziennego. Przed każdym zjazdem na dół górnicy w cechowni kłaniają się świętej Barbarze i zmawiają do niej modlitwę, w której proszą o opiekę i spokojną szychtę. Święta Barbara patronuje także trudnej pracy m. in. hutników, marynarzy, rybaków, żołnierzy, kamieniarzy czyli wszystkim, którzy w swojej pracy narażeni są na nagłe niebezpieczeństwo. Ten dzień w kalendarzu na Śląsku jest wyjątkowy. Zazwyczaj dzień rozpoczyna się od tradycyjnej pobudki w wykonaniu orkiestry kopalnianiej. W Barbórkę górnicy w galowych mundurach lub odświętnych strojach spotykają się na cechowni, a następnie spod kopalni udają się, w asyście orkiestry górniczej, na Mszę Świętą w intencji górników i ich rodzin.

Nieodłącznym elementem Barbórki są oczywiście górnicze gwarki. Nazwa gwarek pochodzi od niemieckiego słowa der Gewerke, oznaczającego właściciela, udziałowca i organizatora kopalni, zwłaszcza w XVI-wiecznych kopalniach srebra w Tarnowskich Górach. W szerszym znaczeniu, z czasem zaczęto tak nazywać również samych górników pracujących w kopalniach. Stąd dziś gwarki to biesiada, podczas której górnicy świętują i odpoczywają po trudach pracy na kopalni. Karczma piwna to tradycyjna zabawa barbórkowa organizowana przez dyrekcję kopalni lub związki zawodowe. Odbywa się według stałego rytuału. Gwarki rozpoczynają się od części oficjalnej – wspólnego odśpiewania hymnu górniczego „Niech żyje nam górniczy stan!”. Górnicy spotykają się na sali, gdzie zasiadają w jednej z ław: prawej lub lewej. Przynależność jest oczywiście ściśle ustalona, a między ławami rozpoczyna się współzawodnictwo. Zawodnicy angażują się w konkurencjach takich jak piłowanie drewna czy picie piwa na czas. Rywalizują też w śpiewie. Słynnym zwyczajem jest także „skok przez skórę”, czyli specjalny skórzany fartuch. Jest to ważny rytuał mający na celu przyjęcie „ślepra” do braci górniczej lub przyznania awansu. Nad prawidłowym przebiegiem gwarków czuwa Wysokie Prezydium, inaczej nazywane Starą Strzechą, które zasiada w specjalnej loży i dowodzi gwarkami. Karczma piwna nazywana jest też karczmą gwarecką, spotkaniami gwarków lub po prostu gwarkami. Po opisanej wcześniej części oficjalnej następuje lubiany przez wszystkich moment, kiedy na stołach pojawia się barbórkowy przysmak. Podczas karczmy piwnej każdy uczestnik częstowany jest tradycyjnym barbórkowym daniem – golonką z zasmażaną kapustą.

Wszystkim górnikom życzymy tylu wyjazdów, ile zjazdów. Szczęść Boże!


Dzień Świętego Mikołaja

Od czasów średniowiecza tego dnia postać przebrana za świętego przynosi dzieciom prezenty. W średniowieczu uważano Mikołaja w szczególności za patrona dzieci. Pojawił się wtedy zwyczaj wybierania dziecięcego biskupa, który na jeden dzień „przejmował władzę”                  .
Od XV wieku pojawił się zwyczaj obdarowywania dzieci prezentami, które przynosił Święty Mikołaj – mężczyzna z długą, siwą brodą, pastorałem i mitrą, ubrany w czerwone szaty. W Polsce najstarszy  opis takiego wydarzenia pochodzi  ze Śląska.: „W dzień św. Mikołaja wieczorem odbywa się maskowany obchód „Mikołaja”. W ubiorze biskupim, z długą brodą chodzi Mikołaj od domu do domu, gdzie się tylko mała dziatwa znajduje, puna najpierw rózgą do okna, zachodzi do izby i zaczyna egzamin z dziećmi. Grzeczne i dobre dzieci, pacierz umiejące obdarowuje owocami i zabawkami, niegrzeczne i leniwe chłoszcze rózgą. Przez cały rok dzień ten jest postrachem malców”. Bywało, że Mikołaj chodził po domach ze swoim orszakiem. W latach pruskich odwiedziny Mikołaja stanowiły lekcję patriotyzmu. W czasach komunizmu pojawiła się nazwa „mikołajki” na określenie tradycji obdarowywania się 6 grudnia, która miała na celu pominięcie samego świętego. Obecnie, za sprawą ogromnej promocji lobby handlowego, święto to coraz bardziej staje się wypaczone, a wizerunek św. Mikołaja w stroju biskupim zastąpiony zostaje bajkową postacią starszego mężczyzny z brodą ubranego w komiczny czerwony strój. Wizerunek mikołaja jako krasnala został spopularyzowany w 1930 r. przez koncern Coca-Cola dzięki reklamie napoju stworzonej przez amerykańskiego artystę, Freda Mizena.

Wizyta św. Mikołaja w naszej parafii
niedziela 7 grudnia o godz. 11.00
 

To z pewnością będzie jeden z najważniejszych i najbardziej oczekiwanych dni przez dzieci i dorosłych  . Wszyscy, a szczególnie najmłodsi, przygotowują się do niego długo i starannie, Oprócz pełnego worka prezentów św. Mikołaj przyniesie dużo miłości, radości i uśmiechu. Św. Mikołaj ma również dla każdego z nas misję do wykonania
„I ty zostań pomocnikiem sw. Mikołaja”

Zadanie dla dzieci:
Podziel się swoim małym pluszakiem lub słodkościami z ubogimi seniorami z naszej parafii
Zadanie dla dorosłych:
Pobierz reklamówkę ze nadrukiem św. Mikołajem i zapełnij ja dobrocią swego serca w postaci podstawowych produktów żywnościowych na święta dla ubogich seniorów naszej parafii.


Opowiadania dla ducha

Zagubiony list do Świętego Mikołaja. 

Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia.  Za oknem panował straszliwy mróz, wiatr szarpał konarami drzew. Tylko beztroskie płatki śniegu wirowały w najlepsze rozbijając się o okienne szyby małego domu stojącego zupełnie na uboczu. Właśnie tam, przy oknie ze spłaszczonym nosem siedział mały zajączek Rafi, oglądał całe to przedstawienie w wielkim skupieniu. Wydawać by się mogło, że panująca zawierucha pochłania go całkowicie, ale tylko mama, która obok zagniatała ciasto na świąteczny makaron dobrze znała powód zadumania synka. Dzisiejszy dzień był dla zajączka wyjątkowy…
Rafi przebudził się pełen zapału, to właśnie dziś popędzi na pocztę do Mysiej Norki, aby tam Pan Ogryzek mógł odebrać od niego list.. ważny list.. niezwykły.. bo do samego Świętego Mikołaja. Bardzo długo i starannie przepisywał drżącą łapką swoje tęsknoty i pragnienia, skrywane na dnie małego serduszka                       .
„To musi się stać.. to musi się stać właśnie tej wigilii.” – szeptał rozgorączkowany. Krople atramentu niebezpiecznie kołysały się na gęsim piórze, gdy Rafi potrząsał z roztargnieniem głową. Jeszcze chwila i list będzie gotowy                  .
„Mamooo – zawołał radośnie zakładając kurtkę – poczekaj na mnie z obiadem, wychodzę wysłać list                    .
„Oczywiście kochanie – odpowiedziała mama – tylko ubierz się ciepło, na dworze wieje silny wiatr, nie chciałabym abyś kolację wigilijną zjadł chory w łóżku. ”Ale Rafi już nie słyszał słów mamy, wybiegł właśnie na ścieżkę, gdy potężny podmuch wiatru zepchnął króliczka pod same drzwi                     .
„Ojej –  pomyślał króliczek – lepiej było zostać w domu. ”Nagle przed jego oczami pojawiła się postać tak bardzo znana, tyle razy oglądana w marzeniach i ciepłych wspomnieniach. Podniesiony na duchu Rafi otrzepał się z lepkiego śniegu by krok za krokiem stawiać opór szalejącej wichurze. Smagany wiatrem nie pamiętał jak długo szedł, w końcu Mysia Norka była tuż za jagodowym zagajnikiem, ale jemu wydawało się, że przeszedł cały las. Z trudem otworzył przymknięte oczy i zauważył światła poczty Pana Ogryzka                        .
„Uff,  jeszcze tylko kilka metrów” – westchnął zmęczony króliczek.
Zacisnął mocniej kieszeń, do której włożył list i pobiegł do drzwi. W środku przyjemne ciepło ogrzało króliczy pyszczek i skostniałe paluszki. Pan Ogryzek zdumiony nieoczekiwanym klientem zapytał:                         .
„A co to za ważna sprawa nie pozwoliła ci przeczekać zamieci? Przecież ledwie cię widać spod tego śniegu – zaśmiał się Pan Ogryzek                         .
„Muszę wysłać dziś list do Świętego Mikołaja w bardzo ważnej sprawie” odpowiedział przejęty Rafi, szukając koperty w kieszeni. Coś jednak się nie zgadzało.
„Może to przez rękawiczki” – pomyślał Rafi i zdjął je z paluszków. Nie, to nie to.      .
„O rety, zgubiłem mój list, zgubiłem  list do Św. Mikołaja!!! – zawołał z rozpaczą Rafi”. Do oczu napłynęły ogromne łzy, serce wzbierał szloch.               .
„Poczekaj króliczku – powiedział wzruszony Pan Ogryzek – może kiedy pójdziesz z powrotem znajdziesz list, może wypadł ci niedaleko, albo pędzony wiatrem łopocze gdzieś na gałęzi. Niestety Rafi wątpił w to, ale podziękował Panu Ogryzkowi i ruszył w  powrotną drogę do domu. Tak jak się spodziewał nigdzie nie znalazł listu, nie pomogło też to, że wiatr trochę się uspokoił, jakby przestraszony swoim zachowaniem.
„To przez ciebie!!!! – krzyczał Rafi – to ty wyrwałeś mój list i porzuciłeś jak nic nie warty kawałek papieru.. ale ja włożyłem w to całe swoje serce, to w nim zapisane jest moje życie, moje wspomnienia … Co teraz będzie, co teraz będzie ????– rozpaczał.”
„Ehh..” – westchnęła mama króliczka, bowiem żadne zapewnienia nie pomogły przywrócić świątecznej atmosfery w domu. Za kilka minut zasiądą do wspólnej wigilii. Powrócą wspomnienia, żal i poczucie pustki… jak wtedy wytłumaczyć króliczkowi, że jego tata nie wróci już z wyprawy na którą udał się w poszukiwaniu lepszego życia.
Nagle słychać poruszenie, to od strony drzwi dobiegają groźne pomruki. Rafi z mamą z przestrachem schowali się za drzwiami spiżarki i tam w napięciu czekają co się wydarzy. Podmuch zimnego powietrza sygnalizuje, że nieproszony gość wdarł się do domu. Niestety Rafi był za mały aby widzieć przez dziurkę od klucza, dlatego też wbrew przestrodze mamy uchylił drzwi. To co zobaczył wprawiło go w ogromne zdumienie. Na samym środku pokoju stał nie kto inny jak jego tata, może troszkę bardziej zaniedbany, ale o rety, przecież to on!! Rafi pędem wystartował zza drzwi w objęcia ukochanego ojca                          .
„Tatusiu, tak okropnie za tobą tęskniłem!!!! wysłałem list do Świętego Mikołaja aby pozwolił ci wrócić do nas, ale niestety zgubiłem go w tym wietrze i zupełnie straciłem nadzieję. Ale ty jesteś, wróciłeś..!!!”                            .
„Czy to o ten list ci chodzi?? – zapytał tata wręczając króliczkowi znajomą kopertę – wiatr porzucił go na jagodowym zagajniku, ciernie poszarpały kopertę, ale ja poznałem twoje pismo i przeczytałem go. Teraz możesz powiedzieć śmiało, że jestem Twoim gwiazdkowym prezentem.”                                 .
„Och, tato – westchnął Rafi wtulając się w miękkie futerko – to najpiękniejszy prezent na świecie. Podarowałeś mi wszystko co potrzebne jest do życia.”                               .

         Wtuleni tak w siebie nie zauważyli, że ktoś szczerze uśmiecha się za oknem. Zadowolony, że chociaż list nie dotarł w jego ręce to jednak magia czarów potrafiła zdziałać cuda, wystarczyło tylko  uwierzyć.