
Refleksja nad Słowem (Mt 10, 26-33)
NIE MA CENY ZA CZŁOWIEKA
Przed i po Chrystusie kwitło niewolnictwo, sprzedawano i kupowano ludzi. Kupuje się ich i sprzedaje także dzisiaj, chociaż winnej, cywilizowanej, a może tylko zakamuflowanej formie. Giełdą na ludzi ciągle istnieje. Cena za człowieka, podobnie jak za inny towar, spada lub wzrasta. Duch handlarzy niewolników jeszcze się nie wyprowadził ze świata. Gdy komuś z rachunku ekonomicznego wyniknie, że istnienie innego człowieka jest niekorzystne, powie: „dla ciebie nie ma miejsca”. Dotyczy to dzisiaj przede wszystkim dramatycznego problemu aborcji. Ale nie tylko. Coraz częściej pojawiają się pytania: czy ludzie starzy nie za długo żyją? Czy nie mogliby trochę wcześniej umierać, szczególnie gdy sobie tego życzą? Człowieka, zwłaszcza młode i ładne dziewczęta, też sprzedaje się do masowej konsumpcji. Mam tu na myśli nie tylko zjawisko pornografii, ale i inne formy handlu ludźmi. Trzeba za wszelką cenę bronić się przed narzucaniem sobie przekonania, że człowiek to tylko droższy wróbel.
ZADANIE NA TYDZIEŃ
- Do przemyślenia:
Czy przypadkiem nie patrzę na ludzi jak na towar do sprzedania lub kupienia?
Czy siebie nie wystawiam na sprzedaż?
- Do wykonania:
Będę częściej myślał o godności człowieka.
Słowo duszpasterskie
ZAMYŚLENIA PRZED ODPUSTEM – Matki Bożej Nieustającej Pomocy 27 VI 2026
Wśród wielu obrazów Matki Bożej jest jeden szczególny. Przylgnęły do niego serca wiernych niemal całego świata. Jeden jest tytuł tego obrazu, jedna treść mówiąca wszystko: Matka Boska Nieustającej Pomocy. Kto z nas, ludzi, nie potrzebuje pomocy? Potrzebujemy pomocy materialnej, pomocy dobrego słowa, życzliwego gestu, wyciągniętej ręki, lecz nade wszystko potrzebujemy pomocy duchowej. Daje nam ją Bóg przez ręce swej Matki. Szczególnie dziś, na początku XXI wieku, czujemy się zagrożeni wobec widma nuklearnej zagłady, wobec niepewności jutra, wobec zagrożeń, które szatan stawia na naszej drodze. I do kogo w takiej chwili ma się udać znękany i zagubiony człowiek, jak nie do Maryi, do tej, która nieustannie czuwa nad nami? Nie ma w kraju świątyni katolickiej, gdzie by nie było obrazu Tej, która nieustannie pomaga, gdzie co środę nie czytano by licznych próśb i podziękowań od wiernych podczas nieustającej nowenny. Setki, tysiące, a może miliony kartek z prośbami składanymi przez tych, którzy oczekują wsparcia. Kartki proste, często zlane łzami goryczy, smutku, opuszczenia, choroby. Ile w nich ludzkich tragedii, rozpaczy, nadziei, wie jedynie Ona, Nieustającej Pomocy Matka. Gdy trwoga nas ogarnia, Matko, wspomóż nas! I smutku skróć cierpienia, Matko, wspomóż nas! Matko, wspomagaj nas, nieustannie, w każdy czas, Nieustannie, w każdy czas. Nieustająca nowenna stała się bardzo popularna w Polsce. Pod stropy świątyń małych czy wielkich, nieraz w beznadziejnych sytuacjach życiowych, wznoszą się żarliwe modlitwy i pieśni błagające Maryję o pomoc: Wielka Matko Boga – pomagaj nam nieustannie Matko najlepsza – Pomagaj nam nieustannie. W nabożeństwie nieustającej nowenny modlimy się, dziękując Maryi: O Maryjo, przyjm dziękczynienie nasze. Gdy jesteśmy zagubieni w trudach współczesnego życia, pełni trosk, niepokojów, zwątpień, przychodzimy przed ten obraz Nieustającej Pocieszycielki, a Ty Maryjo, Matko nasza, stajesz się dla nas pomocą, bo szczęściem dla każdej matki jest pomagać swym dzieciom w trudnej drodze życiowej.
Proboszcz
Temat Tygodnia
Nasza Matka – Nieustająca Pomoc
Jednym z najczęściej używanych wśród chrześcijan wezwań odnoszących się do Matki Bożej jest zawołanie: „Nieustająca Pomoc”. Przede wszystkim sięgają po nie ci najbardziej smutni i potrzebujący, którzy odczuwają szczególnie wielką potrzebę miłości, wsparcia i opieki. Oryginał obrazu jest wschodnią ikoną, przedstawiającą Matkę Bożą Bolesną. Najświętsza Dziewica wskazuje na swojego Syna, Zbawiciela i Syna Bożego w jednej Osobie, który ofiarował życie za nas wszystkich. To typ ikony zwanej „hodigitria” – bo Maryja wskazuje na Chrystusa, Który sam siebie nazwał „Drogą, Prawdą i Życiem”. Wizerunek Matki Bożej Nieustającej Pomocy został namalowany na desce o wymiarach 54 cm x 41,5 cm. Obraz znalazł się pod koniec XV w. w Rzymie. Po zdobyciu miasta przez Francuzów kościół, w którym znajdował się Obraz, został zniszczony i rozebrany. Po latach o. Michał Marchi CSsR odnalazł ikonę i zaczął czynić starania o jego przeniesienie do kościoła Redemptorystów. Za zgodą papieża Piusa IX dokonano tego 26 kwietnia 1866 r. Natomiast 23 czerwca 1867 r. dziekan Kapituły Watykańskiej uroczyście koronował Obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, wyrażając tym samym oficjalnie akt uznania dla maryjnej ikony, czczonej od kilku już wieków. Od tego momentu nabożeństwo do Matki Nieustającej Pomocy zaczęło nieustannie wzrastać, rozszerzając się – w dużej mierze za sprawą redemptorystów – po całym świecie. W roku 1876 ustanowiono święto Błogosławionej Dziewicy Maryi pod wezwaniem Nieustającej Pomocy, z własnym oficjum, modlitwami i czytaniami mszalnymi. Początkowo celebrację tego święta ustalono na niedzielę poprzedzającą uroczystość św. Jana Chrzciciela, później natomiast wyznaczono 27 czerwca jako dzień poświęcony Matce Bożej Nieustającej Pomocy.
Krótki rys historyczne Ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy
w Żywcu Sporyszu
Sprowadzenia ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy do Sporysza.
(Brak dokumentacji pisemnych oprócz samego pisma przewodniego wystawionego przez prowincje OO Redemptorystów z pieczęcią i podpisami prowincjała i bp. Stanisław Rosponda. Dane które udało mi się zebrać pochodzą od nielicznych świadków pamiętających tamto wydarzenie))
Jest dzień 4.09.1954 r. Ikona MBNP zostaje przywieziona z Krakowa z Klasztoru Ojców Redemptorystów wcześniej poświęcona przez bp. Stanisław Rosponda. Świadkami tego wydarzenia byli sam ks. Zdzisław Dzidek inicjator, kierowca taksówki P. Korczyk i starszy ministrant Wiesław Augustynowicz. Ks. Zdzisław Dzidek odpowiadając na prośbę wiernych skupionych przy budującym się kościele i powstającej parafii postanawia działać. Ojcowie Redemptoryści z Krakowa z O. Prowincjałem Kazimierzem Hołdą ofiarowują dla kościoła sporyskiego wierną kopie ikony MBNP przywiezioną z Rzymu z kościoła św. Alfonsa w Rzymie na Wzgórzu Eskwilińskim. Bezpośrednio po przywiezieniu w odpowiednio zabezpieczonej skrzyni Ikona zostaje umieszczona w prowizorycznej bocznej kaplicy jeszcze nieotynkowanego kościoła. Od samego początku gromadzą się liczni wierni i pracownicy pobliskiej fabryki Śrub by wypraszać Pomoc w różnorakich sprawach. W każdą środę aż po dzień dzisiejszy trwa nieustająca nowenna do MBNP. W między czasie doczekała się pięknej ramy złotej ora skromnego drewnianego ołtarza, który niestety wymaga teraz całkowitej przebudowy w nawiązaniu do całości wystroju kościoła (zatwierdzonego przez ks. dr Szymona Tracza, konserwatora zabytków przy naszej kurii). Kult MBNP rozwija się również przez uroczyste obchody samego dnia wspomnienia 27 czerwca każdego roku gromadząc rzesze wiernych w trzech miejscowości należących do parafii (Sporysz Trzebinie Świnna) O tym znaczeniu roli jaką odgrywa MMBNP świadczy ze w latach 80 tych wyodrębnione nowe parafie Trzebinia i Świnna obierają tytuł kościoła i parafii (Trzebinia- MB Różańcowej, a Świnna – Matki Bożej Nieustającej Pomocy). O wielkiej roli MBNP świadczą wota dziękczynnych umieszczonych w gablotach obok ikony.
Jubileusz 70 l. obecności obrazu w sporyskim kościele
O trzech pokoleniach ludzi z Żywca Sporysza, dla których ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy stała się ważnym znakiem obecnym w ich życiu wspomniał bp Piotr Greger podczas niedzielnych uroczystości, 30 czerwca 2024 r., w żywieckiej parafii pw. Chrystusa Króla. Prawie 70 lat temu, 4 września 1954 roku, maryjny wizerunek – poświęcony wcześniej przez biskupa Stanisława Rosponda – został przywieziony do sporyskiej wspólnoty z krakowskiego klasztoru ojców redemptorystów. Biskup w homilii przypomniał historię i znaczenie obrazu Matki Bożej Nieustającej Pomocy, który ma swoje korzenie w Rzymie i jest znany jako ikona Hodegetrii („Przewodniczki Drogi”). Zwrócił uwagę na popularność tego kultu, z licznymi kopiami obrazu rozsianymi po całym świecie, a także na jego obecność w Polsce, gdzie, jak zauważył, istnieje około 300 kościołów dedykowanych Matce Bożej Nieustającej Pomocy. „Na terenie naszej diecezji mamy cztery parafie o tym patrocinium, wszystkie na ziemi żywieckiej: Świnna mająca swoje korzenie w tej parafii, Międzybrodzie Żywieckie, Sopotnia Wielka i Rycerka Górna” – wyliczył. Szczególną uwagę kaznodzieja poświęcił kościołowi parafialnemu w Żywcu Sporyszu, gdzie ikona została umieszczona w 1954 roku. Od tego czasu, w każdą środę odbywają się modlitwy nieustającej nowenny. Wdzięczni wysłuchanych próśb wierni ofiarowali do kaplicy liczne wota, które są umieszczone w szklanych gablotach. Biskup wyraził wdzięczność duchowieństwu i wiernym za pielęgnowanie tego kultu przez 70 lat i zachęcając do kontynuowania modlitw i przekazywania tradycji młodszym pokoleniom. „To są trzy pokolenia ludzi, dla których ta ikona stała się ważnym znakiem obecnym w ich życiu. Życzę, abyście nadal przychodzili przed ten święty obraz, uczyli tej pięknej tradycji młode pokolenie. Niech wspólnota sporyskiej parafii podejmuje nieustanną modlitwę w istotnych sprawach i ważnych intencjach, których nie brakuje” – zaakcentował, zwracając uwagę na ważną strukturę nowenny, opartą odpowiedniej hierarchii w modlitwie: przebłagania, podziękowania i prośby, zgodnie ze słowami Jezusa z Ewangelii. Ikona ze Sporysza doczekała się złotej ramy oraz drewnianego ołtarza, który aktualnie poddany jest całkowitej przebudowie, w nawiązaniu do całości wystroju kościoła. O żywym kulcie Matki Bożej Nieustającej Pomocy w tym miejscu świadczą także dziękczynne wota umieszczone w gablotach obok ikony.
Odpustowe uroczystości
Co roku w okolicach 27 czerwca (liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Nieustającej Pomocy) parafianie świętują odpust parafialny dedykowany Matce Bożej. Zapraszani są wybitni i znani kapłani kaznodzieje i duszpasterze sąsiadujących miejscowości ora z kapłani rodacy. Tegoroczne uroczystości uświetni rodak sporyski ks. prał Józef Caputa budowniczy kościoła w Krakowie Bronowicach dedykowanego św. Wojciechowi, ale w architekturze kościoła bardzo mocno z uwypuklone są elementu Maryjne dedykowanie Matce Bożej Nieustającej Pomocy. Ta pobożność maryjna zaczerpnięta w sporyskiej świątyni i pobożności ks. Zdzisława Dzidka znalazły swoje odzwierciedlenia. Ks. Józef z siostrą (rodzoną) ufundowali witraż do sporyskiej ja kaplicy Matki Bożej. projektantką witraża jest p. Joanna Szymańska z grodziska Mazowieckiego a wykonawcą firma witrażowe z Jasła.
Wydarzeniom odpustowym towarzyszyć będzie wprowadzenie uroczyste po renowacji historycznej ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Prace konserwatorskie wykonali p. Krzysztof i Barbara Cudo w pracowni malowania i konserwacji ikon w Krakowie, a fundatorami prac i szlachetnych kamieni w koronie Matki Bożej są p. Agnieszka i Maciej król z synem Błażejem. Prace budowlane wykonała Firma budowlana p. Stanisława Oczkowskiego z Żywca a prace kamieniarskie p. Przemysław i Paweł Herzyk z Brennej.
Dzień Ojca – 23 czerwiec
Być dobrym ojcem
„Bardzo się cieszę, że jesteś moim Tatą, lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Powiem Ci, co o Tobie myślę. Jesteś najinteligentniejszą osobą, jaką znam. Dziękuję Ci, że wspierasz mnie i prowadzisz za rękę przez drogę życia. Chciałabym, żebyś był zawsze przy mnie, zawsze mnie kochał jak teraz, a może nawet i mocniej. (…) Wiem, że pod koniec tego listu będziesz wzruszony i zapłakany. Kocham Cię!” To fragment listu, jaki napisała nastolatka do swego taty. Chyba każdy ojciec chciałby otrzymać od swego dziecka taki list. Bycie dobrym ojcem to wyzwanie życia. Zadanie, przed którym mężczyzna staje najpóźniej w momencie przyjścia dziecka na świat i które towarzyszy mu w różny sposób już zawsze. Dobry, kochający ojciec daje swojemu dziecku poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Poczucie bycia kochanym i wartościowym, bezpiecznym w świecie, który nie jest bezpieczny. Ojciec nadaje córce wartość jako kobiecie. Dziewczynka kochana i akceptowana przez swojego ojca, w życiu dorosłym będzie miała poczucie własnej wartości jako dziewczyny, kobiety, żony i matki. Syn będzie uczył się od ojca bycia mężczyzną, to znaczy bycia osobą odpowiedzialną, z silnym kręgosłupem moralnym i będzie uczył się być mężnym, aby umieć pokonywać wszelkie przeciwności.
Być dobrym ojcem to jedno z najtrudniejszych zadań, związanych z odpowiedzialnością za przyszłość drugiego człowieka, jest zarazem przywilejem i może być źródłem wielkiej satysfakcji. Każde dziecko dla właściwego rozwoju i szczęścia potrzebuje mamy i taty. Wiele dzieci w XXI wieku cierpi na brak ojcowskiej troski. Tymczasem ojcostwo trzeba traktować jako najważniejszą karierę życia. Trzeba budować rodziny silne obecnością ojca. Z raportu „Journal of Marriage and Family” wynika, że dzieci z rodzin zaangażowanych ojców mają lepszą samoocenę, są mniej podatne na presję rówieśników, mają bardziej rozwiniętą empatię oraz lepiej sobie radzą w szkole, a gdy dorosną – na rynku pracy. Warto więc inwestować w swoje ojcostwo, aby utrzymywać równowagę na linii życie rodzinne – praca zawodowa, rozpoznawać silne i słabe strony swego ojcostwa, wykorzystywać umiejętności i okoliczności do wzmacniania więzi z dzieckiem na każdym etapie jego rozwoju.
Nawiązanie więzi z dzieckiem wymaga poznania go, jego możliwości i potrzeb. Stąd bardzo ważne staje się wspólne spędzanie czasu, wspólne zabawy, gry, rozmowy, wycieczki.
Każdy mężczyzna z natury pragnie być ojcem we wszystkich wymiarach: biologicznym, psychicznym, społecznym, moralnym i duchowym. Młody mężczyzna odczuwa silne pragnienie przekazania życia biologicznego – mówi ks. dr Konrad Wójcik – psycholog. Pragnie ochraniać dziecko i matkę. Robi wszystko, aby jego dziecko rozwijało się w bezpiecznym środowisku. Szczęśliwy ojciec jest zdolny do poświęcenia swojego wolnego czasu, hobby i przyjemności, by tylko stworzyć jak najlepsze warunki do życia i rozwoju rodziny. Dzieci bowiem dodają naszemu życiu radości, celu i spełnienia. Przynoszą uśmiech, optymizm i radosne nastawienie do życia. A jeśli tylko nadarza się okazja, udzielają nam również cennych życiowych lekcji.
Zofia Bury
Ojciec to brzmi dumnie
„Bardzo się cieszę, że jesteś moim Tatą, lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Powiem Ci, co o Tobie myślę. Jesteś najinteligentniejszą osobą, jaką znam. Dziękuję Ci, że wspierasz mnie i prowadzisz za rękę przez drogę życia. Chciałabym, żebyś był zawsze przy mnie, zawsze mnie kochał jak teraz, a może nawet i mocniej. Wiem, że pod koniec tego listu będziesz wzruszony i zapłakany. Kocham Cię!” To fragment listu, jaki napisała nastolatka do swego taty. Chyba każdy ojciec chciałby otrzymać od swego dziecka taki list. Bycie dobrym ojcem to wyzwanie życia. Zadanie, przed którym mężczyzna staje najpóźniej w momencie przyjścia dziecka na świat i które towarzyszy mu w różny sposób już zawsze.
Dobry, kochający ojciec daje swojemu dziecku poczucie stabilności i bezpieczeństwa. Poczucie bycia kochanym i wartościowym, bezpiecznym w świecie, który nie jest bezpieczny. Ojciec nadaje córce wartość jako kobiecie. Dziewczynka kochana i akceptowana przez swojego ojca, w życiu dorosłym będzie miała poczucie własnej wartości jako dziewczyny, kobiety, żony i matki. Syn będzie uczył się od ojca bycia mężczyzną, to znaczy bycia osobą odpowiedzialną, z silnym kręgosłupem moralnym i będzie uczył się być mężnym, aby umieć pokonywać wszelkie przeciwności. Być dobrym ojcem to jedno z najtrudniejszych zadań, związanych z odpowiedzialnością za przyszłość drugiego człowieka, jest zarazem przywilejem i może być źródłem wielkiej satysfakcji.
Każde dziecko dla właściwego rozwoju i szczęścia potrzebuje mamy i taty. Wiele dzieci w XXI wieku cierpi na brak ojcowskiej troski. Tymczasem ojcostwo trzeba traktować jako najważniejszą karierę życia. Trzeba budować rodziny silne obecnością ojca. Z raportu „Journal of Marriage and Family” wynika, że dzieci z rodzin zaangażowanych ojców mają lepszą samoocenę, są mniej podatne na presję rówieśników, mają bardziej rozwiniętą empatię oraz lepiej sobie radzą w szkole, a gdy dorosną – na rynku pracy. Warto więc inwestować w swoje ojcostwo, aby utrzymywać równowagę na linii życie rodzinne – praca zawodowa, rozpoznawać silne i słabe strony swego ojcostwa, wykorzystywać umiejętności i okoliczności do wzmacniania więzi z dzieckiem na każdym etapie jego rozwoju. Nawiązanie więzi z dzieckiem wymaga poznania go, jego możliwości i potrzeb. Stąd bardzo ważne staje się wspólne spędzanie czasu, wspólne zabawy, gry, rozmowy, wycieczki.
– Każdy mężczyzna z natury pragnie być ojcem we wszystkich wymiarach: biologicznym, psychicznym, społecznym, moralnym i duchowym. Młody mężczyzna odczuwa silne pragnienie przekazania życia biologicznego – mówi ks. dr Konrad Wójcik – psycholog. Pragnie ochraniać dziecko i matkę. Robi wszystko, aby jego dziecko rozwijało się w bezpiecznym środowisku. Szczęśliwy ojciec jest zdolny do poświęcenia swojego wolnego czasu, hobby i przyjemności, by tylko stworzyć jak najlepsze warunki do życia i rozwoju rodziny. Dzieci bowiem dodają naszemu życiu radości, celu i spełnienia. Przynoszą uśmiech, optymizm i radosne nastawienie do życia. A jeśli tylko nadarza się okazja, udzielają nam również cennych życiowych lekcji.
Zofia Bury
Życzenia dla mojego TATY
Najlepszy Tato,
dziękuję Ci za to, że jesteś przy mnie.
Życzę Ci samych cudownych chwil,
życia w miłości i dostatku.
Niech Twoje pokłady energii na realizację marzeń nigdy się nie wyczerpią.
Wszystkiego najcudowniejszego i najpiękniejszego!
Twój syn
Kochany Tato,
Z okazji Twojego Święta, za wczoraj i dziś,
każdym czułym serca uderzeniem
i każdym z niego płynącym życzeniem
zdrowia, sił i codziennej radości
wraz ze słowami największej wdzięczności
za wszystkie dla nas trudy i starania
składam dziś podziękowania.
Twoja córka
Wydarzenia tygodnia w Kościele parafialnym
Odpust parafialny
ku czci MB Nieustającej Pomocy
27 czerwca 2026 r.
kościół parafialny – Żywiec Sporysz
Centralnym wydarzeniem jest suma odpustowa, o godz. 18.00, którą sprawował będzie ks. prał. Józef Caputa nas sporyski rodak wraz w licznymi kapłanami. Mszę św poprzedzi:
- Uroczyste wniesienie i instalacja ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy po gruntownej renowacji
- Modlitwa Nieustającej Nowenny
- Poświęcenie witraż maryjnego
Po uroczystej procesji i błogosławieństwie zapraszamy wszystkich na radosne świętowanie przed kościołem z czymś słodkim i dobrą muzyką góralską.
Odpust parafialny jest doroczną uroczystością rodziny parafialnej związaną ze świętem patronalnym parafii lub kościoła. Pierwszorzędnym patronem naszej parafii jest Chrystus Król i uroczystość odpustowa przypada w ostatnia niedziele przed Adwentem. Drugorzędnym patronem a raczej patronką jest Matka Boża Nieustającej Pomocy, której wspomnienie przypada w dniu 27 czerwca.
Dzień odpustu jest związany z możliwością uzyskania daru duchowego jakim jest odpust zupełny czyli darowanie wszystkich kar doczesnych za popełnione grzechy.
Przez grzech bowiem zaciągamy winę wobec Boga i ponosimy karę, która ma pomóc przezwyciężyć zło jaki grzech w nas posiał i wyrządził. Karę można odpokutować w doczesności np. przez uczynki pokutne, uczynki miłosierdzia, inne dobre uczynki czy modlitwy.
Kościół dając możliwość zyskania w uroczystość odpustową odpust zupełny, wyznacza warunki jakie trzeba spełnić do jego zyskania. Zwyczajne warunki to spowiedź sakramentalna, (może być w okolicy odpustu, a nie w sam dzień). Komunia święta, wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu oraz odmówienie modlitw: Ojcze nasz, Wierzę…i dowolną modlitwę w intencjach Ojca Świętego. Możliwość zyskania odpustu sprawiała, że na odpust ściągała cala okolica, a dla rodziny odpust był okazją do spotkania wielu pokoleń.
Centralnym wydarzeniem jest suma odpustowa, u nas sprawowana o godz. 11.00, którą prowadził specjalnie zaproszony kapłan, a kazania odpustowe głosił też kaznodzieja na tę okoliczność zaproszony. Na odpuście nie wystarcza tylko uczta przy stole w domu, ale trzeba też ucztowania z Chrystusem przy Eucharystycznym stole.
Materialna pamiątka uroczystości odpustowej
Ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy po 72 latach doczekała się gruntownej konserwacji prac konserwatorskie wykonalni w pracowni konserwatorów sztuki p. Krzysztof i Bożena Cudo z Krakowa. Sponsorami odnowionej ikony jest rodzina Agnieszki i Macieja Król z synem Błażejem ze Sporysza.
Witraż Maryjny w kaplicy
Zaprojektowała p. Joanna Szymańska z Grodziska Mazowieckiego.
Wykonany w pracowni witraży w Jaśle.
Prace budowlane i malarskie wykonała Firma Budowlana Stanisława Oczkowskiego.
Prace kamieniarskie wykonała Firma Kamieniarska Przemysława i Pawła Herzyk z Brennej.
Patroni Tygodnia
Św. Jan Chrzciciel – 24 czerwiec
Narodzenie św. Jana Chrzciciela (obchodzone 24 czerwca)to jedno z najważniejszych świąt w kalendarzu liturgicznym Kościoła katolickiego. Upamiętnia narodziny proroka, który przygotował drogę dla Jezusa Chrystusa. Wyróżnia się spośród innych świąt tym, że celebruje się dzień narodzin świętego, a nie jego śmierci. To wydarzenie ma głębokie znaczenie duchowe i historyczne, a także bogatą tradycję obchodów w Polsce i na świecie. Data ta nie jest przypadkowa – przypada dokładnie sześć miesięcy przed Bożym Narodzeniem, co symbolicznie odzwierciedla przekaz biblijny o narodzinach Jana jako poprzednika Jezusa. Jan był prorokiem i ascetą, uznawanym za ostatniego z proroków Starego Testamentu oraz bezpośredniego poprzednika Jezusa Chrystusa. Urodził się jako syn Zachariasza i Elżbiety, a jego narodziny zostały zapowiedziane przez anioła. Już od najmłodszych lat prowadził życie pełne wyrzeczeń, przygotowując się do swojej misji. Najważniejszym zadaniem Jana Chrzciciela było przygotowanie ludzi na przyjście Mesjasza. Głosił nawrócenie i udzielał chrztu pokuty nad rzeką Jordan. Jego nauczanie było odważne i bezkompromisowe – krytykował grzech oraz wzywał do zmiany życia, co ostatecznie doprowadziło do jego męczeńskiej śmierci.
Święty Jan Chrzciciel jest patronem: chrzcicieli i kaznodziejów, rolników i pasterzy, osób poszukujących duchowej odnowy. Jego postać symbolizuje pokutę, odwagę oraz wierność prawdzie. Najczęściej spotykanym symbolem św. Jana Chrzciciela jest baranek, który nawiązuje do słów „Oto Baranek Boży”. Często przedstawia się go również z: krzyżem lub laską zakończoną krzyżem, muszlą (symbol chrztu), płaszczem z sierści wielbłądziej.
W tradycji ludowej ten dzień i noc przezywany jest jako Noc świętojańska lub jako Sobótka związane to jest z dawnymi zwyczajami ognia wody i natury
Opowiadania dla ducha
Ojciec i syn (opowiadanie)
Przed wieloma laty żył pewien bardzo bogaty człowiek, który wraz ze swoim oddanym synem pasjonował się kolekcjonowaniem dzieł sztuki. Podróżowali oni wspólnie po świecie, dodając do swojej kolekcji jedynie najwspanialsze zdobycze kultury. Bezcenne prace Picassa, van Gogha, Moneta i wielu innych twórców ozdabiały ściany ich rodzinnej posiadłości. Stary wdowiec z wielką satysfakcją patrzył, jak jego jedyne dziecko staje się doświadczonym kolekcjonerem dzieł sztuki. Świetnie wyćwiczone oko chłopca oraz bystry umysł kierujący jego ojcem uczyniły ich pierwszymi spośród wszystkich kolekcjonerów na świecie. Wraz z nadejściem zimy wojna pochłonęła ich naród i młody człowiek odszedł z domu służyć swojej ojczyźnie. Po upływie zaledwie kilku krótkich tygodni starszy mężczyzna otrzymał telegram zawiadamiający, że jego ukochany syn zaginął w akcji. Kolekcjoner niecierpliwie oczekując dalszych informacji obawiał się, że nigdy więcej nie ujrzy już swego syna. W ciągu następnych dni jego obawy sprawdziły się. Młody człowiek zginął, usiłując umożliwić udzielenie pomocy rannemu koledze. Nieszczęśliwy i samotny ojciec oczekiwał zbliżających się świąt Bożego Narodzenia w smutku i udręce. Radość z tego okresu — okresu, którego on i jego syn tak w przeszłości oczekiwali — opuściła jego dom na zawsze. W bożonarodzeniowy poranek pukanie do drzwi obudziło pogrążonego w depresji starego człowieka. Gdy szedł przez dom by otworzyć drzwi, mistrzowskie dzieła sztuki zawieszone na ścianach przypominały mu tylko, że jego syn nie wrócił do domu. Gdy otworzył drzwi, ujrzał w progu żołnierza, trzymającego w ręku olbrzymi pakunek. Żołnierz przedstawił się mówiąc:
— Byłem przyjacielem pańskiego syna. Jestem właśnie tym człowiekiem, którego uratował przed swoją śmiercią. Czy mógłbym wejść na chwilę do środka? Mam coś, co chciałbym panu przekazać.
Po chwili rozmowy żołnierz opowiedział staremu kolekcjonerowi, jak jego syn mówił każdemu o swojej i swego ojca miłości do dzieł sztuki.
— Ja również jestem artystą — powiedział przybyły — i chciałbym dać panu to.
Gdy mężczyzna zaczął odpakowywać prezent, spadający papier ujawnił portret jego syna. Choć świat nigdy nie uważałby tej pracy za dzieło geniuszu, obraz z imponującymi szczegółami przedstawiał twarz młodego człowieka. Ochłonąwszy z emocji ojciec podziękował żołnierzowi obiecując, że powiesi portret nad kominkiem. Kilka godzin później, po wyjściu przybysza, stary człowiek przystąpił do swojego zadania. Zgodnie z jego słowem obraz powędrował nad kominek, odsuwając na bok dzieła warte tysiące dolarów. Wtedy kolekcjoner usiadł w swoim fotelu i spędził Boże Narodzenie przyglądając się prezentowi, który otrzymał. W ciągu następnych dni i tygodni kolekcjoner dowiedział się, że jego syn uratował wielu rannych żołnierzy zanim kula zatrzymała jego troskliwe serce. Podczas gdy dochodziły do niego kolejne historie o dzielności syna, ojcowska duma i satysfakcja zaczynały łagodzić smutek.
Uświadomił sobie, że chociaż jego syna nie będzie więcej z nim, to życie chłopca będzie nadal trwało z powodu wszystkich, których uratował. Obraz syna stał się dla niego najcenniejszą własnością, w dal odsuwając zainteresowanie innymi bezcennymi dziełami, którymi szczyciły się muzea na świecie. Powiedział on swoim sąsiadom, że to jest najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek otrzymał. W czasie następnej wiosny stary kolekcjoner zachorował i odszedł z tego świata. Świat artystyczny przewidywał, że po jego odejściu i śmierci jego jedynego syna ich obrazy zostaną sprzedane na aukcji. Zgodnie z wolą starego człowieka, wszystkie dzieła sztuki zgromadzone przez nich miały zostać sprzedane na aukcji w dzień Bożego Narodzenia, ponieważ wtedy otrzymał on swój najwspanialszy podarunek. W końcu nadszedł ten dzień i kolekcjonerzy dzieł sztuki z całego świata zebrali się, aby zlicytować kilka z najbardziej spektakularnych dzieł malarskich na świecie. Tego dnia sny mogły się spełnić; niektórzy mogliby osiągnąć sławę mówiąc: ,,Ja mam najwspanialszą kolekcję.”
Aukcja rozpoczęła się od licytacji obrazu nie znajdującego się na żadnej z muzealnych list… To był portret syna zmarłego kolekcjonera. Licytator zapytał o otwierającą stawkę, ale w pokoju panowała cisza.
— Kto rozpocznie licytację od 100$? — zapytał. Minęła chwila, ale nikt nie odezwał się. Z końca sali dobiegło zdanie:
— Kto przejmowałby się tym obrazem? To jest tylko portret jego syna. Zapomnijmy o tym i przejdźmy do dobrych dzieł. — Inne głosy zawtórowały zgodnie.
— Nie; musimy sprzedać ten jako pierwszy — odpowiedział licytator. — Kto teraz weźmie syna?
Na koniec, przyjaciel zmarłego kolekcjonera powiedział: — Czy zechce pan wziąć 10$ za ten obraz? To jest wszystko co mam.
— Czy ktoś da więcej? — zapytał licytator. Po dłuższej ciszy powiedział — 10$ po raz pierwszy, 10$ po raz drugi, 10$ po raz trzeci … sprzedane! — Młotek uderzył w pulpit. Radość wypełniła salę i ktoś krzyknął: — Teraz możemy rozpocząć licytację tych skarbów malarstwa!
Licytator spojrzał na audytorium i oznajmił, że licytacja została zakończona. Ogłuszające zdumienie wypełniło salę. Ktoś podniósł głos i zapytał:
— Co to ma znaczyć zakończona? My nie przyjechaliśmy tu po portret syna jakiegoś starego człowieka! Co z pozostałymi obrazami? Tutaj znajdują się dzieła sztuki warte miliony dolarów. Żądamy wyjaśnień!
Licytator odpowiedział: — To jest bardzo proste. Zgodnie z testamentem ojca, ktokolwiek weźmie syna… otrzymuje wszystko inne.
to właśnie było odkryciem kolekcjonerów… przesłanie jest zawsze takie samo…
miłość Ojca… Ojca, którego Syn dał swoje życie za innych… i z powodu miłości tego Ojca… ktokolwiek przyjmie Syna otrzyma wszystko.