WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem (Mt 14, 22-33)

NASZE LĘKI

Mamy ich wiele. Lękamy się o zdrowie, utratę pracy. Nie wiemy, czy nam na jutro starczy chleba, z niepokojem myślimy o przyszłości dzieci, martwimy się sytuacją polityczną i gospodarczą kraju, a także tym, że wiara jest kwestionowana a Kościół atakowany. Boimy się wojny i innych nieszczęść.

Do wszystkich ludzi ogarniętych lękiem Chrystus mówi: „Ja jestem, nie bójcie się”. Gdy przeczytamy te słowa w Ewangelii lub usłyszymy z ambony, nie mówmy: to tylko słowa. To nie są tylko słowa – to są fakty. By jednak słowo Boże mogło być w nas skuteczne, trzeba zaufać Chrystusowi, tak jak zaufał Piotr, kiedy mu Chrystus powiedział, by przyszedł do Niego po wodzie. I Piotr szedł po wodzie jak po twardym gruncie. Gdy zwątpił, zaczął tonąć. I byłby utonął, gdyby nie wiara, że Chrystus jest i wszystko może. „Panie, ratuj mnie” – zawołał. I Chrystus go uratował. Naszym największym błędem jest to, że mając wiarę, nie ufamy Chrystusowi. Modlimy się wprawdzie o pomoc, ale jakże często bez przekonania, że On naprawdę może nas wyratować z naszego nieszczęścia.

Wydarzenie na jeziorze galilejskim niech będzie dla nas przypomnieniem, że Chrystus jest i wszystko może. Trzeba mu tylko zaufać, a On nas uwolni od lęków i niepokojów.

  1. Do przemyślenia:

Dlaczego jest w nas tyle lęków?
Dlaczego nie ufamy Bogu?

  1. Do wykonania:

Będę wzbudzał akty zawierzenia Chrystusowi.


Słowo duszpasterskie

Alkohol – dar Boga czy trucizna Złego?

Alkohol nie jest przekleństwem, lecz darem od Boga. Mądre wykorzystanie tego daru czyni człowieka wielkim. Nadużywanie alkoholu jest złem, które niszczy pijącego, a wraz z nim jego otoczenie. Tylko nieliczni mogą podjąć decyzję o całkowitej trzeźwości, robiąc to w duchu wynagrodzenia lub pragnąc kształtować w sobie silną wolę. Pan Jezus nie był abstynentem. W Kanie Galilejskiej poczęstował gości weselnych dobrym winem. Alkohol rozwiązuje język i czyni spotkanie bardziej towarzyskim. Jest Kielich od Chrystusa i kielich od szatana. Każdego dnia, szczególnie w niedzielę, Kościół gromadzi wszystkich wiernych wokół kielicha. Stojąc przy ołtarzu, kapłan ujmuje w swoje ręce kielich, w którym znajduje się wino. Bóg wiedział, że Jego dar zostanie przez Złego wykorzystany do zniszczenia wielu ludzi. Jednak Syn Boga postanowił uczynić z niego źródło naszego uświęcenia. Wypełnił kielich winem, które zamienił w święty napój – swoją Przenajświętszą Krew – i podał uczniom, mówiąc: Bierzcie i pijcie. W ten sposób ukazał nam drogę do mądrego przyjęcia kielicha. Ten kielich nie jest kielichem grzechu, lecz świętości. Przy kielichu podanym przez Boga człowiek odnajduje swoją godność i wielkość. Ten sam Boży dar – wino – który Chrystusowi służył do zjednoczenia człowieka z Bogiem – został wykorzystany również przez Szatana. Ten sam dar ubogaca człowieka przy ołtarzu – i kładzie go w błocie nałogu. Szatan stawia kielich przy swoim stole i jest gotów dolewać napoju bez końca, aż w końcu człowiek zaczyna chodzić przed nim na czworakach.

Niewolnicy kieliszka często nie potrafią spojrzeć na stojący na ołtarzu kielich wina w sposób ewangeliczny, nie są w stanie zrozumieć jego uświęcającej mocy. Widzą w alkoholu narkotyk wprowadzający ich w stan upojenia i odbierający przytomność.

Podczas Mszy Świętej każde spojrzenie na kielich w ręku kapłana jest wezwaniem do takiego spożycia alkoholu, jakiego pragnie Bóg. Warto mówić o pijaństwie w kontekście kielicha mszalnego, warto też w sposób jasny zobaczyć, kto nam podaje kielich – Chrystus, czy Szatan? Trzeba zdecydować, do którego z nich podejść i od którego kielich przyjąć. Pijaństwo to sieć, w którą zło łowi dużą część naszego społeczeństwa. Nieszczęście alkoholizmu powala człowieka, dzieje się to jednak za jego zgodą. O tym, czy ktoś jest alkoholikiem, nie decydują pełne alkoholu półki sklepowe. O alkoholizmie nie mówi liczba zakorkowanych butelek. To my, nie władza, decydujemy o tym, ile z nich zostanie otwartych i wypitych.

Punktem wyjścia do walki z nieszczęściem alkoholizmu jest dla katolika ołtarz i stojący na nim kielich, który podaje Syn Boga, by nas uświęcić, ubogacić i umocnić.

Kielich ten należy otoczyć szacunkiem i dziękczynieniem. Katolik ma się „upajać” wolnością Bożą, nie upokarzającym zniewoleniem. Rodzina, która zgromadzi się przy ołtarzu, znajdzie w podanym przez Chrystusa kielichu dość siły, aby się oprzeć pokusom pijaństwa i wyrwać się jego zniewalającej mocy.

 Ks. Edward Staniek


TEMAT TYGODNIA

Matki Bożej Kalwaryjskiej
Krwawe łzy Matki
13 sierpień

Wielu jest przekonanych, że Kalwaria Zebrzydowska to sanktuarium związane z męką Jezusa, czyli pasyjne. Ale kalwaryjska barokowa bazylika skrywa inny skarb – cudowny obraz Matki Bożej Płaczącej zwanej też Kalwaryjską. Sama bazylika, do której wchodzi się pokonując wiele stopni, też ma wezwanie związane z Maryją – poświęcone jest Matce Bożej Anielskiej. Przekonałam się o tym, będąc w Kalwarii Zebrzydowskiej położonej w malowniczym Pogórzu Makowskim. Wcześniej wiedziałam o pielgrzymach na dróżkach kalwaryjskich i przygotowanych z wielkim rozmachem słynnych już misteriach Męki Pańskiej, ale tak naprawdę nic o obrazie Matki Bożej. Cudowny wizerunek jest jakby ukryty w bocznej kaplicy, jednak pielgrzymi doskonale wiedzą, gdzie się udać. Przybywa ich tu bodajże z milion w ciągu roku. Mówił o tym podczas swoich pielgrzymek i nie tylko papież Jan Paweł II.

Najpierw Kalwaria

Początki tej miejscowości nierozerwalnie związane są z zespołem kaplic dróżkowych, kościołem i klasztorem. Pojawiły się one w 1602 roku, a potem wokół nich powstała miejscowość nazwana od nazwiska założyciela tej największej i najstarszej w Polsce Kalwarii, czyli wojewody krakowskiego Mikołaja Zebrzydowskiego. Na początku to miejsce wcale nie miało być sanktuarium maryjnym tylko jerozolimską Kalwarią oczywiście w mniejszych rozmiarach. Mniej więcej 400 lat temu Mikołaj Zebrzydowski przeczytał o tej w Ziemi Świętej i postanowił wybudować podobną w Polsce. Miał jeden problem – nigdy nie był w Palestynie, ale rozwiązał go, wysyłając tam swojego dworzanina zamku lanckorońskiego Hieronima Strzałę. Ten spisał się doskonale, przywiózł plany i gipsowe modele jerozolimskich budowli. Zebrzydowski postanowił, że budową zajmą się architekci włoscy i flamandzcy, i tak zaczęła powstawać Jerozolima w pomniejszeniu. Rzekę Skawinkę zamieniono na potok Cedron, górę Żarkę na Golgotę, a górę Lanckorońską na Górę Oliwną. Najpierw na górze Żarek powstała kaplica Świętego Krzyża na wzór modelu jerozolimskiej kaplicy Ukrzyżowania. W końcu, ponieważ teren był duży, powstały nie tylko Dróżki męki Pana Jezusa, ale i Dróżki Maryi. Nad pracami czuwało kilka pokoleń Zebrzydowskich. Jako opiekunów miejsca pierwszy fundator, czyli wspomniany Mikołaj, wybrał bernardynów i dla nich wybudował klasztor.

Krwawe łzy

Mikołaj Zebrzydowski w ołtarzu głównym kościoła umieścił pochodzącą z Loretto srebrną figurę Matki Bożej Anielskiej poświęconą przez papieża Sykstusa VI. Po 40 latach istnienia sanktuarium kalwaryjskiego trafiła tu Matka Boża Płacząca, która przytula do policzka Jezusa. Jej obraz namalowany przez nieznanego włoskiego artystę, wzorującego się na XVI-wiecznym wizerunku Matki Bożej Myślenickiej, wcześniej znajdował się na dworze Stanisława Paszkowskiego w Kopytówce. Pewnego dnia, dokładnie 3 maja 1641 roku, zdumiony Stanisław zauważył, że z oczu Maryi płyną krwawe łzy. Dowiedział się o tym nie tylko ksiądz proboszcz z Marcyporęby, ale również krakowski biskup. Paszkowski chciał zanieść obraz do kościoła parafialnego, jednak jak tłumaczą bernardyni, „na skutek działania niewidzialnej siły kierującej Paszkowskiego w inną niż zamierzał iść stronę, wizerunek Matki Bożej Płaczącej zamiast do Marcyporęby trafił do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Uznano w tym wolę samego Boga. Obraz znalazł się w Kalwarii. Najpierw przechowywano go w zakrystii i tam był czczony przez pielgrzymów. Pielgrzymów było coraz więcej, dlatego ojcowie podjęli starania o przeniesienie obrazu do kościoła. Biskup Mikołaj Oborski zezwolił na to w 1658 roku. Początkowo obraz powieszono w ołtarzu św. Anny, a potem przeniesiono do kaplicy specjalnie wybudowanej przez Michała Zebrzydowskiego. Po ponad 200 latach koronował go ks. bp Albin Dunajewski. Obecnie obraz Matki Bożej nadal znajduje się w bocznej kaplicy.

Szliśmy do Maryi

Przed wizerunkiem Pani Kalwaryjskiej modlił się również młody Karol Wojtyła, po raz pierwszy przyprowadził go do niej jego tata Karol. Zachowała się nawet stara fotografia, a na niej Karol ze swoim ojcem na kalwaryjskim odpuście. Przychodzili tu z Wadowic z miłości do Matki Bożej Kalwaryjskiej i tego wyjątkowego miejsca. Uczestniczyli w misteriach w Wielkim Tygodniu, odpustach w uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, czy przychodzili tak po prostu bez okazji. W sprawach trudnych prosili o pomoc właśnie kalwaryjską Maryję. Jako kardynał Karol Wojtyła wspominał: „Gdy u nas w domu były jakieś zdarzenia rodzinne, gdy były jakieś kłopoty, to szliśmy wtedy do Matki Bożej Kalwaryjskiej i na Dróżki i tak to już u mnie pozostało”. Potem mówił o tym w czasie pielgrzymki w 1979 roku już jako Jan Paweł II: „Kalwaria Zebrzydowska i sanktuarium Matki Bożej i Dróżki. Nawiedzałem je wiele razy, począwszy od moich lat chłopięcych i młodzieńczych. Nawiedzałem jako kapłan. Szczególnie często nawiedzałem sanktuarium kalwaryjskie jako arcybiskup krakowski i kardynał”. Kiedy Karol Wojtyła został krakowskim biskupem, przyjeżdżał do Kalwarii Zebrzydowskiej na sierpniowy odpust Wniebowzięcia i na uroczystości archidiecezjalne. Ale, jak przyznają bernardyni, czasami nawet nie wiedzieli o obecności Biskupa. Przyjeżdżał prywatnie, incognito, by odprawić dróżki, odwiedzić Maryję i przed nią modlić się nierozpoznany przez nikogo.

Papieże u Pani Kalwaryjskiej

Nie będąc w Kalwarii, Jan Paweł II pamiętał o Pani Kalwaryjskiej. W stulecie koronacji wizerunku na Błoniach w Krakowie Ojciec Nawet Święty ofiarował jej jako wotum Złotą Różę – Pragnę u stóp Matki Bożej złożyć papieską różę jako wyraz wdzięczności za to, czym była i nie przestaje być w moim życiu – powiedział wtedy. W 2002 roku papież przybył na jubileusz sanktuarium, bo jak podkreślał, nie mógł ominąć miejsca, które „w przedziwny sposób nastraja serce i umysł do wnikania w tajemnicę tej więzi, jaka łączyła cierpiącego Zbawcę i Jego współcierpiącą Matkę. Każdy, kto tu przychodzi, odnajduje siebie, swoje życie, swoją codzienność, swoją słabość i równocześnie moc wiary i nadziei – tę moc, która płynie z przekonania, że Matka nie opuszcza swego dziecka w niedoli, ale prowadzi je do Syna i zawierza Jego miłosierdziu”. Znając moc modlitwy przed Matką Bożą Płaczącą, Ojciec Święty poprosił, by tu się za niego modlono za jego życia i po śmierci.

Pogrzeb i triumf

Wielu pielgrzymów przybywa do Maryi w Kalwarii Zebrzydowskiej na jej święta – Matki Bożej Anielskiej i Narodzenia Matki Bożej, a zwłaszcza na kilkudniowy odpust odbywający się w sierpniu w uroczystość Wniebowzięcia NMP. Rozpoczyna się on już na kilka dni przed uroczystością. Potem wierni modlą się w czasie Procesji Pogrzebu Matki Bożej, a następnie Wniebowzięcia i Triumfu. Bierze w niej udział wiele asyst i ludowych zespołów muzycznych w strojach regionalnych.

Modlitwa zawierzenia Matce Bożej Kalwaryjskiej

Matko Kalwaryjska, spraw, byśmy byli z Tobą i sobą jedno.
„Przeto, Orędowniczko nasza, one miłosierne oczy Twoje na nas zwróć,
a Jezusa, błogosławiony owoc żywota Twojego, po tym wygnaniu nam okaż.
O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo!”
Wejrzyj, łaskawa Pani, na ten lud, który od wieków
pozostawał wierny Tobie i Synowi Twemu.
Wejrzyj na ten naród, który zawsze pokładał nadzieję
w Twojej matczynej miłości.
Wejrzyj, zwróć na nas swe miłosierne oczy, wypraszaj to,
czego dzieci Twoje najbardziej potrzebują.
Dla ubogich i cierpiących otwieraj serca zamożnych.
Bezrobotnym daj spotkać pracodawcę.
Wyrzucanym na bruk pomóż znaleźć dach nad głową.
Rodzinom daj miłość, która pozwala przetrwać wszelkie trudności.
Młodym pokazuj drogę i perspektywy na przyszłość.
Dzieci otocz płaszczem swej opieki, aby nie ulegały zgorszeniu.
Wspólnoty zakonne ożywiaj łaską wiary, nadziei i miłości.
Kapłanów ucz naśladować Twojego Syna w oddawaniu co dnia życia za owce.
Biskupom upraszaj światło Ducha Świętego, aby prowadzili ten Kościół
jedną i prostą drogą do bram Królestwa Twojego Syna.
Matko Najświętsza, Pani Kalwaryjska, wypraszaj także i mnie siły ciała i ducha,
abym wypełnił do końca misję, którą mi zlecił Zmartwychwstały.
Tobie oddaję wszystkie owoce mego życia i posługi; Tobie zawierzam losy Kościoła;
Tobie polecam mój naród;
Tobie ufam i Tobie raz jeszcze wyznaję:
Totus Tuus, Maria! Totus Tuus. Amen.

Jan Paweł II, Kalwaria Zebrzydowska, 2002 r.


św. Maksymilian Kolbe,
męczennik Auschwitz-Birkenau
14 sierpień

Rajmund Kolbe urodził się 8 stycznia 1894 r. w Zduńskiej Woli. Wychowywał się w Łodzi oraz w okolicach Pabianic (Jutrzkowice). Pochodził z rodziny tkackiej; jego rodzicami byli Juliusz Kolbe i Maria z domu Dąbrowska. Rodzina prowadziła m.in. sklep, a po trudnościach finansowych wróciła do pracy w tkactwie, wielokrotnie zmieniając miejsce zamieszkania i zatrudnienie. Kolbowie przykładali dużą wagę do wychowania i edukacji synów. Rajmund uczęszczał do Gimnazjum Handlowego w Pabianicach, korzystając ze wsparcia lokalnych osób oraz nauki łaciny pod kierunkiem ks. Włodzimierza Jakowskiego.
Droga zakonna i studia. W 1907 r. rozpoczął naukę w Małym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów we Lwowie. W 1910 r. wstąpił do franciszkanów konwentualnych, przyjmując imię Maksymilian. Uroczyste śluby zakonne złożył 1 lutego 1914 r., przyjmując imię Maksymilian Maria. W latach 1912–1919 studiował w Rzymie. Uzyskał doktorat z filozofii (21 kwietnia 1915 r., Uniwersytet Gregoriański) oraz doktorat z teologii (22 lipca 1919 r., „Seraphicum”). Święcenia kapłańskie przyjął 28 kwietnia 1918 r.
Działalność apostolska i medialna Po powrocie do Polski (23 lipca 1919 r.) skoncentrował się na pracy duszpasterskiej i rozwijaniu stowarzyszenia Militia Immaculatae (Rycerstwo Niepokalanej), założonego w Rzymie w 1917 r. W styczniu 1922 r. rozpoczął wydawanie miesięcznika „Rycerz Niepokalanej”. Mimo poważnych problemów zdrowotnych (gruźlica) kontynuował intensywną działalność organizacyjną i wydawniczą. W 1927 r. założył w Teresinie pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów, który w kolejnych latach stał się jednym z największych ośrodków życia zakonnego i wydawniczego. W 1930 r. podjął misję w Japonii (Nagasaki), gdzie uruchomił japońskie wydanie „Rycerza” i założył klasztor (Ogród Niepokalanej). W 1936 r. wrócił do Polski; przed wojną Niepokalanów osiągnął rekordowy rozwój (m.in. wielkie nakłady prasy, inicjatywy medialne, radiostacja).
Wojna, męczeństwo i upamiętnienie Po wybuchu II wojny światowej działalność Niepokalanowa została ograniczona. W obozie Auschwitz o. Maksymilian Kolbe dobrowolnie zgłosił się na śmierć głodową za współwięźnia Franciszka Gajowniczka. Zmarł 14 sierpnia 1941 r., zabity zastrzykiem fenolu; ciało spalono następnego dnia w krematorium. Beatyfikowany 17 października 1971 r. przez papieża Pawła VI; kanonizowany 10 października 1982 r. przez papieża Jana Pawła II jako męczennik miłości.

Dziękuję Ci, Ojcze, że Ty nikogo nie krzywdzisz ani nie karzesz. Że nie ma w Tobie ani odrobiny zła i zawsze myślisz o tym, jak wyprowadzić swoje dzieci z konsekwencji złych wyborów, z działania po swojemu. Dziękuję za Pana Jezusa i wielką dobroć, jaką mi okazał na krzyżu. Chcę iść po Twojej dobrej drodze, drodze pokoju z Tobą i z innymi.


Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny
tajemnica chwały i nadziei
15 sierpień

W sierpniowym blasku lata, gdy pola pełne są dojrzałych zbóż, a zioła pachną intensywnie, Kościół katolicki obchodzi jedno z najpiękniejszych świąt maryjnych. 15 sierpnia przynosi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – święto pełne głębi, refleksji i pobożności. To dzień, w którym niebo zdaje się być bliżej ziemi, a Maryja – Matka Boga i nasza Matka – ukazuje nam drogę do wieczności.
Wiara we Wniebowzięcie Maryi istniała w Kościele od wieków, dopiero 1 listopada 1950 r. papież Pius XII ogłosił ją jako dogmat wiary katolickiej. W konstytucji apostolskiej „Munificentissimus Deus” czytamy: „Niepokalana Boża Rodzicielka, zawsze Dziewica Maryja, po zakończeniu ziemskiego życia, z ciałem i duszą została wzięta do nieba”. To uroczyste orzeczenie, wypowiedziane w bazylice św. Piotra w obecności 1600 biskupów i niezliczonych wiernych, nie było nową nauką, lecz potwierdzeniem tego, co Kościół od dawna wyznawał. Papież podkreślił, że prawda ta była obecna w tradycji, liturgii i pobożności chrześcijańskiej od najdawniejszych czasów.  W Kościołach wschodnich uroczystość ta nosi nazwy „Zaśnięcie” lub „Odpocznienie” Maryi, co podkreśla moment przejścia do wieczności. Na Zachodzie mówi się o „Wniebowzięciu” – akcie chwały, w którym Maryja zostaje wzięta do nieba. Obie tradycje łączy przekonanie, że ciało Matki Bożej nie zostało poddane rozkładowi, lecz zostało uwielbione przez Boga. Na Litwie, w Polsce i wielu innych krajach święto Wniebowzięcia znane jest również jako Matki Bożej Zielnej. Zwyczaj święcenia ziół, kwiatów i snopów zbóż wyraża wdzięczność za plony i Bożą opiekę. To piękne połączenie wiary z codziennym życiem, w którym Maryja ukazuje się jako patronka natury, pracy i płodności.
Pismo Święte nie mówi wprost o Wniebowzięciu Maryi, teologowie i ojcowie Kościoła od wieków podejmowali refleksję nad tą tajemnicą. Święty Efrem Syryjczyk (IV w.) tak pisze: „Twoje ciało nie zaznało skażenia, bo było świątynią Boga. Nie zostało pogrzebane w ziemi, lecz wzniesione do nieba”. Kilka wieków później św. Grzegorz z Tours (VI w.) stwierdza podobnie: Maryja, chwalebna Matka Chrystusa, która zrodziła Go bez naruszenia dziewictwa, zakończyła życie ziemskie i została wzięta do nieba z ciałem. Wniebowzięcie Maryi jest nie tylko świętem Jej chwały, ale także zapowiedzią naszej przyszłości. Pokazuje, że ciało ludzkie, stworzone przez Boga, ma przeznaczenie wieczne. Maryja, jako pierwsza z ludzi, dostępuje pełni zbawienia – jest znakiem nadziei dla każdego wierzącego. Jak pisał św. Jan Paweł II, Maryja jest „ikoną Kościoła”, który zmierza ku niebu. Jej Wniebowzięcie przypomina nam, że życie nie kończy się na ziemi, lecz ma swój cel w wieczności. Niech uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny będzie dla nas okazją do wdzięczności, refleksji i odnowy wiar. Wpatrzeni w Jej chwałę, uczmy się zawierzenia, pokory.

 

Święto Wojska Polskiego
15 sierpień

 Maryja hetmanka Polskiego Wojska

Według przekazów, bolszewikom ukazała się Matka Boża Łaskawa, łamiąca strzały. Bolszewiccy jeńcy otwarcie przyznawali, że ukazanie się Bogurodzicy było przyczyną ucieczki z pola walki. „Was się nie boimy, ale z Nią walczyć nie będziemy!” – mówili.

Matka Boża pojawiła się na niebie 15 sierpnia 1920 r. z połamanymi strzałami w rękach. Bolszewicy ustąpili spod Ossowa, a bój, który przeszedł do historii jako 18. bitwa świata, nazwano Cudem nad Wisłą. Stało się dokładnie tak, jak 47 lat wcześniej Bogurodzica zapowiedziała Wandzie Malczewskiej: „Skoro Polska otrzyma niepodległość, to niezadługo powstaną przeciwko niej dawni gnębiciele, aby ją zdusić, ale Moja młoda armia, w Imię Moje walcząca, pokona ich, odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę. W święto Wniebowzięcia (…) odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do zagłady waszej”.

Na znanym obrazie Jerzego Kossaka „Cud nad Wisłą” ponad żołnierzami polskiego wojska, broniącego przyczółków Warszawy przed bolszewicką nawałą, jaśnieje postać Matki Boskiej, trzymającej połamane strzały, w której widziano Matkę Bożą Łaskawą, znaną z czczonego dziś u jezuitów na Starym Mieście wizerunku.

Pierwsze objawienie miało miejsce w nocy z 14 na 15 sierpnia, kiedy Polacy zaatakowali wojska bolszewickie stacjonujące w Wólce Radzymińskiej – Maryja trzymała tarczę, od której odbijały się strzały najeźdźcy, płaszczem zasłaniała niebo w stronę Warszawy. Sołdaci, obudzeni w środku nocy niespodziewaną strzelaniną, struchleli, widząc kobiecą postać unoszącą się na niebie ponad atakującymi Polakami. Jej szeroki, granatowy płaszcz powiewał na wietrze, odcinając się smugami światła od czarnego nieba. Jego poły zasłaniały stanowiska Polaków i znajdującą się za nimi Warszawę. Chaotyczna strzelanina nie trwożyła zawieszonej na niebie Postaci. Co więcej, dostrzeżono, że Niebiańska Osoba jakby wychyla się to w jedną, to w drugą stronę i odrzuca czy też odbija lecące w Jej stronę – czyli w kierunku Polaków – pociski! Osłupiali ze zgrozy bolszewicy obserwowali, jak odrzucone przez Niewiastę kartacze eksplodują tam, gdzie znajdowały się ich odwody.


WYDARZENIA TYGODNIA
W KOŚCIELE PARAFIALNYM

Poświęcenie kwiatów, ziół i owoców na Matkę Bożą Zielną
15 sierpień
po każdej Mszy św.

W naszym kościele parafialnym poświęcenie kwiatów, ziół i owoców na Matkę Bożą Zielną, we sobotę 15 sierpnia po każdej Mszy św.  Zachęcamy do własnych kompozycje kwiatów i ziół. Żywieckie pola i łąki jak i przydomowe ogródki pełne się piękna. Zapraszamy!

Również członkinie Asysty Żywieckiej i Żywego Różańca przygotowały gotowe wiązanki, a dochód zebrany będzie przeznaczony na cele charytatywne realizowane przez te grupy społeczne.

Skąd zwyczaj poświęcenia kwiatowych i zielnych bukietów w święto Wniebowzięcia?

Jak wierzymy, Matka Boża nie umarła, lecz zasnęła głębokim snem, a aniołowie zanieśli Jej duszę wraz z ciałem do nieba, gdzie jaśnieje jako Królowa zasiadając po prawicy Jezusa Chrystusa. Według jednej z zachowanych w przekazach ustnych opowieści, w dniu zaśnięcia zjechali się z różnych stron świata apostołowie, by u podnóża Góry Oliwnej pochować ciało Matki Bożej. Nie było jednak wśród nich Tomasza, którego ominęło już wcześniej pierwsze spotkanie z Jezusem Zmartwychwstałym w Wieczerniku. Gdy wreszcie przybył, poprosił o otwarcie grobu. Gdy wszedł do wewnątrz nie znalazł tam ciała Maryi. Na miejscu gdzie zostało złożone, leżały tylko wianki i pachnące lilie. Stąd zwyczaj święcenia w tym dniu pachnących kwiatów i ziół.

Poświęcenie bukietów zielnych przypada w czasie późnego lata, gdy kończą się żniwa i w sadach dojrzewają owoce. Poświęcone kwiaty, zioła i owoce mają zapewnić dostatek na przyszły rok. Dlatego poświęcone płody rolne dawano do zjedzenia zwierzętom aby dobrze się chowały. Ziele zapewnia dobrobyt nie tylko w gospodarstwie, ale też chroni przed gradobiciem, powodzią i szkodnikami. W tradycji ludowej poświęcone wianki stawia się przy oknach i gromnicach, wierząc, że w ten sposób Maryja Panna uchroni dom od gradu i piorunów w czasie burzy. Przy chorobach właśnie z poświęconych 15 sierpnia ziół przygotowywano dawniej leki (napary, a sproszkowane podawano do posiłków).

 

Kalwaria Zebrzydowska zaprasza na odpust Wniebowzięcia NMP
od 9 do 16 sierpnia

 Kalwaria to miejsce umocnienia wiary i duchowego wzrostu tak bardzo potrzebnego nam dzisiaj. Musimy patrzeć w stronę Dziewicy, która została wzięta do nieba, bo po pierwsze Ona pokazuje nam kierunek życia człowieka i przeznaczenie, a po drugie bardzo potrzebujemy uszlachetnienia wnętrz i wielkich autorytetów. Maryja jest w tym Królową

Program odpustu Wniebowzięcia NMP
* Niedziela, 9 sierpnia – rozpoczęcie odpustu
Msze święte: 6.00, 7.00, 9.00, 11.00, 13.00, 15.00, 17.00, 19.00
* Czwartek, 13 sierpnia – Uroczystość NMP Kalwaryjskiej
* Piątek, 14 sierpnia – Odpust Matki Bożej Kalwaryjskiej     
15.00 – Nieszpory przy kaplicy Domku Matki Bożej.  
Po nabożeństwie – Procesja Pogrzebu Matki Bożej.
18.00 – Msza św. przy kościele Grobu Matki Bożej.
* Sobota, 15 sierpnia – Uroczystość Wniebowzięcia NMP i Dzień Młodzieży
18.00 – nabożeństwo z udziałem młodzieży oraz procesja światła na wzgórzu Ukrzyżowania.  
19.00 – Msza św. koncelebrowana przez kapłanów wyświęconych w tym roku.  
Po Eucharystii – Wieczór Uwielbienia.
* Niedziela, 16 sierpnia – główne uroczystości odpustowe  
11.00 – uroczysta suma pontyfikalna na placu odpustowym.
Darmowe parkingi dla pielgrzymów