WYDARZENIA DUSZPASTERSKIE

 


Refleksja nad Słowem (Mt 28,16-20)

Dana mi jest wszelka władza

Zazwyczaj niechętnie oddajemy komuś władzę nad sobą: nie lubimy być kontrolowani, obserwowani, zależni od innych. Świat proponuje nam ducha, w którym my sami będziemy sprawować władzę nad sobą i nad innymi, ducha całkowitej niezależności i samowystarczalności. Jezus przeciwnie mówi o władzy nad nami. Ale jaki charakter ma ta władza? To władza miłości, która pochyla się nad człowiekiem i umywa mu stopy. To władza uniżenia i całkowitego wydania się za nas na śmierć. To władza przebaczenia i miłosierdzia. To władza… która nie ma nic wspólnego z ziemską władzą. Jeśli właściwie ją odczytasz, to w swoim sercu poczujesz wielki pokój – doświadczysz, że jest Ktoś, kto ma władzę nad całym tym światem, który często cię przerasta, który wydaje się obcy. Doświadczysz, że jest Ktoś, kto także ma władzę nad twoim małym światem, w którym żyjesz. Odkryjesz Kogoś, kto wie, że wszystko, co się wokół ciebie dzieje ma sens, choć ty w tym momencie tego nie dostrzegasz. Zobaczysz Kogoś, kto panuje nad każdą, nawet najgorszą sytuacją. Ktoś, kto sam nie daje się opanować lękiem, ale go poskramia i daje ci ducha adopcji czyli włączenia do Bożej Rodziny: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Nie jesteś sam! Twoje życie ma sens! Cokolwiek złego uczyniłeś – jest dla ciebie droga zbawienia, uwolnienia się od zła i rozpoczęcia Nowego Życia – a tym Nowym Życiem jest Życie dla Ojca, z Jezusem i w Duchu Świętym.

Cechą tego Nowego Życia jest to, co opisuje drugie czytanie: przestajesz się lękać. To znaczy strach nie znika, ale już nad tobą nie panuje, nie ma nad tobą władzy, bo władzę sprawuje Jezus. I to jest Dobra Nowina.

Dzisiejsza psychologia potwierdza naukę św. Paweł, który przed wiekami nauczał, że przyczynę wszelkich uzależnień jest lęk i strach. Podstawową przyczyną depresji i wielu innych zaburzeń, w tym uzależnień jest paraliżujące poczucie lęku, które zaczyna władać człowiekiem. Czasami jest to tak przykre uczucie, że człowiek szuka szybkich rozwiązań – innych doznań, które mogłyby wyprzeć te złe. Szuka silniejszych bodźców, które choć na chwilę przyniosą ulgę. Ale prawdziwa droga do uwolnienia jest jedna: poddać swoje życie władzy Jezusa. A do tego potrzebna jest wiara, że Jezus niczego nam nie zabierze, że w żaden sposób nas nie zuboży, nie ukarze, ale wręcz przeciwnie – obdarzy miłością, poczuciem bezpieczeństwa, sensu – nauczy kochać siebie i bliźnich.

Panie Jezu, wierzę i ufam Tobie, ale też błagam: zaradź memu niedowiarstwu! Nie zniechęcaj się mną i proszę: władaj moim sercem, rozumem i wolą – władaj całą moją osobą!

 

Modlitwa św. Ignacego Loyoli

Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę moją całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś, Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. Daj mi jedynie miłość Twoją i łaskę, albowiem to mi wystarcza.

Amen.

 

Tęsknie za Tobą, który jesteś moim niebem

Rozstania zwykle bywają bolesne. Nawet wtedy, gdy rozstajemy się z bliską nam osobą tylko na krótki okres czasu i wiemy, że za kilka, kilkanaście dni, tygodni znów się zobaczymy, jesteśmy zasmuceni, zamyśleni, inni niż zwykle. Wspominamy moment pożegnania i rozstania zmartwychwstałego Pana Jezusa z uczniami. Już więcej mieli Go nie zobaczyć. Skończył się czas spotkań, rozmów, ostatnich pouczeń.
Nadszedł dzień, w którym Zmartwychwstały Pan wraca do domu Ojca. Mógł odejść i zostawić uczniów samych, wiedząc, że to, czego dokonał dla zbawienia wszystkich ludzi będzie rozgłaszane na całym świecie.
Życie na ziemi bez nadziei przyszłego życia i wspaniałej perspektywy przebywania w Bożej chwale w domu Ojca niebiańskiego jest bez sensu. Jest ono krótką chwilą radości lub dramatu, który kończy się unicestwieniem. Tu na ziemi, prawie stale narzekamy i jesteśmy więcej nieszczęśliwi niż szczęśliwi. Łapiemy chciwie chwile szczęścia. Dlatego tak bliskie są nam słowa piosenki, że w życiu „piękne są tylko chwile”. Wielokrotnie w dniu pogrzebu nawet sędziwej i schorowanej osoby słyszałem z ust najbliższych: „jeszcze mogła sobie pożyć”. Ku ich zaskoczeniu odpowiadam, że powinni się cieszyć, że poszła tam, gdzie nie ma śmierci, cierpienia, chorób, łez.
Wniebowstąpienie ukazuje wskazuje drogę, która może stać się naszym udziałem. Jest to droga za Jezusem. On jest tą drogą. Wiedzie ona do Boga i do życia wiecznego. Uczniowie i wiedzieli, że Pan jest z nimi i przeprowadzi ich do błogiego raju. Byli radośni i radowali się stale w Panu, nawet gdy byli prześladowani, męczeni i skazywani na śmierć.
Niech wspominanie radosnego rozstania Pana z uczniami rozraduje i nasze serca, byśmy uwielbiali i chwalili Boga Ojca, a patrząc w górę za odchodzącym Panem nie żyli jak ci, którzy nadziei nie mają. Spoglądanie za odchodzącym Panem niechaj budzi w nas tęsknotę za połączeniem się z Bogiem miłosierdzia i łaski. Niech Bóg nadziei utwierdzi nas w przekonaniu, że nie jesteśmy pozostawieni sami sobie, lecz jest z nami Pocieszyciel – Duch Święty, który utrzymuje nas w wierze i poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa.  W święto Wniebowstąpienia Pańskiego zaśpiewajmy radośnie: Pociągnij nas za sobą wzwyż, tęsknotę w głębi serca wpisz nam za Królestwem Twoim.

Proboszcz


Niebo jest szczęściem zbawionych

Kiedy byliśmy dziećmi, rok wydawał się nam ogromnie wielkim okresem czasu. Kiedy skończyliśmy dwudziestkę, mogliśmy po raz pierwszy pomyśleć, że mamy już za sobą jedną trzecią życia. A potem coraz szybciej, coraz szybciej zaczęły mknąć lata, dziesiątek za dziesiątkiem. Trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt, sześćdziesiąt…

Mijające lata i ich radości wydają się jak sen. Choć moglibyśmy liczyć jeszcze na jeden czy parę dziesiątków, cóż to jest? Przeminą jeszcze prędzej niż dotychczasowe. I gdyby nawet ktoś dożył ośmiu czy więcej dziesiątków lat, to niby długie życie wyda mu się krótkim snem. Ta krótkotrwałość i kruchość ludzkiego życia i ludzkiej radości na ziemi to chyba najbardziej niepokojąca niedoskonałość naszego ziemskiego pielgrzymowania.

Niebo nie byłoby niebem, gdyby miało się kiedyś skończyć. Choćby nawet miało trwać miliony lat i dopiero potem się skończyć, powtórzyłaby się historia naszego ziemskiego życia. Z początku szczęście wydaje się bez granic i cieni. Potem zaczynają płynąć lata i dziesiątki lat (w niebie byłyby to setki i tysiące lat). Płyną coraz prędzej. Nagle w pewnej chwili człowiek uświadamia sobie, że nadchodzi koniec, że pryska szczęście. Jakaż to więc radosna i kojąca nowina, gdy Bóg nam mówi: Jam jest wieczny i niebo jest wieczne! Niebo, oglądanie, miłowanie, wielbienie Boga i cały ogrom szczęścia tkwiący w posiadaniu Boga, nie skończy się nigdy! Nie może się skończyć, bo jest udziałem w wiecznym i niezmiennym życiu Boga. Jest wiecznym szczęściem wespół ze wszystkimi członkami niezliczonej Rodziny Bożej. Nasze ciało będzie miało również kiedyś w nim swój udział. Takie jest niebo: „Tam będziemy odpoczywać i oglądać, oglądać i kochać, kochać i wielbić. Oto co będzie przy końcu – bez końca”.

Starajmy się naszym myślom i tęsknotom nadawać kierunek „na niebo”. Każda radość nasza niech będzie echem doskonałej, wiecznej radości nieba. Wszystko co piękne niech przemawia do nas jak do św. Franciszka: „Ten, który nas stworzył, jest Najlepszy”. Każde cierpienie niech nam przypomina, że nie tu ojczyzna nasza, ale tam, gdzie „Bóg otrze wszelką łzę z oczu”. Miłość i uznanie, jakie nas spotykają, niech będą dla nas przedsmakiem miłości i uznania, jakie czekają dzieci Boże w niebie. Gdy doznamy jakiejś przykrości czy krzywdy, niech się rozbudza w nas tęsknota za wspólnotą, w której nie będzie nieporozumień ni zawiści. Życie nasze na ziemi nie zubożeje przez to i nie posmutnieje, ale stanie się głębsze i radośniejsze.

Bernardyn Goebel OFMCap ,

 

Co mam wybrać  Niebo, czy  piekło?

 

Kategorie nieba i piekła zwykle wyrażane były w obrazach: bądź to krainy szczęścia, mlekiem i miodem płynącej, gdzie każdy czerpie za darmo z suto zastawionego stołu, bądź krainy cierpienia, zgryzoty i lamentu – wiecznej kary za grzechy. Ale zarówno obraz krainy szczęścia, jak i kraju zgryzoty – zatem kategorie czysto doczesne, a nawet nieco naiwne – odsyłają nas do sytuacji duchowej, do pewnego misterium. Metafora zawiązuje pewną analogię z rzeczywistością duchową – w ten sposób wtajemnicza, ale nie rozwiązuje zagadki, czym jest owa rzeczywistość.

Gdy czytamy Pismo Święte, możemy zobaczyć, jak opisuje ono stopniowe wychodzenie Boga ku człowiekowi, zatem objawienie. Ma ono swoje wypełnienie w przyjściu Boga w człowieku. Bóg buduje bliskość z nami, pozwalając się coraz lepiej poznawać – odsłaniając się, a przestrzenią tej bliskości jest wiara. Ten, kto przyjmuje Boga w Jezusie aktem wiary, ten jest zbawiony. Dlatego św. Jan w swojej ewangelii może napisać m. in.:  Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto słucha słowa mego i wierzy w Tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia.  Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto /we Mnie/ wierzy, ma życie wieczne.  Zbawienie i potępienie, czyli „niebo” i „piekło” w tym sensie są właśnie sytuacją duchową człowieka. Owo niebo dokonuje się w nas poprzez przyjmowanie objawiania się Boga w naszym życiu, poprzez naszą zgodę na to przychodzenie Boga do nas. A to buduje także wspólnotę, bo gdy zawiążę relację bliskości z Bogiem, to wychodzę z samotności życia.

Piekło zaś jest odwróceniem tej sytuacji. Odrzucam Boga, przychodzącego do mnie w moim życiu i pozostaję w samotności własnego, mojego, oswojonego życia. Jestem tego życia panem, ale samotnym. Wychodzenie z kryjówki samotności duchowej ku wspólnocie z Bogiem i ludźmi jest drogą wzrostu duchowego człowieka i także stało się częstym motywem literackim, np. Abram, który wychodzi ze SWOJEGO świata w świat nieznany i staje się Abrahamem – ojcem Narodu. A co przyniesie śmierć? Św. Paweł pisze w Hymnie o Miłości: „wtedy zaś poznam, jak i sam zostałem poznany”. A póki co widzimy niejasno, jakby w zwierciadle.

Marek Rosłoń SJ


Pytania katechizmowe                                                                       

 O naszą wiarę!  Kim jestem?
…z ciała i duszy

Jesteśmy jednością ciała i duszy. Bo czy można być prawdziwym człowiekiem bez… duszy? Człowiek jest istotą piękną i złożoną – istotą cielesno-duchową. Nie składa się jednak z dwóch odrębnych części: ciała i duszy, z których ciało miałoby więzić duszę i jej szkodzić. Ciało nie jest dla nas czymś zewnętrznym, czymś, bez czego dusza może się obejść. Ciało stanowi część naszej istoty. Nie rozdzielamy człowieka na dwa odrębne elementy, lecz widzimy je jako czynniki jednej całości – osoby ludzkiej. Człowiek, jako osoba ludzka, jest uduchowionym ciałem i zarazem wcielonym duchem. Jedność ciała i duszy jest tak mocna, że można uważać duszę za formę ciała. To dzięki duszy ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim. Dusza jest największym darem otrzymanym od Boga. Pojęcie duszy oznacza w Piśmie Świętym życie ludzkie, całą ludzką osobę, to wszystko, co w człowieku jest najbardziej wewnętrzne i najwartościowsze. Dusza przenika całego człowieka. Przez ciało wyraża się cała dusza. Nasze, ludzkie, czyny, nasze przeżycia stanowią zespół skutków wypływających z jednego głównego i pierwszego źródła, którym jest dusza ludzka. Nie jest ona czymś ukrytym, czymś, co się posiada. Dusza jest dynamiką otwartości na Boga, wyraża najgłębszą istotę człowieka.

Człowiek staje się naprawdę sobą, kiedy ciało i dusza odnajdują się w wewnętrznej jedności. Jeżeli człowiek odżegnuje się od ducha i uważa materię, ciało, jako jedyną rzeczywistość to traci swoją wielkość. Kocha jednak nie sama dusza ani nie samo ciało: kocha człowiek, osoba, która kocha jako stworzenie jednostkowe, złożone z ciała i duszy. Jedynie wówczas, kiedy obydwa wymiary stapiają się naprawdę w jedną całość, człowiek staje się w pełni sobą.

 

Przypomnienie katechizmowe

KOMUNIA WIELKANOCNA – OBOWIĄZEK

Okres wielkanocny kończy się w uroczystość Zesłania Ducha świętego. Zgodnie z przyjętym przykazaniem kościelnym, które zobowiązuje każdego katolika do jego przestrzegania przypominamy o obowiązku w minimum. TRZECIE PRZYKAZANIE KOŚCIELNE: „Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą.”  To minimum należy rozszerzać na następującą tezę: Kto kocha. nie liczy kiedy może kochać, Głęboka wiara pragnie częstszej Komunii św. niż raz w roku.

 

Dziękczynna Pielgrzymka
Dzieci Pierwszokomunijnych

 W sobotę, 16 maja dzieci pierwszokomunijne z naszej parafii wraz z rodzicami i opiekunem ks. Marcinem Mendrzakiem pielgrzymowały do sanktuarium Miłosierdzia Bożego i sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie. Po modlitwie przy relikwiach s. Faustyny i cudownym obrazie Jezu Ufam Tobie pielgrzymi przeszli na tzw. Białe Morza do sanktuarium św. Jana Pawła II gdzie o godz. 12.00  uczestniczyły w Mszy św. dziękczynnej

W drugiej części pielgrzymki był sam Kraków z jego legendą smokiem u stup Wawelu, przejściem obok budynku Wyższego Seminarium Duchownego w którym przygotowywał się do kapłaństwa Jan Paweł II oraz wszyscy nasi kapłani. Był też Rynek krakowski z kramami i akcent maryjny tzn.  Kościół Mariackim z wieża na której jest korona symbol miłości krakowian do Matki Bożej. Na naszej parafialnej wieży w Zywcu Sporyszu jest też korona dla Chrystusa króla. To nawiązanie do tamtej krakowskiej korony, gdyż ks. Dzidek, pierwszy proboszcz na Sporyszu urodził się i mieszkał w bliskiej odległości od kościoła Mariackiego i napatrzył się na tę wierze z koroną.

 

Zaproszenie
na Strażackie Zielone Świątki-2026

Ochotnicza Straż Pożarna w Żywcu-Sporyszu zaprasza mieszkańców na „Strażackie Zielone Świątki”, które odbędą się w sobotę 23 maja w Amfiteatrze Pod Grojcem. Początek wydarzenia zaplanowano na godzinę 15:00. Spotkanie będzie miało otwarty charakter, dlatego mogą w nim wziąć udział wszyscy chętnych.
Organizatorzy przygotowali program oparty na strażackiej tematyce, lokalnej tradycji i rodzinnej formule wydarzenia. Jednym z głównych punktów będą dynamiczne pokazy ratownictwa technicznego, dzięki którym uczestnicy będą mogli z bliska zobaczyć, jak w praktyce wyglądają działania prowadzone przez strażaków podczas akcji.

W programie znalazła się również wielka strażacka jajecznica, która ma być jednym z najbardziej charakterystycznych elementów spotkania. Z wydarzeniem połączono także konkurs na najlepszą jajecznicę w powiecie żywieckim, co nada imprezie dodatkowy lokalny wymiar.

Na miejscu pojawią się także regionalne potrawy przygotowane przez Koła Gospodyń Wiejskich. Dzięki temu uczestnicy będą mogli spróbować lokalnych smaków i skorzystać z oferty przygotowanej specjalnie na to popołudnie.

 

Zaproszenie
na religijne przeżywanie wigilię zesłania Ducha Św
.

W sobotę, 23 maja 2026 roku, Kościół obchodzi Wigilię Zesłania Ducha Świętego – wyjątkowy wieczór modlitewnego czuwania, który poprzedza uroczystość Pięćdziesiątnicy, czyli zesłania Ducha Świętego na Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku. Będziemy prosić o siedem Darów Ducha Świętego: mądrość, rozum, radę, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Bożą.

Wigilia Pięćdziesiątnicy to czas duchowej jedności, kiedy Kościół modli się jednym głosem: „Przyjdź, Duchu Święty!” tegorocznemu czuwaniu towarzyszyć będą słowa św. Bazylego:” Całe dobro pochodzi od Ojca przez Syna, a dociera do nas dzięki Duchowi Świętemu”

Plan na ten szczególny wieczór;

19.30 – konferencja

20.00 – uwielbienie i modlitwy wstawiennicze. 

21.00 Msza św.

Na koniec Wigilii Zesłania Ducha Świętego zapraszamy do ogniska na placu przed kościołem gdzie w radości ducha będziemy częstować się tradycyjną żywiecką jajecznicą i innym słodkościami przy dźwiękach dobrej religijnej muzyki.

Główni organizatorzy Wspólnota młodzieżowa „Jestem” i wspólnota „Damaszek” zaprosiły wszystkie wspólnoty działające przy parafiach żywieckich oraz wszystkich parafian i gości.

 

Życie każdej wspólnoty chrześcijańskiej (a także małżeńskiej, rodzinnej, zakonnej, apostolskiej) jest świeże i żywe, gdy jest w niej obecny Duch Święty.


Kapliczki maryjne w Sporyszu cz. I
Majówka w wersji sakralno-ludowej

Kapliczka – grota przy ulicy Sporyskiej

W Sporyszu przy ulicy Sporyskiej nr 183 na posesji należącej do Sylwestra i Genowefy Mrowców znajduje się kapliczka – grota. Podstawę obiektu stanowi baza wykonana z betonu, na której została wybudowana kapliczka na wzór groty Matki Bożej z Lourdes. Do budowy groty użyto kamienia rzecznego, który fundatorzy gromadzili prawie przez cały kwartał. Kamień ten pochodzi w większości z Lipowej z przepływającego tam potoku Leśnianka. Krewna fundatorów, pani Jadwiga Kuśnierz mieszka w Lipowej nad potokiem Leśnianka, ona to przez całe lato gromadziła kamienie rzeczne na swojej działce. Stamtąd przewożono je do Sporysza w niewielkich ilościach w samochodzie osobowym. Cała ta akcja wydobywania kamienia rzecznego i następnie przewożenia go w warunkach prawie konspiracyjnych wynikała z zakazu eksploatacji kamienia rzecznego z rzek i potoków.

Budowniczym kapliczki był miejscowy mistrz murarski Czesław Mrowiec, fundatorami zaś małżeństwo Genowefa i Sylwester Mrowiec. Inicjatywa budowy groty wyszła jednak od Genowefy Mro62 wiec, która przyrzekła Bogu, że gdy jej mąż Sylwester wyzdrowieje (był wówczas po kilku operacjach i stan jego zdrowia był bardzo krytyczny) ufunduje kapliczkę. Sylwester Mrowiec przeżył powstała więc kapliczka jako wotum dziękczynne za cudowne uzdrowienie.

Cały obiekt otoczony jest żywopłotem. W górnej części kapliczki znajduje się grota, w której umieszczona jest figura, wykonana z odpornego na działanie atmosferyczne tworzywa, przedstawiająca Matkę Bożą Niepokalanie Poczętą. Postać Maryi przedstawiona jest frontalnie. Stoi Ona na kuli ziemskiej oplecionej przez węża trzymającego w pysku jabłko, którego depce bosą stopą. Ręce uniesione ma w geście łaski. Odziana jest w długą białą, przepasaną suknię oraz niebieski płaszcz zarzucony na ramiona. Głowę ma nakrytą opadającym na plecy białym welonem.
Pod postacią Matki Bożej znajduje się metalowa tabliczka, na której widnieje napis:

Na chwałę Bogu i uwielbienie Matki Bożej ufundowali

Genowefa i Sylwester Mrowiec w 1993

Kapliczkę wykonał Czesław Mrowiec

 

Zapraszamy na nabożeństwa majowe

kościół parafialny Chrystusa Króla

godz. 17.30

 

Pieśni maryjne zajmują szczególne miejsce w polskiej tradycji religijnej i ludowej. Towarzyszą wiernym podczas nabożeństw, pielgrzymek oraz domowych modlitw, budując atmosferę skupienia i zaufania. W tekstach tych utworów Maryja ukazywana jest jako Matka, Opiekunka i Orędowniczka, do której zwracano się w chwilach radości, ale także w czasach trudnych i niepewnych.

W historii Kościoła pieśni maryjnych używano zarówno w liturgii, jak i w pobożności ludowej. Śpiewane były przy kapliczkach, podczas majówek czy procesji, a ich proste, melodyjne formy sprzyjały wspólnemu wykonaniu. Dzięki temu pieśniami maryjnymi modlili się zarówno duchowni, jak i zwykli wierni, przekazując je z pokolenia na pokolenie.

W tekstach pieśni maryjnych często pojawiają się motywy macierzyństwa, czułości oraz nadziei. Maryja przedstawiana jest jako Ta, która rozumie ludzkie troski i prowadzi do Chrystusa. Z tego powodu do pieśni maryjnych chętnie wraca się w maju oraz podczas świąt poświęconych Matce Bożej. Dziś pieśni maryjne nadal pozostają żywą częścią kultury religijnej. Wykonywane są zarówno w tradycyjnej formie, jak i w nowych aranżacjach chóralnych czy instrumentalnych, zachowując swoje duchowe przesłanie i ponadczasowy charakter.

Oto lista niektórych pieśni:

  1. Apel Jasnogórski to forma nabożeństwa do Maryi Królowej Polski, z prośbą o wstawiennictwo za prześladowanym Kościołem nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Pierwszy Apel Jasnogórski miał miejsce 8 grudnia 1953 roku,
  2. Była cicha i piękna jak wiosna Pieśń maryjna pojawiła się w 1986 roku autorstwa Zofii Jasnoty, która dzięki swoim licznym dziełom pozostanie na zawsze nieśmiertelna w polskiej muzyce sakralnej.
  3. Czarna Madonna. Autorką tej pięknej pieśni maryjnej jest Alicja Gołaszewska, kompozytorka, organistka i dyrygentka. Pieśń powstała w 1971 roku i zaliczana jest do współczesnych pieśni religijnych. Pieśń śpiewana jest najczęściej podczas pielgrzymek na Jasną Górę w Częstochowie. To właśnie tą pieśń upodobał sobie najbardziej kardynał Stefan Wyszyński.
  4. Chwalcie łąki umajone. To przepiękna pieśń maryjna której autorem jest jezuita Karol Antoniewicz. Pieśń powstała w latach 40 XIX wieku. Składa się ona z czterech zwrotek. Usłyszeć tę pieśń możemy w maju. Jak wiele innych pieśni maryjnych tak i ta zaliczana jest do grona pieśni pochwalnych.
  5. Królowej Anielskiej śpiewajmy To pieśń maryjna śpiewana bardzo często podczas tak zwanych majówek, które w miesiącu maju odbywają się przy przydrożnych kapliczkach i w kościołach. To jedna z najbardziej popularnych pieśni maryjnych w Polsce.
  6. My chcemy Boga. Pieśń religijna powstała specjalnie dla stowarzyszeń chrześcijańskich w Królestwie Polskim. Najprawdopodobniej autorem tej wzniosłej pieśni jest jezuita Gustaw Fihauser-Mieczowski. Pieśń jest niejako modlitwą do Najświętszej Maryi Panny o zbliżenie naszego narodu do Boga. Autor muzyki do tej pieśni jest nieznany.
  7. Z dawna Polski Tyś Królową Pieśń religijna jest jednocześnie prośbą o wstawiennictwo dla narodu Polskiego. Autor zarówno słów jaki i melodii jest nieznany. Została napisana w drugiej połowie XIX wieku. Pieśń ta dużą sławę zyskała w Legionach Piłsudskiego. W pieśni tej jasno jest podkreślone, że to Maryja jest Królową Polski.

8.Zapada zmrok, Panience na dobranoc Pieśń maryjna znana jest również pod tytułem Zapada zmrok. Pieśń napisana w drugiej połowie XX wieku. Autorką pieśni Panience na dobranoc oraz kompozytorką melodii jest siostra Magdalena, Nazaretanka. Najczęściej śpiewana jest podczas pielgrzymek do sanktuariów Maryjnych.

 

Oto tylko mała cząstka pięknych pieśni religijnych śpiewanych na część i chwałę Bogu przez uwielbienie Maryi.


Opowiadania dla ducha

Legenda o piekle i niebie

„Gdzie jest piekło, a gdzie jest niebo?” – zapytał młodzieniec starego sędziwego mnicha. Doświadczony zakonnik pogładził długą siwą brodę i zaczął opowiadać: Wyobraź sobie, mój drogi, ogromy pałac w którym znajduje się tłum ludzi różnego wieku i stanu. Wszyscy wyglądają na śmiertelnie zagłodzonych, z podkrążonymi oczami, z zapadniętymi policzkami chociaż każdy z nich trzyma w rękach łyżki tak długie jak oni sami, a wokoło stoją ogromne kotły ze smakowitą i gorącą zupą. Jednak nikomu nie udaje się zaspokoić głodu, chociaż bardzo tego pragną. Pokarm można dostarczyć do ust tylko przy pomocy tych długich i ciężkich łyżek, co okazuje się w praktyce niemożliwe z powodu ich długości i ciężaru. Wielu z nich kłóci się między sobą. Z niespotykaną nienawiścią i piekielnymi krzykami okładają się wzajemnie łyżkami. To jest piekło – stwierdził mnich.
Natomiast, abyś zrozumiał, jak jest w niebie, wyobraź sobie taki sam wspaniały pałac w którym jest też tłum ludzi, ale pełnych szczęścia. Tutaj również stoją kotły ze smakowitą zupą i każda z osób trzyma taką samą gigantyczną łyżkę jak te, które znajdowały się w piekle. Ludzie siedzą naprzeciw siebie parami. Jeden nabiera zupę i karmi swojego bliźniego. Jeśli łyżka jest dla niego zbyt ciężka, pomagają mu dwie inne osoby tak, aby mógł spokojnie zjeść tyle, ile potrzebuje. Skoro tylko jedna osoba zaspokoi głód, karmią następną. To jest niebo – powiedział uśmiechając się zagadkowo mnich.

Autor nieznany

Niebo

Pewna ośmioletnia dziewczynka tak opisała swoją rodzinę w krótkim wypracowaniu szkolnym: „W moim domu są dwa pokoje, dwa łóżeczka, jedno małe okienko i biały kot. W moim domu jemy tylko wieczorem, kiedy tato wraca do domu z torebką pełną chleba i suszonej ryby. W moim domu wszyscy jesteśmy biedni, ale tato ma niebieskie oczy, mama ma niebieskie oczy, brat ma niebieskie oczy i nawet kot ma niebieskie oczy. Kiedy wszyscy siedzimy przy stole, wydaje się, że w naszym domu jest niebo”. Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli ktoś posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną.

Bruno Ferrero