
Refleksja nad Słowem (Mt 13, 24-43)
DWÓCH SIEWCÓW
Pan Bóg wie i my też wiemy, że każde ludzkie serce jest obsiewane przez dwóch siewców i że stale pada na nie ziarno dobrej kąkol, czyli chwast. Kiełkują też razem. Bóg pozwala im rosnąć obok siebie, aż do żniwa. Jest cierpliwy. Chce też przez to powiedzieć, że człowiek, który dzisiaj wydaje się być kąkolem, jutro może być pszenicą. Dlatego czeka. Nie niszczy człowieka, który zdaje się być samym kąkolem. Owoce tego czekania bywają zdumiewające. Ludzie się nawracają. Tak było z Marią Magdaleną. Tak było ze świętym Pawłem. Ludzie ci w pewnym okresie życia byli niewątpliwie kąkolem. Mojżesz takie jak Magdalena kazał kamienować. A Chrystus powiedział: Ja poczekam.
Bardzo często dobro, jakie czynimy, jest wynikiem naszego nawrócenia. Taka jest bowiem tajemnica życia chrześcijańskiego. Dlatego Bóg zawsze daje nam szansę, nawet wtedy, kiedy to dobre ziarno jest tak małe, iż prawie niewidoczne i długo nie wschodzi. Poza tym, Bóg chce, by to co wyrosło złe w naszych sercach zostało przez nas samych spalone. Pomyślmy o tym.
Chrystus w dzisiejszym czytaniu poucza nas jeszcze, byśmy byli dla ludzi dobrzy i patrzyli na nich pod kątem tego, co im się udało i co może im się dobrego udać.
ZADANIE NA TYDZIEŃ
- Do przemyślenia:
Kto obsiewa moją myśl i moje serce?
Jakim ziarnem zasiewam codziennie rolę serc ludzkich, i jakie zbieram plony?
- Do wykonania:
Będę cierpliwy w oczekiwaniu na plon moich poczynań. Chrystus czeka, ja też poczekam.
Słowo duszpasterskie
W lipcowe dni, które dla tak wielu są czasem wakacji i urlopów, przeżywamy w Polsce, już po raz XXVIII Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa. Tym razem ten obchód przypada w dniach 19 – 26 lipca 2026. Jest to rozszerzone wspomnienie Patrona Kierowców i Podróżnych – św. Krzysztofa. Jest to czas, w którym pochylamy się z troską nad sprawami kierujących pojazdami i wszystkich, którzy poruszają się po drogach. Oprócz zasiadających za kierownicą samochodów osobowych czy ciężarowych, coraz większą grupę stanowią tzw. niechronieni użytkownicy, to znaczy motocykliści, rowerzyści i korzystających z urządzeń transportu osobistego, m.in. hulajnóg. Ogromne zagęszczenie ruchu na wielu drogach i różnorodność pojazdów staje się dla wszystkich wyzwaniem, a także jest przedmiotem duszpasterskiej troski Kościoła. Chodzi bowiem o bezpieczeństwo, zdrowie i życie poruszających się po drogach, od najmłodszych po seniorów. Wraz z wysiłkiem, troską oraz zaangażowaniem tak wielu instytucji i grup oraz osób indywidualnych na polu bezpieczeństwa ruchu drogowego, potrzebne jest także spojrzenie przez pryzmat wiary i chrześcijańskiego świadectwa, bowiem tylko wspólny wysiłek może przynosić oczekiwane owoce. Znak błogosławieństwa kierowców i poświęcenia pojazdów ma nas mobilizować do mądrego korzystania z naszych pojazdów oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa drogowego oraz przypominać o naszej odpowiedzialności przed Bogiem. Musimy czynić wszystko, by brakiem rozsądku czy lekkomyślnością nie stać się przyczyną wypadku czy tragedii. Jako wierzący, powinniśmy dawać świadectwo, zgodnie z powiedzeniem: „jestem chrześcijaninem także za kółkiem”, tworząc wokół atmosferę życzliwości i kultury na drodze.”
Proboszcz
TEMAT TYGODNIA
XXVII Ogólnopolski Tydzień św. Krzysztofa
– Uczniowie -misjonarze światłem świata na drogach
19-26 lipca 2026 r.
Tydzień ten został zainicjowany przez MIVA Polska – środki transportu dla misjonarzy, działającej od 2000 roku przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. Obchodzi się go z okazji wspomnienia św. Krzysztofa – patrona kierowców i podróżujących przypadającego na 25 lipca. Tegoroczne hasło „Uczniowie-misjonarze światłem świata na drogach” nawiązuje do programu duszpasterskiego Kościoła w Polsce na rok 2025/2026, które brzmi „Uczniowie-Misjonarze”. Ważnym punktem Ogólnopolskiego Tygodnia św. Krzysztofa jest błogosławieństwo kierowców oraz ich pojazdów wraz z modlitwą o odpowiedzialne i roztropne poruszanie się po drogach w niedziele 26 lipca.
Stowarzyszenie MIVA Polska zaprasza kierowców, aby włączyli się w „Akcję św. Krzysztof” i za każdy bezpiecznie przejechany kilometr przeznaczyli 1 grosz na środki transportu dla misjonarzy.
Podsumowanie MIVA Polska za 2025 rok
Rok 2025 był dla MIVA Polska wyjątkowy – jubileusz 25-lecia. W ciągu 25 lat zrealizowano 1525 projektów misyjnych, przekazując blisko 1000 samochodów, w tym 25 ambulansów, 40 busów i minibusów, 400 motocykli, ponad 3500 rowerów oraz ponad 2300 wózków inwalidzkich. Zakupiono także łodzie motorowe, silniki do łodzi, skutery śnieżne i wiele innych pojazdów. Łączna wartość wsparcia wyniosła prawie 60 mln zł. A samym 2025 roku MIVA Polska zrealizowała 130 projektów w 34 krajach świata, zostało zakupionych 1112 pojazdów.( 61 samochodów osobowych i terenowych, 7 minibusów, autobus 29-osobowy do szkoły integracyjnej w DR Konga, 2 ambulanse, 23 motocykle, 110 rowerów dla katechistów i 157 rowerów dla uczniów oraz nauczycieli. 2 łodzie z silnikiem, 749 wózków inwalidzkich tzw. „Promienie Miłosierdzia”. Łączna suma przekazana: 1.731.237 Euro.
Każdy z tych pojazdów jest owocem Akcji św. Krzysztof – 1 grosz za 1 km bezpiecznej jazdy. Jest darem wdzięcznych polskich kierowców, przyjaciół MIVA Polska i wszystkich ludzi o otwartym i wrażliwym sercu. To znak żywotności ducha misyjnego w Polsce.
MIVA Polska ma też swój dorobek na polu zaangażowania Kościoła w Polsce w poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach.
Przykazania dla kierowców
1.Nie będziesz egoistą na drodze.
2.Nie będziesz ostry w słowach, czynach i gestach wobec innych ludzi.
3.Pamiętaj o modlitwie i uczczeniu Św. Krzysztofa, kiedy wyruszasz w drogę – umiej też podziękować.
4.Szanuj pieszych.
5.Nie zabijaj – bądź trzeźwy.
6.Zapnij pasy będziesz bezpieczny.
7.Nie bądź brawurowy w prędkości.
8.Nie narażaj siebie i innych na niebezpieczeństwo.
9.Pomagaj potrzebującym na drodze.
10.Przestrzegaj przepisy drogowe, szanuj pracę naszej Policji.
Boże pobłogosław naszej podróży. Spraw abym jechał bezpiecznie i szczęśliwie dotarł do celu. Boże prowadź! Święty Krzysztofie, módl się za nami!
WYDARZENIA TYGODNIA W KOŚCIELE POWSZECHNYM
Ekskomunika z racji schizmy dotknęła wszystkich kapłanów i świeckich z Bractwa św. Piusa X
Po wyświęceniu czterech biskupów z Bractwa św. Piusa X bez zgody Ojca Świętego. Faktyczna schizma i związana z nią ekskomunika dotknęła wszystkich kapłanów należących do tego bractwa oraz osoby świeckie związane z nim formalnie.
Diecezja bielsko-żywiecka opublikowała komunikat dotyczący statusu kanonicznego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X (FSSPX) oraz duszpasterstwa wiernych przywiązanych do łacińskiej tradycji Kościoła. Zgodnie z dekretem Dykasterii Nauki Wiary z 2 lipca 2026 r. zarówno biskupi udzielający konsekracji, jak i nowo wyświęceni biskupi zaciągnęli karę ekskomuniki. Obejmuje ona także duchownych należących do Bractwa św. Piusa X.W odniesieniu do wiernych świeckich, ekskomunikowane są te osoby, które formalnie przystąpiły do Bractwa. Wyraża się to przede wszystkim poprzez wyłączne uczestnictwo w nabożeństwach liturgicznych Bractwa przy jednoczesnym unikaniu udziału w życiu Kościoła Rzymskokatolickiego. Duchowni Bractwa sprawują Eucharystię w sposób niegodziwy, natomiast udzielane przez nich sakramenty pokuty i pojednania oraz małżeństwa są nieważne. Osoby pragnące powrócić do pełnej jedności z Kościołem mogą skorzystać z procedury pojednania opracowanej przez Dykasterię Nauki Wiary. W trosce o wiernych przywiązanych do dawnej liturgii rzymskiej kuria podkreśla, że w pełnej jedności z biskupem diecezjalnym działa Duszpasterstwo Wiernych Związanych z Łacińską Tradycją Kościoła. Za jego funkcjonowanie odpowiada delegat biskupa ds. tradycji łacińskiej ks. dr Grzegorz Klaja.
Betlejem: Powstanie polska kaplica w Sanktuarium na Polu Pasterzy
Sanktuarium Gloria in excelsis Deo
14 lipca 2026 na zakończenie Mszy świętej sprawowanej przez kard. Grzegorza Rysia poświęcony został kamień węgielny pod budowę polskiej kaplicy w Sanktuarium w Beit Sahour.
Projekt kaplicy polskiej wykonała i prace nadzoruje p. Joanna Szymańska z Grodzska mazowieckiego znana w naszej parafii ( Chrystusa króla w Żywcu Sporyszu) jako projektantka ołtarzy i figury Chrystusa, witraży).
Będzie to kaplica św. Józefa , która będzie miejscem modlitwy i gościnności dla lokalnej społeczności i dla pielgrzymów. Nowa kaplica wpisuje się w projekt kaplic narodowych Sanktuarium na Polu Pasterzy. Realizacja projektu możliwa jest dzięki hojności Archidiecezji Krakowskiej oraz staraniom ojców franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej w Krakowie. Projekt jest dziełem architektów z Palestyńskiego Centrum Ochrony Dziedzictwa Kulturowego, przy współpracy Biura Technicznego Kustodii Ziemi Świętej. Wystrój wnętrza kaplicy zaprojektowała Joanna Szymańska.
Arabska miejscowość Beit Sahour, położona nieopodal Betlejem, wznosi się w miejscu pola Booza, o którym wspomina Księga Rut. Według tradycji to właśnie tam aniołowie ogłosili pasterzom radosną nowinę o narodzeniu Jezusa. Świątynia, która upamiętnia to wydarzenie, została zbudowana przez franciszkanów w 1953 r. w pobliżu ruin starożytnego klasztoru. Kościół ma kształt namiotu pasterzy-koczowników, zwieńczonego małą kopułą w kształcie gwiazdy, a kaplice ozdobione są freskami, przedstawiającymi historię o objawieniu się aniołów pasterzom, zaczerpnięta z Ewangelii wg św. Łukasza. Pod kościołem znajduje się duża jaskinia, którą tradycja, poparta wykopaliskami przeprowadzonymi w latach 50. XX wieku, utożsamia z grotą, z której korzystali pasterze w czasach Jezusa.
WYDARZENIA TYGODNIA W KOSCIELE PARAFIALNYM
Ewangelizacja w Beskidach
(25 lipca) – Potrójna
Potrójna (892 m n.p.m.) to niewysoki, ale za to niezwykle widokowy szczyt w Beskidzie Małym. Możemy tu dojść m.in. z Rzyk i Targanic koło Andrychowa. Na szczycie czekają na nas rozległe łąki: idealne latem na piknik, a zimą na sanki, małe zaciszne schronisko „Chatka na Potrójnej”, a przede wszystkim przepiękna panorama na 4 strony świata! Kulminacyjnym momentem wyprawy będzie Eucharystia sprawowana o godz. 12.00 na szczycie.
Za organizacje wydarzenia na Potrójnej jest odpowiedzialny Domowy Kościół z Żywca przy współudziale Diakonią Ewangelizacyjną Wspólnoty Talitha Kum. Koordynatorami przedsięwzięcia są o. Bogdan Kocańda OFMConv oraz Bernadetta i Stefan Targoszowie.
Parafia Chrystusa Króla w Żywcu
dla Domu Dziecka w Limuru ( Kenia)
Samochód potrzebny do Domu Dziecka w Limuru
Drodzy Przyjaciele Misji! Zgromadzenie Sióstr Benedyktynek do którego należymy, pojęło prace misyjną w Limuru w Kenii. Jest to miejscowość położona we wschodniej części Kenii w hrabstwie Kaimbu, ok. 40 km od stolicy kraju – Nairobi. Ojcowie Franciszkanie zaprosili nas do współpracy w opiece nad dziewczynkami z Domu Dziecka św. Antoniego, w którym docelowo będzie przebywać ok. 100 dzieci. Obecnie sprawujemy opiekę nad 50 dziećmi w różnym wieku. Nasze podopieczne pochodzą z różnych regionów Kenii, w większości z rodzin niewydolnych wychowawczo, są również takie, które zostały porzucone przez najbliższych. Zadaniem naszej placówki jest zapewnienie im bezpieczeństwa, wyżywienia, edukacji, opieki medycznej, stworzenie rodzinnej atmosfery by mogły rozwijać swoje talenty i pasje, którymi je Bóg obdarzył. Naszym obowiązkiem jest również podtrzymywanie kontaktów dziecka z rodziną lub opiekunami oraz przeprowadzanie regularnych wywiadów środowiskowych w rodzinach tych dzieci, które również otoczone są opieką materialną i duchową. Młodsze dziewczynki do ukończenia szkoły podstawowej mieszkają w Domu Dziecka, natomiast starsze uczą się w różnych szkołach średnich i wyższych poza Limuru. Wszelkie wyjazdy odbywamy obecnie środkami komunikacji publicznej, w razie konieczności również wynajmujemy kierowcę z samochodem, co jest bardzo kosztowne. Wiele dzieci boryka się z problemami zdrowotnymi, własny samochód służyłby nam do transportu dzieci do szpitala, przychodni a także do placówek edukacyjnych oraz do zaopatrzenia Domu Dziecka w leki, żywność czy środki chemiczne dla tak dużej grupy osób. Ponadto pragniemy włączyć się intensywnie w działalność duszpasterską w miejscowościach rozsianych wokół Limuru. Prosimy o pomoc w zakupie środka transportu na potrzeby naszej placówki misyjnej, w sposób szczególny – do posługi na rzecz naszych wychowanków oraz miejscowej ludności.
s. Estera Strus OSB, Kenia
Zbiórka w czasie poświęcenia samochodów w dniu 25 i 26 lipca
będzie przeznaczona na zakup samochodu dla Domu Dziecka w Limuru w Kenii
prowadzonego przez siostry Benedyktynki Misjonarki z Polski.
PATRON TYGODNIA – Święty na dziś
Bł. Czesław – 20 lipca
Należał do znamienitej śląskiej rodziny Odrowążów. Był w pierwszym pokoleniu polskich dominikanów. Habit zakonny przyjął od świętego Dominika, którego spotkał i podziwiał w Rzymie. Zasłynął z cudownej obrony Wrocławia przed najazdem tatarskim. Urodził się około roku 1180 w Kamieniu Śląskim, niedaleko Opola.
Razem ze św. Jackiem założyli klasztor św. Klemensa w Pradze, a następnie we Wrocławiu. Czesław był przeorem klasztoru wrocławskiego do 1233 roku, kiedy został wybrany na urząd prowincjała. Po złożeniu urzędu prowincjała, wrócił do Wrocławia i do śmierci był przeorem wrocławskiej wspólnoty dominikanów.
Kiedy Tatarzy najechali Polskę i podeszli aż do Wrocławia, oblegając miasto. W dużej części je zniszczyli i spalili, ale ostatecznie go nie zdobyli. Ludność przypisywała uratowanie miasta wstawiennictwu i modlitwom Czesława, który modlił się o ocalenie miasta i był duszą obrony, wychodząc na wały i zachęcając do oporu. Czesław zmarł 15 lipca 1242 roku. Natychmiast został otoczony czcią. Jego wstawiennictwu przypisywano wiele cudów. Kult zatwierdził papież Klemens XI w 1713 roku. W ikonografii błogosławiony Czesław przedstawiany jest z kulą ognistą lub słupem ognia. Atrybutami są m.in. krzyż misyjny, kielich, monstrancja i różaniec.
Św. Wawrzyniec z Brindisi – 21 lipca
Był człowiekiem niezwykle utalentowanym. Miał łatwość do języków i był urodzonym kaznodzieją. Dzięki temu mógł apostołować w całej Europie. Był człowiekiem modlitwy i lektury Pisma świętego. Urodził się 22 lipca 1559 roku w Brindisi, w południowych Włoszech. Po śmierci rodziców jako piętnastoletni chłopak udał się do Wenecji, do swego stryja, który był znanym kapłanem i prowadził prywatną szkołę. W roku 1575 Juliusz wstąpił do kapucynów i przyjął imię zakonne Wawrzyniec. Wawrzyniec pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji w zakonie. Gdy wybuchła na Węgrzech wojna z Turkami. Święty Wawrzyniec, z krzyżem w ręku, poprowadził wojska do zwycięstwa w bitwie pod Szekesfehervar. Wysłany do Czech w kazaniach, w prywatnych rozmowach i publicznych dyskusjach bronił wiary katolickiej przeciwko husytom i innym odłamom protestanckim. Św. Wawrzyniec uczył miłości do Pisma świętego. Czytał je w oryginale, fragmenty znał na pamięć, zachęcał do korzystania z niego
Św. Maria Magdalena (święto) – 22 lipca
Maria pochodząca z Magdali, miejscowości nad Jeziorem Galilejskim, przyłączy się do podążających za Jezusem, gdy Ten wyrzuci z niej aż siedem złych duchów. Będzie wędrowała i troszczyła się, jak inne kobiety, o tych, którzy podążali za Nauczycielem.
Maria Magdalena była obecna przy ukrzyżowaniu i śmierci Jezusa, a także kiedy zdejmowano Go z krzyża i grzebano. Była świadkiem śmierci Chrystusa, ale będzie też pierwszą, która zmierzy się z tajemnicą Zmartwychwstania. Była w pustym grobie Jezusa i o tym powiedziała Apostołom. Maria Magdalena otrzyma miano Apostola Apostolorum, czyli Apostołki Apostołów. Wedle tradycji należącej do Kościoła Wschodniego, po Pięćdziesiątnicy Maria Magdalena miała wyjechać w kierunku Rzymu, by tam głosić Ewangelię. Stanęła przed cesarzem Tyberiuszem by powiedzieć mu o Zmartwychwstaniu Pańskim i niesprawiedliwym procesie. Podróżowała też do Egiptu, Fenicji, Syrii a może i z Maryją do Efezu. W Kościele Zachodnim pojawiał się przekaz o jej obecności na południu Francji. Legenda opowiada jak Żydzi umieścili ją wraz z innymi w łodzi bez wioseł licząc, że zginie pochłonięta przez fale Morza Śródziemnego. Jak się okazało dotarła do okolic dzisiejszej Marsylii i tam miała przez wiele lat, jako pustelnica, mieszkać w jaskini. Jej, sanktuarium istnieje w La Saint Baume. Maria Magdalena jest opiekunką zakonów żeńskich. Patronką dzieci mających problemy z chodzeniem oraz fryzjerów, osób kuszonych, kobiet, ogrodników, studentów i więźniów. W przedstawieniach ikonograficznych pojawia się w długiej szacie z nakrytą głową; w bogatym książęcym wschodnim stroju lub jako pokutnica. Jej ciało osłaniają długie włosy. Atrybuty, które jej towarzyszą to: dyscyplina, instrumenty muzyczne, krucyfiks, księga oznaczająca misyjną działalność; naczynie z olejkiem, włosiennica i zwierciadło.
Św. Brygida Szwedzka – 23 lipca
Brygidzie Szwedzka, jedna z największych mistyczek w historii, a jednocześnie osoba, która aktywnie uczestniczyła w tym, co można nazwać „codziennością” Kościoła jej czasów.
Urodziła się w 1303 roku na zamku Finstad niedaleko Uppsali. Jej rodzina, spokrewniona z królewską, była bardzo religijna, a Brygida już jako dziecko doświadczała objawień – Maryi i Chrystusa na Krzyżu. Szczególnym darem jaki pozostawiła nam Brygida z tego czasu (a małżeństwo z Ulfem trwało 28 lat i przyniosło ośmioro dzieci) jest „duchowość małżeńska”. To doświadczenie życia rodzinnego, w którym miłość małżeńska łączyła się z głęboką modlitwą, studium Pisma Świętego, umartwieniami i dziełami miłosierdzia. Dbałość Brygidy o dom, właściwe wychowanie potomstwa (jedna z jej córek – Katarzyna także zostanie kanonizowana). Na lepsze zmieniała nie tylko męża, ale z funduszy królewskich oraz posiadanego majątku wspierała kościoły i klasztory. Kiedy Brygida owdowiała w pełni mogła poświęcić swe życie Bogu. Modlitwa, pokuty i umartwienia nie odsunęły jej od świata. Pisała, napominała tych, którzy wpływali na jego losy: papieży, królów, zakonników.
W ikonografii św. Brygida Szwedzka jest przedstawiana w ciemnowiśniowym habicie. Na głowie ma czerwony welon z koroną z białego płótna z pięcioma czerwonymi znakami – symbolizującymi pięć ran Jezusa. Jej atrybuty to: heraldyczny lew, korona, księga, którą pisze, ptasie pióro, pielgrzymi kapelusz, serce i krzyż.
Św. Kinga – 24 lipca
Jako dziecko została przyrzeczona polskiemu księciu i wychowywała się razem z nim na polskich dworach. Żyła w dziewiczym małżeństwie. Marzyła o życiu zakonnym i spełniła swoje pragnienie, kiedy jej mąż zmarł. Jej posag przyczynił się do odbudowy polskich ziem po najazdach Tatarów. Była wielką dobrodziejką Kościoła. Sprowadziła do Polski górników solnych i pomogła wykorzystać to bogactwo natury.
Kinga, inaczej zwana też Kunegundą, urodziła się w 1234 roku. Była trzecią córką Beli IV, króla węgierskiego i Marii, córki cesarza bizantyjskiego Teodora I Laskarisa. Miała siedmioro rodzeństwa. Jej siostra Małgorzata została kanonizowana. Druga siostra, Jolenta, jest beatyfikowana. Jej ciotka, Elżbieta, jest świętą, a szwagierka, Salomea błogosławioną. Kinga bardzo mocno zaangażowała się w przeprowadzenie procesu kanonizacji św. Stanisława i sfinansowała koszty poselstwa do Rzymu. Po śmierci męża Bolesława Wstydliwego nie chcąc objąć władzy po mężu, postanowiła resztę życia spędzić w klasztorze. Wstąpiła do klasztoru klarysek w Starym Sączu.. Zmarła w klasztorze starosądeckim 24 lipca 1292 roku. Tam też została pochowana.
Kinga w czystości i dziewictwie doświadczała swojej niezwykłej wolności.
W ikonografii św. Kinga ukazywana jest w stroju klaryski lub księżnej, z makietą starosądeckiego klasztoru, czasem z bryłą soli i pierścieniem.
Św. Jakub (święto) – 25 lipca
Był rybakiem z Betsaidy. Razem ze swoim bratem Janem i Szymonem Piotrem należał do ścisłego grona Apostołów. Był pierwszym z grona Apostołów, który oddał życie za Chrystusa. Imię Jakub pochodzi z hebrajskiego źródłosłowu „skeb”, które znaczy „chronić” Był człowiekiem odważnym i zdecydowanym. Jakub był człowiekiem porywczym, prawdziwym ‘synem gromu’. Jakub towarzyszył Jezusowi w uprzywilejowanych momentach Jego misji .
Jedna z tradycji mówi o tym, że Jakub po Zesłaniu Ducha Świętego udał się do Hiszpanii, aby tam głosić Ewangelię. Inna tradycja mówi o tym, że do Santiago de Compostela sprowadzono w IX wieku ciało, relikwie Świętego. Sanktuarium w Santiago stało się jednym z najbardziej popularnych w Europie i na świecie. Stało się także celem licznych pielgrzymek. Św. Jakub jest patronem zakonów rycerskich walczących z Islamem, hospicjów i szpitali, pielgrzymów i sierot. W ikonografii przedstawiany jest jako mężczyzna o silnej budowie ciała lub jako pielgrzym. Jego atrybuty to: bukłak, kij pielgrzyma, zwój i miecz.
OPOWIADANIA DLA DUCHA
Legenda o św. Krzysztofie
Krzysztof był z pochodzenia Chananejczykiem olbrzymiego wzrostu i groźnej twarzy, a na długość liczył sobie 12 łokci. W niektórych jego żywotach czytamy, że służąc u pewnego króla chananejskiego powziął myśl, aby poszukać sobie największego pana, jaki jest na świecie i do niego na stałe zaciągnąć się na służbę. Udał się zatem do jednego wielkiego króla, o którym wieść głosiła, że nie ma nadeń większego pana na świecie, a król obejrzawszy go przyjął go chętnie i zatrzymał na swoim dworze. Pewnego dnia jednak jakiś rybałt śpiewał przed królem pieśń, w której często wspominał o diable, a król, który wyznawał wiarę Chrystusową, ilekroć usłyszał imię diabła, żegnał się znakiem krzyża. Krzysztof widząc to dziwił się bardzo, dlaczego król tak czyni i co ten znak krzyża może znaczyć. Gdy zapytał o to króla, ten nie chciał mu tego wyjawić, ale wtedy Krzysztof rzekł: Jeśli mi tego nie powiesz, nie zostanę dłużej u ciebie. Król przymuszony w ten sposób odpowiedział wreszcie: Ilekroć słyszę, że ktoś wspomina diabła, ubezpieczam się tym znakiem w obawie, aby mnie nie zagarnął pod swą władzę i nie szkodził mi. Na to Krzysztof: Jeśli boisz się, aby ci diabeł nie zaszkodził, wynika stąd, że jest on większy i potężniejszy od ciebie, skoro tak bardzo obawiasz się go. Zawiodłem się zatem uważając, że znalazłem największego i najpotężniejszego pana na świecie. Ale bywaj zdrów, bo idę szukać owego diabła, aby wziąć go sobie za pana i zostać jego sługą. Odszedł tedy od tego króla i poszedł szukać diabła. A gdy wędrował przez jedną pustynię, zobaczył wielki orszak rycerzy z których jeden, dziki i groźny, zbliżył się doń i zapytał, dokąd idzie. Idę na poszukiwanie pana diabła – odparł Krzysztof – aby wziąć go sobie za pana. A on na to: Jam jest tym, którego szukasz. Ucieszył się Krzysztof, zobowiązał się do stałej służby u niego i uznał go swoim panem. Gdy jednak wędrowali razem, spotkali przy ruchliwej drodze znak krzyża, a diabeł na jego widok uciekł przestraszony, zeszedł z drogi, poprowadził Krzysztofa przez bezludne wertepy i za jakiś czas dopiero wrócił na drogę. Krzysztof widząc to ze zdziwieniem zapytał go, dlaczego w takim pomieszaniu opuścił równy gościniec i tyle nakładając drogi poszedł przez bezludne wertepy. On jednak nie chciał mu tego żadną miarą wyjawić i dopiero gdy Krzysztof rzekł: Jeśli mi tego nie wyjawisz, zaraz odejdę od ciebie – diabeł przymuszony powiedział mu: Pewien człowiek, zwany Chrystusem, był przybity do krzyża, a ja ilekroć zobaczę Jego znak, trwożę się wielce i uciekam. Na to Krzysztof: A zatem ów Chrystus jest większy i potężniejszy od ciebie, skoro tak bardzo obawiasz się Jego znaku? Na darmo tedy trudziłem się i nie znalazłem jeszcze największego pana na świecie. Ale teraz bądź zdrów, bo myślę cię opuścić, a szukać tego Chrystusa. Po długim szukaniu kogoś takiego, kto by mógł mu powiedzieć o Chrystusie, trafił wreszcie do pewnego pustelnika, który opowiedział mu o Chrystusie i starannie wyuczył go prawd wiary. Rzekł tedy ów pustelnik do Krzysztofa: Ten król, któremu pragniesz służyć, wymaga służby polegającej na tym, że będziesz musiał często pościć. Ale Krzysztof odparł na to: Niech innej służby żąda ode mnie, bo tego w żaden sposób nie potrafię. Będziesz też musiał – ciągnął dalej pustelnik – wiele się modlić! A Krzysztof na to: Nie wiem, co to jest, i takiej służby nie potrafię pełnić! A czy znasz – zapytał pustelnik – taką rzekę, przez którą przeprawa jest niebezpieczna i w której wielu podróżnych ginie? Znam – odrzekł Krzysztof. A on na to: Skoro jesteś taki wielki i mocny, to jeśli osiedlisz się nad tą rzeką i będziesz wszystkich przeprawiał, będzie to na pewno miłe królowi Chrystusowi, któremu chcesz służyć, i ufam, że tam ci się objawi. No tak – rzekł Krzysztof – taką służbę mogę pełnić i przyrzekam, że w ten sposób będę Mu służył. Udał się zatem nad ową rzekę, zbudował tam sobie mieszkanie i mając w rękach zamiast laski długą żerdź, którą podpierał się w wodzie, niestrudzenie przeprawiał wszystkich podróżnych. Minęło już wiele dni, gdy raz spoczywając w swym domku usłyszał głos jakiegoś dziecka, które wołało tymi słowy: Krzysztofie, wyjdź na dwór i przepraw mnie! Krzysztof wybiegł co prędzej, ale nie zobaczył nikogo, a przecież, gdy powrócił do swego domku, znowu usłyszał głos kogoś, kto go wołał. Po raz drugi tedy wyszedł na zewnątrz, ale nie znalazł nikogo. Za trzecim wreszcie razem wyszedł na wołanie i spotkał nad brzegiem rzeki nie znanego sobie chłopca, który go usilnie prosił, by go przeprawił. Krzysztof tedy posadził sobie dziecko na ramionach, wziął laskę i wszedł w rzekę. Lecz oto woda w niej zaczęła powoli wzbierać, a chłopiec ciężył mu tak, jakby był z ołowiu, i im bardziej posuwał się naprzód, tym bardziej fala się wzdymała, a chłopiec coraz bardziej przygniatał jego ramiona nieznośnym ciężarem, tak że znalazł się w nader trudnym położeniu i poważnie lękał się o siebie. Gdy na koniec z biedą pokonał trudności i przebrnął rzekę, postawił chłopca na brzegu i rzekł doń: O wielkie niebezpieczeństwo przyprawiłeś mnie, chłopcze, i tak mi ciążyłeś, że gdybym miał cały świat na sobie, nie czułbym chyba większego ciężaru. A na to chłopiec odparł: Nie dziw się, Krzysztofie, bo miałeś na sobie nie tylko cały świat, lecz niosłeś na swych ramionach także tego, który stworzył ten świat. Ja bowiem jestem królem twoim, Chrystusem, któremu tutaj służysz. Abyś wiedział, że prawdą jest to, co mówię, wbij, gdy wrócisz, laskę twą w ziemię koło twego domku, a rano zobaczysz, że ona zakwitnie i obrodzi. To mówiąc zniknął z jego oczu. Krzysztof zaś powróciwszy wbił laskę w ziemię, a gdy rano wstał, ujrzał, że wydała liście i owoce jak palma. Następnie przybył do miasta Samos w Licji, a ponieważ nie znał tamtejszego języka, prosił Pana, aby dał mu pojąć tę mowę. Gdy tak stał modląc się, sędziowie uważali go za szalonego i zostawili go w spokoju. On zaś uzyskawszy to, o co prosił, zakrył twarz, przybył na miejsce kaźni i umacniał na duchu chrześcijan, których męczono. Wtedy jeden z sędziów dał mu policzek, ale Krzysztof odsłonił twarz i rzekł: Gdybym nie był chrześcijaninem, zaraz odpłaciłbym ci za moją krzywdę. Wówczas Krzysztof wbił swą laskę w ziemię i prosił Pana, aby wypuściła liście, dla nawrócenia tego ludu. Tak też zaraz się stało i osiem tysięcy ludzi uwierzyło. Król zaś posłał dwustu rycerzy z poleceniem sprowadzenia go do siebie, ale oni zastawszy go na modlitwie bali się oznajmić mu o tym. Posłał tedy drugich dwustu, a ci widząc go modlącego się, od razu z nim razem zaczęli się modlić. Wreszcie Krzysztof wstał i rzekł do nich: Kogo szukacie? A oni spojrzawszy w jego twarz rzekli: Król nas posłał, abyśmy cię związali i przyprowadzili przed niego. Krzysztof odrzekł: Jeżeli sam nie zechcę, to ani wolnego, ani związanego nie potraficie mnie zaprowadzić! Jeśli chcesz zatem – rzekli mu – to idź wolno, gdzie chcesz, a my powiemy królowi, żeśmy cię nie znaleźli. Nie – odparł – pójdę z wami. Po drodze nawrócił ich na wiarę chrześcijańską, kazał sobie ręce związać na plecach i tak postawić się przed królem. Król zobaczywszy go przeraził się i w jednej chwili spadł ze swego tronu. Dopiero gdy go słudzy podnieśli, zapytał św. Krzysztofa o jego imię i kraj, skąd pochodzi. Ten zaś odparł: Przed chrztem nazywałem się Reprobus, teraz zaś noszę imię Krzysztofa. Król na to: Głupio sobie wybrałeś imię na wzór imienia ukrzyżowanego Chrystusa, który ani sobie nie pomógł, ani tobie pomóc nie potrafi. Ale teraz, ty łotrze chananejski, dlaczego nie składasz ofiar bogom naszym? A Krzysztof odparł; Słusznie zwiesz się Dagnus, bo jesteś śmiercią świata i sprzymierzeńcem diabła, a twoi bogowie są dziełem rąk ludzkich. Król na to: Chowałeś się między dzikimi zwierzętami i potrafisz mówić tylko na sposób zwierzęcy i niezrozumiały dla ludzi. Teraz jednak, jeśli złożysz ofiary, otrzymasz ode mnie wielkie godności, a jeśli nie, to zginiesz na mękach. Skoro jednak św. Krzysztof nie chciał złożyć ofiar, kazał go król wtrącić do więzienia, a tych rycerzy, którzy byli po niego posłani, pościnać za to, że przyjęli chrześcijaństwo. Następnie polecił razem z Krzysztofem zamknąć w więzieniu dwie piękne dziewczyny, z których jedna nosiła imię Nicea, a druga Akwilina, i obiecał im wielkie wynagrodzenie, jeśli skuszą go do grzechu ze sobą. Na ich widok Krzysztof natychmiast zaczął się modlić. Gdy jednak dziewczęta przeszkadzały mu klaszcząc w ręce i obejmując go, wstał i rzekł do nich: Kogo szukacie i po co was tu wpuszczono? A one przerażone jasnością bijącą z jego twarzy rzekły: Zmiłuj się nad nami, mężu święty, abyśmy mogły uwierzyć w Boga, którego ty głosisz. Na wieść o tym król kazał je przyprowadzić przed siebie i powiedział: Więc i wy dałyście sobie przewrócić w głowie? Przysięgam na bogów, że jeśli nie złożycie ofiar, marnie zginiecie! Ale one odparły: Jeśli chcesz, abyśmy złożyły ofiary, każ przyozdobić ulice i wszystkim zgromadzić się wokół świątyni. Tak też się stało. A one wszedłszy do świątyni zdjęły każda swój pasek, założyły je na szyje bożków, ściągnęły ich na ziemię i rozbiły w proch, po czym rzekły do zgromadzonych wokoło: Idźcie i wołajcie lekarzy, aby zajęli się waszymi bogami! Wówczas na rozkaz króla Akwilinę powieszono za ręce, a do nóg przywiązano jej wielki kamień, tak że całe ciało uległo rozerwaniu. Tak ona odeszła do Pana, siostrę zaś jej, Niceę, wrzucono do ognia, a gdy wyszła zeń nietknięta, ścięto jej głowę. Następnie postawiono Krzysztofa przed królem, który kazał go siec żelaznymi rózgami i włożyć mu na głowę rozpalony szyszak żelazny, a na koniec sprowadził żelazne krzesło, polecił przywiązać doń Krzysztofa, a pod spodem rozpalić ogień ze smoły. Krzesło jednak rozleciało się, jakby było z wosku, a Krzysztof zeszedł zeń nietknięty. Wreszcie kazał go król przywiązać do pala, a czterystu żołnierzom strzelać doń z łuku. Tymczasem wszystkie ich strzały zatrzymywały się w powietrzu, a żadna nie zdołała dosięgnąć Krzysztofa. Król jednak sądząc, że żołnierze zabili go już strzałami, zaczął mu urągać, lecz wówczas jedna ze strzał zawisłych w powietrzu zawróciła i wbiła się w oko króla oślepiając go od razu. Ale Krzysztof rzekł doń: Jutro ja zakończę życie, a ty, okrutniku, zrób błoto z krwi mojej, pomaż nim swe oko, a odzyskasz zdrowie. Wówczas na rozkaz króla poprowadzono go na stracenie i skoro się pomodlił, ścięto mu głowę, a król wziął odrobinę jego krwi i przyłożył do swego oka ze słowami: W imię Boga i św. Krzysztofa – po czym od razu został uzdrowiony. Wówczas uwierzył i wydał dekret, aby każdy, kto by bluźnił Bogu lub św. Krzysztofowi, od razu karany był na gardle…